{"id":772,"date":"2004-09-19T14:13:28","date_gmt":"2004-09-19T14:13:28","guid":{"rendered":"http:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/?p=772"},"modified":"2004-09-19T14:13:28","modified_gmt":"2004-09-19T14:13:28","slug":"sojusz","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/sojusz\/","title":{"rendered":"Sojusz"},"content":{"rendered":"\n<p align=\"center\"> <b>Sojusz<\/b><br \/>\n      <bb>Czyli przyja\u017a\u0144 mi\u0119dzyrasowa<\/b><\/p>\n<p>     &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp Ona by\u0142a elfk\u0105, kt\u00f3ra wyruszy\u0142a w \u015bwiat w poszukiwaniu przyg\u00f3d. W\u0119druj\u0105c spotyka\u0142a r\u00f3\u017cne osoby, r\u00f3\u017cnych umiej\u0119tno\u015bci wyuczy\u0142a si\u0119. Biegle w\u0142ada\u0142a wszelk\u0105 broni\u0105, lecz nic nie by\u0142o w stanie zast\u0105pi\u0107 miecza, kt\u00f3ry zdoby\u0142a w swej pierwszej, uczciwej walce. Nazywa\u0142a si\u0119 Ettariel. Widzia\u0142a wiele, zbyt wiele. Nic, albo prawie nic nie mog\u0142o jej zaskoczy\u0107 lub przerazi\u0107. W \u017cyciu kierowa\u0142a si\u0119 honorem, on te\u017c by\u0142 jej przesz\u0142o\u015bci\u0105, tera\u017aniejszo\u015bci\u0105 i przysz\u0142o\u015bci\u0105. Przeznaczeniem.<br \/>\n      &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp On by\u0142 krasnoludem, kt\u00f3rego od dziecka szkolono na wojownika. Jego top\u00f3r ju\u017c teraz stawa\u0142 si\u0119 legend\u0105 i postrachem ludzi i nieludzi. Rasa nie mia\u0142a dla\u0144 najmniejszego znaczenia. Zwa\u0142 si\u0119 Caleb. Ma\u0142o kto darzy\u0142 go sympati\u0105, albowiem odpychaj\u0105cy by\u0142 jego wygl\u0105d i z\u0142o\u015bliwy charakter. Nie przywi\u0105zywa\u0142 wagi do niczego, \u017cy\u0142, bo musia\u0142, walczy\u0142, bo to umia\u0142 robi\u0107 najlepiej.<br \/>\n     &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp  Oboje szli keadwe\u0144skim traktem, nie wiedz\u0105c nic o sobie. Ona sz\u0142a od strony Likseli, on z Ard Carraigh. Oboje ju\u017c od wielu dni byli w drodze. Spotkali si\u0119, otoczeni murem lasu. \u017badne z nich nie by\u0142o zachwycone tym spotkaniem: woleli w\u0119drowa\u0107 samotnie, nie maj\u0105c \u017cadnego kontaktu z cywilizacj\u0105.<br \/>\n     &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp  Caleb niecz\u0119sto widywa\u0142 kobiety z mieczem, w dodatku z tak wspania\u0142ym, a Ettariel zawsze nosi\u0142a miecz na widoku, przyczepiony u pasa. Krasnolud ze zjadliw\u0105 min\u0105 zapyta\u0142: &#8211; Po c\u00f3\u017c ci miecz, skoro w\u0105tpliw\u0105 spraw\u0105 zdaje mi si\u0119 mo\u017cliwo\u015b\u0107 uniesienia go przez ciebie, a c\u00f3\u017c dopiero walka nim?<br \/>\n     &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp  Ettariel nie mog\u0142a pu\u015bci\u0107 tego mimo uszu. Z \u0142atwo\u015bci\u0105 wyci\u0105gn\u0119\u0142a bro\u0144, kt\u00f3rej klinga b\u0142ysn\u0119\u0142a w ostatnich promieniach zachodz\u0105cego s\u0142o\u0144ca. Caleb by\u0142 mile zaskoczony, \u017ce jednak nie ma do czynienia z kolejn\u0105 osob\u0105, kt\u00f3ra nosi miecz dla ozdoby. Z u\u015bmiechem doby\u0142 topora, broni, kt\u00f3ra przesz\u0142a z nim wiele zwyci\u0119skich potyczek. Stan\u0119li naprzeciw siebie i przybrali pozycje szermiercze. Caleb zaatakowa\u0142 pierwszy, jednak nie doceni\u0142 elfki i nie zd\u0105\u017cy\u0142 jej nawet tkn\u0105\u0107, gdy Ettariel zrobi\u0142a b\u0142yskawiczny unik i stan\u0119\u0142a za nim z wyci\u0105gni\u0119tym mieczem. Za nic nie zaatakowa\u0142aby od ty\u0142u. Krasnolud szybko odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 i zn\u00f3w echem poni\u00f3s\u0142 si\u0119 metaliczny d\u017awi\u0119k uderzenia klingi miecza o ostrze topora.