{"id":933,"date":"2006-06-07T19:20:49","date_gmt":"2006-06-07T19:20:49","guid":{"rendered":"http:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/?p=933"},"modified":"2006-06-07T19:20:49","modified_gmt":"2006-06-07T19:20:49","slug":"khyryll-czyli-cos-o-krwi-i-jelitach","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/khyryll-czyli-cos-o-krwi-i-jelitach\/","title":{"rendered":"Khyryll &#8211; czyli co\u015b o krwi i jelitach"},"content":{"rendered":"<p align=\"justify\">  W niskiej i ciemnej karczemnej izbie zasiada\u0142a grupa ci\u0119\u017ckozbrojnych   wojownik\u00f3w g\u0142o\u015bno dyskutuj\u0105ca w ostro brzmi\u0105cym j\u0119zyku wyspiarzy. Sal\u0119   wype\u0142nia\u0142 przyjemny zapach palonego w piecu igliwia, lecz czu\u0142y nos<br \/>\n  m\u00f3g\u0142 wyczu\u0107 znacznie wi\u0119cej&#8230; M\u0119ski pot, piwo, szczyny, pieczon\u0105   \u015bwini\u0119, rzygowiny&#8230; Oraz zapach \u015bwie\u017co przelanej, ludzkiej krwi.<\/p>\n<p align=\"justify\"> Przez lekko uchylone drzwi wej\u015bciowe wpada\u0142a do wn\u0119trza p\u0142omienista   \u0142una oraz wdziera\u0142y si\u0119 niezrozumia\u0142e krzyki reprezentuj\u0105ce ca\u0142\u0105 gam\u0119   ludzkich uczu\u0107. Oczywi\u015bcie najg\u0142o\u015bniejsze by\u0142y te gniewne pe\u0142ne<br \/>\n  nienawi\u015bci i strachu, lecz r\u00f3wnie \u0142atwo by\u0142 wy\u0142owi\u0107 weso\u0142e okrzyki   bawi\u0105cych si\u0119 okrutnie wojownik\u00f3w oraz te znacznie cichsze prawie   szepty, ale znacznie liczniejsze, brzmi\u0105ce niczym ponura mantra j\u0119ki   umieraj\u0105cych ludzi. Starego wojownika rozpaczliwie pr\u00f3buj\u0105cego   pozbiera\u0107 z powrotem do swojego brzucha rozwleczone po podw\u00f3rzu   jelita, kobiety przybitej do \u015bciany swego domostwa mniej lub bardziej   przypadkowo ci\u015bni\u0119t\u0105 w\u0142\u00f3czni\u0105, m\u0142odego szczeniaka patrz\u0105cego z   niedowierzaniem na swoj\u0105 r\u0119k\u0119 \u015bciskaj\u0105c\u0105 kurczowo miecz u jego st\u00f3p. <\/p>\n<p align=\"justify\">  Ludzie umierali, lecz nie po cichu i nagle, lecz d\u0142ugo w bolesnych   m\u0119czarniach.\n  <\/p>\n<p align=\"justify\">Jednak\u017ce wojownicy zasiadaj\u0105cy wewn\u0105trz tawerny nie reagowali nijak na   te okrutne odg\u0142osy, ju\u017c dawno do nich si\u0119 do nich przyzwyczaili. Nie   zwykli r\u00f3wnie\u017c dobija\u0107 rannych, nie czuli potrzeby, a ich j\u0119ki mia\u0142y   by\u0107 przestrog\u0105 dla wszystkich tych, co odwa\u017c\u0105 si\u0119 im sprzeciwi\u0107. Nie   wa\u017cne, \u017ce nie wielu ocala\u0142o, wa\u017cne, \u017ce rozpowiedz\u0105 oni o tym, co si\u0119   sta\u0142o, a strach niesiony w tych opowie\u015bciach os\u0142abi ramiona i wol\u0119   walki przysz\u0142ych przeciwnik\u00f3w.   