{"id":710,"date":"2004-06-10T11:34:21","date_gmt":"2004-06-10T11:34:21","guid":{"rendered":"http:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/?p=710"},"modified":"2004-06-10T11:34:21","modified_gmt":"2004-06-10T11:34:21","slug":"dluga-zima","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/dluga-zima\/","title":{"rendered":"D\u0142uga zima"},"content":{"rendered":"<p>D\u0142uga Zima<br \/>\n(Opowiadanie to zacz\u0105\u0142em uk\u0142ada\u0107 w my\u015blach b\u0119d\u0105c pe\u0142nym z\u0142o\u015bci, \u017calu, smutku, i cierpienia. Sko\u0144czy\u0142em je b\u0119d\u0105c pe\u0142nym rado\u015bci, i nadziei) <\/p>\n<p>Gors Velen nie przypad\u0142o mu do gustu. Nie przypad\u0142 mu do gustu brudny \u015bnieg wymieszany z ko\u0144skimi, i nie tylko, nawozem i szczynami. Nie przypad\u0142 mu do gustu wszechobecny ha\u0142as i t\u0142ok. Nie przypad\u0142y mu do gustu ceny w ober\u017cy ani pok\u00f3j, w kt\u00f3rym spa\u0142. A teraz nie przypad\u0142 mu do gustu zimny gulasz, kt\u00f3ry zaserwowa\u0142 mu gruby, \u0142ysy ober\u017cysta, mrucz\u0105c co\u015b pod nosem i rzucaj\u0105c mu nienawistne spojrzenia, po czym wr\u00f3ci\u0142 do kuchni. Wszystko to sprawia\u0142o, \u017ce Coen ju\u017c nie lubi\u0142 Gors Velen. Znudzony i z\u0142y miesza\u0142 leniwie drewnian\u0105 \u0142y\u017ck\u0105 po dnie talerza, kiedy co\u015b wyrwa\u0142o go z zamy\u015blenia. By\u0142 to cichy, wstrzymywany, dzieci\u0119cy p\u0142acz. Wsta\u0142 powoli i nastawi\u0142 uszu. P\u0142acz dobiega\u0142 z kuchni, wydawa\u0142o mu si\u0119, \u017ce s\u0142yszy te\u017c ciche przekle\u0144stwa. Ruszy\u0142 powoli do kuchni i cicho otworzy\u0142 drewniane drzwi. Zawiasy musia\u0142y by\u0107 niedawno smarowane, bo nawet nie skrzypn\u0119\u0142y. W kuchni na stole naprzeciwko drzwi siedzia\u0142a mo\u017ce dwunasto-trzysnasto letnia rozebrana dziewczynka, z wykrzywiona i czerwon\u0105 twarz\u0105 od p\u0142aczu, cicho pochlipuj\u0105c, r\u0119kami zas\u0142aniaj\u0105c nagie piersi. A karczmarz bez najmniejszych skrupu\u0142\u00f3w wodzi\u0142 lew\u0105 r\u0119k\u0105 miedzy jej nagimi udami, praw\u0105 za\u015b mia\u0142 w okolicach w\u0142asnego krocza wykonuj\u0105c ni\u0105 miarowe ruchy, spodnie mia\u0142 rozpi\u0119te i spuszczone. Dziewczynka pierwsza go zauwa\u017cy\u0142a i na chwile przesta\u0142a p\u0142aka\u0107. Nie usz\u0142o to uwadze karczmarza, kt\u00f3ry szybko si\u0119 odwr\u00f3ci\u0142.<br \/>\n&#8211; Czego tu chc&#8230; &#8211; zacz\u0105\u0142 m\u00f3wi\u0107 na widok wied\u017amina, lecz nie doko\u0144czy\u0142, bo Coen nie m\u00f3wi\u0105c ani s\u0142owa waln\u0105\u0142 go pi\u0119\u015bci\u0105 w twarz.<br \/>\nKarczmarz pad\u0142 jak d\u0142ugi zachlapuj\u0105c pod\u0142og\u0119 w\u0142asn\u0105 krwi\u0105, kt\u00f3ra trysn\u0119\u0142a jak fontanna z rozbitego nosa, warg i dzi\u0105se\u0142 w miejscach, gdzie zosta\u0142y wybite z\u0119by. Zanim zd\u0105\u017cy\u0142 wsta\u0107, bia\u0142ow\u0142osy wied\u017amin pocz\u0119stowa\u0142 go seri\u0105 szybkich kopni\u0119\u0107 w g\u0142ow\u0119, splot s\u0142oneczny i krocze. W zmiennej kombinacji. Kiedy ju\u017c lekko och\u0142on\u0105\u0142 spojrza\u0142 na dziewczynk\u0119. Ona zd\u0105\u017cy\u0142a si\u0119 ju\u017c zakry\u0107 i ju\u017c nie p\u0142aka\u0142a. Patrzy\u0142a tylko na to, co robi\u0142, z satysfakcj\u0105 i zaci\u0119to\u015bci\u0105 na twarzy.<br \/>\n&#8211; To tw\u00f3j ojciec? &#8211; spyta\u0142 staraj\u0105c si\u0119, aby jego g\u0142os by\u0142 troch\u0119 milszy ni\u017c zwykle.<br \/>\n&#8211; Nie, opiekun. &#8211; odpowiedzia\u0142a, poci\u0105gaj\u0105c nosem i odgarniaj\u0105c kosmyk czarnych w\u0142os\u00f3w z twarzy &#8211; Moi rodzice nie \u017cyj\u0105 i nie mia\u0142am dok\u0105d p\u00f3j\u015b\u0107.<br \/>\nCoen kiwn\u0105\u0142 g\u0142ow\u0105, po czym chwyci\u0142, nieprzytomnego zdaje si\u0119, karczmarza i poci\u0105gn\u0105\u0142 do pieca, na kt\u00f3rego metalowej blasze sma\u017cy\u0142y si\u0119 nale\u015bniki. Wied\u017amin podni\u00f3s\u0142 t\u0142u\u015bciocha z i po\u0142o\u017cy\u0142 go obok powierzchni blachy.<br \/>\n&#8211; S\u0142yszysz mnie? &#8211; zapyta\u0142.<br \/>\n Karczmarz nie odpowiedzia\u0142, wi\u0119c Coen chwyci\u0142 go z trudem za \u0142ys\u0105 g\u0142ow\u0119 i przycisn\u0105\u0142 mu policzek do powierzchni blachy. Cia\u0142o zaskwiercza\u0142o, a karczmarz zacz\u0105\u0142 wy\u0107 wniebog\u0142osy.<br \/>\n&#8211; S\u0142yszysz mnie? &#8211; ponownie zapyta\u0142, odejmuj\u0105c g\u0142ow\u0119 od blachy.<br \/>\n&#8211; Slyse, na wsystkich bog\u00f3w, slyse! &#8211; wrzasn\u0105\u0142 ober\u017cysta sepleni\u0105c z powodu wybitych z\u0119b\u00f3w.<br \/>\n&#8211; To dobrze. &#8211; powiedzia\u0142 Wied\u017amin swoim zwyczajnym, paskudnym g\u0142osem. &#8211; To teraz s\u0142uchaj, je\u015bli jeszcze raz b\u0119dziesz si\u0119 do niej dobiera\u0142, to dowiem si\u0119 o tym i tu wr\u00f3c\u0119, je\u015bli j\u0105 zbijesz, to dowiem si\u0119 o tym i tu wr\u00f3c\u0119, je\u015bli zrobisz jej jak\u0105kolwiek krzywd\u0119, to dowiem si\u0119 o tym i tu wr\u00f3c\u0119, je\u015bli ona si\u0119 po\u015bli\u017anie i z\u0142amie nog\u0119, to te\u017c tu wr\u00f3c\u0119. Rozumiesz?Karczmarz energicznie pokiwa\u0142 \u0142ys\u0105 g\u0142ow\u0105.