{"id":829,"date":"2005-01-06T16:06:06","date_gmt":"2005-01-06T16:06:06","guid":{"rendered":"http:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/?p=829"},"modified":"2005-01-06T16:06:06","modified_gmt":"2005-01-06T16:06:06","slug":"casaria","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/casaria\/","title":{"rendered":"Casaria"},"content":{"rendered":"<p align=\"center\">Casaria<\/p>\n<p>&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp                        Gdy przyby\u0142a do Gurstake, nikt jej nie zna\u0142. Nikt te\u017c nie mia\u0142 poj\u0119cia sk\u0105d si\u0119 wzi\u0119\u0142a, ani kim mo\u017ce by\u0107. Siedzia\u0142a na pot\u0119\u017cnym karym ogierze z szerok\u0105 piersi\u0105 i wygl\u0105da\u0142a na nim niczym krasnal. Ubrana by\u0142a w ca\u0142o\u015bci w czer\u0144: czarny p\u0142aszcz si\u0119gaj\u0105cy kostek, czarna sp\u00f3dnica zas\u0142aniaj\u0105ca tyle, ile m\u00f3g\u0142by zas\u0142oni\u0107 jedwabny szal przewi\u0105zany na biodrach i czarna koszula, przypominaj\u0105ca gorset. Szaty te wykonane by\u0142y z aksamitu, kt\u00f3ry w owych czasach by\u0142 tak drogi, i\u017c sta\u0107 na niego by\u0142o tylko najbogatszych. Na g\u0142ow\u0119 zarzucony mia\u0142a obszerny kaptur.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp                       Spod p\u0142aszcza wy\u0142ania\u0142a si\u0119 pi\u0119kna i solidnie wykonana r\u0119koje\u015b\u0107 szabli. Gdy przyje\u017cd\u017ca\u0142a ulicami, ludzie chowali si\u0119 do dom\u00f3w i zamykali okiennice. Gdyby kto\u015b chcia\u0142 przyjrze\u0107 si\u0119 jej twarzy, dozna\u0142by szoku. Kobieta ta bowiem mia\u0142a twarz bardzo pi\u0119kn\u0105, lecz okrutnie poznaczon\u0105 bliznami. Jednak nikt taki si\u0119 nie znalaz\u0142&#8230; Jej postawa wyra\u017ca\u0142a oboj\u0119tno\u015b\u0107, a zarazem gniew i opanowanie.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp                       Ludzie z Gurstake nie byli przyzwyczajeni do widoku tak m\u0142odych kobiet, dziewcz\u0105t w\u0142a\u015bciwie, z szablami, obserwowali j\u0105 wi\u0119c z uwag\u0105 spomi\u0119dzy desek w okiennicach, przez szczeliny i zza uchylonych drzwi. Zdumieli si\u0119 niezmiernie, gdy zatrzyma\u0142a rumaka przed domem Baskara, najbogatszego i najokrutniejszego mieszka\u0144ca miasta. By\u0142 on og\u00f3lnie znienawidzony. Przed laty zas\u0142yn\u0105\u0142 jako bezlitosny zabijaka, bowiem zabija\u0142 bezkarnie i z byle powodu, zar\u00f3wno ludzi, elf\u00f3w, krasnolud\u00f3w, jak i zwierz\u0119ta, dzieci i starc\u00f3w.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp                       Teraz, gdy kobieta kocim ruchem zeskoczy\u0142a z siod\u0142a, wszyscy wstrzymali oddech. Wyci\u0105gn\u0119\u0142a z pochwy szabl\u0119, stan\u0119\u0142a przed drzwiami i krzykn\u0119\u0142a: &#8211; Baskarze! Zapewne mnie nie pami\u0119tasz, lecz ja pami\u0119tam ci\u0119 doskonale. Teraz po dziesi\u0119ciu latach, przyby\u0142am szuka\u0107 zemsty! Wyjd\u017a i walcz lub poddaj si\u0119!