{"id":676,"date":"2004-04-16T10:24:49","date_gmt":"2004-04-16T10:24:49","guid":{"rendered":"http:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/?p=676"},"modified":"2004-04-16T10:24:49","modified_gmt":"2004-04-16T10:24:49","slug":"opowiadanie-konkursowe-1","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/opowiadanie-konkursowe-1\/","title":{"rendered":"Opowiadanie Konkursowe #1"},"content":{"rendered":"<p>Zwyci\u0119skie opowiadanie nades\u0142ane na konkurs<br \/>\n<a  HREF=\"index.php?wyk_now=nowosc&#038;tpow=news&#038;id_nowosc=478\">Zimowy Konkurs dla Wied\u017aminomaniak\u00f3w!<\/A>.<\/p>\n<p><B>Autor<\/B>: <A HREF=\"mailto:deskath@interia.pl\">Mateusz 'Deskath&#8217; Witkowski<\/A><\/p>\n<p>Kryszta\u0142owo czysta woda Wst\u0105\u017cki przelewa\u0142a si\u0119 przez kraw\u0119d\u017a uskoku \u0142agodnym         \u0142ukiem, szumi\u0105c\u0105 i spienion\u0105 kaskad\u0105 spada\u0142a mi\u0119dzy czarne g\u0142azy. By\u0142a         tak przejrzysta, \u017ce wida\u0107 by\u0142o ka\u017cdy kamyczek w r\u00f3\u017cnokolorowej mozaice         dna. Nagle woda spieni\u0142a si\u0119, z dna podni\u00f3s\u0142 si\u0119 mu\u0142. Spowodowa\u0142y to ci\u0119\u017ckie,         wojskowe buciory. \u017bo\u0142nierze wiedzieli, co mo\u017ce ich spotka\u0107 na drugim brzegu.         Dlatego nie wydawali \u017cadnych odg\u0142os\u00f3w. S\u0142ycha\u0107 by\u0142o ptaki spokojnie \u0107wierkaj\u0105ce         w lesie po drugiej stronie. Dooko\u0142a pluska\u0142y \u0142ososiopstr\u0105gi, pr\u00f3buj\u0105c         \u0142apa\u0107 bzycz\u0105ce nisko nad wod\u0105 owady. Gdzieniegdzie s\u0142ycha\u0107 by\u0142o silniejsze         plu\u015bni\u0119cie, wywo\u0142ane przez bobra. Las kwit\u0142 \u017cyciem. Nawet zaj\u0105ce, pas\u0105ce         si\u0119 na drugim brzegu, po\u015br\u00f3d szkielet\u00f3w ludzi i koni. Brokilon. Las Driad.         Puszcza \u015bmierci.<\/p>\n<p>Oddzia\u0142, na kt\u00f3ry sk\u0142ada\u0142o si\u0119 trzydziestu verde\u0144skich zawodowych \u017co\u0142nierzy,         pi\u0119ciu przewodnik\u00f3w-tropicieli oraz dwunastu \u0142owc\u00f3w skalp\u00f3w. &#8211; Tera cicho         mi by\u0107 &#8211; wyszepta\u0142a g\u0142\u00f3wna przewodniczka wyprawy, Maria Barring. &#8211; Je\u015bli         wam \u017cywot mi\u0142y &#8211; doda\u0142a. Maria by\u0142a najlepsz\u0105 przewodniczk\u0105. Zna\u0142a zwyczaje         driad, by\u0142a \u015bwietn\u0105 tropicielk\u0105, a nadto perfekcyjnym \u0142ucznikiem. M\u00f3wi\u0105,         \u017ce wszystkiego mo\u017cna si\u0119 nauczy\u0107, \u017ce zdolno\u015bci mo\u017cna zdoby\u0107 z czasem.         To prawda, ale \u017ceby m\u00f3c strzela\u0107 tak, jak strzela\u0142a Maria Barring, trzeba         si\u0119 by\u0142o do tego urodzi\u0107. To ju\u017c trzecia taka wyprawa, w kt\u00f3rej bra\u0142a         udzia\u0142. Za pierwszym razem oddzia\u0142, kt\u00f3ry wyruszy\u0142 w g\u0142\u0105b matecznika,         nazywano oddzia\u0142em ryzykant\u00f3w. Wtedy by\u0142o ich wielu, du\u017co wi\u0119cej ni\u017c teraz.         