{"id":699,"date":"2004-05-15T17:34:12","date_gmt":"2004-05-15T17:34:12","guid":{"rendered":"http:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/?p=699"},"modified":"2004-05-15T17:34:12","modified_gmt":"2004-05-15T17:34:12","slug":"cienie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/cienie\/","title":{"rendered":"Cienie"},"content":{"rendered":"<p>Witam!<\/p>\n<p>Na pocz\u0105tek przesy\u0142am kr\u00f3tkie, napisane jaki\u015b czas temu, opowiadanko fantasy. By\u0142o ju\u017c publikowane na oficjalnej polskiej stronie NWN. Chcia\u0142bym, \u017ceby ocenili je ludzie zwi\u0105zani ze stron\u0105 o Wied\u017aminie. Jakprzypadnie Wam do gustu to pope\u0142ni\u0119 jakie\u015b teksty osadzone stricte w \u015bwiecie Wied\u017amina \ud83d\ude42<\/p>\n<p>Powoli zanurzyli\u015bmy si\u0119 w mrok korytarza. Momentalnie ogarn\u0119\u0142a nas ciemno\u015b\u0107. G\u0119sta i mokra, d\u0142awi\u0105ca oddech, ograniczaj\u0105ca ruchy, t\u0142umi\u0105ca wszelkie odg\u0142osy. Gadulf, barczysty krasnolud, szed\u0142 pierwszy. Stylisko m\u0142ota bojowego \u015bciska\u0142 tak mocno, \u017ce pobiela\u0142y mu knykcie. Zatrzyma\u0142 si\u0119 od razu, gdy co\u015b zachrobota\u0142o mu pod stopami.<br \/>\n&#8211; Dobra, dajcie \u015bwiat\u0142o. &#8211; Ogarniaj\u0105ca nas ciemno\u015b\u0107 niemal wepchn\u0119\u0142a mu te s\u0142owa do gard\u0142a, jakby nie chcia\u0142a by\u015bmy us\u0142yszeli to polecenie.<br \/>\nPo chwili mrok ust\u0105pi\u0142 przed nik\u0142ym zielonkawym \u015bwiat\u0142em, kt\u00f3rego \u017ar\u00f3d\u0142em by\u0142 b\u0142yszcz\u0105cy kamie\u0144 na ko\u0144cu d\u0142ugiej, s\u0119katej r\u00f3\u017cd\u017cki. Kij trzymany by\u0142 przez wysokiego cz\u0142owieka. W pod\u0142u\u017cnej twarzy zielony blask odbija\u0142y g\u0142\u0119bokie oczy. Szpakowate w\u0142osy spi\u0119te by\u0142y w kucyk, a szeroki kaptur zrzucony by\u0142 na ramiona. Za czarodziejem sta\u0142 drugi cz\u0142owiek, na jego zbroi wi\u0142y si\u0119 p\u00f3\u0142cienie rozmigotanej zieleni. G\u0142owa zakryta by\u0142a he\u0142mem z zas\u0142on\u0105 zakrywaj\u0105c\u0105 p\u00f3\u0142 twarzy. Z w\u0105skich, pod\u0142u\u017cnych otwor\u00f3w b\u0142yska\u0142y gro\u017anie oczy wojownika, a tam, gdzie ko\u0144czy\u0142a si\u0119 os\u0142ona widoczna by\u0142 w\u0105ska linia zaci\u0119tych w zdecydowaniu ust. Ja sta\u0142em na ko\u0144cu. Jako kap\u0142an Inmaltera od pocz\u0105tku wzdryga\u0142em si\u0119 wej\u015b\u0107 do tych podziemi, lecz nie mieli\u015bmy wyboru. To tu czai\u0142o si\u0119 nieuchwytne Z\u0142o dr\u0119cz\u0105ce nocami miasto, z\u0142o nieznane, a przez to straszniejsze. Naszym zadaniem by\u0142o odnalezienie i zniszczenie tego Z\u0142a.<br \/>\nKrasnolud przytrzyma\u0142 lew\u0105 d\u0142oni\u0105 k\u0119dzierzaw\u0105 brod\u0119 zaplecion\u0105 w dwa grube warkocze i ukl\u0105k\u0142, by z bliska przyj\u017ce\u0107 si\u0119 przedmiotowi, na kt\u00f3ry nadepn\u0105\u0142. By\u0142a to czaszka, jedna z wielu, kt\u00f3re zalega\u0142y korytarz przed nami. Nie by\u0142y to zreszt\u0105 same czaszki. Po pod\u0142odze wala\u0142y si\u0119 piszczele, \u017cebra, pojedyncze kr\u0119gi, a nawet ca\u0142e kr\u0119gos\u0142upy i klatki piersiowe. Poczu\u0142em sucho\u015b\u0107 w ustach. To nie by\u0142y staro\u017cytne ko\u015bci zapomnianych istot. Te wszystkie gnaty odbija\u0142y zielonkawe, magiczne \u015bwiat\u0142o. L\u015bni\u0142y \u015bwie\u017co\u015bci\u0105.