{"id":798,"date":"2004-11-11T13:47:33","date_gmt":"2004-11-11T13:47:33","guid":{"rendered":"http:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/?p=798"},"modified":"2004-11-11T13:47:33","modified_gmt":"2004-11-11T13:47:33","slug":"ruiny-2","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/ruiny-2\/","title":{"rendered":"Ruiny"},"content":{"rendered":"<p align=\"center\">Ruiny (poprawiona wersja)<br \/>\nKontynuacja przyg\u00f3d Ettariel i Caleba\n<\/p>\n<p>&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp S\u0142o\u0144ce pra\u017cy\u0142o niemi\u0142osiernie. Ludzie mieszkaj\u0105cy w miastach chowali si\u0119 w ch\u0142odnych domach. Jednak ci dwoje na trakcie nie przejmowa\u0142o si\u0119 upa\u0142em. Szli keadwe\u0144skim traktem. Drzewa rzuca\u0142y przyjemny cie\u0144, wi\u0119c promienie nie przeszkadza\u0142y zbytnio w\u0119drowcom. Byli to elfka Ettariel i krasnolud Caleb. Od kilku dni szli razem, bez celu. Nie m\u00f3wili prawie wcale, bowiem uwa\u017cali to za zb\u0119dne. W ko\u0144cu o ile\u017c przyjemniejsze jest s\u0142uchanie \u015bwiergotu ptak\u00f3w i szumu drzew. Dok\u0142adnie cztery dni wcze\u015bniej pokonali zielonego smoka. Trupa jednak zostawili za sob\u0105. Na pami\u0105tk\u0119 tego wsp\u00f3lnego zwyci\u0119stwa zabrali tylko po kilka pazur\u00f3w. Nie zale\u017ca\u0142o im na s\u0142awie ani na bogactwie. My\u015bli ich zaprz\u0105tni\u0119te by\u0142y przygodami, kt\u00f3re dopiero ich czeka\u0142y. Oboje po\u015bwi\u0119cili wszystko dla w\u0119dr\u00f3wki i przyg\u00f3d. Ettariel zreszt\u0105 niewiele mia\u0142a do po\u015bwi\u0119cenia. Rodzice byli jej zupe\u0142nie obcy, przyjaci\u00f3\u0142 w\u015br\u00f3d elf\u00f3w nie mia\u0142a. Caleb za\u015b by\u0142 sierot\u0105, rodzic\u00f3w nie pami\u0119ta\u0142, a od dziecka wmawiano mu, \u017ce sensem jego \u017cycia jest walka i przygoda.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp       Zostawili za sob\u0105 Liksel\u0119 i w\u0119drowali na p\u00f3\u0142noc traktem. Pod wiecz\u00f3r, gdy s\u0142o\u0144ce mia\u0142o si\u0119 ju\u017c ku zachodowi, Ettariel rzek\u0142a:<br \/>\n&#8211; Sprzykrzy\u0142a mi si\u0119 podr\u00f3\u017c bez celu. Musimy wybra\u0107 miejsce, gdzie p\u00f3jdziemy, bo inaczej dotrzemy wkr\u00f3tce na kraniec \u015bwiata.<br \/>\n&#8211; Zgadzam si\u0119 z tob\u0105. My\u015bla\u0142em o tym ju\u017c wcze\u015bniej, alem nie mia\u0142 odwagi si\u0119 przyzna\u0107. Znasz mo\u017ce t\u0119 okolic\u0119? &#8211; powiedzia\u0142 Caleb.<br \/>\n&#8211; Oczywista, \u017ce nie. Los mnie tu przygna\u0142. Od ch\u0142op\u00f3w wywiedzia\u0142am si\u0119, \u017ce do Keadwen dotar\u0142am. Jednak s\u0142ysza\u0142am o ruinach Shaerrawedd. O ile dobrze si\u0119 orientuj\u0119, to by\u0142 zamek czy twierdza nale\u017c\u0105ca do nas, do elf\u00f3w, do Starszego Ludu&#8230; &#8211; Caleb spojrza\u0142     w niebo. Musia\u0142 si\u0119 przyzwyczai\u0107 do przeb\u0142ysk\u00f3w zachwytu nad swoj\u0105 ras\u0105 u Ettariel. &#8211; Mo\u017cemy tam skierowa\u0107 swe kroki.<br \/>\n&#8211; Na to mog\u0119 przysta\u0107, acz niech\u0119tnie. To dla mnie zupe\u0142nie obce miejsce, w dodatku nale\u017c\u0105ce do elf\u00f3w, kt\u00f3re nienawidz\u0105 mej rasy.