{"id":643,"date":"2004-02-14T15:44:39","date_gmt":"2004-02-14T15:44:39","guid":{"rendered":"http:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/?p=643"},"modified":"2004-02-14T15:44:39","modified_gmt":"2004-02-14T15:44:39","slug":"czas-podagry","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/czas-podagry\/","title":{"rendered":"Czas podagry"},"content":{"rendered":"<p><html><head><meta http-equiv=\"Content-type\" content=\"text\/html; charset=iso-8859-2\" \/><\/head><body>Tomasz Kucza<br \/>\n<b>Czas Podagry<\/b><\/p>\n<p><b>I<\/b><\/p>\n<p>M\u00f3wili p\u00f3\u017aniej, \u017ce przyby\u0142 z zachodnich rubie\u017cy, gdzie wilki sraj\u0105 pod cha\u0142upami. Dlatego nazwali go Starym Wilkiem. Dlaczego &#8222;Starym&#8221;? No, panowie, trudno m\u00f3wi\u0107, \u017ce kto\u015b, kto jest prawie \u0142ysy, ledwie trzyma si\u0119 na nogach, ma artretyzm, podagr\u0119 i hemoroidy, a do tego widzi na odleg\u0142o\u015b\u0107 na jak\u0105 pluje, a pluje niezbyt daleko&#8230; wi\u0119c jak ju\u017c m\u00f3wi\u0142em, trudno m\u00f3wi\u0107, \u017ce kto\u015b taki jest m\u0142ody.<br \/>\nZatrzyma\u0142 si\u0119 w gospodzie &#8222;Pod Mysikr\u00f3likiem&#8221;. Gdy wszed\u0142 do s\u0142abo o\u015bwietlonego wn\u0119trza, wszystkie oczy na sali, co do jednego (bo by\u0142o tylko jedno), zwr\u00f3ci\u0142y si\u0119 w jego stron\u0119. Obcy nie wzruszy\u0142 si\u0119 i ze spokojem powl\u00f3k\u0142 si\u0119 przez pust\u0105 sal\u0119 do jednookiego karczmarza.<br \/>\n&#8211; Co poda\u0107, dziadku?<br \/>\n&#8211; E&#8230; szklank\u0119 mleka? &#8211; w oczach nieznajomego pojawi\u0142o si\u0119 b\u0142aganie.<br \/>\n&#8211; Nie mamy mleka.<br \/>\nStaruszek westchn\u0105\u0142. W\u0142a\u015bciwie to nawet si\u0119 tego spodziewa\u0142.<br \/>\n&#8211; A mo\u017ce macie sok malinowy? &#8211; zapyta\u0142 zrezygnowany.<br \/>\n&#8211; Nie &#8211; odpar\u0142 pewnie karczmarz. Wygl\u0105da\u0142 na cz\u0142owieka, kt\u00f3ry wie na czym stoi. Sta\u0142 na drewnianej pod\u0142odze.<br \/>\n&#8211; A co macie? &#8211; wyj\u0119cza\u0142 obcy. Wiedzia\u0142 jaka b\u0119dzie odpowied\u017a.<br \/>\n&#8211; Piwo &#8211; karczmarz postawi\u0142 na szynkwasie kufel.<br \/>\n&#8211; Nie, dzi\u0119kuj\u0119 &#8211; mrukn\u0105\u0142 obcy. Nie \u017ceby nie lubi\u0142 piwa, ale niezbyt dobrze dzia\u0142a\u0142o na serce.<br \/>\nDrzwi trzasn\u0119\u0142y g\u0142o\u015bno, gdy do sali wpakowa\u0142o si\u0119 czterech dryblas\u00f3w. Kiedy ujrzeli nieznajomego, spojrzeli po sobie z nadziej\u0105.<br \/>\n&#8211; Te ch\u0142opy, ale b\u0119dzie rozr\u00f3ba &#8211; szepn\u0105\u0142 jeden z nich.