Gdy powr\u00f3ci\u0142y tylko trzy osoby, oddzia\u0142 przechrzczono na samob\u00f3jc\u00f3w. <\/p>\n<p>Jednak nie brakowa\u0142o ch\u0119tnych. Ervyl p\u0142aci\u0142 naprawd\u0119 du\u017co za dziwo\u017conie         skalpy. Od ostatniego razu naprawd\u0119 du\u017co. W sk\u0142ad grupy wchodzili wy\u0142\u0105cznie         ludzie. Elfy, kt\u00f3re od jakiego\u015b czasu przyprawia\u0142y w\u0142adcom czterech kr\u00f3lestw         naprawd\u0119 sporych wrzod\u00f3w na \u017co\u0142\u0105dku, prowadz\u0105c partyzantk\u0119, prawdopodobnie         te\u017c wezm\u0105 udzia\u0142 w tej walce. Pomagaj\u0105c driadom dorzyna\u0107 rannych. Nizo\u0142ki         do tej roboty si\u0119 nie nadawa\u0142y, podobnie jak gnomy. Krasnoludy za\u015b uwa\u017ca\u0142y,         \u017ce bieganie po lesie, kt\u00f3re sko\u0144czy\u0107 si\u0119 mo\u017ce w najlepszym wypadku naszpikowaniem         ty\u0142ka strza\u0142ami, jest du\u017co mniej sensowne ni\u017c p\u00f3j\u015bcie do karczmy i o\u017c\u0142opanie         si\u0119 piwem.<\/p>\n<p>Poruszali si\u0119 w ciszy. Dooko\u0142a las kwit\u0142 \u017cyciem. Nikt tu si\u0119 nie zapuszcza\u0142.         Nawet k\u0142usownicy, kt\u00f3rych zatrz\u0119sienie by\u0142o w lasach od czasu ostatniej         wojny. W\u0142a\u015bciwie nikt tu nie polowa\u0142. Mam na my\u015bli to, \u017ce celem strza\u0142         nie by\u0142y tu zwierz\u0119ta. Od czasu do czasu trzaska\u0142a ga\u0142\u0105zka pod kt\u00f3rym\u015b         z ci\u0119\u017ckich but\u00f3w. &quot;Nie powinni\u015bmy bra\u0107 ze sob\u0105 tych \u017co\u0142dak\u00f3w&quot;,         my\u015bla\u0142 dow\u00f3dca wyprawy, Aspra z Kerack, jeden z \u0142owc\u00f3w skalp\u00f3w. &quot;Oni         nie potrafi\u0105 porusza\u0107 si\u0119 w ciszy. Najdalej za chwil\u0119 \u015bci\u0105gn\u0105 na nas dziwo\u017cony.         A\u017c dziwne, \u017ce dot\u0105d&#8230;&quot; &#8211; gwizd lotki. \u015awist pi\u00f3r tn\u0105cych powietrze.         D\u017awi\u0119k \u015bmierci. \u015amierci pewniejszej ni\u017c trzaskaj\u0105cy ogniem dach; ni\u017c widok         szar\u017cuj\u0105cego je\u017ad\u017aca; ni\u017c czarno odziany poborca podatkowy zbli\u017caj\u0105cy         si\u0119 do wsi. Przed nimi mo\u017ce cz\u0142owieka jednak co\u015b uratowa\u0107. Jest szansa         na prze\u017cycie. Przed strza\u0142ami Driad nie ma ratunku. \u015awist oznacza\u0142 \u015bmier\u0107.         One niemal nigdy nie pud\u0142owa\u0142y. Aspra jak k\u0142oda run\u0105\u0142 do przodu. Zary\u0142         twarz\u0105 w \u015bci\u00f3\u0142k\u0119. Z plec\u00f3w stercza\u0142a strza\u0142a, ozdobiona czerwonobr\u0105zowymi         lotkami. Nie wyda\u0142 \u017cadnego odg\u0142osu, prawdopodobnie nie wiedzia\u0142 nawet,         \u017ce umiera. Inni wiedzieli, \u017ce zaraz umr\u0105. \u015awist. Wiele \u015bwist\u00f3w. Okrzyki         ludzi. Charczenie. Urywane wp\u00f3\u0142 s\u0142owa okrzyki. \u015awist.<\/p>\n<p style=\"text-align:center\">* * *<\/p>\n<p>&#8211; M\u00f3wi\u0119 wam, nam trza wraca\u0107. Niech si\u0119 ja\u015bnie pany nad tym problemem         turbuj\u0105. My ju\u017c nic zrobi\u0107 nie mo\u017cemy. Ratujmy chocia\u017c \u017cywot &#8211; wyrzek\u0142         niespokojnie, co chwil\u0119 oblizuj\u0105c spierzchni\u0119te wargi, dow\u00f3dca verde\u0144skich         zawodowych \u017co\u0142nierzy. Zosta\u0142o ich tylko dwunastu, z czego w\u0142a\u015bciwie liczy\u0107         mo\u017cna by\u0142o o\u015bmiu. Reszta nie mia\u0142a szans na prze\u017cycie do wieczora. To         znaczy \u017caden z nich nie mia\u0142 szans na prze\u017cycie do wieczora, ale tych         czterech i tak wkr\u00f3tce umrze za spraw\u0105 ran. Strza\u0142y driad zabija\u0142y zawsze,         cho\u0107 nie od razu.<\/p>\n<p>&#8211; Nie &#8211; sprzeciwi\u0142 si\u0119 jeden z zab\u00f3jc\u00f3w. &#8211; I tak nie mamy szans na powr\u00f3t.         