<br \/>\n&#8211; Czy\u017cby\u015b si\u0119 bardziej obawia\u0142 o w\u0142asn\u0105 rzy\u0107, ni\u017c chcia\u0142 zasmakowa\u0107 kolejnych przyg\u00f3d? &#8211; zapyta\u0142a elfka z niedowierzaniem.<br \/>\n&#8211; Nie, lecz, bacz na to, chyba nikt nie chcia\u0142by gada\u0107 z kim\u015b, kto a\u017c p\u0142onie z nienawi\u015bci do niego&#8230;<br \/>\n&#8211; W\u0105tpi\u0119, czy ty by\u015b gada\u0142. &#8211; za\u015bmia\u0142a si\u0119 Ettariel. &#8211; Za ciebie zazwyczaj przemawia tw\u00f3j top\u00f3r.<br \/>\n&#8211; C\u00f3\u017c wi\u0119c poczniemy? Idziemy pozwiedza\u0107 Shaerrawedd?<br \/>\n&#8211; Tak, skoro i ty si\u0119 na to zapatrujesz.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp             Tak wi\u0119c nast\u0119pnego ranka, przy pierwszych promieniach wschodz\u0105cego s\u0142o\u0144ca, gdy w odleg\u0142ym Ard Carraigh zapia\u0142 pierwszy kur, ruszyli w drog\u0119. Wed\u0142ug niedok\u0142adnych oblicze\u0144 elfki do ruin mieli dotrze\u0107 jeszcze tego dnia przed wieczorem. W\u0119drowali wi\u0119c, nie daj\u0105c sobie czasu na wypoczynek. Nie odzywali si\u0119, bo i po co? Szli, ws\u0142uchani w cisz\u0119, kt\u00f3ra ich otacza\u0142a. Dopiero po po\u0142udniu zrobili sobie przerw\u0119. Zatrzymali si\u0119 na polanie, z kt\u00f3rej wida\u0107 by\u0142o trakt. Znale\u017ali j\u0105 przez przypadek, kiedy szukali czego\u015b do jedzenia. Zebrali jedynie gar\u015b\u0107 czy dwie poziomek, ale to, oczywi\u015bcie, nie zaspokoi\u0142o ich g\u0142odu.<br \/>\n&#8211; Czekaj tu. Spr\u00f3buj\u0119 co\u015b upolowa\u0107, bo z g\u0142odu umieram. &#8211; rzek\u0142 Caleb i ruszy\u0142 w las.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp         Elfka tymczasem przysiad\u0142a na mchu i odp\u0142yn\u0119\u0142a my\u015blami w sw\u00f3j \u015bwiat marze\u0144. Nie wiedzia\u0142a, jak d\u0142ugo tak siedzia\u0142a, gdy nagle z zamy\u015blenia wyrwa\u0142 j\u0105 t\u0119tent kopyt. Skry\u0142a si\u0119 za pniem d\u0119bu i zacz\u0119\u0142a obserwowa\u0107 trakt. Niepokoj\u0105cy odg\u0142os zdawa\u0142 si\u0119 przybli\u017ca\u0107. Wtem zobaczy\u0142a ich. Kilkunastu je\u017ad\u017ac\u00f3w, kt\u00f3rych rasy nie zd\u0105\u017cy\u0142a stwierdzi\u0107, cwa\u0142owa\u0142o w stron\u0119, w kt\u00f3r\u0105 pod\u0105\u017cali i oni, Ettariel i Caleb. Uzbrojeni byli  w miecze i \u0142uki, a ich twarze skryte by\u0142y pod obszernymi kapturami. Znikn\u0119li za zakr\u0119tem, ale elfka wci\u0105\u017c patrzy\u0142a w \u015blad za nimi zafascynowana.<br \/>\n &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp      Min\u0119\u0142o kilka chwil, gdy us\u0142ysza\u0142a za sob\u0105 trzask \u0142amanych ga\u0142\u0119zi. Odwr\u00f3ci\u0142a si\u0119 i ujrza\u0142a Caleba, nios\u0105cego na plecach upolowan\u0105 sarn\u0119. Pod pach\u0105 trzyma\u0142 kusz\u0119. Ettariel postanowi\u0142a, \u017ce na razie nie powie mu o tym, co widzia\u0142a. U\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 i pomog\u0142a mu przygotowa\u0107 sarn\u0119 do pieczenia.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp       Nie up\u0142yn\u0119\u0142a nawet godzina, gdy zdejmowali ju\u017c z w\u0142asnor\u0119cznie zrobionego rusztu skwiercz\u0105ce pieczyste. Posilili si\u0119 i ruszyli w dalsz\u0105 drog\u0119. Tak z\u0142apa\u0142 ich zmierzch. U\u0142o\u017cyli si\u0119 tu\u017c  przy trakcie na roz\u0142o\u017conych p\u0142aszczach. Szybko zasn\u0119li spokojnym, acz czujnym snem.