<br \/>\nWojownik zapali\u0142 pochodni\u0119. Kr\u0105g \u015bwiat\u0142a powi\u0119kszy\u0142 si\u0119. Dodatkowe \u015bwiat\u0142o wy\u0142oni\u0142o z ciemno\u015bci \u015bciany korytarza pokryte freskami. Wszyscy westchn\u0119li\u015bmy z podziwu. Malowid\u0142a wygl\u0105da\u0142y tak, jakby ich tw\u00f3rcy przed chwil\u0105 opu\u015bcili te korytarze. Kolory by\u0142y \u017cywe. Przedstawione sceny wojen, polowa\u0144 i obrz\u0119d\u00f3w by\u0142y wyraziste.<br \/>\n&#8211; Jak stare s\u0105 te katakumby? &#8211; Spyta\u0142 wojownik. &#8211; Xer, wiesz mo\u017ce? &#8211; Zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do czarodzieja.<br \/>\n&#8211; Kilkaset lat. &#8211; Odpar\u0142 mag. &#8211; Na pewno starsze ni\u017c nasze miasto.<br \/>\n&#8211; Ale te ko\u015bci maj\u0105 co najwy\u017cej kilka dni. &#8211; Mrukn\u0105\u0142 krasnolud. &#8211; Nie wiem co tak obgryz\u0142o tych biedak\u00f3w i wola\u0142bym si\u0119 nie dowiedzie\u0107. Jednak musimy i\u015b\u0107 dalej, wi\u0119c mo\u017ce kiedy indziej pozachwycacie si\u0119 kunsztem malarskim jakich\u015b tam zapomnianych cywilizacji, co?<br \/>\n&#8211; Gadulf ma racj\u0119. &#8211; Popar\u0142em krasnoluda, musia\u0142em odkaszln\u0105\u0107 by g\u0142os przeszed\u0142 mi przez zaci\u015bni\u0119t\u0105 krta\u0144. &#8211; Xer, Valarin, id\u017amy dalej.<br \/>\nRuszyli\u015bmy. Starali\u015bmy si\u0119 omija\u0107 ko\u015bci, lecz nie unikn\u0119li\u015bmy przypadkowych nadepni\u0119\u0107 i kopni\u0119\u0107. Wydawane przy tym odg\u0142osy wydawa\u0142y si\u0119 nam tak dono\u015bne, \u017ce zawsze zatrzymywali\u015bmy si\u0119 i nas\u0142uchiwali\u015bmy. Korytarz ci\u0105gn\u0105\u0142 si\u0119 w niesko\u0144czono\u015b\u0107. Byli\u015bmy coraz bardziej zm\u0119czeni, lecz nie by\u0142o to zm\u0119czenie fizyczne. Jaka\u015b skupiona, z\u0142o\u015bliwa wola by\u0142a przed nami. Czuli\u015bmy na sobie jej przenikaj\u0105ce spojrzenie. Nasze nogi by\u0142y jak z o\u0142owiu, nasze umys\u0142y zasz\u0142y cieniem. Odnosi\u0142em wra\u017cenie, \u017ce ciemno\u015b\u0107 napiera ze wszystkich stron na \u015bwiat\u0142o pochodni niesionej przez Valarina, chc\u0105c to \u015bwiat\u0142o zdusi\u0107. Niespodziewanie \u015bciany rozst\u0105pi\u0142y si\u0119, a sufit uciek\u0142 gdzie\u015b do g\u00f3ry. Stan\u0119li\u015bmy. Czuli\u015bmy wok\u00f3\u0142 siebie ogromn\u0105 przestrze\u0144. \u015awiat\u0142o pochodni roz\u015bwietla\u0142o tylko niewielki kr\u0105g wok\u00f3\u0142 nas. Dalej by\u0142a nico\u015b\u0107. Mrok nie by\u0142 ju\u017c mokry i duszny jak w korytarzu. Wia\u0142o ch\u0142odem. Wydawa\u0142o mi si\u0119, ze zaraz za kr\u0119giem \u015bwiat\u0142a otwiera si\u0119 przepa\u015b\u0107 bez dna. Na zbroi Valarina id\u0105cego przede mn\u0105 zacz\u0119\u0142a osadza\u0107 si\u0119 szad\u017a. Lodowy podmuch zachwia\u0142 ogniem. P\u0142omie\u0144 po\u0142o\u017cy\u0142 si\u0119, owin\u0105\u0142 si\u0119 wok\u00f3\u0142 pochodni w rozpaczliwej walce o \u017cycie. Przegra\u0142. Ciemno\u015b\u0107 z wyczuwalnym tryumfem ogarn\u0119\u0142a nas.<br \/>\n&#8211; S\u0142yszycie? &#8211; G\u0142os Gadulfa.