<br \/>\n&#8211; Dobrze. A aby\u015b nie zapomnia\u0142&#8230; &#8211; powiedzia\u0142, ponownie przyciskaj\u0105c jego g\u0142ow\u0119 do blachy i trzyma\u0142 j\u0105 tak d\u0142ugo, a\u017c karczmarz nie zad\u0142awi\u0142 si\u0119 w\u0142asnym krzykiem, po czym wyszed\u0142 z kuchni, zabra\u0142 swoje rzeczy i opu\u015bci\u0142 ober\u017c\u0119. Zarzuci\u0142 na plecy czarny p\u0142aszcz z naszyt\u0105 na barkach wilcz\u0105 sk\u00f3r\u0105, po czym powoli ruszy\u0142 w stron\u0119 ober\u017cy 'Pod Starym Toporem.&#8217; Mimo, i\u017c by\u0142a to g\u0142\u00f3wna ulica, to \u015bnieg i tak si\u0119ga\u0142 kostek, utrudniaj\u0105c poruszanie, ale na szcz\u0119\u015bcie nie by\u0142o na ulicy zbyt du\u017cego t\u0142oku, bo gdyby kto\u015b go potr\u0105ci\u0142 to by chyba mieczem dosta\u0142. Wkr\u00f3tce dotar\u0142 do zbrojonych metalowymi pasami drzwi Starego Topora. By\u0142a to ulubiona ober\u017ca stra\u017cy miejskiej, a mia\u0142 zamiar si\u0119 spotka\u0107 ze starym przyjacielem.<br \/>\n&#8211; Coen! &#8211; us\u0142ysza\u0142 znajomy g\u0142os gdy tylko zamkn\u0105 za sob\u0105 drzwi &#8211; Witaj! Siadaj!<br \/>\n&#8211; Witaj Ender &#8211; powiedzia\u0142 Bia\u0142ow\u0142osy podchodz\u0105c do sto\u0142u, przy kt\u00f3rym siedzia\u0142 kapitan stra\u017cy i kilku jego podw\u0142adnych.<br \/>\nPodw\u0142adni popatrzyli na wied\u017amina z mieszanin\u0105 zaciekawienia i niech\u0119ci. Nie usz\u0142o to uwadze Endera.<br \/>\n&#8211; Co jest \u0142ajzy? Nu\u017ce, zrobi\u0107 mu miejsce i przynie\u015b\u0107 piwa i czego\u015b do jedzenia. &#8211; powiedzia\u0142, wodz\u0105c po podw\u0142adnych oczyma.<br \/>\n &#8211; Kapitanie &#8211; powiedzia\u0142 cicho stra\u017cnik siedz\u0105cy najbli\u017cej Endera &#8211; ale to odmieniec jaki\u015b.<br \/>\n &#8211; Gdyby nie \u00f3w odmieniec, jak go \u0142adnie nazwa\u0142e\u015b, &#8211; odpar\u0142 Kapitan krzy\u017cuj\u0105c swoje pot\u0119\u017cne ramiona na piersi os\u0142oni\u0119tej czarno czerwon\u0105 kolczug\u0105 &#8211; to mojego Asyka i Siwany nie by\u0142o by ju\u017c w\u015br\u00f3d \u017cywych.<br \/>\nNa d\u017awi\u0119k tych s\u0142\u00f3w stra\u017cnicy miejscy rozdziawili usta i szybko zrobili Coenowi miejsce przy stole, i ten, co nazwa\u0142 go odmie\u0144cem, skoczy\u0142 do baru po piwo i co\u015b do jedzenia. Takie zachowanie nie by\u0142o niczym dziwnym, gdy\u017c Kapitan cz\u0119sto opowiada\u0142 o wied\u017aminie, kt\u00f3ry uratowa\u0142 jego \u017con\u0119 i najstarszego syna. Coen te\u017c mimowolnie przypomnia\u0142 sobie te historie. By\u0142o to zaraz na pocz\u0105tku stycznia i zosta\u0142 wynaj\u0119ty aby ubi\u0107 bazyliszka w ruinach ko\u0142o sporej wioski. Siwana i Asyk wracali od siostry Endera, kiedy na jednym z postoj\u00f3w Asyk postanowi\u0142 odwiecznym zwyczajem wszystkich dzieci sprawdzi\u0107 co kryje si\u0119 w tej ciemnej dziurze, czyli w owych ruinach. Siwana posz\u0142a go szuka\u0107 i tak oboje wle\u017ali nieomal do gard\u0142a bazyliszka. Zapewne zgin\u0119liby, gdyby Coen w por\u0119 nie ubi\u0142 bestii. Sam dosta\u0142 par\u0119 razy i zapewne zap\u0142ata nie starczy\u0142aby nawet na leczenie, gdyby Ender nie wyruszy\u0142 z oddzia\u0142em stra\u017cy aby eskortowa\u0107 swoj\u0105 rodzin\u0119. Ich cyrulik po\u0142ata\u0142 Wied\u017amina a Ender tak przycisn\u0105\u0142 w\u00f3jta wioski, \u017ce zap\u0142aci\u0142 ponad pi\u0119\u0107 razy tyle ile obieca\u0142.<br \/>\n&#8211; A jak tam w\u0142a\u015bnie twoja rodzina? &#8211; spyta\u0142 Coen przygl\u0105daj\u0105c si\u0119 Enderowi.<br \/>\nKapitan by\u0142 w \u015brednim wieku, nie mia\u0142 chyba jeszcze czterech krzy\u017cyk\u00f3w na karku, ale jego czarne w\u0142osy gdzieniegdzie przypr\u00f3szy\u0142a ju\u017c siwizna, jednak Coen wiedzia\u0142, \u017ce nie ust\u0119puje on sprawno\u015bci\u0105 swoim podw\u0142adnym a do\u015bwiadczenie, jakie ma za sob\u0105, sprawia \u017ce \u017caden z tych m\u0142odzik\u00f3w nie mia\u0142by w walce z nim szans.<br \/>\n&#8211; Siwana ma si\u0119 dobrze, m\u00f3j \u015bredni syn Emeren zacz\u0105\u0142 ucz\u0119szcza\u0107 do szko\u0142y, m\u00f3j najm\u0142odszy Siner nie do\u015b\u0107, \u017ce ju\u017c chodzi jako tako, to i biega\u0107 zacz\u0105\u0142, m\u00f3wi\u0119 ci, wsz\u0119dzie go pe\u0142no, dos\u0142ownie \u017cywe srebro. &#8211; powiedzia\u0142 Kapitan u\u015bmiechaj\u0105c si\u0119 weso\u0142o poczym spojrza\u0142 na Coena i za\u015bmia\u0142 cicho &#8211; Natomiast Asyk ca\u0142ymi dniami si\u0119 robienia mieczem uczy. Musia\u0142e\u015b zrobi\u0107 na tym leniu nieliche wra\u017cenie.<br \/>\nCoen r\u00f3wnie\u017c si\u0119 u\u015bmiechn\u0105\u0142. \u0141adnie. Tak jak si\u0119 u\u015bmiecha\u0142, kiedy si\u0119 nie stara\u0142, aby u\u015bmiech by\u0142 paskudny. Przyniesione piwo by\u0142o mocne, a kurczaki z ro\u017cna przepyszne. Czas zacz\u0105\u0142 szybciej lecie\u0107 kiedy tak rozmawia\u0142 z Enderem i stra\u017cnikami a tak\u017ce opowiada\u0142 im o r\u00f3\u017cnych stworach i wys\u0142uchiwa\u0142 ich opowie\u015bci ze zdarze\u0144 na patrolach. Stopniowo jednak kolejni stra\u017cnicy musieli odchodzi\u0107 na patrole i w ko\u0144cu przy stole zosta\u0142 ju\u017c tylko Ender i Coen.<br \/>\n&#8211; No dobra &#8211; powiedzia\u0142 Kapitan ocieraj\u0105c usta z piwnej piany &#8211; a gdzie ta elfka z kt\u00f3r\u0105 wtedy by\u0142e\u015b? Ta&#8230;jak jej tam&#8230;Falka.<br \/>\nNa d\u017awi\u0119k tego imienia i zwi\u0105zanym z nim ostatnimi wspomnieniami Coenowi prys\u0142 dobry nastr\u00f3j.