<br \/>\nNieznajomy odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 powoli. R\u0119koje\u015b\u0107 miecza wystawa\u0142a mu znad ramienia, w d\u0142oni zaciska\u0142 kijaszek. K\u0119pki siwych, samotnych w\u0142osk\u00f3w na jego g\u0142owie nastroszy\u0142y si\u0119, gdy chrz\u0105kn\u0105\u0142 g\u0142o\u015bno. Zapad\u0142a cisza. Dryblasy spojrza\u0142y po sobie. Wreszcie najodwa\u017cniejszy z nich (nazywa\u0142 si\u0119 J\u00f3zek) podszed\u0142 troch\u0119 bli\u017cej.<br \/>\n&#8211; No, dziadku &#8211; rzek\u0142. &#8211; Mieli\u015bcie chyba co\u015b powiedzie\u0107.<br \/>\n&#8211; Nie macie mo\u017ce mleka? &#8211; zapyta\u0142 nieznajomy spogl\u0105daj\u0105c na nich b\u0142agalnie.<br \/>\nFilon, brat J\u00f3zka podrapa\u0142 si\u0119 po szczecinie.<br \/>\n&#8211; E, J\u00f3zek? Mamy, czy nie?<br \/>\n&#8211; Nie mamy, g\u0142\u0105bie &#8211; warkn\u0105\u0142 J\u00f3zek. &#8211; Sk\u0105d mieliby\u015bmy mie\u0107 mleko?<br \/>\n&#8211; Mleko uzyskuje si\u0119 od krowy &#8211; pouczy\u0142 go Grzegorz, trzeci z braci.<br \/>\n&#8211; Jak to od krowy &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 Filon. &#8211; A co ona tym mlekiem szczy?<br \/>\n&#8211; No, ja nie wiem, ale matka m\u00f3wi\u0142a&#8230;<br \/>\n&#8211; Zamknijcie si\u0119! &#8211; rykn\u0105\u0142 J\u00f3zek. Czasem mia\u0142 do\u015b\u0107 swoich braci. Czasem wola\u0142by nie by\u0107 od nich m\u015bdrzejszym, bardziej do\u015bwiadczonym i w og\u00f3le. Szczeg\u00f3lnie to w og\u00f3le.<br \/>\n&#8211; Nie &#8211; mrukn\u0105\u0142 ignoruj\u0105c J\u00f3zka czwarty z braci, Eugeniusz. &#8211; Mlekiem szczy Szczyga.<br \/>\n&#8211; Zamknijcie si\u0119 &#8211; wyszepta\u0142 J\u00f3zek spogl\u0105daj\u0105c w sufit. Napotka\u0142 wzrok zaspanego nietoperza, wisz\u0105cego na belce i wytrzeszczaj\u0105cego na nich oczy.<br \/>\n&#8211; A ja my\u015bla\u0142em, \u017ce Szczyga szczy piwem &#8211; mrukn\u0105\u0142 Grzegorz. W miar\u0119 jak m\u00f3wi\u0142 jego g\u0142os cich\u0142 pod morderczym spojrzeniem J\u00f3zka. Grzegorz prze\u0142kn\u0105\u0142 g\u0142o\u015bno \u015blin\u0119. J\u00f3zek spojrza\u0142 na staruszka podpieraj\u0105cego si\u0119 kijaszkiem i przys\u0142uchuj\u0105cego ze spokojem rozmowie.<br \/>\n&#8211; Wi\u0119c, dziadku, jak\u017ce si\u0119 zwiecie?<br \/>\n&#8211; H\u0119? &#8211; nieznajomy nadstawi\u0142 ucha. By\u0142 troch\u0119 przyg\u0142uchawy.<br \/>\n&#8211; Jak was zowi\u0105?! &#8211; rykn\u0105\u0142 J\u00f3zek.<br \/>\n&#8211; Jestem Gerrard. Gerrard z Czarnopola.