<br \/>\n&#8211; Szepty. &#8211; Potwierdzi\u0142 Xer.<br \/>\nTeraz ja te\u017c ju\u017c us\u0142ysza\u0142em. Wiatr. A wiatr ni\u00f3s\u0142 g\u0142osy. Szepty, p\u0142acz, \u015bmiech, st\u0142umione krzyki. G\u0142osy m\u0119skie i kobiece. Ludzkie i inne jeszcze, nieznane, ale takie, \u017ce w\u0142osy na ca\u0142ym ciele podnosi\u0142y si\u0119, a po plecach zaczyna\u0142o pe\u0142zn\u0105\u0107 co\u015b \u015bliskiego i lepkiego zarazem. Wstrz\u0105sn\u0119\u0142y mn\u0105 dreszcze, ale dziwne uczucie nie znikn\u0119\u0142o.<br \/>\n&#8211; Xer, Breg, dajcie \u015bwiat\u0142o! Szybko! &#8211; Krzykn\u0105\u0142 krasnolud.<br \/>\nUnios\u0142em d\u0142onie. S\u0142ysza\u0142em mrucz\u0105cego zakl\u0119cie Xera. Skupi\u0142em si\u0119 na modlitwie. O Inmalterze, bo\u017ce \u015bwiat\u0142a. O S\u0142o\u0144ce nigdy nie zachodz\u0105ce. Wys\u0142uchaj swego s\u0142ugi. G\u0142os za mn\u0105, zaraz za mn\u0105. D\u0142onie mi zadr\u017ca\u0142y. Wys\u0142uchaj swego s\u0142ugi. Obdarz go swym blaskiem. Czu\u0142em, jak co\u015b si\u0119 za mn\u0105 podnosi, wy\u017cej i wy\u017cej. Rozprosz ciemno\u015bci. Dotyk na plecach. Zimny, mro\u017c\u0105cy serce i umys\u0142, przenikaj\u0105cy ca\u0142e cia\u0142o. Wyrwa\u0142 mi si\u0119 krzyk. Rzuci\u0142em si\u0119 na bok. Tocz\u0105c si\u0119 po pod\u0142odze s\u0142ysza\u0142em, jak Xer przerywa zakl\u0119cie \u015bwiat\u0142a i szybko rozpoczyna inny melodyjny za\u015bpiew. S\u0142ysza\u0142em zgrzyt wyjmowanego z pochwy miecza i warkni\u0119cie krasnoluda. Xer zako\u0144czy\u0142 \u015bpiew. Na kr\u00f3tk\u0105 chwilk\u0119 ca\u0142a wielka komnata zaja\u015bnia\u0142a b\u0142\u0119kitnym blaskiem. Wystarczy\u0142o bym zauwa\u017cy\u0142, \u017ce ca\u0142a przestrze\u0144 \u017cyje, porusza si\u0119, miejscami jest g\u0119stsza, nieprzejrzysta. Zanim ponownie zapad\u0142a ciemno\u015b\u0107, z wyci\u0105gni\u0119tego ramienia Xera wytrysn\u0119\u0142a b\u0142yskawica i z sykiem pomkn\u0119\u0142a z powrotem korytarzem, z kt\u00f3rego przyszli\u015bmy. Gdy przemkn\u0119\u0142a przez miejsce, w kt\u00f3rym jeszcze przed chwil\u0105 sta\u0142em, przeszy\u0142a co\u015b, co zarycza\u0142o tak pot\u0119\u017cnie, \u017ce ziemia zatrz\u0119s\u0142a si\u0119 w posadach. Poczu\u0142em jak co\u015b si\u0119 do mnie bardzo szybko zbli\u017ca. Zerwa\u0142em si\u0119 na nogi i zacz\u0105\u0142em ucieka\u0107. Za sob\u0105 s\u0142ysza\u0142em Xera, kt\u00f3ry tym razem wykrzykiwa\u0142 niezrozumia\u0142e s\u0142owa dono\u015bnym g\u0142osem. S\u0142ysza\u0142em wrzeszcz\u0105cego Gadulfa. Krzycza\u0142 co\u015b o tch\u00f3rzach i parszywych kundlach. Zamkn\u0105\u0142em oczy, kt\u00f3re i tak na nic nie mog\u0142y mi si\u0119 przyda\u0107. Cia\u0142o mi dr\u017ca\u0142o, oddech by\u0142 p\u0142ytki. Powinienem zawr\u00f3ci\u0107, wspom\u00f3c towarzyszy w walce. Nogi mia\u0142em mi\u0119kkie, nie chcia\u0142y si\u0119 zatrzyma\u0107. Zacz\u0105\u0142em si\u0119 potyka\u0107 i zatacza\u0107. Ciemno\u015b\u0107 napiera\u0142a. \u015amia\u0142a si\u0119 ze mnie. Ca\u0142y czas s\u0142ysza\u0142em chichot. Nagle poczu\u0142em uderzenie. Mocne i brutalne.<br \/>\nNie wiem jak d\u0142ugo le\u017ca\u0142em bez ducha. Musia\u0142em wpa\u015b\u0107 na \u015bcian\u0119, pod kt\u00f3r\u0105 teraz siedz\u0119. Od d\u0142u\u017cszego czasu panuje cisza. Powinienem chyba poszuka\u0107 towarzyszy.