<br \/>\n&#8211; Zostawi\u0142a mnie. &#8211; powiedzia\u0142 poczym upi\u0142 \u0142yk piwa. Ender nieomal si\u0119 zakrztusi\u0142 swoim.<br \/>\n&#8211; Co?! Dlaczego?<br \/>\n&#8211; Nie chce o tym m\u00f3wi\u0107. &#8211; powiedzia\u0142 wied\u017amin zapatruj\u0105c si\u0119 w misk\u0119 z ko\u015b\u0107mi z kurczaka.<br \/>\n&#8211; Cholernie d\u0142uga zima jest w tym roku &#8211; powiedzia\u0142 Kapitan chc\u0105c zmieni\u0107 temat &#8211; to ju\u017c przecie\u017c marzec, a \u015bniegi i mrozy ci\u0105gle s\u0105&#8230;ehh&#8230;co to b\u0119dzie. Nagle drzwi karczmy otwar\u0142y si\u0119 z cichym skrzypem i do \u015brodka wesz\u0142a kobieta w p\u0142aszczu i niebieskiej sukni.<br \/>\n&#8211; Magiczka &#8211; os\u0105dzi\u0142 od razu Ender &#8211; sporo ich tutaj.<br \/>\n&#8211; Nic dziwnego &#8211; powiedzia\u0142 spokojnie Coen patrz\u0105c leniwie na czarodziejk\u0119, kt\u00f3ra podesz\u0142a do baru najwyra\u017aniej za\u0142atwiaj\u0105c cos z karczmarzem &#8211; przecie\u017c przy mie\u015bcie jest szko\u0142a czarodziejek.<br \/>\n&#8211; Fakt. &#8211; powiedzia\u0142 Kapitan poczym wsta\u0142, przypasa\u0142 miecz &#8211; Id\u0119 za potrzeb\u0105 &#8211; powiedzia\u0142 wychodz\u0105c.<br \/>\nCoen tylko kiwn\u0105\u0142 g\u0142ow\u0105, po czym wr\u00f3ci\u0142 go kubka piwa. Lecz jego uwag\u0119 szybko przyku\u0142o zachowanie kilku podpitych stra\u017cnik\u00f3w, kt\u00f3rzy sko\u0144czyli ju\u017c nocna zmian\u0119 i zacz\u0119li zaczepia\u0107 ow\u0105 czarodziejk\u0119, swoj\u0105 drog\u0105 niezwykle atrakcyjn\u0105, ale ewidentnie im nie przychyln\u0105. Zastanowi\u0142o go, co nimi kieruje. Wypicie wypiciem, a potrzeba kobiety potrzeb\u0105 kobiety, ale aby porywa\u0107 si\u0119 na czarodziejk\u0119&#8230;dowodzi\u0142o to, jego zdaniem, wt\u00f3rnego debilizmu wrodzonego. Poza tym, zauwa\u017cy\u0142 \u017ce ma co\u015b dzisaj pecha do natykania si\u0119 na sw\u00f3j najbardziej znienawidzony rodzaj potwora &#8211; gwa\u0142ciciela. Kiedy jeden z nich z\u0142apa\u0142 czarodziejk\u0119 za rami\u0119, zareagowa\u0142a instynktownie i szybko wym\u00f3wi\u0142a zakl\u0119cie podk\u0142adaj\u0105c mu d\u0142o\u0144 pod twarz. Z wn\u0119czka jej d\u0142oni wyb\u0142ys\u0142a nagle smuga bardzo intensywnych kolor\u00f3w, a kiedy si\u0119 sko\u0144czy\u0142a, stra\u017cnik pad\u0142 na ziemi wrzeszcz\u0105c w niebog\u0142osy, \u017ce nic nie widzi. Na ten widok trzech innych stra\u017cnik\u00f3w doskoczy\u0142o do czarodziejki i pochwyci\u0142o j\u0105 kr\u0119puj\u0105c ko\u0144czyny i knebluj\u0105c usta. Jeden z nich wyci\u0105gn\u0105\u0142 zza pasa drewnian\u0105 pa\u0142k\u0119 s\u0142u\u017c\u0105ca do uspokajanie t\u0142umu i uni\u00f3s\u0142 j\u0105, zamierzaj\u0105c uderzy\u0107 kobiet\u0119. Lecz co\u015b nagle chwyci\u0142o wzniesion\u0105 pa\u0142k\u0119 w \u017celazny u\u015bcisk. Stra\u017cnik odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119, aby zobaczy\u0107 co si\u0119 dzieje, jednak zobaczy\u0142 tylko milion gwiazd kiedy twarda, silna pi\u0119\u015b\u0107 w czarnej, sk\u00f3rzanej, nabijanej srebrnymi \u0107wiekami r\u0119kawicy trafi\u0142a go w skro\u0144. Dwaj pozostali, widz\u0105c padaj\u0105cego koleg\u0119, zostawili czarodziejk\u0119 i ruszyli na Coena, ale czarodziejka zupe\u0142nie nie mia\u0142a zamiaru im popu\u015bci\u0107 i zaraz zacz\u0119\u0142a ok\u0142ada\u0107 pi\u0119\u015bciami zupe\u0142nie niespodziewaj\u0105cego si\u0119 tego stra\u017cnika. Drugi chcia\u0142 mu pom\u00f3c, lecz wied\u017amin by\u0142 ju\u017c przy nim. Z dziecinn\u0105 \u0142atwo\u015bci\u0105 uchyli\u0142 si\u0119 przed ciosem przeciwnika i r\u0105bn\u0105\u0142 go pi\u0119\u015bci\u0105 w oczod\u00f3\u0142. Stra\u017cnik pad\u0142 znokautowany, a Bia\u0142ow\u0142osy odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 aby pom\u00f3c czarodziejce, ale okaza\u0142o si\u0119 to zbyteczne. Czarodziejka w\u0142a\u015bnie kopa\u0142a le\u017c\u0105cego na ziemi i zas\u0142aniaj\u0105cego r\u0119kami g\u0142ow\u0119 i krocze stra\u017cnika. Kiedy w ko\u0144cu przesta\u0142a, stra\u017cnik trz\u0105s\u0142 si\u0119 jeszcze i \u0142ka\u0142 cicho. Prawie w tym samym momencie do karczmy wr\u00f3ci\u0142 Ender. Popatrzy\u0142 chwile po Coenie, czarodziejce, le\u017c\u0105cych stra\u017cnikach, po czym mrucz\u0105c rozmaite przekle\u0144stwa pod nosem podszed\u0142 do nich i bez zb\u0119dnych wst\u0119p\u00f3w powiedzia\u0142:- No, dobra, opowiada\u0107, co tu si\u0119 sta\u0142o?<br \/>\n&#8211; Twoi ludzie Kapitanie &#8211; zacz\u0119\u0142a szybko czarodziejka, a w jej g\u0142osie by\u0142o s\u0142ycha\u0107 z\u0142o\u015b\u0107 &#8211; napastowali mnie i gdyby nie \u00f3w szlachetny pan &#8211; wskaza\u0142a Coena &#8211; bogowie tylko wiedz\u0105 co by si\u0119 sta\u0142o.<br \/>\nEnder popatrzy\u0142 na Coena bezg\u0142o\u015bnie wypowiadaj\u0105c 'szlachetny pan&#8217;, na co Coen tylko bezradnie roz\u0142o\u017cy\u0142 ramiona z min\u0105 m\u00f3wi\u0105c\u0105 'nie patrz na mnie, ja niewinny.&#8217; Kapitan podrapa\u0142 si\u0119 w kark, my\u015bl\u0105c przez chwil\u0119, po czym powiedzia\u0142:<br \/>\n&#8211; To nie s\u0105 moi ludzie, To stra\u017cnicy z po\u0142udniowych mur\u00f3w, bynajmniej nie podlegaj\u0105 pode mnie.<br \/>\n&#8211; Nie zmienia to faktu, \u017ce nie powinno to im uj\u015b\u0107 na sucho.<br \/>\n&#8211; Masz racj\u0119, Pani &#8211; powiedzia\u0142 spokojnie Ender k\u0142aniaj\u0105c si\u0119 lekko &#8211; trafi\u0105 oni do karceru.