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp         O \u015bwiecie zn\u00f3w skierowali swe kroki na p\u00f3\u0142noc. Ettariel wci\u0105\u017c my\u015bla\u0142a o je\u017ad\u017acach, kt\u00f3rych widzia\u0142a poprzedniego dnia. Wydawa\u0142o jej si\u0119, \u017ce by\u0142y w\u015br\u00f3d nich krasnoludy, bowiem niekt\u00f3rzy z nich byli ni\u017csi i masywniejsi od reszty.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp          Oko\u0142o po\u0142udnia zobaczyli \u015bcie\u017ck\u0119 na wsch\u00f3d. Na suchej ziemi wida\u0107 by\u0142o wyra\u017ane \u015blady kopyt. Elfka ju\u017c wiedzia\u0142a, kt\u00f3r\u0119dy musz\u0105 i\u015b\u0107, by dotrze\u0107 do ruin. Czu\u0142a, \u017ce owych kilkunastu konnych te\u017c zmierza\u0142o do Shaerrawedd. Zboczyli wi\u0119c z traktu i ruszyli dr\u00f3\u017ck\u0105 w las. Drzewa ros\u0142y coraz g\u0119\u015bciej. Caleb dziwi\u0142 si\u0119 decyzji Ettariel, jednak nie powiedzia\u0142 ani s\u0142owa. Ufa\u0142 jej zmys\u0142owi orientacji.<br \/>\n &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp         Pod wiecz\u00f3r, kiedy to s\u0142o\u0144ce chyli\u0142o si\u0119 ju\u017c ku zachodowi, musieli przedrze\u0107 si\u0119 przez straszny g\u0105szcz cierni. Nie by\u0142o to zbyt trudne, gdy\u017c kto\u015b, kto przechodzi\u0142 t\u0119dy wcze\u015bniej, wysieka\u0142 wi\u0119kszo\u015b\u0107 ga\u0142\u0119zi, kt\u00f3re mog\u0142yby przeszkadza\u0107. Elfka doskonale wiedzia\u0142a, kto&#8230;<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp         Nagle ich oczom ukaza\u0142 si\u0119 przecudno widok: oto przed nimi wznosi\u0142y si\u0119 ruiny zamku, zapewne pi\u0119knego w latach swej \u015bwietno\u015bci. Zaniem\u00f3wili, lecz po chwili, onie\u015bmieleni urokiem tego miejsca, ruszyli dalej. Min\u0119li mury i stan\u0119li na dziedzi\u0144cu. Niewiele zosta\u0142o z dawnego zamku zbudowanego przez elfy.<br \/>\n &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp         Byli potwornie zm\u0119czeni ca\u0142odzienn\u0105 w\u0119dr\u00f3wk\u0105, dlatego Ettariel zaproponowa\u0142a:<br \/>\n&#8211; Calebie, mo\u017ce przenocujemy w\u015br\u00f3d tych ruin?<br \/>\n&#8211; Tak, dobrze \u017ce\u015b wymy\u015bli\u0142a.<br \/>\n &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp         Tak wi\u0119c roz\u0142o\u017cyli p\u0142aszcze pod pozosta\u0142o\u015bciami \u015bciany i po chwili spali ju\u017c twardym snem. Nie by\u0142o im dane jednak d\u0142ugo cieszy\u0107 si\u0119 zas\u0142u\u017conym odpoczynkiem.<br \/>\n &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp         Obudzili si\u0119, s\u0142ysz\u0105c odg\u0142osy krok\u00f3w tu\u017c przy sobie. Zerwali si\u0119 na r\u00f3wne nogi, gdy\u017c ze wszystkich stron otacza\u0142y ich zakapturzone postaci z mieczami. Chwycili za bro\u0144, jednak nikt nikogo nie atakowa\u0142. Po chwili jeden z obcych wysun\u0105\u0142 si\u0119 kilka krok\u00f3w naprz\u00f3d i odrzuci\u0142 kaptur. By\u0142 elfem, to nie ulega\u0142o \u017cadnej w\u0105tpliwo\u015bci, w dodatku bardzo urodziwym, co nie umkn\u0119\u0142o uwadze Ettariel.<br \/>\n&#8211; Co tu robicie? &#8211; zapyta\u0142 gro\u017anie.<br \/>\n&#8211; Nocujemy. &#8211; odpowiedzia\u0142a hardo elfka.