<br \/>\n&#8211; A kim\u017ce to jeste\u015bcie, \u017ce taki wielgachny miecz na starym grzbiecie taszczycie, mo\u015bci Gerrardzie? &#8211; J\u00f3zek stara\u0142 si\u0119 by\u0107 uprzejmy. Zawsze by\u0142 uprzejmy dla ofiar, zanim je masakrowa\u0142.<br \/>\n&#8211; Jestem wied\u017amak &#8211; powiedzia\u0142 staruszek. Jego czarny p\u0142aszcz zafalowa\u0142 na wietrze. Przez chwil\u0119 panowa\u0142a cisza. P\u00f3\u017aniej czterej bracia rykn\u0119li \u015bmiechem. Karczmarz za plecami Gerrarda chichota\u0142 i ociera\u0142 \u0142zy z oczu.<br \/>\n&#8211; Ty&#8230; &#8211; Filon zakrztusi\u0142 si\u0119 ze \u015bmiechu. &#8211; Ty jeste\u015b wied\u017amakiem? &#8211; zapyta\u0142 z trudem wci\u0105gaj\u0105c powietrze. &#8211; Tym od ratowania potwor\u00f3w i&#8230; &#8211; m\u0119\u017cczyzna omal si\u0119 nie pop\u0142aka\u0142 ze \u015bmiechu &#8211; &#8230;od gn\u0119bienia rycerzy?<br \/>\n&#8211; Yhy &#8211; odpar\u0142 Gerrard. Zupe\u0142nie nie rozumia\u0142 z czego si\u0119 \u015bmiej\u0105. Na wszelki wypadek si\u0119gn\u0105\u0142 do ty\u0142u po miecz, ale jego stare ko\u015bci zaprotestowa\u0142y i z j\u0119kiem musia\u0142 zrezygnowa\u0107.<br \/>\nJ\u00f3zek ju\u017c opanowa\u0142 \u015bmiech i ruszy\u0142, zaciskaj\u0105c brudne pi\u0119\u015bci, w stron\u0119 wied\u017amaka.<br \/>\n&#8211; Zobaczymy, czy Pr\u00f3ba Traw czego\u015b ci\u0119 nauczy\u0142a &#8211; warkn\u0105\u0142. &#8211; Zawsze chcia\u0142em zabi\u0107 wied\u017amaka.<br \/>\n&#8211; He &#8211; przytakn\u0105\u0142 szczerz\u0105c z\u0119by Grzegorz.<br \/>\nGerrard ponownie spr\u00f3bowa\u0142 si\u0119gn\u0105\u0107 po miecz. Tym razem tak\u017ce bez skutku. Pr\u00f3ba Traw nauczy\u0142a go wielu sztuczek &#8211; wiedzia\u0142 na przyk\u0142ad jak macha\u0107 czym\u015b ostrym. Tak! Ka\u017cdy by si\u0119 tego nauczy\u0142 po tygodniu koszenia trawnika wok\u00f3\u0142 twierdzy Kary Muchomor, gdzie szkolono wied\u017amak\u00f3w (a na tym polega Pr\u00f3ba Traw).<br \/>\nWestchn\u0105\u0142 wi\u0119c g\u0142o\u015bno i chcia\u0142 zrobi\u0107 krok w ty\u0142, by unikn\u015b\u0107 pi\u0119\u015bci J\u00f3zka, kt\u00f3ra w\u0142a\u015bnie lecia\u0142a w jego kierunku, ale potkn\u0105\u0142 si\u0119 o w\u0142asn\u0105 nog\u0119 i polecia\u0142 do przodu. Wyr\u017cn\u0105\u0142 g\u0142ow\u0105 w brzuch J\u00f3zka i razem z nim zwali\u0142 si\u0119 na pod\u0142og\u0119. Miecz sam wy\u015blizn\u0105\u0142 mu si\u0119 przy upadku i polecia\u0142 w stron\u0119 zaskoczonego Grzegorza. Gerrard g\u0142o\u015bno przepraszaj\u0105c podni\u00f3s\u0142 si\u0119 na nogi. Pod jego ci\u0119\u017carem strzeli\u0142a szyja J\u00f3zka, na kt\u00f3r\u0105 przypadkowo