<br \/>\n&#8211; Dobrze &#8211; powiedzia\u0142a czarodziejka &#8211; prosz\u0119 o to teraz osobi\u015bcie si\u0119 zatroszczy\u0107.<br \/>\nEnder ponownie sk\u0142oni\u0142 si\u0119 lekko poczym zacz\u0105\u0142 wyprowadza\u0107 poobijanych stra\u017cnik\u00f3w murowych pop\u0119dzaj\u0105c g\u0119sto i sprawiedliwie rozdzielanymi kopniakami. Kiedy zamkn\u0119\u0142y si\u0119 za nimi drzwi czarodziejka przyjrza\u0142a si\u0119 uwa\u017cnie wied\u017aminowi, poczym wyci\u0105gn\u0119\u0142a nie\u015bmia\u0142o d\u0142o\u0144.<br \/>\n&#8211; Jestem Agries, a ciebie jak zw\u0105?<br \/>\nBia\u0142ow\u0142osy przyjrza\u0142 si\u0119 uwa\u017cnie czarodziejce poczym delikatnie uj\u0105\u0142 i poca\u0142owa\u0142 jej d\u0142o\u0144.<br \/>\n&#8211; Jestem Coen &#8211; powiedzia\u0142 i u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 \u0142adnie.<br \/>\nAgries r\u00f3wnie\u017c si\u0119 u\u015bmiechn\u0119\u0142a. Mia\u0142a bardzo \u0142adny u\u015bmiech. By\u0142a wysoka, troch\u0119 wy\u017csza od niego, szczup\u0142a, o r\u00f3wnomiernej figurze. Mia\u0142a bardzo pi\u0119kne blond w\u0142osy, si\u0119gaj\u0105ce a\u017c do ko\u0144ca plec\u00f3w. Mia\u0142a tak\u017ce niezwykle \u0142adne, niebieskie oczy. Widz\u0105c jego spojrzenie spu\u015bci\u0142a je i lekko si\u0119 zaczerwieni\u0142a.<br \/>\n&#8211; Pomog\u0142e\u015b mi &#8211; powiedzia\u0142a chc\u0105c przerwa\u0107 nieprzyjemne milczenie i spojrza\u0142a mu ponownie w oczy &#8211; czy w zamian mog\u0119 Ci chocia\u017c zaoferowa\u0107 go\u015bcin\u0119 w moim domu?<br \/>\nCoen rozwa\u017ca\u0142 przez chwil\u0119 t\u0119 propozycje, po czym, podobnie jak chwil\u0119 temu Ender, sk\u0142oni\u0142 si\u0119 lekko.<br \/>\n&#8211; B\u0119d\u0119 zachwycony.<br \/>\nCzarodziejka u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 szeroko pokazuj\u0105c zdrowe, pi\u0119knie bia\u0142e z\u0119by, po czym uj\u0119\u0142a wied\u017amina pod r\u0119k\u0119 i ruszy\u0142a z nim do wyj\u015bcia. Szli powoli, rozmawiaj\u0105c i plotkuj\u0105c na ma\u0142o wa\u017cne tematy. Nawet nie zauwa\u017cyli kiedy doszli do wr\u00f3t wysokiego i \u0142adnego domu. Coen zatrzyma\u0142 si\u0119 na chwil\u0119, lecz Agries szybko poci\u0105gn\u0119\u0142a go do \u015brodka. Wewn\u0105trz panowa\u0142o mi\u0142e ciep\u0142o i jasno\u015b\u0107. Dom by\u0142 urz\u0105dzony elegancko, ale bez przepychu. Dobrane stylem i kolorystyk\u0105 do \u015bcian meble i dywany. Szerokie schody prowadz\u0105ce na pi\u0119tro by\u0142y wyposa\u017cone w \u0142adnie rze\u017abione por\u0119cze. Og\u00f3lnie rzecz bior\u0105c, prezentowa\u0142o si\u0119 to bardzo przyjemnie dla oka.<br \/>\n&#8211; Witaj Agries &#8211; us\u0142yszeli nagle melodyjny g\u0142os &#8211; kim jest ten dh&#8217;oine?<br \/>\nG\u0142os nale\u017ca\u0142 do wysokiego, jasnow\u0142osego elfa, odzianego w niebiesko-z\u0142ot\u0105 szat\u0119 ewidentnie elfiej produkcji. Agries pu\u015bci\u0142a ramie Coena poczym staj\u0105c u podn\u00f3\u017ca schod\u00f3w powiedzia\u0142a wskazuj\u0105c d\u0142oni\u0105 wied\u017amina.<br \/>\n&#8211; To Coen. Pom\u00f3g\u0142 mi dzisiaj upora\u0107 si\u0119 z kilkoma zbirami, kiedy w karczmie za\u0142atwia\u0142am twoje sprawy, za co zaoferowa\u0142am mu go\u015bcin\u0119. &#8211; po czym wskaza\u0142a r\u0119k\u0105 elfa &#8211; A to Teris, m\u00f3j nauczyciel i w\u0142a\u015bciciel tego domu. Wied\u017amin i elf zmierzyli si\u0119 wzrokiem, po czym mag powiedzia\u0142 u\u015bmiechaj\u0105c si\u0119 drwi\u0105co.<br \/>\n&#8211; Coen. S\u0142ynny vatt&#8217;gehern, kt\u00f3ry ocali\u0142 siostrzenic\u0119 kr\u00f3la ostatniego Dworu poza g\u00f3rami przed os\u0105dem za uwolnienie z\u0142apanych i maj\u0105cych zosta\u0107 straconych dh&#8217;oine. Ale teraz jej z tob\u0105 nie ma. Chod\u017c, chc\u0119 z tob\u0105 porozmawia\u0107. &#8211; powiedzia\u0142 odwracaj\u0105c si\u0119 i ruszaj\u0105c w g\u0142\u0105b korytarza po mini\u0119ciu szklanych drzwi &#8211; p\u0142aszcz i bro\u0144 zostaw na dole &#8211; powiedzia\u0142 jeszcze, zanim przez nie przeszed\u0142.<br \/>\nAgries zdj\u0119\u0142a mu p\u0142aszcz i wzi\u0119\u0142a miecz, unikaj\u0105c jego wzroku, po czym szybko znik\u0142a w jednych z bocznych drzwi na parterze. Coen powoli ruszy\u0142 za magiem. Znalaz\u0142 go w jego pracowni. By\u0142 to obszerny pok\u00f3j, w kt\u00f3rym wszystkie \u015bciany zastawia\u0142y rega\u0142y z ksi\u0119gami, na \u015brodku sta\u0142 za\u015b spory drewniany st\u00f3\u0142 zastawiony r\u00f3\u017cnymi ksi\u0119gami, papirusami, fiolkami, s\u0142oiczkami, kryszta\u0142ami, r\u00f3\u017cd\u017ckami i wieloma innymi rzeczami, kt\u00f3rych wied\u017amin nie potrafi\u0142 rozpozna\u0107. Teris siedzia\u0142 na fotelu po jego jednej stronie, bia\u0142ow\u0142osemu wskaza\u0142 za\u015b krzes\u0142o po drugiej. Coen usiad\u0142 pos\u0142usznie, po czym zacz\u0105\u0142 przygl\u0105da\u0107 si\u0119 elfowi. Ten patrzy\u0142 przez chwil\u0119 w okno, jakby zastanawiaj\u0105c si\u0119 co powiedzie\u0107, po czym odezwa\u0142 si\u0119, melodyjnym, typowym dla elf\u00f3w g\u0142osem:<br \/>\n&#8211; Parszywie d\u0142uga zima w tym roku, to\u017c to ju\u017c marzec, a tu&#8230;<br \/>\n&#8211; Przecie\u017c nie chcia\u0142e\u015b rozmawia\u0107 o pogodzie &#8211; powiedzia\u0142 spokojnie Coen.<br \/>\nElf spojrza\u0142 w zimne zielono-\u017c\u00f3\u0142te oczy wied\u017amina.