<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp                       Wtem drzwi owe otworzy\u0142y si\u0119 i stan\u0105\u0142 w nich kr\u0119py m\u0119\u017cczyzna oko\u0142o pi\u0119\u0107dziesi\u0105tki. &#8211; Zaiste, nie pami\u0119tam ci\u0119. Zanim ci\u0119 jednak zabij\u0119, chcia\u0142bym dowiedzie\u0107 si\u0119, kim jeste\u015b i za co pr\u00f3bowa\u0142a\u015b si\u0119 zem\u015bci\u0107. &#8211; powiedzia\u0142 ze z\u0142o\u015bliwym u\u015bmiechem na twarzy.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp                       Ludzie obserwuj\u0105cy ca\u0142\u0105 scen\u0119 zamarli: oto za chwil\u0119 mieli us\u0142ysze\u0107 imi\u0119 odwa\u017cnej kobiety i dowiedzie\u0107 si\u0119 czego\u015b wi\u0119cej o niej. I rzeczywi\u015bcie&#8230;<br \/>\n &#8211; Nazywam si\u0119 Casaria. Dziesi\u0119\u0107 lat temu, co do dnia, bestialsko zamordowa\u0142e\u015b moj\u0105 rodzin\u0119, karz\u0105c na to patrze\u0107 o\u015bmioletniej dziewczynce. Mnie. Nie zabi\u0142e\u015b mnie, bowiem wi\u0119ksz\u0105 uciech\u0119 sprawia\u0142o ci patrzenie na b\u00f3l w mych oczach, gdy obserwowa\u0142am z przera\u017ceniem twoje poczynania. Zada\u0142e\u015b mi wtedy te rany, po kt\u00f3rych \u015blady wci\u0105\u017c widniej\u0105 na mej twarzy. Spali\u0142e\u015b m\u00f3j dom, ale mnie ani mego brata nie zabi\u0142e\u015b. Jednak wzi\u0105\u0142e\u015b go ze sob\u0105. Teraz domy\u015blam si\u0119, i\u017c chcia\u0142e\u015b go wyszkoli\u0107 na swojego wojownika. Dzi\u015b przybywam tu, by pom\u015bci\u0107 m\u0105 rodzin\u0119. Kiedy widzieli\u015bmy si\u0119 po raz ostatni by\u0142am ma\u0142a i niewinna. Lecz zmieni\u0142am si\u0119 i oto wyzywam ci\u0119 do walki. Czy przyjmujesz wyzwanie?<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp                   Mieszka\u0144cy Gurstake po raz kolejny wstrzymali oddechy. Zacz\u0119li wylega\u0107 na ulic\u0119, aby lepiej widzie\u0107 przebieg ewentualnej walki.<br \/>\n &#8211; Och&#8230; nie, nie mam do\u015b\u0107 odwagi, aby z tob\u0105 walczy\u0107&#8230; &#8211; Baskar wyra\u017anie przedrze\u017ania\u0142 kobiet\u0119, lecz doby\u0142 miecza i zbli\u017cy\u0142 si\u0119 do niej.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp                   W tym momencie Casaria odrzuci\u0142a kaptur, a jej z\u0142ociste loki b\u0142ysn\u0119\u0142y          w promieniach s\u0142o\u0144ca. Kto\u015b, kto przyjrza\u0142by jej si\u0119 uwa\u017cnie z bliska dostrzeg\u0142by pewien szczeg\u00f3\u0142. Uszy. Ot\u00f3\u017c uszy kobiety by\u0142y spiczaste. Casaria by\u0142a elfk\u0105. Owy cz\u0142owiek westchn\u0105\u0142by wtedy z zachwytu, bowiem elfy by\u0142y szczeg\u00f3lnie cenione przez ludzi z Gurstake, gdzie obecno\u015b\u0107 elfa czy kogo\u015b innego spoza razy ludzkiej by\u0142a bardzo rzadka.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp                  Przeciwnicy przybrali pozycje szermiercze i na kilka chwil wszystko wok\u00f3\u0142 znieruchomia\u0142o, jakby zatrzyma\u0142 si\u0119 czas. Nagle z dzikim rykiem jednocze\u015bnie rzucili si\u0119 ku sobie. Walka nie trwa\u0142a jednak d\u0142ugo. Po paru minutach Baskar, kt\u00f3remu wiek i kondycja dawno ju\u017c nie s\u0142u\u017cy\u0142y, by\u0142 zm\u0119czony i zdyszany. Za to Casaria nie odczuwa\u0142a wcale up\u0142ywu si\u0142 i walczy\u0142a nadal z m\u0142odzie\u0144cz\u0105 werw\u0105. A robi\u0142a to znakomicie. Wida\u0107 by\u0142o, \u017ce mia\u0142a bardzo dobrego nauczyciela fechtunku i \u017ce naprawd\u0119 ma zamiar zabi\u0107 morderc\u0119 swej rodziny oraz wielu innych ludzi i nieludzi. By\u0142a w\u015bciek\u0142a, a jednocze\u015bnie opanowana.