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp           Caleb za\u015b nie traci\u0142 czasu na jakie\u015b g\u0142upie rozmowy, od razu g\u0142o\u015bno stwierdzi\u0142:<br \/>\n&#8211; I b\u0119dziemy tu spali do rana, czy si\u0119 wam to podoba, czy te\u017c nie.<br \/>\n&#8211; Nie. Nie podoba nam si\u0119 to, ale c\u00f3\u017c&#8230; Wyno\u015bcie si\u0119 st\u0105d, p\u00f3ki jeszcze macie czas.<br \/>\n &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp          Na te s\u0142owa Caleb splun\u0105\u0142 mu pod nogi i opar\u0142 si\u0119 na trzonie topora. Elf da\u0142 szybko znak dw\u00f3m zakapturzonym, wy\u017cszemu i ni\u017cszemu. Rzucili si\u0119 oni na Ettariel       i Caleba. Mo\u017cliwe, \u017ce potrafili walczy\u0107, ale c\u00f3\u017c z tego, je\u015bli za chwile oboje le\u017celi przygwo\u017cd\u017ceni do ziemi z mieczem i toporem przy\u0142o\u017conymi do garde\u0142? Ju\u017c dwie kolejne zakapturzone postaci mia\u0142y ruszy\u0107 do boju, kiedy przyw\u00f3dca uspokoi\u0142 ich ruchem r\u0119ki. &#8211; Nazywaj\u0105 mnie Sanvil. Widz\u0119, \u017ce sztuka fechtunku nie jest wam obca, przeto wyci\u0105gam do was d\u0142o\u0144 na znak pokoju. Spr\u00f3bujemy od nowa rozpocz\u0105\u0107 nasz\u0105 znajomo\u015b\u0107.<br \/>\n &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp              Ettariel spojrza\u0142a na Caleba, Caleb spojrza\u0142 na Ettariel i powoli obydwoje odj\u0119li bro\u0144 od garde\u0142 przeciwnik\u00f3w. Wyprostowali si\u0119 i patrzyli wyczekuj\u0105co na Sanvila.- Ch\u0142opcy, zdejmijcie kaptury, jak i ja. &#8211; Elf zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do kompan\u00f3w.<br \/>\n  &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp           ,,Ch\u0142opcy&#8221; zrobili, co im kaza\u0142. Ettariel nie myli\u0142a si\u0119: banda sk\u0142ada\u0142a si\u0119 tylko    i wy\u0142\u0105cznie z elf\u00f3w i krasnolud\u00f3w.<br \/>\n&#8211; Jak widz\u0119, mamy do czynienia z komandem&#8230; &#8211; rzek\u0142a elfka.<br \/>\n&#8211; Jeste\u015b wyj\u0105tkowo bystra. Tak, jeste\u015bmy komandem. Wiecie ju\u017c zatem kim jestem, jednak ja nie wiem nic o was.<br \/>\n&#8211; A niby co chcesz wiedzie\u0107? &#8211; prychn\u0105\u0142 Caleb.<br \/>\n&#8211; Cho\u0107by to, jak si\u0119 nazywacie.<br \/>\n&#8211; Mnie nazywaj\u0105 Ettariel, m\u00f3j kompan zwie si\u0119 Caleb. Jeste\u015bmy wolni i podr\u00f3\u017cujemy bez celu.<br \/>\n&#8211; Ettariel poda\u0142a troszk\u0119 przestarza\u0142e informacje. &#8211; Chcesz wiedzie\u0107 co\u015b jeszcze?<br \/>\n&#8211; Tyle mi wystarczy. Czy zechcecie przy\u0142\u0105czy\u0107 si\u0119 do biesiady?<br \/>\n  &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp           Dopiero teraz w\u0119drowcy dostrzegli p\u0142on\u0105ce w innej cz\u0119\u015bci dziedzi\u0144ca ognisko,      a na nim skwiercz\u0105ce pieczyste. Przypomnia\u0142o im si\u0119, i\u017c ostatnio jedli poprzedniego popo\u0142udnia, wi\u0119c ochoczo przyj\u0119li zaproszenie. Przy uczcie Sanvil opowiada\u0142 zabawne historie i anegdoty. W pewnym momencie, kiedy rozmowa zesz\u0142a na temat walki, wyzwa\u0142 on Ettariel na pojedynek tylko na pr\u00f3b\u0119 si\u0142. Ta zgodzi\u0142a si\u0119, bowiem je\u015bliby odm\u00f3wi\u0142a, mog\u0142aby zosta\u0107 uznana za tch\u00f3rza.