{"id":830,"date":"2005-01-09T12:39:21","date_gmt":"2005-01-09T12:39:21","guid":{"rendered":"http:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/?p=830"},"modified":"2005-01-09T12:39:21","modified_gmt":"2005-01-09T12:39:21","slug":"ostanie-mknienie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/ostanie-mknienie\/","title":{"rendered":"Ostanie mknienie"},"content":{"rendered":"<p>&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp Birmut siedzia\u0142 w gospodzie popijaj\u0105c wyborne &#8222;mahakamskie&#8221;. By\u0142a wiosna, pi\u0119kna, spokojna wiosna. Z dworu s\u0142ycha\u0107 by\u0142o \u015bpiewy ptak\u00f3w. Do okna karczmy chyli\u0142a swe d\u0142ugie ga\u0142\u0119zie wierzba, bajecznie powykr\u0119cana, zamar\u0142a. Birmut rozmy\u015bla\u0142 o swojej matce. Ostatnimi czasy wyra\u017anie \u017ale si\u0119 czu\u0142a, lecz stara\u0142a si\u0119 to ukry\u0107. Do karczmy wchodzili liczni ludzie i nie tylko. Szczeg\u00f3ln\u0105 wag\u0119 zwracali na siebie trzej krasnoludowie graj\u0105cy w karty na pieni\u0105dze. Co chwil\u0119 wyk\u0142\u00f3cali si\u0119 o nale\u017cno\u015bci, pluj\u0105c przy tym niemi\u0142osiernie. Po pewnym czasie zacz\u0119\u0142o zmierzcha\u0107. Najwy\u017csza pora zbiera\u0107 si\u0119 do domu &#8211; pomy\u015bla\u0142 Birmut i skierowa\u0142 swe kroki ku wyj\u015bciu. Buchn\u0119\u0142o na niego dosy\u0107 ciep\u0142e, jak na t\u0119 por\u0119 roku powietrze bajecznie pachn\u0105ce rumiankiem. Droga do domu nie by\u0142a d\u0142uga &#8211; wystarczy\u0142o p\u00f3j\u015b\u0107 &#8222;R\u00f3\u017can\u0105&#8221;, nast\u0119pnie skr\u0119ci\u0107 w &#8222;Wynalazc\u00f3w&#8221; i by\u0142o si\u0119 w domu. Birmut dodatkowo skr\u00f3ci\u0142 sobie drog\u0119 id\u0105c przez popsuty p\u0142ot pana Vebilga. Wiedzia\u0142, i\u017c ten wyjecha\u0142 do Novigradu na zgrupowanie wynalazc\u00f3w i od miesi\u0105ca nie pokazywa\u0142 si\u0119 w swojej rodzimej okolicy. Na dzia\u0142k\u0119 Birmuta wchodzi\u0142o si\u0119 przez przemy\u015blnie wykonan\u0105, d\u0119bow\u0105 furtk\u0119, kt\u00f3ra je\u015bli kto\u015b by\u0142 w domu by\u0142a zamkni\u0119ta na zasuw\u0119. Zdziwi\u0142o go wi\u0119c bardzo, gdy zobaczy\u0142, \u017ce jest ona uchylona. Przecie\u017c mama m\u00f3wi\u0142a, i\u017c nie b\u0119dzie nigdzie wychodzi\u0107&#8230; By\u0142 troch\u0119 niespokojny, ale pami\u0119ta\u0142, i\u017c co jaki\u015b czas zdarza mu si\u0119 zapomnie\u0107 o domkni\u0119ciu bramki. Serce zacz\u0119\u0142o mu bi\u0107 naprawd\u0119 mocno, gdy zobaczy\u0142, \u017ce drzwi od domu s\u0105 tak\u017ce otwarte. Pu\u015bci\u0142 si\u0119 p\u0119dem do pokoju, w kt\u00f3rym jego matka zwyk\u0142a przebywa\u0107. Otworzy\u0142 usta, i nie zamyka\u0142 ich przez co najmniej p\u00f3\u0142 minuty. Oto przed nim le\u017ca\u0142o cia\u0142o najbli\u017cszej mu osoby, cia\u0142o 50 letniej kobiety, dosy\u0107 szczup\u0142ej o oczach zastyg\u0142ych w przera\u017ceniu. Jego matka mia\u0142a poder\u017cni\u0119te gard\u0142o i siedzia\u0142a na swoim ulubionym fotelu. Na jego zielone oczy pocz\u0119\u0142y sp\u0142ywa\u0107 \u0142zy, dotkn\u0105\u0142 jej r\u0119k\u0119, zimn\u0105, jak\u0105\u015b dziwnie w tym momencie obc\u0105.  