&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp                 To, co si\u0119 sta\u0142o, by\u0142o \u0142atwe do przewidzenia. Oto ,,wielki zab\u00f3jca na emeryturze&#8221; zachwia\u0142 si\u0119 i upad\u0142. Elfka b\u0142yskawicznie znalaz\u0142a si\u0119 przy nim i przy\u0142o\u017cy\u0142a mu szabl\u0119 do gard\u0142a.<br \/>\n &#8211; Co masz zamiar zrobi\u0107? &#8211; zapyta\u0142 Baskar ukrywaj\u0105c strach.<br \/>\n &#8211; A jak my\u015blisz? &#8211; odpowiedzia\u0142a pytaniem na pytanie Casaria. &#8211; Nie. Nie mam zamiaru zabi\u0107 ci\u0119, gdy le\u017cysz. Wsta\u0144 zatem i wzn\u00f3w walk\u0119.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp                Na te s\u0142owa by\u0142y zab\u00f3jca przerazi\u0142 si\u0119 potwornie, nie elfki, lecz tego, \u017ce pierwszy raz kto\u015b jemu \u0142askawie pozwala\u0142 wsta\u0107, gdy\u017c dot\u0105d to by\u0142a jego kwestia. Jednak podni\u00f3s\u0142 si\u0119 i uni\u00f3s\u0142 miecz. Walka zosta\u0142a wznowiona. Zar\u00f3wno Casaria, jak i Baskar walczyli zaciekle, z now\u0105 energi\u0105. Nagle da\u0142 si\u0119 s\u0142ysze\u0107 zduszony j\u0119k. To by\u0142y morderca zrani\u0142 elfk\u0119 w twarz. Jej policzek przeci\u0119ty by\u0142 d\u0142ug\u0105, lecz na szcz\u0119\u015bcie p\u0142ytk\u0105 ran\u0105, ci\u0105gn\u0105c\u0105 si\u0119 od ko\u015bci policzkowej a\u017c do podbr\u00f3dka. &#8211; Tw\u00f3j brat uciek\u0142 mi, kiedy tylko nauczy\u0142 si\u0119 doskonale walczy\u0107 &#8211; poinformowa\u0142 j\u0105 z nie wr\u00f3\u017c\u0105c\u0105 niczego dobrego min\u0105 Baskar.<br \/>\n &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp                Do Casarii nie dotar\u0142y jego s\u0142owa. W tej chwili jej cia\u0142o zdolne by\u0142o odbiera\u0107 tylko b\u00f3l na twarzy i w\u015bciek\u0142o\u015b\u0107, kt\u00f3ra wzi\u0119\u0142a g\u00f3r\u0119 w umy\u015ble elfki. Z bojowym okrzykiem skoczy\u0142a ku m\u0119\u017cczy\u017anie. Tym razem pojedynek zako\u0144czy\u0142 si\u0119 bardzo szybko  i ostatecznie.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp                 W chwili, gdy Baskar martwy leg\u0142 u st\u00f3p zdyszanej i wyko\u0144czonej Casarii, ludzie oniemiali. Nie zrozumieli jeszcze, \u017ce oto cz\u0142owiek, jak dot\u0105d niepokonany, zosta\u0142 zabity przez m\u0142od\u0105 elfk\u0119. Kiedy wreszcie oprzytomnieli, rozleg\u0142y si\u0119 okrzyki rado\u015bci. Co odwa\u017cniejsi podeszli do kobiety i podtrzymali j\u0105, bowiem by\u0142a bardzo wyczerpana i ledwo trzyma\u0142a si\u0119 na nogach. Gdy poczu\u0142a oparcie, zemdla\u0142a.