nadepn\u0105\u0142. \u015alizgaj\u0105c si\u0119 w krwi przebitego wied\u017amackim mieczem Grzegorza, pr\u00f3bowa\u0142 podej\u015b\u0107 do zastyg\u0142ych z otwartymi oczami Filona i Eugeniusza, ale jedna noga polecia\u0142a mu do przodu i Gerrard run\u0105\u0142 prosto pod nogi braci. Filon przewr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do przodu i uderzy\u0142 g\u0142ow\u0105 o kant sto\u0142u. Trzasn\u0119\u0142a p\u0119kaj\u0105ca czaszka i chlupn\u0105\u0142 wylewaj\u0105cy si\u0119 m\u00f3zg. Eugeniusz j\u0119kn\u0105\u0142 i umar\u0142 na zawa\u0142 serca. Gerrard zosta\u0142 sam w\u015br\u00f3d nieruchomiej\u0105cych cia\u0142.<br \/>\n&#8211; Przepraszam? &#8211; powiedzia\u0142 niepewnie. Podni\u00f3s\u0142 si\u0119 na nogi i wzi\u0105\u0142 sw\u00f3j miecz. Westchn\u0105\u0142. Ostrze zn\u00f3w si\u0119 zabrudzi\u0142o i Gerrard b\u0119dzie je musia\u0142 czy\u015bci\u0107 dobre kilka minut nie zwa\u017caj\u0105c na strzykanie w krzy\u017cu. Westchn\u0105\u0142 ponownie. Taki \u017cywot wied\u017amaka &#8211; pomy\u015bla\u0142 przekraczaj\u0105c trupy i wychodz\u0105c przed karczm\u0119, by zaczerpn\u0105\u0107 \u015bwie\u017cego powietrza.<br \/>\nKopn\u0105\u0142 w pr\u00f3g i wyl\u0105dowa\u0142 na twarz tu\u017c pod nogi dw\u00f3ch nadbiegaj\u0105cych stra\u017cnik\u00f3w.<br \/>\n&#8211; Zaprowad\u017acie mnie do grododzier\u017ccy &#8211; mrukn\u0105\u0142 podnosz\u0105c si\u0119 na nogi.<br \/>\nStra\u017cnicy uj\u0119li go pod ramiona.<br \/>\n&#8211; Z mi\u0142\u0105 ch\u0119ci\u0105.<\/p>\n<p><b>II<\/b><\/p>\n<p>Ma\u0142orad &#8211; grododzier\u017cca Wy\u017cyny podrapa\u0142 si\u0119 po podbr\u00f3dku i spr\u00f3bowa\u0142 zastanowi\u0107. Niestety, zastanawianie si\u0119 nie wychodzi\u0142o mu najlepiej, od kiedy uderzy\u0142 si\u0119 w g\u0142ow\u0119 spadaj\u0105c z konia podczas polowania na kr\u00f3liki. Polowanie na kr\u00f3liki by\u0142o ulubionym zaj\u0119ciem co bogatszych mieszka\u0144c\u00f3w Wy\u017cyny. Ma\u0142orad wola\u0142 go znacznie bardziej od polowania na zaj\u0105ce &#8211; kr\u00f3liki przynajmniej nie ucieka\u0142y i mo\u017cna je by\u0142o pog\u0142aska\u0107.<br \/>\n&#8211; Wynocha &#8211; mrukn\u0105\u0142 w stron\u0119 stra\u017cnik\u00f3w podtrzymuj\u0105cych bia\u0142ow\u0142osego wied\u017amaka. Stra\u017cnicy zawahali si\u0119 na chwil\u0119, a potem znikn\u0119li za drzwiami.<br \/>\n&#8211; Dzie\u0144 dobry &#8211; u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 Gerrard. &#8211; \u0141adny dzionek Bozia da\u0142a!<br \/>\n&#8211; E&#8230; \u0142adny, to fakt. S\u0142uchaj, jak si\u0119 zwiesz?