Nawet gdyby\u015bmy jakim\u015b cudem dotarli na skraj lasu, to i tak wystrzelaj\u0105         nas podczas forsowania rzeki. Lepiej i\u015b\u0107 dalej i zabra\u0107 ze sob\u0105 cho\u0107 kilka         ch\u0119do\u017conych dziwo\u017con. Zem\u015bci\u0107 si\u0119! &#8211; jego oczy kipia\u0142y czyst\u0105 nienawi\u015bci\u0105.         Tak\u0105, jakiej nie s\u0105 w stanie osi\u0105gn\u0105\u0107 \u017cadne inne rasy. Nawet elfy. Ich         nienawi\u015b\u0107 jest bardziej subtelna, bardziej wyrachowana i dlatego mo\u017ce         si\u0119 wydawa\u0107 wi\u0119ksza. Tak naprawd\u0119 tylko ludzie potrafi\u0105 tak mocno nienawidzi\u0107,         z ca\u0142ego serca. W imi\u0119 nienawi\u015bci zabija\u0107, mordowa\u0107 z zimn\u0105<br \/>\n        krwi\u0105. I dawa\u0107 si\u0119 zabija\u0107 pod jej sztandarami. <\/p>\n<p>&#8211; Panie, uda mi si\u0119 doprowadzi\u0107 nas do brzegu Wst\u0105\u017cki &#8211; odrzek\u0142a powa\u017cnie         Maria Barring. &#8211; S\u0142o\u0144ce chyli si\u0119 ku zachodowi, za kilkana\u015bcie pacierzy         znad rzeki podniesie si\u0119 opar. B\u0119dziem mogli si\u0119 w nim skry\u0107. Dziwo\u017coni         szyp nie zawsze trafi we mgle. Cho\u0107 kilku prze\u017cyje.<\/p>\n<p>&#8211; Tak &#8211; popar\u0142 j\u0105 dow\u00f3dca \u017co\u0142dak\u00f3w. &#8211; Nam trza raport zda\u0107. Chcecie to         bierzta drugiego przewodnika i id\u017ata dalej w las. Wami dziwo\u017cony si\u0119 zajm\u0105,         my wi\u0119cej b\u0119dziem mie\u0107 czasu. &#8211; Tropiciel stoj\u0105cy kilka krok\u00f3w dalej podni\u00f3s\u0142         si\u0119 z kl\u0119czek i skierowa\u0142 si\u0119 w ich stron\u0119. &#8211; Ja dalej i\u015b\u0107 nie b\u0119d\u0119. &#8211;         Dla zaakcentowania tego faktu splun\u0105\u0142 w bok.<\/p>\n<p>&#8211; Nie znam \u015bcie\u017cek &#8211; powiedzia\u0142 szybko, widz\u0105c gorej\u0105ce nienawi\u015bci\u0105 oczy         i r\u0119k\u0119 si\u0119gaj\u0105c\u0105 po sztylet. &#8211; Nadto niepr\u0119dko mi umiera\u0107 &#8211; wymrucza\u0142         pod nosem tak cicho, \u017ce prawie nikt go nie us\u0142ysza\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; No to postanowione &#8211; zdecydowa\u0142a Maria. &#8211; Wracamy. Ej, wy tam! &#8211; rzuci\u0142a         w kierunku \u017co\u0142dak\u00f3w odchodz\u0105cych od j\u0119cz\u0105cych cia\u0142. &#8211; Przyjaci\u00f3\u0142 w potrzebie         chcecie taka wasza ma\u0107 zostawi\u0107? Macie ich wlec cho\u0107by i na w\u0142asnych plecach         &#8211; rozkaza\u0142a stanowczym, cho\u0107 cichym g\u0142osem. &#8211; Nie pozwol\u0119, by zgin\u0119\u0142o         wi\u0119cej ludzi ni\u017c trzeba &#8211; doda\u0142a, doskonale panuj\u0105c nad twarz\u0105.<\/p>\n<p>Rozbity oddzia\u0142ek po\u015bpiesznie kierowa\u0142 si\u0119 w stron\u0119 rzeki. Nie by\u0142o sensu         si\u0119 skrada\u0107. Driady i tak wiedzia\u0142y, \u017ce maj\u0105 go\u015bci. Ptaki dalej \u0107wierka\u0142y,         jelenie p\u0142oszy\u0142y si\u0119 przed sapi\u0105cymi i tupi\u0105cymi lud\u017ami. Nie ucieka\u0142y         daleko, tylko kilkana\u015bcie krok\u00f3w. Instynktownie wiedzia\u0142y, \u017ce to nie one         w tym lesie powinny si\u0119 ba\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Naprawd\u0119 wam si\u0119 uda\u0142o. Doprowadzili\u015bcie nas do brzegu! &#8211; wysapa\u0142 z         wdzi\u0119czno\u015bci\u0105 \u017co\u0142dak.