<\/p>\n<p align=\"center\">             ~~~~~~0~~~~~~<\/p>\n<p>&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp                   Casaria ockn\u0119\u0142a si\u0119. Le\u017ca\u0142a w mi\u0119kkim \u0142\u00f3\u017cku, na policzku kto\u015b za\u0142o\u017cy\u0142 jej opatrunek. By\u0142a os\u0142abiona i g\u0142odna. Gwa\u0142townie usiad\u0142a na pos\u0142aniu, co przyprawi\u0142o j\u0105  o b\u00f3l g\u0142owy, i rozejrza\u0142a si\u0119 po pomieszczeniu. By\u0142 to ma\u0142y pokoik, jasno o\u015bwietlony promieniami s\u0142onecznymi wpadaj\u0105cymi przez szeroko otwarte okno. Na stoliku sta\u0142 wazon z \u017conkilami i kubek z wod\u0105. Dom ten raczej nie nale\u017ca\u0142 do bogatej rodziny. Wszystko w pokoju by\u0142o proste, schludne i skromne.&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp                   Elfka powoli wsta\u0142a z pos\u0142ania i, opanowuj\u0105c zawroty g\u0142owy, podesz\u0142a do stolika. Dr\u017c\u0105c\u0105 r\u0119k\u0105 si\u0119gn\u0119\u0142a po kubek, po czym chciwie wypi\u0142a ca\u0142\u0105 jego zawarto\u015b\u0107. Zawroty g\u0142owy usta\u0142y, wi\u0119c powoli ruszy\u0142a ku drzwiom. Otworzy\u0142a je i poczu\u0142a smakowity zapach pieczonego mi\u0119sa. Pok\u00f3j ten by\u0142 r\u00f3wnie schludny jak poprzedni. W\u0142a\u015bciwie by\u0142a to izba mieszkalna po\u0142\u0105czona z kuchenk\u0105. Przy stole o porysowanym blacie siedzia\u0142a staruszka i kroi\u0142a jarzyny. Gdy zobaczy\u0142a wchodz\u0105c\u0105 kobiet\u0119, u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 przyja\u017anie.<br \/>\n &#8211; Witaj! Jak si\u0119 czujesz?<br \/>\n &#8211; Dzi\u0119kuj\u0119, dobrze, lecz jeszcze chwila i wyzion\u0119 ducha z g\u0142odu&#8230; &#8211; odpowiedzia\u0142a Casaria i odwzajemni\u0142a u\u015bmiech.<br \/>\n  &#8211; Wieczerza b\u0119dzie gotowa lada moment. Teraz usi\u0105d\u017a, porozmawiajmy. Widzisz, jestem bardzo samotna i niecz\u0119sto przytrafia mi si\u0119 okazja do rozmowy.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp              Elfka zrobi\u0142a tak, jak kaza\u0142a kobieta, po czym rzek\u0142a:<br \/>\n &#8211;  Nie mam zamiaru owija\u0107 w bawe\u0142n\u0119. Powiedz mi, prosz\u0119, czy go zabi\u0142am.<br \/>\n &#8211; Tak i chwa\u0142a ci za to! Od dziesi\u0119ciu lat, od kiedy tylko osiedli\u0142 si\u0119 tu na sta\u0142e, przysporzy\u0142 sobie w\u015br\u00f3d nas wielu wrog\u00f3w. Wyciska\u0142 z nas ostatnie pieni\u0105dze i zmusza\u0142 do pracy ponad si\u0142y. Zabija\u0142 bezkarnie, nie patrz\u0105c na wiek, ras\u0119 czy p\u0142e\u0107. To nie mia\u0142o dla\u0144 znaczenia. Mordowa\u0142 starc\u00f3w i dzieci, elf\u00f3w, ludzi i krasnolud\u00f3w, kobiety i m\u0119\u017cczyzn.<br \/>\n &#8211; Ciesz\u0119 si\u0119 zatem, \u017ce pom\u015bci\u0142am nie tylko moj\u0105 rodzin\u0119. On pewnie zamordowa\u0142 wi\u0119cej ludzi i nieludzi, ni\u017c mo\u017cemy to sobie wyobrazi\u0107. Aha, jeszcze jedno pytanie. Jak d\u0142ugo by\u0142am nieprzytomna?<br \/>\n &#8211; Kilka godzin. Przyby\u0142a\u015b do Gurstake oko\u0142o po\u0142udnia, teraz zbli\u017ca si\u0119 zmierzch. Tw\u00f3j ko\u0144 zosta\u0142 rozsiod\u0142any i napojony, a teraz stoi w mojej stajni. To naprawd\u0119 pi\u0119kny rumak&#8230; Juki oraz p\u0142aszcz s\u0105 bezpiecznie ukryte. To drogie rzeczy, niejeden by si\u0119 na nie skusi\u0142, nawet po twoim zwyci\u0119stwie.