<br \/>\n&#8211; Jestem Gerrard &#8211; wied\u017amak uni\u00f3s\u0142 dumnie siw\u0105 g\u0142ow\u0119. &#8211; Gerrard z Czarnopola.<br \/>\n&#8211; Ta&#8230; Gerrard? A w twoim cechu piwo wolno pi\u0107?<br \/>\n&#8211; Pewnie &#8211; odpar\u0142 staruszek.<br \/>\nMa\u0142orad ucieszy\u0142 si\u0119 i klasn\u0105\u0142 w d\u0142onie.<br \/>\n&#8211; Piwa! &#8211; krzykn\u0105\u0142.<br \/>\n&#8211; Ja poprosz\u0119 mleko &#8211; rozpromieni\u0142 si\u0119 Gerrard.<br \/>\n&#8211; Ale m\u00f3wili\u0105cie, \u017ce wam wolno piwo&#8230; &#8211; zacz\u0105\u0142 Mo\u0142orad.<br \/>\n&#8211; W moim cechu, to panie wolno, ale w moim wieku to nie &#8211; odpowiedzia\u0142 Gerrard wzdychaj\u0105c.<br \/>\n&#8211; I mleko! &#8211; krzykn\u0105\u0142 Ma\u0142orad wytrzeszczaj\u0105c ze zdumienia oczy.<br \/>\nMleko by\u0142o zimne i pieniste. Gerrard jednym haustem opr\u00f3\u017cni\u0142 szklank\u0119.<br \/>\n&#8211; Wicie, panie wied\u017amaku &#8211; odezwa\u0142 si\u0119 Ma\u0142orad zagl\u0105daj\u0105c nieufnie do swojego kufla. &#8211; Potrzebni\u015bcie mi s\u0105. W\u0142a\u015bnie szuka\u0142em takiego fraje&#8230; e&#8230; dzielnego mistrza miecza. Wicie, mo\u015bci wied\u017amaku, tak to jest, \u017ce&#8230; e&#8230; mamy tu Szczyg\u0119.<br \/>\n&#8211; A urodziwa aby? &#8211; zapyta\u0142 Gerrard.<br \/>\nMa\u0142orad zakrztusi\u0142 si\u0119 piwem.<\/p>\n<p><b>III<\/b><\/p>\n<p>Ma\u0142orad wys\u0142a\u0142 Gerrarda do kr\u00f3la Fooltesta, kt\u00f3rego c\u00f3rk\u0105 &#8211; jak si\u0119 okaza\u0142o &#8211; by\u0142a Szczyga. Fooltest okaza\u0142 si\u0119 mi\u0142ym m\u0142odzieniaszkiem, kt\u00f3remu ledwie broda posiwia\u0142a. Jego c\u00f3rka zmieni\u0142a si\u0119 w Szczyg\u0119 pod wp\u0142ywem niezdrowego \u017cywienia &#8211; jak twierdzili druidzi, z\u0142ych czar\u00f3w &#8211; jak twierdzili kap\u0142ani, kl\u0105twy &#8211; jak twierdzili czarownicy i szowinistycznych m\u0119\u017cczyzn &#8211; jak twierdzi\u0142y feministki. B\u0105d\u017a, co b\u0105d\u017a kr\u00f3l Fooltest poprosi\u0142 Gerrarda o porozmawianie ze Szczyg\u0105 i znalezienie sposobu na jej odczarowanie.<br \/>\nTeraz Fooltest uda\u0142 si\u0119 za\u0142atwia\u0107 sprawy wagi pa\u0144stwowej do zamkowej piwniczki, a wied\u017amaka zostawi\u0142 z grododzier\u017cc\u0105 Ma\u0142oradem i kr\u00f3lewskimi doradcami &#8211; Ostryg\u0105 i Siwielinem.<br \/>\n&#8211; Wi\u0119c, mo\u0105ci wied\u017amaku. Co by\u015bcie chcieli wiedzie\u0107 o Szczydze? &#8211; zapyta\u0142 Ostryga, zanim Ma\u0142orad zd\u0105\u017cy\u0142 go ostrzec.