Siedzia\u0142 d\u0142ugo z g\u0142ow\u0105 opart\u0105 o jej kolana i zasn\u0105\u0142.<br \/>\n  &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp    Obudzi\u0142 si\u0119 gdy by\u0142o jeszcze ciemno. Rozmy\u015bla\u0142 ok. 3 godzin co uczyni\u0107, i zdecydowa\u0142&#8230;<\/p>\n<p align=\"center\">***<\/p>\n<p>&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp Tydzie\u0144 p\u00f3\u017aniej by\u0142 ju\u017c na pogrzebie matki, przyodziany w swoje najlepsze ubrania. Uroczysto\u015b\u0107 mia\u0142a si\u0119 odby\u0107 na cmentarzu \u015bw. Iberacka. Birmut zaprosi\u0142 tylko najbli\u017csze sobie i matce osoby. Pogoda by\u0142a wyj\u0105tkowo brzydka, pada\u0142 deszcz, a nad cmentarzem unosi\u0142y si\u0119 czarne, k\u0142\u0119biaste chmury. Birmut rozmy\u015bla\u0142 nad znakiem wyrytym na szyi matki. By\u0142 to lwio g\u0142owy paj\u0105k, co mia\u0142 oznacza\u0107 nie mia\u0142 poj\u0119cia. Nastroje nie by\u0142y zbyt dobre. Wszyscy wpatrywali si\u0119 w trumn\u0119 zakupion\u0105 przez Birmuta, trumn\u0119 pi\u0119kn\u0105, jak w latach \u015bwietno\u015bci jego matka. Nie szcz\u0119dzi\u0142 pieni\u0119dzy na grubo\u015b\u0107 drewna. Ostatecznie nie chcia\u0142, aby za szybko rozprawi\u0142y si\u0119 z ni\u0105 Ghule zapuszczaj\u0105ce si\u0119 w te okolice od czasu do czasu. Zamkn\u0105\u0142 oczy, nie chcia\u0142 zbyt ostentacyjnie okazywa\u0107 smutku, chcia\u0142 by\u0107 twardy, jak drewno stojacej przed nim bukowej trumny. Nie do ko\u0144ca mu si\u0119 to uda\u0142o. Nawet po sko\u0144czeniu uroczysto\u015bci zosta\u0142 sam na cmentarzu i modli\u0142 si\u0119 \u017carliwie. Gdy zacz\u0119\u0142o zmierzcha\u0107 wr\u00f3ci\u0142 do domu.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp        Zdecydowa\u0142, co b\u0119dzie czyni\u0142. Za pierwsz\u0105 spraw\u0119 kt\u00f3r\u0105 musi za\u0142atwi\u0107 obra\u0142 sobie pomszczenie matki. Drug\u0105 decyzj\u0105 by\u0142o opuszczenie miasta. Chcia\u0142 zapomnie\u0107 o dotychczasowym \u017cyciu i rozpocz\u0105\u0107 nowe &#8211;podr\u00f3\u017cnicze. Najpierw musia\u0142 sprzeda\u0107 dom i ulokowa\u0107 pieni\u0105dze w banku &#8211; najlepiej krasnoludzkim. Pom\u00f3g\u0142 mu w tym jego przyjaciel, obecny na pogrzebie Zbrahl Hungwith. Birmut nie wiedzia\u0142, i\u017c jego mama ma tyle oszcz\u0119dno\u015bci. Sklep jubilerski jego matki za odpowiedni\u0105 op\u0142at\u0105 obieca\u0142 pilnowa\u0107 i prowadzi\u0107 inny przyjaciel &#8211; krasnolud Valard Kopf. Uradowany z wynik\u00f3w pracy, mimo \u017ca\u0142oby uda\u0142 si\u0119 na piwo &#8222;Pod nied\u017awiedzi\u0105 \u0142ap\u0119&#8221;. Siedzia\u0142 sobie dla odmiany pij\u0105c wino z wybornych winogron z Cidaris. Jego uwag\u0119 zwr\u00f3ci\u0142o dw\u00f3ch m\u0119\u017cczyzn od d\u0142u\u017cszego czasu przypatruj\u0105cych si\u0119 mu. Obydwaj mieli br\u0105zowe, kr\u00f3tkie w\u0142osy i byli \u015brednio wysocy.  W pewnym momencie podeszli do niego. Jeden z nich powiedzia\u0142:<br \/>\n &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp     &#8211; Pani Samanta &#8211; twa matka, prosi\u0142a nas aby\u015bmy po jej \u015bmierci opiekowali si\u0119 tob\u0105, co zreszt\u0105 zapisa\u0142a w swoim testamencie. Nazywamy si\u0119 Jonatan i Balamar.