<br \/>\nWr\u00f3ci\u0142em do punktu wyj\u015bcia. Nikogo nie znalaz\u0142em. Pocz\u0105tkowo zachowywa\u0142em cisz\u0119, lecz p\u00f3\u017aniej ju\u017c nawo\u0142ywa\u0142em. Nie mog\u0142em odnale\u017a\u0107 korytarza wej\u015bciowego. Pr\u00f3bowa\u0142em przywo\u0142a\u0107 moc, lecz m\u00f3j b\u00f3g chyba mnie opu\u015bci\u0142.<br \/>\nNie, znowu. Zrywa si\u0119 wiatr. Czy to ju\u017c b\u0119dzie koniec? Tym razem zachowam godno\u015b\u0107. Pomszcz\u0119 przyjaci\u00f3\u0142. Nie ul\u0119kn\u0119 si\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Koniec. &#8211; Pot\u0119\u017cny wojownik w zbroi p\u0142ytowej wsta\u0142 z kl\u0119czek zgrzytaj\u0105c pancerzem. &#8211; Zapiski si\u0119 ko\u0144cz\u0105. &#8211; Podni\u00f3s\u0142 wzrok znad trzymanych w r\u0119kawicach kolczych kilku zapisanych czerwieni\u0105 zwoj\u00f3w.<br \/>\n&#8211; Dlaczego to jest napisane na czerwono? &#8211; Zapyta\u0142 zagl\u0105daj\u0105cy mu przez rami\u0119 cz\u0142owieczek o aparycji zaszczutego lisa.<br \/>\n&#8211; Nie mia\u0142 inkaustu. &#8211; Wyja\u015bni\u0142 opieraj\u0105cy si\u0119 o gruby kij m\u0119\u017cczyzna w dobrze dopasowanym sk\u00f3rzanym pancerzu. &#8211; Pisa\u0142 w\u0142asn\u0105 krwi\u0105.<br \/>\nW kierunku tej tr\u00f3jki obr\u00f3ci\u0142a si\u0119 kobieta w d\u0142ugich szatach stoj\u0105ca troch\u0119 z ty\u0142u.<br \/>\n&#8211; Czy Xer, Gadulf i Valarin, to te zasuszone zw\u0142oki, kt\u00f3re znale\u017ali\u015bmy przy zachodnim wej\u015bciu do G\u0142\u00f3wnej Hali?<br \/>\nDrugi wojownik stoj\u0105cy obok niej i dzier\u017c\u0105cy w obu d\u0142oniach pochodnie parskn\u0105\u0142.<br \/>\n&#8211; Tak, podejrzewam, \u017ce tak. &#8211; Odpar\u0142 rycerz trzymaj\u0105cy pergaminy. Wszyscy spojrzeli na skulone pod ich stopami zw\u0142oki. Sk\u00f3ra mocno opina\u0142a ko\u015bci. Z pustych oczodo\u0142\u00f3w wyziera\u0142a ciemno\u015b\u0107, a \u015bci\u0105gni\u0119te wargi ods\u0142ania\u0142y wyszczerzone z\u0119by. Ca\u0142o\u015b\u0107 sprawia\u0142a wra\u017cenie jakby trup chichota\u0142 i szydzi\u0142 z nich.<br \/>\n&#8211; Biedaczysko. &#8211; Westchn\u0119\u0142a czarodziejka.<br \/>\n&#8211; Cisza! &#8211; Krzykn\u0105\u0142 stoj\u0105cy na stra\u017cy wojownik.<br \/>\n&#8211; Wiatr.<br \/>\n&#8211; Szepty&#8230;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>kr\u00f3tkie opowiadanie<\/p>\n","protected":false},"author":1077,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_et_pb_use_builder":"","_et_pb_old_content":"","_et_gb_content_width":"","footnotes":""},"categories":[15],"tags":[],"class_list":["post-699","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-fanfic","et-doesnt-have-format-content","et_post_format-et-post-format-standard"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/699","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1077"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=699"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/699\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=699"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=699"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=699"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}