<\/p>\n<p>&#8211; Cicho g\u0142upku &#8211; strofowa\u0142a go Maria Barring &#8211; nie tra\u0107 oddechu na gadanie.         &#8211; Jak najpr\u0119dzej na drugi brzeg. &#8211; W po\u0142owie drogi us\u0142yszeli \u015bwist. Strza\u0142y         lecia\u0142y wysoko, spada\u0142y niemal pionowo. Ludzie \u0142udzili si\u0119 my\u015bl\u0105c, \u017ce         w ciemno\u015bciach, pod os\u0142on\u0105 mg\u0142y uda im si\u0119 unikn\u0105\u0107 grot\u00f3w. Najwy\u017cej dwa         chlupn\u0119\u0142y w wod\u0119. Driady niemal nigdy nie pud\u0142owa\u0142y.<\/p>\n<p style=\"text-align:center\">* * *<\/p>\n<p>Chlupni\u0119cie wody. Chrz\u0119st piasku na brzegu. Odg\u0142os padaj\u0105cego cia\u0142a,         po chwili drugiego. G\u0142o\u015bnie sapanie w pr\u00f3bie z\u0142apania oddechu. Po tej         stronie te\u017c \u0107wierka\u0142y ptaki. Ko\u0144czy\u0142y ju\u017c sw\u00f3j codzienny koncert, ale         nie z powodu ludzi. Zapada\u0142a noc. Tutaj nikt na nie nie polowa\u0142. Strza\u0142a         lec\u0105ca od lasu, nawet przeleciawszy nad szerok\u0105 rzek\u0105, mia\u0142a do\u015b\u0107 impetu,         by przebi\u0107 kolczug\u0119. Po kilku minutach oddechy wyr\u00f3wna\u0142y si\u0119, uspokoi\u0142y.         Dwa cia\u0142a podnios\u0142y si\u0119, pochylone posuwa\u0142y si\u0119 \u015bcie\u017ck\u0105 prowadz\u0105c\u0105 w g\u00f3r\u0119.         Od czasu do czasu hukn\u0119\u0142a nagle sowa, powoduj\u0105c przy\u015bpieszone bicie serca         dow\u00f3dcy verde\u0144skich \u017co\u0142nierzy. By\u0142 ca\u0142y. \u017by\u0142. Jedynie te dwie my\u015bli kr\u0105\u017cy\u0142y         mu w g\u0142owie. Po jakim\u015b czasie do\u0142\u0105czy\u0142a do nich wdzi\u0119czno\u015b\u0107. Spojrza\u0142         na Mari\u0119 Barring.<\/p>\n<p>&#8211; Dzi\u0119kuj\u0119 ci. Uratowa\u0142a\u015b mi \u017cycie. Szkoda tylko, \u017ce innym si\u0119 nie uda\u0142o&#8230;         &#8211; posmutnia\u0142 na chwil\u0119, ale zaraz \u017co\u0142nierska karno\u015b\u0107 wzi\u0119\u0142a nad nim g\u00f3r\u0119         &#8211; Osobi\u015bcie powiadomi\u0119 odpowiednich ludzi o twoim m\u0119stwie. Gdyby nie ty,         nikomu by si\u0119 nie uda\u0142o.<\/p>\n<p>Milva u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 pod nosem. I powiedzia\u0142a cichutko, tak, by jej         nie us\u0142ysza\u0142: &quot;Nie pozwol\u0119 by zgin\u0119\u0142o wi\u0119cej ludzi, ni\u017c trzeba. A         ju\u017c zw\u0142aszcza mniej&#8230;&quot;. Miesi\u0105c w pe\u0142ni jakby u\u015bmiecha\u0142 si\u0119 do niej         ca\u0142\u0105 sw\u0105 pyzat\u0105 buzi\u0105. Mia\u0142 barw\u0119 krwi.\n      <\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>opowiadanie<\/p>\n","protected":false},"author":39,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_et_pb_use_builder":"","_et_pb_old_content":"","_et_gb_content_width":"","footnotes":""},"categories":[15],"tags":[],"class_list":["post-676","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-fanfic","et-doesnt-have-format-content","et_post_format-et-post-format-standard"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/676","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/users\/39"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=676"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/676\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=676"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=676"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=676"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}