<br \/>\n &#8211; Dzi\u0119kuj\u0119. Czy mo\u017cesz pokaza\u0107 mi drog\u0119 do stajni? &#8211; zapyta\u0142a Casaria widz\u0105c, \u017ce kobiecina sko\u0144czy\u0142a robot\u0119. &#8211; \u017baden problem. P\u00f3jd\u0119 tam z tob\u0105. Aj, przecie\u017c ja si\u0119 jeszcze nie przedstawi\u0142am! Jestem Galarba, ale wszyscy tu m\u00f3wi\u0105 na mnie po prostu Babcia. Chod\u017a, idziemy.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp              Przez ca\u0142\u0105 drog\u0119 z kuchni do stajni Babcia trajkota\u0142a jak naj\u0119ta. Elfka z natury by\u0142a ma\u0142om\u00f3wna, my\u015bli swe wyra\u017ca\u0142a raczej mimik\u0105, ale mimo to z przyjemno\u015bci\u0105 s\u0142ucha\u0142a tego potoku s\u0142\u00f3w.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp              Ju\u017c z daleka s\u0142ycha\u0107 by\u0142o ciche, t\u0119skne r\u017cenie. Gdy dosz\u0142y do stajni, ko\u0144 prychn\u0105\u0142 rado\u015bnie, nie zwa\u017caj\u0105c na pe\u0142ne godno\u015bci, wysoko postawione \u0142by tymczasowych s\u0105siad\u00f3w, i zacz\u0105\u0142 czujnie i nieufnie obw\u0105chiwa\u0107 opatrunek na twarzy swej w\u0142a\u015bcicielki. Ona tylko si\u0119 roze\u015bmia\u0142a i gwa\u0142townym ruchem zerwa\u0142a gaz\u0119. Rana nie by\u0142a powa\u017cna, w ka\u017cdym razie nie nale\u017ca\u0142a do tego rodzaju ran, po kt\u00f3rych zostaj\u0105 blizny. Elfka pog\u0142aska\u0142a rumaka po jedwabistych chrapach i wyszepta\u0142a:<br \/>\n &#8211; Kazjanie, tyle ze mn\u0105 przeszed\u0142e\u015b&#8230; Jeste\u015b jedyn\u0105 blisk\u0105 mi istot\u0105 na tym \u015bwiecie&#8230; &#8211; po czym zwr\u00f3ci\u0142a si\u0119 do Babci &#8211; Dzi\u0119kuj\u0119 za opiek\u0119 nad nim. On jeden mi zosta\u0142&#8230; Straci\u0142am rodzic\u00f3w, siostr\u0119, przyjaci\u00f3\u0142, o bracie nie wiem nic. Nie mam poj\u0119cia , co si\u0119    z nim dzia\u0142o od czasu, gdy zosta\u0142 porwany&#8230; A to wszystko jest win\u0105 Baskara! Wiem, m\u00f3wi\u0142, \u017ce m\u00f3j brat mu si\u0119 wymkn\u0105\u0142, ale w\u0105tpi\u0119 czy to prawda&#8230; Gdyby tak rzeczywi\u015bcie by\u0142o, Marcos zapewne by mnie szuka\u0142&#8230; Byli\u015bmy nieroz\u0142\u0105czni. Cho\u0107 mo\u017ce ta tresurau Baskara zmieni\u0142a go&#8230;<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp             Zazwyczaj Casaria nie lubi\u0142a otwiera\u0107 si\u0119 przed nieznajomymi, lecz teraz czu\u0142a potrzeb\u0119 zwierzenia si\u0119, poza tym Babcia wydawa\u0142a jej si\u0119 osob\u0105 godn\u0105 zaufania. Okaza\u0142a si\u0119 te\u017c osob\u0105 taktown\u0105, bowiem po\u015bpiesznie zmieni\u0142a temat. &#8211; Chod\u017amy do kuchni, obiad zaraz nam wystygnie.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp             Elfka przysta\u0142a na to z ochot\u0105, albowiem kiszki gra\u0142y ju\u017c jej marsza. \u017ba\u0142obnego. Uda\u0142y si\u0119 wi\u0119c z powrotem do male\u0144kiej kuchenki i tam posili\u0142y si\u0119, po czym Casaria rzek\u0142a:<br \/>\n &#8211; Dzi\u0119kuj\u0119 za go\u015bcin\u0119, ale nie mog\u0119 zosta\u0107 tu d\u0142u\u017cej. Czy mog\u0142abym dosta\u0107 m\u00f3j p\u0142aszcz   i juki? &#8211; Nie mo\u017cesz nas teraz opu\u015bci\u0107! Musisz odzyska\u0107 si\u0142y po walce. Poza tym ju\u017c nied\u0142ugo zapadnie zmrok. Prosz\u0119, zosta\u0144 u mnie jeszcze kilka dni lub cho\u0107 do rana&#8230;<br \/>\n &#8211; Przykro mi, naprawd\u0119 musz\u0119 ju\u017c wyrusza\u0107.