- A urodziwa aby? &#8211; zapyta\u0142 Gerrard. Siwielin pozielenia\u0142 na twarzy, Ostryga zatrz\u0105s\u0142 si\u0119 na miejscu, a Ma\u0142orad poblad\u0142 troch\u0119.<br \/>\n&#8211; E&#8230; wiesz&#8230; nie bardzo &#8211; mrukn\u0105\u0142 niech\u0119tnie Ostryga.<br \/>\n&#8211; Aha &#8211; posmutnia\u0142 Gerrard i poprawi\u0142 siwe w\u0142osy. &#8211; A co robi? &#8211; zapyta\u0142 nagle.<br \/>\n&#8211; No, tego&#8230; Ludzi z\u017cera &#8211; Siwielin wzruszy\u0142 ramionami.<br \/>\n&#8211; Jak to? &#8211; Gerrard spojrza\u0142 na niego podejrzliwie. &#8211; Na surowo?<br \/>\n&#8211; Niestety &#8211; westchn\u0105\u0142 Ostryga.<br \/>\n&#8211; To wy jej musicie ich upiec albo ugotowa\u0107, roso\u0142u zrobi\u0107. Tak na surowo, to si\u0119 mo\u017ce otru\u0107!<br \/>\n&#8211; Tak? &#8211; ucieszy\u0142 si\u0119 Ma\u0142orad. Ostrydze i Siwielinowi za\u015bwieci\u0142y oczy.<br \/>\n&#8211; Zaraz id\u0119 z ni\u0105 pogada\u0107 &#8211; Gerrard chcia\u0142 wsta\u0107, ale co\u015b strzeli\u0142o mu w krzy\u017cu i usiad\u0142 z powrotem. &#8211; Jeszcze biedaczka gotowa wykitowa\u0107. Jak wy j\u0105 traktujecie?<br \/>\n&#8211; No, panie. Pr\u00f3bowali\u015bmy traktowa\u0107 ogniem, ale Fooltest nie pozwoli\u0142.<br \/>\n&#8211; To jej nawet ogrzewania w krypcie nie zrobili\u015bcie?! Przecie\u017c biedaczka na \u015bmier\u0107 zamarznie.<br \/>\n&#8211; To wspaniale &#8211; ucieszy\u0142 si\u0119 Siwielin. Wied\u017amak obrzuci\u0142 go podejrzliwym spojrzeniem.<br \/>\n&#8211; Zaprowad\u017acie mnie do ksi\u0119\u017cniczki &#8211; powiedzia\u0142.<br \/>\n&#8211; Mo\u017ce wystarczy \u017ce wska\u017cemy drog\u0119? &#8211; zaproponowa\u0142 nie\u015bmia\u0142o poblad\u0142y Ostryga.<\/p>\n<p><b>IV<\/b><\/p>\n<p>Gerrard dosta\u0142 do wy\u0142\u0105cznej dyspozycji dom z widokiem na opuszczony pa\u0142ac i krypt\u0119, kt\u00f3r\u0105 zamieszkiwa\u0142a Szczyga. Teraz siedzia\u0142 spokojnie na werandzie zajadaj\u0105c kromk\u0119 chleba z mas\u0142em i popijaj\u0105c kwa\u015bnym mlekiem. Tak przygotowywa\u0142 si\u0119 do rozmowy. Kiedy\u015b u\u017cywa\u0142 eliksir\u00f3w, ale wi\u0119kszo\u015b\u0107 z tych, jakie mia\u0142 w plecaku ju\u017c dawno si\u0119 przeterminowa\u0142a.<br \/>\nS\u0142o\u0144ce zni\u017ca\u0142o si\u0119 nad pa\u0142acem rzucaj\u0105c d\u0142ugie cienie. Psy nie szczeka\u0142y, ba\u0142y si\u0119, \u017ce co\u015b zamieszkuj\u0105cego krypt\u0119 pod pa\u0142acem mo\u017ce je us\u0142ysze\u0107. Ludzie zamykali domy na trzy spusty (czasem nawet na cztery).