<br \/>\n&#8211; Owszem &#8211; powiedzia\u0142 mag, a na jego usta ponownie wykwit\u0142 drwi\u0105cy u\u015bmiech &#8211; chc\u0119 si\u0119 dowiedzie\u0107 co takiego zrobi\u0142e\u015b, \u017ce Falka mog\u0142a wytrzyma\u0107 tyle miesi\u0119cy z takim paskudnym potworem jak ty.<br \/>\nBia\u0142ow\u0142osy nie przej\u0105\u0142 si\u0119 ani jego u\u015bmieszkiem, ani tre\u015bci\u0105 wypowiedzi i odpowiedzia\u0142 spokojnie:<br \/>\n&#8211; Mo\u017ce po prostu mam czaruj\u0105c\u0105 osobowo\u015b\u0107?<br \/>\nTeris za\u015bmia\u0142 si\u0119 sztucznie, po czym drwi\u0105cym tonem powiedzia\u0142:<br \/>\n&#8211; Ale jej teraz z tob\u0105 nie ma. Ciekawe dlaczego?<br \/>\n&#8211; Nie wiem &#8211; powiedzia\u0142 szczerze Coen &#8211; zmieni\u0142a si\u0119, znudzi\u0142a mn\u0105. Zdaje si\u0119, \u017ce to typowe dla elf\u00f3w &#8211; doko\u0144czy\u0142 zjadliwie, r\u00f3wnie drwi\u0105cym tonem jak jego rozm\u00f3wca.<br \/>\n&#8211; A gdybym ci powiedzia\u0142, \u017ce ona si\u0119 zmieni\u0142a, bo kto\u015b j\u0105 zdrowo wych\u0119do\u017cy\u0142 i si\u0119 jej to spodoba\u0142o, \u017ce a\u017c ci\u0119 zostawi\u0142a, aby by\u0107 z tym kim\u015b?<br \/>\n&#8211; Nie uwierzy\u0142bym &#8211; odpar\u0142 spokojnie wied\u017amin.<br \/>\n &#8211; A gdybym ci powiedzia\u0142, \u017ce to ja jestem tym kim\u015b? &#8211; dobi\u0142 go w swoim mniemaniu mag. Po jego s\u0142owach zapad\u0142o d\u0142ugie milczenie.<br \/>\n&#8211; Pewnie liczy\u0142e\u015b&#8230; &#8211; zacz\u0105\u0142 w ko\u0144cu niespodziewanie spokojnie Coen &#8211; \u017ce si\u0119 na ciebie rzuc\u0119 i zaczn\u0119 ok\u0142ada\u0107 pi\u0119\u015bciami, a wtedy ty spokojnie mnie zabijesz tym piorunem, do kt\u00f3rego trzymasz ju\u017c odpowiednio ustawione palce d\u0142oni schowanych pod blatem? &#8211; po tych s\u0142owach drwi\u0105cy u\u015bmiech na twarzy elfa stopnia\u0142 gwa\u0142townie, jednak wied\u017amin kontynuowa\u0142 &#8211; Wi\u0119c rozwiej\u0119 twoje przypuszczenia co do prymityzmu ludzi i wied\u017amin\u00f3w. Falka jest doros\u0142a i mo\u017ce robi\u0107 co si\u0119 jej podoba, a poza tym k\u0142amiesz, bo gdyby sex z tob\u0105 tak si\u0119 jej podoba\u0142, to by tu teraz przy tobie by\u0142a, a ty na pewno by\u015b j\u0105 wprowadzi\u0142 aby zbi\u0107 moje argumenty. Wi\u0119c jak elfie? Zbijesz moje argumenty?<br \/>\nTeris popatrzy\u0142 w bok nic nie m\u00f3wi\u0105c.<br \/>\n&#8211; Tak my\u015bla\u0142em &#8211; powiedzia\u0142 drwi\u0105co Bia\u0142ow\u0142osy wstaj\u0105c &#8211; i wybacz, ale nie skorzystam z twojej go\u015bciny.<br \/>\nKiedy tylko zamkn\u0105\u0142 za sob\u0105 drzwi, mag z w\u015bciek\u0142o\u015bci\u0105 str\u0105ci\u0142 cze\u015b\u0107 ksi\u0105g, papirus\u00f3w, fiolek, s\u0142oiczk\u00f3w, kryszta\u0142\u00f3w, r\u00f3\u017cd\u017cek i innych nie znanych wied\u017aminowi rzeczy na pod\u0142og\u0119. Coen s\u0142ysz\u0105c w korytarzu, jak to wszystko pada na pod\u0142og\u0119, u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 paskudnie, dumny z siebie, jednak wspomnienie rozmowy szybko star\u0142o ten u\u015bmiech. Na parterze czeka\u0142a ju\u017c Agries z jego mieczem i p\u0142aszczem.<br \/>\n&#8211; Przepraszam za niego. &#8211; powiedzia\u0142a, kiedy je od niej odebra\u0142 &#8211; Nie wiedzia\u0142am, \u017ce tak to wyjdzie. Nie odpowiedzia\u0142, nawet na ni\u0105 nie spojrza\u0142, narzuci\u0142 tylko p\u0142aszcz na ramiona, po czym wyszed\u0142. Skierowa\u0142 si\u0119 szybko w stron\u0119 Starego Topora. W gospodzie akurat nikogo nie by\u0142o, wiec od razu podszed\u0142 do karczmarza, kt\u00f3ry w\u0142a\u015bnie czy\u015bci\u0142 szmat\u0105 blat baru. &#8211; Chce wynaj\u0105\u0107 pok\u00f3j. &#8211; powiedzia\u0142 ci\u0105gle rozdra\u017cniony Coen &#8211; Jakie s\u0105 i za ile?<br \/>\nKarczmarz, wysoki, dobrze zbudowany, siwy m\u0119\u017cczyzna ze zgrabnymi w\u0105sami popatrzy\u0142 na niego uwa\u017cnie poczym szczerze powiedzia\u0142:<br \/>\n&#8211; Dla was, Panie jest najlepszy pok\u00f3j i to za darmo. Bo widzisz, mo\u015bci Wied\u017aminie, Sivana to moja najstarsza c\u00f3rka, dlatego tak samo jak Ender mam wzgl\u0119dem ciebie d\u0142ug, kt\u00f3rego nie sp\u0142ac\u0119 nigdy.<br \/>\nCoen kiwn\u0105\u0142 g\u0142ow\u0105, po czym podzi\u0119kowa\u0142 bior\u0105c klucz od pokoju, ruszy\u0142 go obejrze\u0107. Rzeczywi\u015bcie, stary karczmarz chyba nie k\u0142ama\u0142 m\u00f3wi\u0105c o najlepszym pokoju, gdy\u017c nowa kwatera by\u0142a bardzo du\u017ca, umeblowanie by\u0142o prawdziwie pierwszej klasy, a sk\u0142ada\u0142o si\u0119 na nie co najmniej trzyosobowe \u0142o\u017ce, z czerwon\u0105, jedwabn\u0105 po\u015bciel\u0105, d\u0119bowy st\u00f3\u0142 i krzes\u0142a o rze\u017abionych nogach, a tak\u017ce dwie trzydrzwiowe szafy. Pod\u0142oga by\u0142a wy\u015bcie\u0142ana mi\u0119kkim dywanem, za\u015b du\u017ce okno mia\u0142o \u0142adne zas\u0142ony. Coen jeszcze nigdy nie mieszka\u0142 w takim luksusie. Zszed\u0142 na d\u00f3\u0142, skinieniem g\u0142owy podzi\u0119kowa\u0142 gospodarzowi za pok\u00f3j, po czym wyszed\u0142 z karczmy i ruszy\u0142 do garnizonu stra\u017cy miejskiej, jednak Endera spotka\u0142 po drodze, kiedy to Kapitan razem z kilkoma stra\u017cnikami, g\u0142\u00f3wnie z tymi z kt\u00f3rymi wcze\u015bniej przesiadywa\u0142 w karczmie, patrolowa\u0142 ulice. Wied\u017amin pokr\u00f3tce stre\u015bci\u0142 mu co si\u0119 wydarzy\u0142o, po czym do\u0142\u0105czy\u0142 do patrolu, kiedy