<br \/>\n &#8211; Och&#8230; W ka\u017cdym razie zawsze b\u0119dziesz mile widziana w naszym mie\u015bcie. Twoje rzeczy s\u0105 pod tamt\u0105 klap\u0105 w pod\u0142odze, tam pod t\u0105 nied\u017awiedzi\u0105 sk\u00f3r\u0105 &#8230; Ach&#8230; Pami\u0119tam, jak m\u00f3j nieod\u017ca\u0142owanej pami\u0119ci m\u0105\u017c zastrzeli\u0142 owego zwierza&#8230; To by\u0142o jakie\u015b pi\u0119tna\u015bcie lat temu&#8230;<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp            Casaria, nie zwracaj\u0105c uwagi na ostatnie zdania Babci, podesz\u0142a do tej\u017ce klapy    i wyj\u0119\u0142a z niej juki oraz p\u0142aszcz, kt\u00f3ry od razu zarzuci\u0142a na ramiona. Odprowadzana smutnym wzrokiem Galarby, ruszy\u0142a do stajni. Oboj\u0119tnie min\u0119\u0142a inne konie i podesz\u0142a do Kazjana. Przeczuwa\u0142 on najwyra\u017aniej, \u017ce ich pobyt tutaj dobiega ko\u0144ca, gdy\u017c by\u0142 niespokojny, ale nie stwarza\u0142 przeszk\u00f3d przy siod\u0142aniu. Gdy elfka za\u0142o\u017cy\u0142a mu juki, prychn\u0105\u0142 tylko. Casaria wyprowadzi\u0142a konia z boksu, a potem na zat\u0142oczony bruk. Rzeczywi\u015bcie s\u0142o\u0144ce mia\u0142o si\u0119 ju\u017c ku zachodowi, jednak wsiad\u0142a zwinnie na Kazjana. Pomacha\u0142a na po\u017cegnanie Babci, kt\u00f3ra z chusteczk\u0105 przy twarzy sta\u0142a smutna i samotna w drzwiach. Elfka zarzuci\u0142a na g\u0142ow\u0119 kaptur i okrzykiem pogna\u0142a konia.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp         Kiedy przeje\u017cd\u017ca\u0142a przez Gurstake, wszyscy mieszka\u0144cy przyjacielsko do niej machali i k\u0142aniali si\u0119. Wie\u015bci rozchodzi\u0142y si\u0119 tutaj z szybko\u015bci\u0105 zadziwiaj\u0105c\u0105, wi\u0119c ca\u0142e miasto wiedzia\u0142o ju\u017c o jej zwyci\u0119stwie. Ka\u017cdy przechodzie\u0144 by\u0142 jej wdzi\u0119czny i okazywa\u0142 to na sw\u00f3j indywidualny spos\u00f3b. A to jaka\u015b dziewczynka pomacha\u0142a do niej             z serdecznym u\u015bmiechem na rumianej twarzyczce, a to jaki\u015b starszy m\u0119\u017cczyzna uk\u0142oni\u0142 jej si\u0119 g\u0142\u0119boko zamiataj\u0105c bruk kapeluszem. Na wszystkie te gesty Casaria odpowiada\u0142a promiennym u\u015bmiechem, kt\u00f3ry rozja\u015bnia\u0142 na moment jej pi\u0119kn\u0105, cho\u0107 zniekszta\u0142con\u0105 przez blizny twarz. Jaka\u015b kobieta podesz\u0142a do niej, wstrzyma\u0142a Kazjana i poda\u0142a elfce w\u0119ze\u0142ek z jedzeniem. Ta podzi\u0119kowa\u0142a i przyj\u0119\u0142a \u00f3w dar, bowiem jak zwykle wyruszy\u0142a w podr\u00f3\u017c bez prowiantu.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp         Gdy min\u0119li mury miasta, Casaria pop\u0119dzi\u0142a konia do galopu. Jechali dop\u00f3ki, dop\u00f3ty nie \u015bciemni\u0142o si\u0119 ca\u0142kowicie. Zatrzymali si\u0119 w lesie, gdzie z \u0142atwo\u015bci\u0105 znale\u017ali polan\u0119 zlan\u0105 ksi\u0119\u017cycow\u0105 po\u015bwiat\u0105. Tam elfka rozjuczy\u0142a Kazjana, a sama leg\u0142a na roz\u0142o\u017conym na trawie p\u0142aszczu. Spokojnie zasn\u0119\u0142a, wiedz\u0105c, \u017ce ka\u017cdy niepokoj\u0105cy d\u017awi\u0119k czy nawet szelest wyrwie j\u0105 ze snu. Liczy\u0142a te\u017c na wiecznie czujnego i nieufnego konia, kt\u00f3ry w razie niebezpiecze\u0144stwa obudzi\u0142by j\u0105.