Siedzieli i spokojnie \u017c\u0142opali piwo, dyskutuj\u0105c mi\u0119dzy sob\u0105 niczym   strudzeni rzemie\u015blnicy po ci\u0119\u017ckim dniu pracy. Pili piwo by pozby\u0107 si\u0119   z ust metalicznego smaku w\u0142asnej krwi, by zaj\u0105\u0107 my\u015bli czym\u015b innym, by   rozlu\u017ani\u0107 st\u0119\u017ca\u0142e w walce mi\u0119\u015bnie. <\/p>\n<p align=\"justify\">Rozmawiali mi\u0119dzy sob\u0105, lecz nie o   walce, nie o krwi i nie o broni. Tego mieli do\u015b\u0107, na co dzie\u0144, teraz<br \/>\n  odpr\u0119\u017ceni po ci\u0119\u017ckiej walce pocz\u0119li jak zawsze w takich chwilach   wspomina\u0107 rodzinne strony i m\u0142odzie\u0144cze lata.  <\/p>\n<p align=\"justify\">Opr\u00f3cz nich w tawernie przebywa\u0142 jeszcze przera\u017cony karczmarz i jego   niewielka ju\u017c rodzina. Przygl\u0105da\u0142 si\u0119 on ze strachem i \u0142zami w oczach   jak pos\u0119pni, ro\u015bli wojownicy opr\u00f3\u017cniaj\u0105 kolejne beczki piwa i   wyka\u0144czaj\u0105 zapasy zgromadzone w spi\u017carni, lecz nie to go teraz   naprawd\u0119 martwi\u0142o, bo nawet kupcy i karczmarze zapominaj\u0105 czasem o   pieni\u0105dzach&#8230; <\/p>\n<p align=\"justify\">Martwi\u0142o go lepkie i dzikie spojrzenie, jakim co rusz   obrzuca\u0142 jego c\u00f3rk\u0119 herszt tych zb\u00f3j\u00f3w. Przygl\u0105da\u0142 mu si\u0119, wi\u0119c z   niepokojem, trzymaj\u0105c mokr\u0105 od potu r\u0119k\u0119 na drewnianej r\u0105czce ukrytego po fartuchem no\u017ca. <\/p>\n<p align=\"justify\">Khyryll, bo tak wo\u0142ali na swego wodza wojownicy,   nie by\u0142 zbyt ros\u0142y na jak na wyspiarza, by\u0142 raczej przeci\u0119tnego   wzrostu i bez trudu rozp\u0142yn\u0105\u0142by si\u0119 w t\u0142umie, gdyby nie par\u0119 innych   szczeg\u00f3\u0142\u00f3w jego wygl\u0105du. A mianowicie gdyby nie szalone spojrzenie   jego w\u015bciekle b\u0142\u0119kitnych oczu jaskrawo kontrastuj\u0105cych z brudn\u0105 twarz\u0105   i czarnymi w\u0142osami pozlepianymi t\u0142uszczem i brudem oraz tak\u0105\u017c sam\u0105   brod\u0105. <\/p>\n<p align=\"justify\">Nagle karczmarz z przera\u017ceniem stwierdzi\u0142, \u017ce ich spojrzenia spotka\u0142y   si\u0119&#8230; W jego oczach dostrzeg\u0142 z\u0142o&#8230; I rz\u0105dze mordu&#8230; Strach   przeszy\u0142 niczym strza\u0142a jego cia\u0142o &#8222;uszkadzaj\u0105c&quot; kr\u0119gos\u0142up i   pozbawiaj\u0105c czucia, a z jego zesztywnia\u0142ej r\u0119ki wypad\u0142 n\u00f3\u017c cicho   wbijaj\u0105c si\u0119 u jego st\u00f3p w brudne klepisko tawerny. Potw\u00f3r powsta\u0142 a   jego twarz wykrzywia\u0142 szyderczy, okrutny u\u015bmiech bia\u0142ych jak \u015bnieg   z\u0119b\u00f3w. Karczmarz ze wszystkich si\u0142 pragn\u0105\u0142 chwyci\u0107 n\u00f3\u017c i wepchn\u0105\u0107 go   g\u0142\u0119boko w jego bebech, lecz jego cia\u0142o odmawia\u0142o mu pos\u0142usze\u0144stwa i<br \/>\n  jedyne, co mu pozostawia\u0142o to bezg\u0142o\u015bne odmawianie modlitw