<br \/>\nNagle Gerrard podskoczy\u0142 w przestrachu, poczu\u0142 bowiem dotkni\u0119cie na ramieniu. Trzasn\u0105\u0142 na o\u015blep kijaszkiem. Us\u0142ysza\u0142 g\u0142uchy trzask. Odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 niespiesznie i zauwa\u017cy\u0142, \u017ce na pod\u0142odze le\u017cy Ostryga ze spuchni\u0119t\u0105 twarz\u0105. Chyba straci\u0142 przytomno\u015b\u0107 &#8211; pomy\u015bla\u0142 wied\u017amak. &#8211; Czy\u017cby ba\u0142 si\u0119 ciemno\u015bci? Swoj\u0105 drog\u0105 ciekawe, co za potw\u00f3r pr\u00f3bowa\u0142 zaatakowa\u0107 mnie od ty\u0142u? \u017badnego nie zauwa\u017cy\u0142em, ale to chyba ten stw\u00f3r doprowadzi\u0142 biednego Ostryg\u0119 do takiego stanu.<br \/>\nPogwizduj\u0105c pod nosem (czym wyp\u0142oszy\u0142 wszystkie nietoperze w okolicy) powl\u00f3k\u0142 Ostryg\u0119 do k\u0105ta i doko\u0144czy\u0142 kolacj\u0119. S\u0142o\u0144ce ju\u017c schowa\u0142o si\u0119 za horyzontem. Gdzie\u015b daleko co\u015b szcz\u0119kn\u0119\u0142o &#8211; zupe\u0142nie jak odsuwana p\u0142yta grobowca. Gerrard ziewn\u0105\u0142 g\u0142o\u015bno, a Ostryga otworzy\u0142 oczy.<br \/>\n&#8211; Gerrard! To ty?<br \/>\n&#8211; Co? &#8211; zapyta\u0142 Gerrard rozgl\u0105daj\u0105c si\u0119.<br \/>\n&#8211; Spyta\u0142em czy to ty?<br \/>\n&#8211; A kto pyta? &#8211; zapyta\u0142 podejrzliwie Gerrard.<br \/>\n&#8211; Ja, Ostryga.<br \/>\n&#8211; Tak, to ja &#8211; odpar\u0142 wied\u017amak.<br \/>\n&#8211; Przyszed\u0142em, by ci powiedzie\u0107, \u017ceby\u015b ola\u0142 Fooltesta i zabi\u0142 Szczyg\u0119.<br \/>\n&#8211; Cooooooooooooooooooo!!!!!!!!!!!!!!????? &#8211; zagrzmia\u0142 Gerrard.<br \/>\n&#8211; Zabij Szczyg\u0119, prosz\u0119&#8230; Zap\u0142acimy ci. Nie chcemy wi\u0119cej Szczygi.<br \/>\n&#8211; Jak \u015bmiesz! &#8211; Gerrard zacz\u0105\u0142 ok\u0142ada\u0107 Ostryg\u0119 kosturem. &#8211; Uciekaj st\u0105d. Na oczy mi si\u0119 nie pokazuj. I trzymaj si\u0119 z dala od Szczygi ty&#8230; ty&#8230; morderco zagro\u017conych gatunk\u00f3w.<br \/>\nOstryga uciek\u0142 w ciemno\u015b\u0107. Po chwili uszu Gerrarda dobieg\u0142 cichy trzask i st\u0142umiony j\u0119k.<br \/>\n&#8211; Ha! &#8211; powiedzia\u0142 do siebie. &#8211; G\u0142upi Ostryga potkn\u0105\u0142 si\u0119 na ga\u0142\u0119zi. Mam nadziej\u0119, \u017ce wr\u00f3ci do domu zanim przyb\u0119dzie Szczyga. Nie chcia\u0142bym, \u017ceby zrobi\u0142 jej krzywd\u0119.<br \/>\nKilka chwil p\u00f3\u017aniej z ciemno\u015bci wy\u0142oni\u0142 si\u0119 szary, kud\u0142aty kszta\u0142t o d\u0142ugich pazurach i \u015bwiec\u0105cych czerwono oczach.Gerrard wyj\u0105\u0142 z kieszeni okulary i za\u0142o\u017cy\u0142 je na nos. Kilka razy zmru\u017cy\u0142 oczy, wreszcie pokiwa\u0142 kijaszkiem.