jeden ze stra\u017cnik\u00f3w za\u0142atwi\u0107 przygotowanie konia wied\u017amina do drogi, gdy\u017c Coen mia\u0142 zamiar nast\u0119pnego dnia opu\u015bci\u0107 Gros Velen. W czasie patrolu dyskutowa\u0142 ze stra\u017cnikami o broni, potworach i innych dziwnych, a interesuj\u0105cych ich wszystkich rzeczach i na patrolu i dyskutowaniu czas up\u0142yn\u0105 im do\u015b\u0107 szybko, i zanim si\u0119 spostrzegli nasta\u0142a noc. Po\u017cegnali si\u0119 wi\u0119c i rozeszli do dom\u00f3w albo na kwatery. W karczmie by\u0142o ju\u017c pe\u0142no ludzi, wi\u0119c wied\u017amin mia\u0142 zamiar nie m\u0119czy\u0107 i tak ju\u017c bardzo mi\u0142ego gospodarza o kolacj\u0119, jednak ten jak tylko go zobaczy\u0142, szybko do\u0144 podszed\u0142 i powiedzia\u0142, \u017ce kolacja ju\u017c na niego czeka w pokoju. Coen podzi\u0119kowa\u0142 uprzejmie, poczym ruszy\u0142 do swoich luksus\u00f3w. Humor znacznie mu si\u0119 poprawi\u0142 od czasu pogaw\u0119dki z magiem. Wszed\u0142 do pokoju i zamkn\u0105 za sob\u0105 drzwi. Na stole sta\u0142y dwie zapalone \u015bwiece i kilka p\u00f3\u0142misk\u00f3w z owocami, kt\u00f3re, jak niekt\u00f3rzy twierdzili, by\u0142y na kolacj\u0119 bardzo wskazane.<br \/>\n&#8211; Wyjd\u017a do \u015bwiat\u0142a &#8211; powiedzia\u0142 spokojnie &#8211; i tak ci\u0119 widz\u0119.<br \/>\nW pokoju da\u0142o si\u0119 s\u0142ysze\u0107 cichy szmer, a ledwo wyczuwalna wo\u0144 ja\u015bminu sta\u0142a si\u0119 intensywniejsza kiedy Agries wesz\u0142a w promie\u0144 \u015bwiat\u0142a rzucanego przez \u015bwiece. Coen zdj\u0105\u0142 p\u0142aszcz i powiesi\u0142 go na oparciu jednego z krzese\u0142 , miecz za\u015b po\u0142o\u017cy\u0142 na dywanie. Usiad\u0142 i zacz\u0105\u0142 rozpina\u0107 srebrne klamerki czarnych, sk\u00f3rzanych but\u00f3w.<br \/>\n&#8211; Chcia\u0142am ci\u0119 jeszcze raz przeprosi\u0107 za to, co si\u0119 sta\u0142o &#8211; powiedzia\u0142a cicho czarodziejka, spuszczaj\u0105c wzrok &#8211; nie wiedzia\u0142am, \u017ce one co\u015b od ciebie chce.<br \/>\n&#8211; Przeprosiny przyj\u0119te &#8211; powiedzia\u0142 cicho wied\u017amin zdejmuj\u0105c buty i onuce, po czym skierowa\u0142 si\u0119 do ma\u0142ego pokoiku, w kt\u00f3rym znajdowa\u0142a si\u0119 teraz jego osobista \u0142azienka. Kiedy wr\u00f3ci\u0142, pachn\u0105c myd\u0142em, magiczka siedzia\u0142a zrezygnowana na skraju \u0142\u00f3\u017cka.- Nie lubisz mnie, prawda? &#8211; spyta\u0142a spodziewaj\u0105c si\u0119, \u017ce b\u0119dzie to pytanie retoryczne.<br \/>\nI po cz\u0119\u015bci mia\u0142a racj\u0119, gdy\u017c wied\u017amin si\u0119 nie odezwa\u0142. Zamiast tego podszed\u0142 do niej, przykl\u0119kn\u0105 przed ni\u0105 i delikatnie j\u0105 poca\u0142owa\u0142. G\u0142\u0119boko w duszy Agries mia\u0142a nadziej\u0119 na tak\u0105 odpowied\u017a. Obj\u0119\u0142a go za szyj\u0119 odwzajemniaj\u0105c poca\u0142unek. Coen delikatnie wzi\u0105\u0142 j\u0105 na r\u0119ce i po\u0142o\u017cy\u0142 wygodnie na jedwabnej po\u015bcieli, poczym przytuli\u0142 j\u0105 mocno, k\u0142ad\u0105c si\u0119 obok niej i zacz\u0105\u0142 delikatnie ca\u0142owa\u0107. Natomiast \u015bwiece nie niepokojone spokojnie pali\u0142yby si\u0119 nadal, gdyby czarodziejka nie zgasi\u0142a ich wychodz\u0105c z pokoju o \u015bwicie. Coen obudzi\u0142 si\u0119 wkr\u00f3tce potem. Po raz pierwszy w tym mie\u015bcie by\u0142 szcz\u0119\u015bliwy i w naprawd\u0119 dobrym humorze. W ca\u0142ym pokoju da\u0142o si\u0119 wyczu\u0107 zapach ja\u015bminu. Coraz bardziej podoba\u0142 mu si\u0119 ten zapach. Umy\u0142 si\u0119, ubra\u0142 i spa\u0142aszowa\u0142 na \u015bniadanie wczorajsze owoce. Wychodz\u0105c z karczmy odda\u0142 klucz i uprzejmie podzi\u0119kowa\u0142 za go\u015bcin\u0119. Karczmarz zapewni\u0142 go, \u017ce tak d\u0142ugo, jak uda mu si\u0119 prowadzi\u0107 interes, wied\u017amin b\u0119dzie zawsze mile widziany. Po wyj\u015bciu z karczmy skierowa\u0142 si\u0119 do stajni stra\u017cy, gdzie zostawi\u0142 swojego konia. Mimo, i\u017c by\u0142o dopiero wczesny ranek ju\u017c do\u015b\u0107 sporo ludzi krz\u0105ta\u0142o si\u0119 po ulicach. Bia\u0142ow\u0142osy nie lubi\u0142 t\u0142oku, postanowi\u0142 wiec i\u015b\u0107 przez ma\u0142\u0105 w\u0105sk\u0105 uliczk\u0119, miedzy domami. Kiedy szed\u0142 tak rozmy\u015blaj\u0105c o minionej nocy, jego medalion zadrga\u0142 ostrzegawczo. Wied\u017amin zareagowa\u0142 instynktownie, uskakuj\u0105c w bok i tylko dzi\u0119ki temu unikn\u0105\u0142 ciosu zadanego toporem. B\u0142yskawicznie rozpi\u0105\u0142 \u0142\u0105czenie p\u0142aszcza i doby\u0142 miecza. Zanim spuszczony z uwi\u0119zi zapi\u0119cia p\u0142aszcz zd\u0105\u017cy\u0142 opa\u015b\u0107 na \u015bnieg, Coen oceni\u0142 sytuacj\u0119 i zaatakowa\u0142 jednego z czterech okr\u0105\u017caj\u0105cych go osobnik\u00f3w. Osobnicy byli odziani w p\u0142aszcze o r\u00f3\u017cnych ciemnych barwach, uzbrojeni te\u017c byli r\u00f3\u017cnorako. Opr\u00f3cz wspomnianego ju\u017c topora, dw\u00f3ch z nich dzier\u017cy\u0142o miecze, a czwarty dwa buzdygany. By\u0142o to do\u015b\u0107 ciekawe uzbrojenie. Jednak Coen nie mia\u0142 czasu si\u0119 dziwi\u0107. Zanim napastnicy zd\u0105\u017cyli cokolwiek przedsi\u0119wzi\u0105\u0107, wied\u017amin by\u0142 ju\u017c przy nich. Pierwszy zgin\u0105\u0142 jeden z miecznik\u00f3w. Nawet nie krzykn\u0105\u0142, kiedy kr\u00f3tkie ci\u0119cie z doskoku przeci\u0119\u0142o mu obie t\u0119tnicy szyjne. Nie