<br \/>\nBirmut dopiero teraz przypomnia\u0142 sobie o testamencie, zreszt\u0105 i tak nie wiedzia\u0142 gdzie jest. Pozosta\u0142o mu wi\u0119c zaufa\u0107 m\u0119\u017cczyznom.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp -Samanta za \u017cycia wp\u0142aca\u0142a nam pieni\u0105dze, aby\u015bmy ci s\u0142u\u017cyli, poza tym by\u0142a ona nasza przyjaci\u00f3\u0142k\u0105, wi\u0119c nie jest to dla nas jakie\u015b wielki wyrzeczenie. Mamy przypuszczenia co do zab\u00f3jcy Samanty.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp -Siadajcie, widz\u0119, i\u017c b\u0119dziecie mi musieli wiele wyt\u0142umaczy\u0107.<br \/>\nSiedzieli sobie popijaj\u0105c piwo i nawi\u0105zuj\u0105c znajomo\u015b\u0107. Ich pobyt by\u0142 szczeg\u00f3lnie mi\u0142y dzi\u0119ki wyst\u0119powi mistrza Jezkiera. Jego ballada przyci\u0105gn\u0119\u0142a tyle go\u015bci, \u017ce cz\u0119\u015b\u0107 z ich sta\u0142a nie maj\u0105c gdzie usi\u0105\u015b\u0107.<\/p>\n<p align=\"center\"><i>Prz\u0119b\u0119dziem g\u00f3ry, przeb\u0119dziem lasy<br \/>\nZdob\u0119dziem denar\u00f3w ca\u0142e tarasy<br \/>\nLecz c\u00f3\u017c to bez naszej dziewczyny<br \/>\nCo nam umila zmierzchu godziny&#8230;.<\/i>\n<\/p>\n<p>Ballada nios\u0142a si\u0119 g\u0142o\u015bno po sali, a niewiasty patrzy\u0142y mydlanym wzrokiem w stron\u0119 Jezkiera. P\u0142e\u0107 m\u0119ska bawi\u0142a si\u0119 r\u00f3wnie\u017c niezgorzej. Co chwil\u0119 kto\u015b podchodzi\u0142 do kapelusika ustawionego pod mini scen\u0105 i wrzuca\u0142 pieni\u0105dze. Spora kolejka ustawi\u0142a si\u0119 chc\u0105c zamawia\u0107 ballady na okre\u015blony, wymarzony przez siebie temat. Zapowiada\u0142a si\u0119 d\u0142uga noc, Birmut my\u015blami by\u0142 zupe\u0142nie gdzieindziej&#8230;<br \/>\n &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp       Nast\u0119pnego dnia obudzi\u0142 si\u0119 bardzo p\u00f3\u017ano. Jeszcze raz sk\u0142ada\u0142 sobie wczorajsz\u0105 rozmow\u0119, a wynika\u0142o z niej \u017ce: jego matk\u0119 zabi\u0142 najprawdopodobniej kto\u015b z kultu lwiog\u0142owego paj\u0105ka &#8211; Coram Agh Tera. Matka Birmuta bardzo pomaga\u0142a miejscowej \u015bwi\u0105tyni Melitele, dawa\u0142a datki, wspomaga\u0142a jak mog\u0142a. Jdnym slowem mog\u0142o to s\u0119 komu\u015b nie spodoba\u0107. Chodzi\u0142y s\u0142uchy, \u017ce w pobliskiej puszczy   jakie\u015b zjawy podobne do ludzi strasz\u0105. Zjawy te jakoby mia\u0142y mie\u0107 czerwone oczy i d\u0142ugie, pow\u0142\u00f3czyste szaty. Z kolei przyjaci\u00f3\u0142ka Birmuta &#8211; Valanta m\u00f3w\u0142a mu jaki\u015b miesi\u0105c temu, \u017ce dziwnie wzros\u0142a liczba paj\u0105k\u00f3w w okolicy. Te elementy sk\u0142ada\u0142y si\u0119 w jedn\u0105 przejrzyst\u0105 ca\u0142o\u015b\u0107&#8230;<\/p>\n<p align=\"center\">***<\/p>\n<p>Dobrze Herx, powiedzia\u0142 wielki paj\u0105k o g\u0142owie lwa, mi\u0142e s\u0105 mi twe czyny. Herx zarumieni\u0142 si\u0119 i bi\u0142 pok\u0142ony do, kl\u0119cz\u0105c przed wielkim o\u0142tarzem przykrytym do po\u0142owy wysoko\u015bci czaszkami. Wok\u00f3\u0142 gmachu by\u0142o bardzo ciemno, mimo po\u0142udnia. Las by\u0142 bardzo g\u0119sty. Hahhhhhhaaaa!! &#8211; dar\u0142 si\u0119 paj\u0105k. Paj\u0105k zastanawia\u0142 si\u0119 chwile poczym zes\u0142a\u0142 wizj\u0119 