<br \/>\n    &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp  Walka trwa\u0142a jeszcze d\u0142ugo i zdawa\u0142a si\u0119 nie mie\u0107 ko\u0144ca. Nikt nie zwyci\u0119\u017ca\u0142, nikt nie przegrywa\u0142. Walczyli ze spokojem, ale na \u015bmier\u0107 i \u017cycie. Nie mogli oboje wyj\u015b\u0107 z tego cali i zdrowi. Drzewa wok\u00f3\u0142 szumia\u0142y z\u0142owieszczo, szybko zapada\u0142 mrok, lecz im to nie przeszkadza\u0142o &#8211; walczyli uparcie. Szanse by\u0142y ca\u0142kowicie wyr\u00f3wnane. Ona szybka i zwinna, on silny, pot\u0119\u017cny, lecz zdecydowanie wolniejszy. Nagle znieruchomieli. Oto Ettariel celowa\u0142a czubkiem miecza w gard\u0142o Caleba, ten za\u015b trzyma\u0142 top\u00f3r wysoko nad g\u0142ow\u0105, got\u00f3w w ka\u017cdej chwili go opu\u015bci\u0107 w \u015bmiertelnym ciosie. Zaleg\u0142a cisza. Zdawa\u0107 by si\u0119 mog\u0142o, \u017ce nawet ptaki i cykady ucich\u0142y, a szum drzew usta\u0142. Napi\u0119cie ros\u0142o z ka\u017cd\u0105 chwil\u0105. On nie m\u00f3g\u0142 opu\u015bci\u0107 topora, bowiem ona b\u0142yskawicznym ci\u0119ciem przebi\u0142aby mu t\u0119tnic\u0119. Ona nie mog\u0142a d\u017agn\u0105\u0107, poniewa\u017c on opu\u015bci\u0142by top\u00f3r.<br \/>\n    &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp  Nagle cisz\u0119 przerwa\u0142 przera\u017aliwy ryk. Elfka i krasnolud nawet nie drgn\u0119li. Jednak nie mogli nie zareagowa\u0107, gdy ponad koronami drzew przelecia\u0142 szybko wielki, zielonoszary kszta\u0142t. Ryk powt\u00f3rzy\u0142 si\u0119. Wtedy w\u0142a\u015bnie nieopodal nich wyl\u0105dowa\u0142 smok. Mierzy\u0142 oko\u0142o pi\u0119ciu metr\u00f3w. Zwr\u00f3ci\u0142 rogaty \u0142eb w stron\u0119 zamar\u0142ej dw\u00f3jki. Ettariel szybko spojrza\u0142a na Caleba i odj\u0119\u0142a ostrze od jego szyi. On tak\u017ce przyj\u0105\u0142 chwilowy sojusz. Teraz mieli wsp\u00f3lnego wroga. Aby prze\u017cy\u0107, musieli dzia\u0142a\u0107 razem. Kiwn\u0119li g\u0142owami i stan\u0119li rami\u0119 w rami\u0119 naprzeciw smoka. Ten zarycza\u0142 powt\u00f3rnie, jednak z jego nozdrzy nie wydoby\u0142 si\u0119 ogie\u0144. To doda\u0142o im odwagi, wi\u0119c jak jeden m\u0105\u017c skoczyli ku poczwarze. Caleb zamachn\u0105\u0142 si\u0119 toporem na przedni\u0105 \u0142ap\u0119 smoka, lecz by\u0142 ju\u017c na tyle zm\u0119czony, \u017ce jego uderzenie nie zdo\u0142a\u0142o przebi\u0107 \u0142uskowego pancerza. Ettariel z dzik\u0105 furi\u0105, kt\u00f3ra ujawnia\u0142a si\u0119 u niej tylko w wyj\u0105tkowych sytuacjach, i z mieczem wyci\u0105gni\u0119tym nad g\u0142ow\u0105 wbieg\u0142a pod brzuch potwora. Instynkt bowiem dobrze podpowiada\u0142 jej, i\u017c w\u0142a\u015bnie tam odporno\u015b\u0107 smoka jest mniejsza. Przebi\u0142a ostrzem tward\u0105 sk\u00f3r\u0119 podbrzusza, lecz bieg\u0142a, cho\u0107 z trudem, dalej. W ten spos\u00f3b uda\u0142o jej si\u0119 rozp\u0142ata\u0107 brzuch poczwary, ale to jeszcze na pewno nie oznacza\u0142o wygranej. Smok rozszala\u0142 si\u0119 jeszcze bardziej. Przednimi \u0142apami zwali\u0142 z n\u00f3g Caleba, a Ettariel nie zd\u0105\u017cy\u0142a unikn\u0105\u0107 ciosu pot\u0119\u017cnego ogona, kt\u00f3ry trafi\u0142 j\u0105 w g\u0142ow\u0119. Ona r\u00f3wnie\u017c pad\u0142a na wznak. Krasnolud podni\u00f3s\u0142 si\u0119 do\u015b\u0107 szybko i podbieg\u0142 do elfki, kt\u00f3ra mia\u0142a problemy ze staniem na nogach. Pom\u00f3g\u0142 jej odzyska\u0107 r\u00f3wnowag\u0119, a tymczasem smok, korzystaj\u0105c