b\u0142agalnych. <\/p>\n<p align=\"justify\">  Nagl\u0119 zaistnia\u0142\u0105 w jego uszach pustk\u0119 ciszy wype\u0142ni\u0142 g\u0142o\u015bny okrzyk   jednego z pirat\u00f3w:<br \/>\n  &#8211; Szefie! &#8211; Krzykn\u0105\u0142 ochryp\u0142ym od alkoholu g\u0142osem brodaty olbrzym   wyrzucaj\u0105c przed siebie w kierunku stropu izby, gdzie w\u0142a\u015bnie buchn\u0105   intensywnie ogie\u0144, pot\u0119\u017cn\u0105 i g\u0119sto ow\u0142osion\u0105 r\u0119k\u0119, kt\u00f3rej nie   powstydzi\u0142by si\u0119 \u017caden nied\u017awied\u017a.<br \/>\n  &#8211; Niech to szlag i jasna cholera! Psia jego ma\u0107&#8230; &#8211; Zakln\u0105 g\u0142o\u015bno   przez zaci\u015bni\u0119te z\u0119by Khyryll &#8211; Przecie\u017c m\u00f3wi\u0142em tym idiotom, tym   imbecylom, \u017ceby nie podpalali tawerny. Znowu b\u0119dziemy cholera spa\u0107 pod<br \/>\n  go\u0142ym niebem!, A nie do\u015b\u0107 tego zapowiada\u0142a si\u0119 w\u0142a\u015bnie \u015bwietna   zabawa&#8230;Szlag by to! Policz\u0119 si\u0119 z nimi&#8230;<br \/>\n  &#8211; Sze&#8230; Szefie wybacz im. Ch\u0142opaki pewnie popili za bardzo i   rozentuzjazmowali si\u0119 te\u017c za bardzo&#8230; M\u0142odzi s\u0105&#8230; Pe\u0142ni energii&#8230;<br \/>\n  &#8211; Szlag! No nic&#8230; Trudno. Wychodzimy!<br \/>\n  &#8211; A co z karczmarzem i jego dziatw\u0105?!<br \/>\n  &#8211; Jak to, co? Zostaj\u0105 wewn\u0105trz! &#8211; B\u0142ysk \u015bnie\u017cnobia\u0142ych z\u0119b\u00f3w jeszcze   raz roz\u015bwietli\u0142 czarne lico herszta pirat\u00f3w &#8211; Niech reszta   zabarykaduje drzwi i zabije okiennice! Psia jego ma\u0107! Ino chy\u017co tylko! <\/p>\n<p align=\"justify\">  Olbrzym skin\u0105\u0142 szybko g\u0142ow\u0105 i wybieg\u0142 z tawerny wrzeszcz\u0105c w niebo   g\u0142osy komendy, steki wyzwisk i przekle\u0144stw. Khyryll za\u015b powolnym   krokiem zbli\u017cy\u0142 si\u0119 do dr\u017c\u0105cej niczym w febrze dziatwy i przem\u00f3wi\u0142,   nie odwracaj\u0105c od niej oczu, do karczmarza. &#8211; Widzisz staruszku trzeba   by\u0142o tego no\u017ca albo u\u017cy\u0107 albo do \u0142apy nie bra\u0107 &#8211; M\u00f3wi\u0142 powoli,   dobitnie i bez emocji. Za\u015b do swoich rzuci\u0142 kr\u00f3tkie &#8211; Chod\u017acie! <\/p>\n<p>  Silny, zimny wiatr z nad morza bezlito\u015bnie szarpa\u0142 niewielkimi   iglastymi krzakami porastaj\u0105cymi nier\u00f3wnomiernie skaliste wybrze\u017ce.   By\u0142 \u015brodek dnia, lecz wysp\u0119 spowija\u0142 p\u00f3\u0142mrok. S\u0142o\u0144ce zas\u0142oni\u0142 g\u0119sty<br \/>\n  ca\u0142un czarnych, burzowych chmur p\u0119dzonych po niebie przez porywisty   wicher. Zagrzmia\u0142o. Pierwsze krople deszczu pocz\u0119\u0142y powoli opada\u0107 na   spotkanie tej surowej, nieurodzajnej ziemi, by na ko\u0144cu swej drogi<br \/>\n  rozbi\u0107 si\u0119 na jednej ze stercz\u0105cych bia\u0142ych