Herxowi. Nast\u0119pn\u0105 ofiar\u0105 b\u0119dzie ten oto m\u0119\u017cczyzna wysoki,  o blond w\u0142osach. Ulubieniec paj\u0105ka rzuca\u0142 si\u0119 w gor\u0105czce. Na czo\u0142o sp\u0142ywa\u0142y mu krople potu, i wizje &#8211; okropne, nieludzkie. Zw\u0105 go , hrrahhh &#8211; zacharcza\u0142 paj\u0105k &#8211;Birmut , Birmut Beobels, a teraz odejd\u017a. Herx odetchn\u0105\u0142 z ulg\u0105 zio\u0142a rozpalaj\u0105ce p\u0142omie\u0144 po\u015brodku o\u0142tarza zaczyna\u0142y go d\u0142awi\u0107, nie lubi\u0142 tej woni. Wyszed\u0142, mijaj\u0105c dw\u00f3ch innych kap\u0142an\u00f3w spiesz\u0105cych do formowania paj\u0119czyny, paj\u0119czyny \u017cywota.<\/p>\n<p align=\"center\">***<\/p>\n<p>Birmut w wolnym czasie zd\u0105\u017cy\u0142 po\u017cegna\u0107 przyjaci\u00f3\u0142, i spotka\u0107 si\u0119 z Jonatanem i Balamarem, kt\u00f3rzy jednog\u0142o\u015bnie zadecydowali, i\u017c b\u0119d\u0105 jego towarzyszami podr\u00f3\u017cy.  Od pocz\u0105tku ich polubi\u0142, gdy\u017c du\u017co \u017cartowali. Jedyna spraw\u0105 do za\u0142atwienia by\u0142o skompletowanie ekwipunku podr\u00f3\u017cnego. W tym celu wybra\u0142 si\u0119 na pobliski rynek.<br \/>\n  &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp        Pogoda by\u0142a bardzo \u0142adna, przekupki dar\u0142y si\u0119 w niebog\u0142osy: <\/br>-Og\u00f3rki sprzedaje og\u00f3rki, \u015bwie\u017co zakiszone i zrobione!! Kto\u015b inny sprzedawa\u0142 flety:- Flety, flety tylko u mnie zobaczcie mili ludzie jak gwi\u017cd\u017c\u0105!! Bz,bz &#8211;pr\u00f3bowa\u0142 dmucha\u0107 krasnolud. &#8211; Kurwa co jest! &#8211; powiedzia\u0142 do siebie. Birmut za\u0142atwi\u0142 po trzech godzinach to co by\u0142o mu potrzebne: miecz (stary mu si\u0119 st\u0119pi\u0142, a nie by\u0142o go gdzie naprawi\u0107), koc, trzyosobowy namiot, koce, prowiant, kusze i be\u0142ty, dokupi\u0142 ubranie (stare mia\u0142 ju\u017c troch\u0119 przetarte),  konia ,lin\u0119, banda\u017ce, n\u00f3\u017c i par\u0119 pomniejszych przedmiot\u00f3w. Tak oto przygotowany sta\u0142 przy g\u0142\u00f3wnej ulicy i czeka\u0142 na Jonatana i Balamara, kt\u00f3rzy mieli za chwil\u0119 si\u0119 zjawi\u0107. Z za rogu przypatrywa\u0142 mu si\u0119 m\u0119\u017cczyzna, a towarzyszy\u0142o mu dw\u00f3ch t\u0119po wygl\u0105daj\u0105cych osi\u0142k\u00f3w&#8230; <\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Cz.1 opowie\u015bci o Birmucie<\/p>\n","protected":false},"author":255,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_et_pb_use_builder":"","_et_pb_old_content":"","_et_gb_content_width":"","footnotes":""},"categories":[15],"tags":[],"class_list":["post-830","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-fanfic","et-doesnt-have-format-content","et_post_format-et-post-format-standard"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/830","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/users\/255"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=830"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/830\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=830"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=830"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=830"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}