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp         Nast\u0119pnego ranka, przy pierwszych promieniach wschodz\u0105cego s\u0142o\u0144ca Casaria zbudzi\u0142a si\u0119, po czym rozsup\u0142a\u0142a w\u0119ze\u0142ek z \u017cywno\u015bci\u0105. Znalaz\u0142a tam bochenek chleba domowego wypieku, kilka jab\u0142ek i cz\u0119\u015b\u0107 pieczonego jagni\u0119cia. Bez d\u0142u\u017cszego zastanowienia poda\u0142a jedno jab\u0142ko Kazjanowi, a sama oderwa\u0142a sobie kawa\u0142ek chleba. Gdy zaspokoi\u0142a g\u0142\u00f3d, usiad\u0142a na trawie i zacz\u0119\u0142a rozmy\u015bla\u0107. By\u0142a z siebie zadowolona i wr\u0119cz dumna, \u017ce zem\u015bci\u0142a si\u0119 na g\u0142\u00f3wnym bohaterze wszystkich swoich koszmar\u00f3w. Jednak teraz ogarn\u0119\u0142y j\u0105 w\u0105tpliwo\u015bci Czy dobrze zrobi\u0142a zabijaj\u0105c go? Ta my\u015bl dr\u0119czy\u0142a j\u0105 potwornie, w ko\u0144cu Casaria stanowczo powiedzia\u0142a sobie w duchu:<br \/>\n &#8211; Tak! On na to zas\u0142ugiwa\u0142! Sam zabi\u0142 wielu ludzi i w\u0142a\u015bnie w ten spos\u00f3b powinien zgin\u0105\u0107! Pr\u0119dzej czy p\u00f3\u017aniej i tak kto\u015b by go zabi\u0142, ale wtedy ja mia\u0142abym niesp\u0142acony d\u0142ug. Sam kopa\u0142 pod sob\u0105 ten do\u0142ek i nie zauwa\u017cy\u0142 nawet, gdy do niego wpad\u0142.&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp         Z zamy\u015blenia wyrwa\u0142o j\u0105 niespokojne r\u017cenie Kazjana.<br \/>\n &#8211; Cierpliwo\u015b\u0107 to cnota, wi\u0119c chwil\u0119 jeszcze poczekaj! &#8211; za\u015bmia\u0142a si\u0119 elfka.<br \/>\n          Powoli, nie \u015bpiesz\u0105c si\u0119, spakowa\u0142a wszystko w juki i z koci\u0105 gracj\u0105 wskoczy\u0142a na siod\u0142o. Pod\u0105\u017ca\u0142a na wsch\u00f3d, bowiem co\u015b j\u0105 ci\u0105gn\u0119\u0142o w tamte strony. Co? &#8211; nie mia\u0142a poj\u0119cia&#8230;   <\/p>\n<p align=\"center\">~~~~~~~~~~~~ 0 ~~~~~~~~~~~~<\/p>\n<p>c.d.n.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>opowiadanie<\/p>\n","protected":false},"author":1288,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_et_pb_use_builder":"","_et_pb_old_content":"","_et_gb_content_width":"","footnotes":""},"categories":[15],"tags":[],"class_list":["post-829","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-fanfic","et-doesnt-have-format-content","et_post_format-et-post-format-standard"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/829","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1288"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=829"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/829\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=829"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=829"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=829"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}