ska\u0142, poderwa\u0107 ku g\u00f3rze   niewielki py\u0142 wype\u0142niaj\u0105cy w\u0105skie szczeliny kamieni i rozprysn\u0105\u0107 si\u0119   na tysi\u0105ce innych, jeszcze mniejszych kropel. Jask\u00f3\u0142ki zni\u017ca\u0142y sw\u00f3j<br \/>\n  lot by z\u0142apa\u0107 jeszcze przed burz\u0105 par\u0119 muszek. Kruki za\u015b ha\u0142a\u015bliwie   gromadzi\u0142y si\u0119 na suchych konarach powalonego przez piorun drzewa. <\/p>\n<p align=\"justify\">\n  Walczy\u0142y zaciekle o najlepsze miejsce do obserwacji zbli\u017caj\u0105cej si\u0119   walki, kt\u00f3rej bezw\u0105tpienia to one b\u0119d\u0105 najwi\u0119kszym zwyci\u0119zc\u0105. Na   wysuni\u0119tym g\u0142\u0119boko w morze skalnym cyplu sta\u0142y na przeciwko siebie dwa<br \/>\n  drewniane mury utworzone przez szczerbate tarcze dzielnych i gotowych   na wszystko wojownik\u00f3w. Nad murem stercza\u0142y szeregi twarzy okrytych   \u017celaznymi maskami, z kt\u00f3rych otwor\u00f3w wyziera\u0142y zimne i okrutne<br \/>\n  spojrzenia, ludzi pragn\u0105cych wyk\u0105pa\u0107 sw\u0105 bro\u0144 w krwi swoich wrog\u00f3w.   Grzmia\u0142o niebo i grzmia\u0142y tarcze, o kt\u00f3re wojownicy uderzali swoim   or\u0119\u017cem. Niebo przeszy\u0142y niczym wycie dzikich zwierz\u0105t okrzyki i dwie<br \/>\n  pot\u0119\u017cne masy \u017celaza i mi\u0119\u015bni ruszy\u0142y na siebie wzbijaj\u0105c w powietrze   tumany kurzu. Od jednej z grup oderwa\u0142 si\u0119 samotny wojownik p\u0119dz\u0105cy   szybciej ni\u017c jego kamraci, zawodzi\u0142 przy tym jak pot\u0119pieniec. Na jego<br \/>\n  usta wyst\u0105pi\u0142a bia\u0142a piana, a jego oczy ta\u0144czy\u0142y jak szalone miotaj\u0105c   b\u0142\u0119kitne p\u0142omienie zapowiadaj\u0105ce \u015bmier\u0107. Khyryll szalony wojownik jako   pierwszy dosi\u0119gn\u0105 wroga wpadaj\u0105c w jego szeregi nios\u0105c zam\u0119t i \u015bmier\u0107. <\/p>\n<p align=\"justify\">  Wy\u0142, \u015bmia\u0142 si\u0119 i p\u0142aka\u0142 zanurzaj\u0105c swoje ostrze w cia\u0142ach swych   kolejnych przeciwnik\u00f3w. Wtem pot\u0119\u017cne uderzenie maczugi powali\u0142o go na   ziemie, wybijaj\u0105c z zawias\u00f3w jego masywn\u0105 szcz\u0119k\u0119. Oczy zasz\u0142y mu<br \/>\n  krwi\u0105, lecz potworny b\u00f3l nie pozwoli\u0142 mu si\u0119 odsun\u0105\u0107 w ciemno\u015b\u0107.   Poderwa\u0142 si\u0119 na nogi warcz\u0105c i kln\u0105c niewyra\u017anie. Na przeciwko niego   sta\u0142o dwumetrowe zamazane monstrum uzbrojone w dwur\u0119czn\u0105 drewnian\u0105<br \/>\n  maczug\u0119. Potworny b\u00f3l wype\u0142nia\u0142 jego g\u0142ow\u0119 i jedynie dzi\u0119ki pot\u0119\u017cnej   sile woli sta\u0142 nadal na ugi\u0119tych nogach. Monstrum krzykn\u0119\u0142o i   zamachn\u0119\u0142o si\u0119 pot\u0119\u017cnie zza g\u0142owy maczug\u0105. Uderzenie roz\u0142upa\u0142o tarcz\u0119<br \/>\n  Khyrylla na