z ich chwilowej nieuwagi, ruszy\u0142 na nich niczym baran, pikuj\u0105c w nich ostrymi rogami. Ettariel b\u0142yskawicznie otrz\u0105sn\u0119\u0142a si\u0119 z szoku spowodowanego uderzeniem, odepchn\u0119\u0142a Caleba i wystawi\u0142a bro\u0144 w ostatniej dos\u0142ownie chwili. Smok nadzia\u0142 si\u0119 na miecz, kt\u00f3ry wbi\u0142 mu si\u0119 dok\u0142adnie mi\u0119dzy rogi. Potw\u00f3r osun\u0105\u0142 si\u0119 martwy u st\u00f3p wycie\u0144czonej i lekko jeszcze og\u0142uszonej elfki. Wtem Ettariel zemdla\u0142a, gdy\u017c uderzenie by\u0142o zbyt pot\u0119\u017cne, by mog\u0142a normalnie funkcjonowa\u0107. Caleb podni\u00f3s\u0142 j\u0105, po\u0142o\u017cy\u0142 w cieniu drzew, po czym podszed\u0142 do martwego smoka z toporem w r\u0119ku. Zabra\u0142 si\u0119 do pracy. Ju\u017c po chwili cia\u0142o poczwary na zawsze po\u017cegna\u0142o si\u0119 z g\u0142ow\u0105. Krasnolud przysiad\u0142 na zwalonej k\u0142odzie i j\u0105\u0142 rozmy\u015bla\u0107. Nie m\u00f3g\u0142 uwierzy\u0107, \u017ce elfka, w dodatku tak niepozornie wygl\u0105daj\u0105ca, w\u0142a\u015bciwie sama pokona\u0142a zielonego smoka. Nie mia\u0142 zamiaru teraz z ni\u0105 zwalczy\u0107, lecz powodem nie by\u0142 strach, a szacunek. Drgn\u0105\u0142, gdy poczu\u0142 dotyk na ramieniu. Ettariel ockn\u0119\u0142a si\u0119 i oto sta\u0142a za nim z wyci\u0105gni\u0119t\u0105 r\u0119k\u0105. U\u015bcisn\u0105\u0142 j\u0105.<br \/>\n &#8211; Dzi\u0119kuj\u0119 za pomoc. Bez ciebie nie wsta\u0142abym, nie m\u00f3wi\u0105c ju\u017c o dalszej walce. Jak ci\u0119 zw\u0105?<br \/>\n &#8211; Caleb. A ty, elfko, jak si\u0119 nazywasz?<br \/>\n &#8211; Ettariel. Dok\u0105d w\u0119drujesz? Mo\u017ce tak, jak ja, bez celu?<br \/>\n &#8211; Macie racj\u0119, bez celu, tylko po to, by w\u0119drowa\u0107, pani Ettariel.<br \/>\n &#8211; Daruj sobie t\u0119 ,,pani\u0105&#8221;. I nie m\u00f3w do mnie w liczbie mnogiej, bowiem nie zas\u0142uguj\u0119 na takie wzgl\u0119dy.<br \/>\n &#8211; Daruj\u0119 sobie. Podr\u00f3\u017c w towarzystwie zawsze jest bezpieczniejsza i przyjemniejsza. Je\u015bli ty, jak i ja, nie obawiasz si\u0119 przyg\u00f3d ani wszelakich potwor\u00f3w, mo\u017cemy razem w\u0119drowa\u0107 bez celu.<br \/>\n &#8211; Z ch\u0119ci\u0105. Cho\u0107by jako przeczenie dla teorii, \u017ce wszystkie elfy i krasnoludy \u017cyj\u0105 ze sob\u0105 w niezgodzie. <\/p>\n<p>      &#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp&#038;nbsp   Tak oto rozpocz\u0119\u0142a si\u0119 wsp\u00f3lna w\u0119dr\u00f3wka Ettariel i Caleba. Obfitowa\u0142a ona w przygody i w bijatyki, lecz opisz\u0119 je nast\u0119pnym razem, je\u015bli ten wst\u0119p Wam si\u0119 spodoba. <\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>czyli przyja\u017a\u0144 mi\u0119dzyrasowa<\/p>\n","protected":false},"author":1288,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_et_pb_use_builder":"","_et_pb_old_content":"","_et_gb_content_width":"","footnotes":""},"categories":[15],"tags":[],"class_list":["post-772","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-fanfic","et-doesnt-have-format-content","et_post_format-et-post-format-standard"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/772","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1288"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=772"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/772\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=772"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=772"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=772"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}