krzykn\u0105\u0142, gdy\u017c nie mia\u0142 jak. Ci\u0119cie przeci\u0119\u0142o mu te\u017c struny g\u0142osowe. Widz\u0105c \u015bmier\u0107 towarzysza, pozostali trzej zaatakowali ze zdwojon\u0105 zaciek\u0142o\u015bci\u0105, ale robili to na zimno. To byli zawodowcy, a ten, co zgin\u0105\u0142, musia\u0142 by\u0107 w\u015br\u00f3d nich najm\u0142odszy, najmniej do\u015bwiadczony. Pozostali trzej zacz\u0119li wyprowadza\u0107 cios za ciosem, nie daj\u0105c czasu na kontratak. Zawsze dw\u00f3ch atakowa\u0142o go od frontu podczas gdy trzeci zachodzi\u0142 od ty\u0142u. Wied\u017amin wiedzia\u0142, \u017ce d\u0142ugo czego\u015b takiego nie wytrzyma. Zaatakowa\u0142 wi\u0119c tego zachodz\u0105cego go od ty\u0142u. B\u0142yskawicznie odskoczy\u0142 od tych z frontu, odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 i sparowa\u0142 uderzenie topora. Wykorzysta\u0142 si\u0142\u0119 ciosu przeciwnika i przy jej pomocy zrobi\u0142 b\u0142yskawiczny piruet, tn\u0105c nisko i p\u0142asko. Topornik pad\u0142 na ziemi\u0119, warcz\u0105c ze z\u0142o\u015bci, zaciskaj\u0105c d\u0142onie na przeci\u0119tym lewym kolanie. Coen instynktownie odskoczy\u0142 w bok, odsuwaj\u0105c si\u0119 poza zasi\u0119g broni pozosta\u0142ych dw\u00f3ch. Napastnicy zacz\u0119li go powoli okr\u0105\u017ca\u0107 korzystaj\u0105c z tego, ze po odskoku wied\u017amin zatrzyma\u0142 si\u0119 na \u015brodku ulicy. Bia\u0142ow\u0142osy nie przeszkadza\u0142 im w tym, gdy\u017c na to w\u0142a\u015bnie liczy\u0142. Kiedy tylko przeciwnicy oddalili si\u0119 od siebie, Coen skoczy\u0142 w stron\u0119 tego z mieczem. Jednak przeciwnik si\u0119 tego spodziewa\u0142 i tylko b\u0142yskawiczny unik ocali\u0142 wied\u017amina przed sztychem w brzuch. Miecznik zaatakowa\u0142 ponownie, zamaszystym ciosem zza g\u0142owy, jednak najwyra\u017aniej zapomnia\u0142, lub nie wiedzia\u0142, \u017ce ma do czynienia z mutantem. Coen ci\u0105\u0142 go w p\u0142asko w brzuch, po czym piruetem przesun\u0105\u0142 si\u0119 za jego plecy i uderzy\u0142 ponownie. Wied\u017ami\u0144ska klinga przesz\u0142a przez kr\u0119gos\u0142up napastnika nieomal bez oporu. Zanim martwy pad\u0142 na ziemi\u0119, ostatni zbir zacz\u0105\u0142 z w\u015bciek\u0142o\u015bci\u0105 atakowa\u0107 uderzaj\u0105c buzdyganami raz po raz. Bia\u0142ow\u0142osy jednak parowa\u0142 ciosy z niewielkim trudem, kr\u00f3tkimi ruchami, tak aby nie uszkodzi\u0107 miecza. W pewnym momencie Coen silnie odepchn\u0105\u0142 przeciwnika, po czym skoczy\u0142 w jego stron\u0119 i robi\u0105c nad nim efektowne salto, wyl\u0105dowa\u0142 za plecami zdezorientowanego przeciwnika, uderzaj\u0105c na odlew. Odci\u0119ta g\u0142owa zbira polecia\u0142a w r\u00f3g uliczki znacz\u0105c tras\u0119 swojego lotu krwi\u0105 na \u015bniegu. Wied\u017amin sta\u0142 przez chwil\u0119 przygotowany na kolejny atak, ten jednak ju\u017c nie nast\u0105pi\u0142. Coen wytar\u0142 g\u0142owni\u0119 w p\u0142aszcz jednego z miecznik\u00f3w i schowa\u0142 miecz do pochwy. Ruszy\u0142 powoli do le\u017c\u0105cego na ziemi topornika i przykucn\u0105\u0142 przy nim, przygl\u0105daj\u0105c si\u0119 uwa\u017cnie napastnikowi. Mia\u0142 on oko\u0142o trzydziestki, by\u0142 \u0142ysy a jego twarz znaczy\u0142a p\u0142ytka blizna na policzku.<br \/>\n&#8211; Kto was wynaj\u0105\u0142? &#8211; spyta\u0142 spokojnie wied\u017amin.<br \/>\n&#8211; Ch\u0119do\u017c si\u0119. &#8211; odpar\u0142 z w\u015bciek\u0142o\u015bci\u0105 w g\u0142osie i bladych oczach zbir.<br \/>\nCoen u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 paskudnie.<br \/>\n&#8211; Ta rana na nodze jest \u015bmiertelna, gdy\u017c uszkodzi\u0142em ci t\u0119tnice. Jednak ich nie przeci\u0105\u0142em, wi\u0119c troch\u0119 sobie b\u0119dziesz umiera\u0142 &#8211; powiedzia\u0142, po czym wyci\u0105gn\u0105 z cholewy buta prosty, nie zdobiony sztylet i przytkn\u0105\u0142 go delikatnie do nosa \u0142ysego &#8211; a jako, \u017ce nie chcesz powiedzie\u0107 kto was wynaj\u0105\u0142, mam sporo czasu aby uprzykrzy\u0107 ci ostatnie chwile \u017cycia.<br \/>\nGdyby spojrzenie mog\u0142o zabija\u0107, z Bia\u0142ow\u0142osego zosta\u0142a by tylko kupka popio\u0142u.<br \/>\n&#8211; Dobrze, powiem ci kto nas naj\u0105\u0142, ale musisz mi obieca\u0107, \u017ce nie pozwolisz mi tak zdycha\u0107 &#8211; wysycza\u0142 napastnik. Wied\u017amin kiwn\u0105\u0142 tylko g\u0142ow\u0105, zw\u0142aszcza \u017ce i tak si\u0119 domy\u015bla\u0142, kto to zrobi\u0142.<br \/>\n&#8211; Wynaj\u0105\u0142 nas&#8230; &#8211; us\u0142yszawszy imi\u0119, Coen wbi\u0142 sztylet w skro\u0144 Topornika.<br \/>\nKiedy upewni\u0142 si\u0119, \u017ce napastnicy nie \u017cyj\u0105, ruszy\u0142 szybko przed siebie, zabieraj\u0105c ze sob\u0105 top\u00f3r napastnika. Bardzo szybko dotar\u0142 do wysokiego, \u0142adnego domu. Nawet nie sprawdza\u0142, czy drzwi s\u0105 zaryglowane. Od razu zniszczy\u0142 je Znakiem Ard. By\u0142 ju\u017c w \u015brodku, zanim jeszcze wszystkie od\u0142amki opad\u0142y na posadzk\u0119. Od razu zacz\u0105\u0142 wbiega\u0107 po schodach. Terisa spotka\u0142 na ich szczycie, gdy\u017c elf wybieg\u0142 ze swojego laboratorium zobaczy\u0107 co to za ha\u0142as. Obaj zatrzymali si\u0119 nieomal w miejscu.