<br \/>\n  &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp           Tak wi\u0119c przeciwnicy ustawili si\u0119 naprzeciwko siebie z wyci\u0105gni\u0119tymi mieczami. Na znak dany przez jednego z krasnolud\u00f3w Sanvila, pojedynek si\u0119 rozpocz\u0105\u0142. Elfka ze zdumieniem stwierdzi\u0142a, \u017ce jej przeciwnik jest o wiele silniejszy ni\u017c by si\u0119 tego mog\u0142a spodziewa\u0107. Nie traci\u0142a jednak pewno\u015bci siebie i walczy\u0142a z zaciek\u0142\u0105 min\u0105. Nocn\u0105 cisz\u0105 ni\u00f3s\u0142 si\u0119 d\u017awi\u0119k uderzania metalu o metal. Caleb i inni obserwuj\u0105cy niewiele mogli zobaczy\u0107, bowiem walcz\u0105ce elfy porusza\u0142y si\u0119 z zadziwiaj\u0105ca pr\u0119dko\u015bci\u0105.<br \/>\n W pewnym momencie Ettariel poczu\u0142a, \u017ce s\u0142abnie, lecz dostrzeg\u0142a te\u017c zm\u0119czenie w Sanvilu. Walczy\u0142a wi\u0119c dalej. Nagle ich miecze skrzy\u017cowa\u0142y si\u0119 i znieruchomia\u0142y, tak samo, jak oni. Podszed\u0142 do nich krasnolud, kt\u00f3ry dawa\u0142 im przedtem znak.<br \/>\n&#8211; Zaprzesta\u0144cie. Nikt nie wygra tego pojedynku. Walczycie z r\u00f3wna moc\u0105, precyzj\u0105         i zwinno\u015bci\u0105, wi\u0119c nie ma sensu kontynuowa\u0107.<br \/>\n   &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp          Elfka spojrza\u0142a w oczy elfa i roze\u015bmia\u0142a si\u0119. Po chwili on te\u017c zacz\u0105\u0142 si\u0119 \u015bmia\u0107. Podali sobie r\u0119ce i schowali miecze do pochew. Wr\u00f3cili do reszty towarzystwa i rozmawiali weso\u0142o dalej. Caleb by\u0142 chyba pod wra\u017ceniem szybko\u015bci, z jak\u0105 toczy\u0142 si\u0119 pojedynek, albowiem wytrzeszcza\u0142 oczy w kierunku Ettariel i nie odzywa\u0142 si\u0119 prawie wcale.<br \/>\n  &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp            W pewnym momencie Sanvil zaproponowa\u0142:<br \/>\n&#8211; Zastanawiam si\u0119, czy nie chcieliby\u015bcie do\u0142\u0105czy\u0107 do naszego komanda&#8230; Walczyliby\u015bmy razem przeciwko tym, kt\u00f3rzy nas nienawidz\u0105 i kt\u00f3rych my nienawidzimy. Z lud\u017ami. Co wy na to?<br \/>\n&#8211; Daruj, Sanvilu, ale jak ju\u017c m\u00f3wi\u0142am, jeste\u015bmy samotnikami i nie potrafimy \u017cy\u0107 w wi\u0119kszej grupie. To dla nas ograniczenie, a my kochamy wolno\u015b\u0107. Nasza odpowied\u017a brzmi zatem nie&#8230;<br \/>\n&#8211; A ju\u017c mia\u0142am nadziej\u0119, \u017ce przystan\u0119 by\u0107 jedyn\u0105 kobiet\u0105 w komandzie&#8230; &#8211; odezwa\u0142 si\u0119 kto\u015b z ty\u0142u.<br \/>\n&#8211; Witaj, Melisso. Dobrze, \u017ce ju\u017c wr\u00f3ci\u0142a\u015b. Pozw\u00f3l, \u017ce przedstawi\u0119 ci Ettariel i Caleba. &#8211; rzek\u0142 Sanvil, po czym zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do nich. &#8211; To jest Melissa, moja siostra. Zabawi\u0142a d\u0142u\u017cej w mie\u015bcie, w Ard Carraigh.<br \/>\n&#8211; Witaj. &#8211; przywitali si\u0119 wszyscy troje.<br \/>\n&#8211; Zamierzacie zosta\u0107 w tych ruinach d\u0142u\u017cej? &#8211; spyta\u0142, przerywaj\u0105c niezr\u0119czne milczenie Sanvil.<br \/>\n&#8211; Nie, jutro rano wyruszamy  dalsz\u0105 w\u0119dr\u00f3wk\u0119. W razie niebezpiecze\u0144stwa gro\u017c\u0105cego wam mo\u017cecie kogo\u015b wys\u0142a\u0107 za nami, a na pewno przyb\u0119dziemy.