p\u00f3\u0142 i zwichn\u0119\u0142o jego rami\u0119, ale jego przeciwnik run\u0105\u0142 na   ziemie z na po\u0142y ur\u017cni\u0119t\u0105 lew\u0105 nog\u0105. Khyryll zawy\u0142 rado\u015bnie. <\/p>\n<p align=\"justify\">  Odrzucaj\u0105c miecz wyrwa\u0142 za pasa d\u0142ugi zakrzywiony n\u00f3\u017c i rzuci\u0142 si\u0119 na   konaj\u0105cego by doko\u0144czy\u0107 krwawego dzie\u0142a. Zatapia\u0142 sw\u00f3j n\u00f3\u017c w jego   piersi raz za razem a\u017c poczu\u0142 jak czyj\u015b miecz rozcina kolczug\u0119 na jego<br \/>\n  plecach grz\u0119zn\u0105c g\u0142\u0119boko w lewym barku. Gwa\u0142townie obr\u00f3ci\u0142 g\u0142ow\u0119   rzucaj\u0105c nienawistne spojrzenie blondw\u0142osemu wojownikowi staraj\u0105cemu   si\u0119 silnymi szarpni\u0119ciami wyrwa\u0107 sw\u00f3j miecz z jego plec\u00f3w. Zawy\u0142 i<br \/>\n  zakln\u0105 s\u0142abo. Osun\u0105\u0142 si\u0119 na brzuch. Poczu\u0142 ci\u0119\u017cki obcas buta i   gwa\u0142towne szarpni\u0119cie wyrywaj\u0105ce stal z jego barku. B\u00f3l, potworny b\u00f3l   otrze\u017awi\u0142 go. Podni\u00f3s\u0142 si\u0119 jeszcze raz chwiejnie na nogi i spojrza\u0142<br \/>\n  dziko w oczy zdziwionego wojownika i splun\u0105\u0142 mu krwi\u0105 prosto w twarz   o\u015blepiaj\u0105c go na moment. To mu wystarczy\u0142o by zag\u0142\u0119bi\u0107 ostrze no\u017ca w   jego ods\u0142oni\u0119tej i mi\u0119kkiej szyi. Wyrwa\u0142 je momentalnie a fontanna<br \/>\n  ciemnej krwi wytrysn\u0119\u0142a rado\u015bnie na wolno\u015b\u0107 brodz\u0105c jego twarz. <\/p>\n<p align=\"justify\"> Blondyn pr\u00f3bowa\u0142 jeszcze rozpaczliwie r\u0119kami zatamowa\u0107 uciekaj\u0105ce z   niego \u017cycie, lecz by\u0142 to daremny trud.<br \/>\n  Khyryll czu\u0142 jak opuszczaj\u0105 go si\u0142y. Nogi pod nim dr\u017ca\u0142y, a g\u0142owa   p\u0119ka\u0142a od promieniuj\u0105cego z wybitej szcz\u0119ki b\u00f3lu. Rzuci\u0142 jeszcze   ostatnie spojrzenie na pole boju. Bezw\u0105tpienia wygrywali jego. Upad\u0142. <\/p>\n<p align=\"justify\">  Zimny wiatr z nad morza ni\u00f3s\u0142 drobinki soli dra\u017cni\u0105ce jego oczy i   nozdrza. Deszcze w ko\u0144cu lun\u0105 gwa\u0142townie sp\u0142ukuj\u0105c krew ze ska\u0142 i   ciemnej trawy, a kruki rozpocz\u0119\u0142y swoj\u0105 uczt\u0119. Obr\u00f3ci\u0142 jeszcze g\u0142ow\u0119 w   stron\u0119 morza i spojrza\u0142 na drewnian\u0105 cha\u0142up\u0119 stoj\u0105ca nad samym stromym   klifem. Dziatwa jest bezpieczna pomy\u015bla\u0142 i odszed\u0142 w obj\u0119cia   ciemno\u015bci. <\/p>\n<p align=\"justify\">  Nie&#8230; <\/p>\n<p align=\"justify\">  Nie umar\u0142. Ju\u017c z gorszych ran si\u0119 wylizywa\u0142. Ludzie mawiali, \u017ce sam   Kreve wla\u0142 w jego \u017cy\u0142y sw\u00f3j \u015bwi\u0119ty ogie\u0144 i p\u00f3ki w nich p\u0142onie \u017caden   cios nie pozbawi go \u017cycia. Ale kto by tam wierzy\u0142 w brednie opowiadane   przez ludzi, zw\u0142aszcza, \u017ce Khyryll do religijnych nie nale\u017ca\u0142.   <\/p>\n<p>  <strong>Dodatek w formie ma\u0142o stylistycznej.<\/strong> <\/p>\n<p>  Rozrywka:<br \/>\n  Lubi pi\u0107 i bi\u0107, to podstawa jego rozrywki. Nie gardzi jednak j\u0119drn\u0105   niewiast\u0105 czy barwn\u0105 opowie\u015bci\u0105 (Sag\u0105). <\/p>\n<p>  Pasje:<br \/>\n  Walka, z\u0142oto, \u017cegluga. <\/p>\n<p>  Przygody:<br \/>\n  Chyba nie musz\u0119 pisa\u0107, jak mo\u017cna wykorzysta\u0107 tego pirata w przygodach? <\/p>\n<p>  Walka:<br \/>\n  Khyryll jest wy\u015bmienitym wojownikiem o du\u017cej sile i wielkiej   odporno\u015bci na b\u00f3l. Nie walczy mo\u017ce finezyjnie, ale jest skuteczny.   Jest zaciek\u0142y i nieust\u0119pliwy, \u017ceby wygra\u0107 got\u00f3w jest plu\u0107, krzycze\u0107,   wy\u0107, gry\u017a\u0107, drapa\u0107, kopa\u0107&#8230; Jednym s\u0142owem u\u017cyje ka\u017cdego \u015brodka, jaki   znajduje si\u0119 w jego mocy i zasi\u0119gu ramion. Przed walk\u0105 umie si\u0119<br \/>\n  wprowadzi\u0107 w stan sza\u0142u, gryzie wtedy tarcze, pieni si\u0119 i dr\u017cy na   ca\u0142ym ciele, wyj\u0105c przy tym jak pot\u0119pieniec i wal\u0105c broni\u0105 czy pi\u0119\u015bci\u0105   o co popadnie. <\/p>\n<p>  Stosunek do innych ludzi:<br \/>\n  Szanuje si\u0142\u0119 i odwag\u0119. Nic wi\u0119cej. S\u0142abych wykorzystuje i zgniata, jak   pluskwy. Nigdy nie zostawia wrog\u00f3w za sob\u0105, je\u015bli raz z nim zadar\u0142e\u015b   zabij\u0119 ci\u0119 przy najbli\u017cszej okazji. Je\u015bli masz co\u015b, czego on pragnie i   nie jeste\u015b w stanie tego obroni\u0107 to albo mu to oddasz albo we\u017amie on   to sobie po twoim trupie. Zawsze wierny swym przyjacio\u0142om i rodzinie   jest got\u00f3w skoczy\u0107 w ognie piekielne by ich ratowa\u0107 lub m\u015bci\u0107. Do   magii ma nijaki stosunek, gdy\u017c nigdy nie spotka\u0142 w swoim \u017cyciu \u017cadnego   maga.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>posta\u0107<\/p>\n","protected":false},"author":1223,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_et_pb_use_builder":"","_et_pb_old_content":"","_et_gb_content_width":"","footnotes":""},"categories":[7],"tags":[],"class_list":["post-933","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-bohaterowie","et-doesnt-have-format-content","et_post_format-et-post-format-standard"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/933","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1223"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=933"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/933\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=933"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=933"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=933"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}