<br \/>\n&#8211; Zbiry spapra\u0142y robot\u0119 &#8211; powiedzia\u0142 Coen, ciskaj\u0105c magowi pod nogi top\u00f3r \u0141ysego. Zza plec\u00f3w maga wysz\u0142o kilku d\u0142ugouchych m\u0119\u017cczyzn odzianych w d\u0142ugie togi. Ewidentnie byli to magicy. Wied\u017amina ich widok ucieszy\u0142, gdy\u017c wiedzia\u0142 ju\u017c, co si\u0119 teraz stanie. Agries powiedzia\u0142a mu wczoraj, \u017ce Teris uchodzi w\u015br\u00f3d elfich mag\u00f3w za si\u0142acza i dlatego je\u015bli ma si\u0119 przed kim popisa\u0107, lubi u\u017cywa\u0107 si\u0142y. Mag nie zawi\u00f3d\u0142 Bia\u0142ow\u0142osego. B\u0142yskawicznym ruchem uderzy\u0142 z ca\u0142ej si\u0142y wied\u017amina w brzuch. Lecz jego tryumfalny u\u015bmiech stopnia\u0142 nagle, gdy\u017c Coen nawet nie drgn\u0105\u0142. Powoli przysun\u0105 swoja twarz do twarzy maga i z pogard\u0105 w g\u0142osie powiedzia\u0142:<br \/>\n&#8211; No, \u017ceby\u015b si\u0119 nie zesra\u0142. &#8211; Po czym sam z ca\u0142ej si\u0142y odda\u0142 taki sam cios.<br \/>\nTeris mia\u0142 wra\u017cenie, \u017ce jego wn\u0119trzno\u015bci w\u0142a\u015bnie zosta\u0142y zgniecione, a nogi ugi\u0119\u0142y si\u0119 pod nim. Elf zwali\u0142 si\u0119 na ziemi\u0119 jak \u015bci\u0119te drzewo, z wielk\u0105 ochot\u0105 wyrzygania \u017co\u0142\u0105dka i jelit. Coen sta\u0142 nad nim, z satysfakcj\u0105 patrz\u0105c, jak pr\u00f3buje poprzez kaszel z\u0142apa\u0107 powietrze. Po chwili, nie m\u00f3wi\u0105c ani s\u0142owa, odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 i wyszed\u0142 z budynku, kieruj\u0105c si\u0119 w stron\u0119 stajni stra\u017cy. Chcia\u0142 jak najszybciej opu\u015bci\u0107 Gors Velen. Agries obserwowa\u0142a go z jednego z okien domu. Wied\u017amin fascynowa\u0142 j\u0105 od pocz\u0105tku i nie zawiod\u0142a si\u0119 na nim. By\u0142 mi\u0142y, delikatny, cierpliwy. Teris nie mia\u0142 tych cech. Ale przede wszystkim Coen by\u0142 ciep\u0142y. A \u017caden mag, zw\u0142aszcza elfi, nie potrafi by\u0107 ciep\u0142y. To zapewne ujemna cecha d\u0142ugowieczno\u015bci. Agries bardzo ch\u0119tnie opu\u015bci\u0142aby elfa i pod\u0105\u017cy\u0142a z tym Bia\u0142ow\u0142osym wied\u017aminem, ale potrzebowa\u0142a si\u0119 jeszcze wiele nauczy\u0107 o magii. Wiec odsun\u0119\u0142a si\u0119 bardzo powoli od okna, wyra\u017anie niech\u0119tnie, poczym zesz\u0142a na d\u00f3\u0142 zobaczy\u0107 upokorzonego elfa.<br \/>\nCoen wyprowadzi\u0142 ze stajni swojego karego ogiera i leniwie zacz\u0105\u0142 sprawdza\u0107 rz\u0105d. Wszystko by\u0142o w porz\u0105dku, nawet z jego drobnego wyposa\u017cenia nic nie zgin\u0119\u0142o. Z drugiej strony by\u0142o by dziwnie, gdyby zgin\u0119\u0142o, by\u0142o w ko\u0144cu w stajni stra\u017cy miejskiej. Wied\u017amin leniwie wsiad\u0142 na siod\u0142o poczym powoli ruszy\u0142 w stron\u0119 bram miasta.<br \/>\n&#8211; Poczekaj! &#8211; us\u0142ysza\u0142 nagle krzyk z prawej strony.<br \/>\nW jego stron\u0119 ulica galopowa\u0142 Ender na cisowym wa\u0142achu. \u015anieg zal\u0119gaj\u0105cy na ulicy porz\u0105dnie t\u0142umi\u0142 t\u0119tent kopyt.- Poczekaj. &#8211; powiedzia\u0142 ju\u017c spokojniej Kapitan &#8211; Ci, co ci\u0119 napadli to znani miejscy zab\u00f3jcy. Kardowie. Wszyscy byli cz\u0142onkami jednej rodziny. Dwaj bracia, jeden kuzyn i syn jednego z braci. Od kilku lat nie mogli\u015bmy znale\u017a\u0107 na nich dowod\u00f3w, cho\u0107 wiedzieli\u015bmy czym si\u0119 zajmuj\u0105.<br \/>\n&#8211; Ja &#8211; powiedzia\u0142 spokojnie wied\u017amin &#8211; nadyba\u0142em ich, \u017ce tak powiem, na gor\u0105cym uczynku.<br \/>\nEnder za\u015bmia\u0142 si\u0119 cicho poczym spowa\u017cnia\u0142 i powiedzia\u0142:<br \/>\n&#8211; Za udowodnienie ich winy by\u0142a nagroda, tak samo za ich nast\u0119pne ukaranie &#8211; m\u00f3wi\u0105c to wyci\u0105gn\u0105\u0142 z juk\u00f3w \u015brednich rozmiar\u00f3w mieszek i wr\u0119czy\u0142 go Bia\u0142ow\u0142osemu.<br \/>\nCoen zwa\u017cy\u0142 go w d\u0142oni, po czym kiwn\u0105\u0142 g\u0142ow\u0105 w podzi\u0119kowaniu.<br \/>\n&#8211; \u017begnaj, Ender &#8211; u\u015bcisn\u0119li sobie silnie d\u0142onie, w spos\u00f3b typowy dla najemnik\u00f3w, za nadgarstki.<br \/>\n&#8211; \u017begnaj, przyjacielu.<br \/>\nCoen ruszy\u0142 szybciej w stron\u0119 bramy miasta. Jaki\u015b czas potem, ju\u017c na go\u015bci\u0144cu, zacz\u0105\u0142 przelicza\u0107 zarobione pieni\u0105dze. Jednak kiedy si\u0119gn\u0105 do mieszka, trafi\u0142 d\u0142oni\u0105 na co\u015b dziwnego. By\u0142a to ma\u0142a ga\u0142\u0105zka z trzema bia\u0142ymi kwiatuszkami. Ja\u015bmin. Wied\u017amin u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 szeroko i doszed\u0142 do wniosku, \u017ce Gors Velen nie jest chyba takie najgorsze.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>A \u017cycie toczy si\u0119 dalej<\/p>\n","protected":false},"author":1147,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_et_pb_use_builder":"","_et_pb_old_content":"","_et_gb_content_width":"","footnotes":""},"categories":[15],"tags":[],"class_list":["post-710","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-fanfic","et-doesnt-have-format-content","et_post_format-et-post-format-standard"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/710","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1147"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=710"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/710\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=710"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=710"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=710"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}