<br \/>\n&#8211; Tego samego wy mo\u017cecie spodziewa\u0107 si\u0119 od nas. Zawsze znajdziecie nas tu,                   w Shaerrawedd. Je\u015bli b\u0119dziecie potrzebowa\u0107 pomocy, gnajcie tu. &#8211; elf rozpromieni\u0142 si\u0119, \u017ce ta znajomo\u015b\u0107 ma szanse przetrwa\u0107.<br \/>\n       &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp           W g\u0142\u0119bi duszy mia\u0142 nadziej\u0119, \u017ce za kilka lat, gdy Ettariel i Caleb nieco si\u0119 ustatkuj\u0105, do\u0142\u0105cz\u0105 do komanda. Zainteresowa\u0142 si\u0119 bowiem t\u0105 niezwyk\u0142\u0105 par\u0105, kt\u00f3ra nie zwa\u017caj\u0105c na przyj\u0119te stereotypy i zasady podr\u00f3\u017cuje razem i jest ze sob\u0105 tak zgodna i zgrana.<br \/>\n&#8211; M\u00f3wi\u0105, \u017ce znaj\u0105 si\u0119 od kilku dni, a sprawiaj\u0105 wra\u017cenie jakoby znali si\u0119 od urodzenia. Obydwoje s\u0105 zreszt\u0105 bardzo ma\u0142om\u00f3wni, wi\u0119c nie wyobra\u017cam sobie, \u017ce przez te kilka dni rozmawiali na tyle, by poznali si\u0119 dok\u0142adniej. Ta dw\u00f3jka porozumiewa si\u0119 ze sob\u0105 bez s\u0142\u00f3w, im wystarcz\u0105 dwa spojrzenia i ju\u017c wiedz\u0105, jakie plany ma drugie&#8230; &#8211; duma\u0142 Sanvil.<br \/>\n&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp                 Nie zdawa\u0142 sobie nawet sprawy, ile z tego, co my\u015bla\u0142 jest prawd\u0105. Rzeczywi\u015bcie istnia\u0142a pomi\u0119dzy Ettariel a Calebem jaka\u015b wi\u0119\u017a, dzi\u0119ki kt\u00f3rej rozumieli si\u0119 bez s\u0142\u00f3w. Rzeczywi\u015bcie wiedzieli o sobie wiele, cho\u0107 prawie ze sob\u0105 nie rozmawiali. Dowiadywali si\u0119 o sobie wielu rzeczy dzi\u0119ki wzajemnym obserwacjom. Patrzyli, jak drugie reaguje na niebezpiecze\u0144stwo, jak na pi\u0119kno natury, co wzbudza w nich strach&#8230; I to dostarcza\u0142o im wielkiej wiedzy o kompanie. <\/p>\n<p align=\"center\">                                                        ~~~~~~~0~~~~~~~<\/p>\n<p>&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp                 Czy wi\u0119\u017a mi\u0119dzy Ettariel a Calebem rzeczywi\u015bcie istnieje, zdecydujcie sami. W mojej g\u0142owie rodz\u0105 si\u0119 wci\u0105\u017c nowe pomys\u0142y, wi\u0119c je\u015bli ta wersja opowiadania spe\u0142ni Wasze wymogi, b\u0119d\u0119 pisa\u0142a dalej. Je\u015bli nie, trudno, w takim wypadku spr\u00f3buj\u0119 znowu za par\u0119 lat.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>wersja poprawiona<\/p>\n","protected":false},"author":1288,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_et_pb_use_builder":"","_et_pb_old_content":"","_et_gb_content_width":"","footnotes":""},"categories":[15],"tags":[],"class_list":["post-798","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-fanfic","et-doesnt-have-format-content","et_post_format-et-post-format-standard"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/798","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1288"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=798"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/798\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=798"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=798"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=798"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}