<br \/>\n&#8211; A! Szczyga. O ma\u0142o ci\u0119 nie pozna\u0142em.<br \/>\nPotw\u00f3r rykn\u0105\u0142, chrz\u0105kn\u0105\u0142 i pomacha\u0142 pazurami.<br \/>\n&#8211; Tak, tak, ja r\u00f3wnie\u017c witam &#8211; powiedzia\u0142 zadowolony z siebie Gerrard.<br \/>\n<b>V<\/b><\/p>\n<p>Szczyga sta\u0142a nieruchomo wlepiaj\u0105c w Gerrarda zdumione spojrzenie kaprawych \u015blepi. Jej oczy \u015bwieci\u0142y w ciemno\u015bciach jak&#8230; no tego&#8230; jak dwoje oczu \u015bwiec\u0105cych w ciemno\u015bciach.<br \/>\n&#8211; Dobry wiecz\u00f3r, panienko &#8211; powiedzia\u0142 Gerrard.<br \/>\nSzczyga rzuci\u0142a si\u0119 na niego rozcapierzaj\u0105c zakrwawione pazury. Gerrard cofn\u0105\u0142 si\u0119 o krok i wyci\u0105gn\u0105\u0142 r\u0119k\u0119 uspokajaj\u0105co.<br \/>\n&#8211; Spokojnie, panienko, nie tak szybko. Dziadek Gerrard musi si\u0119 zastanowi\u0107 jak panienk\u0119 odczarowa\u0107.<br \/>\nSzczyga charkn\u0119\u0142a, rykn\u0119\u0142a i zamachn\u0119\u0142a si\u0119 uzbrojon\u0105 w imponuj\u0105ce pazury \u0142ap\u0105. Gerrard schyli\u0142 si\u0119 podnosz\u0105c z ziemi kostur. \u0141apa przemkn\u0119\u0142a milimetry nad jego g\u0142ow\u0105.<br \/>\n&#8211; Widzisz, to nie takie proste, odczarowa\u0107, za przeproszeniem, Szczyg\u0119&#8230; &#8211; zacz\u0105\u0142 Gerrard.<br \/>\nMonstrum rzuci\u0142o si\u0119 na niego k\u0142api\u0105c z\u0119bami, na kt\u00f3rych zwisa\u0142y jeszcze zakrwawione szcz\u0105tki ubrania Ostrygi. Gerrard przy\u0142o\u017cy\u0142 Szczydze kosturem po \u0142apach.<br \/>\n&#8211; Kto ci\u0119 wychowywa\u0142! Ach ta m\u0142odzie\u017c, ani troch\u0119 cierpliwo\u0105ci &#8211; westchn\u0105\u0142.<br \/>\nOdwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 plecami do ss\u0105cej zranione palce Szczygi i zacz\u0105\u0142 si\u0119 zastanawia\u0107. Najpewniejsz\u0105 metod\u0105 na zniesienie uroku by\u0142a &#8211; jak g\u0142osi\u0142 pewien w\u0142a\u015bciciel zak\u0142adu pogrzebowego z Wisielecbergu &#8211; drzemka w osobistej trumnie Szczygi. Gerrard usiad\u0142, by to przemy\u015ble\u0107. Szczyga, kt\u00f3ra w\u0142a\u015bnie na niego skoczy\u0142a, przelecia\u0142a nad g\u0142ow\u0105 staruszka i potoczy\u0142a si\u0119 po schodach cicho porykuj\u0105c. Wied\u017amak niczego nie zauwa\u017cy\u0142. Je\u015bli trzeba spa\u0107 w trumnie &#8211; nie ma wyj\u015bcia, b\u0119dzie spa\u0142 w trumnie, w ko\u0144cu temu mi\u0142emu Fooltestowi obieca\u0142&#8230; Z westchnieniem wsta\u0142 i skierowa\u0142 si\u0119 w stron\u0119 krypty.<br \/>\nSzczyga sycz\u0105c ze w\u015bciek\u0142o\u015bci i pow\u0142\u00f3cz\u0105c pazurami po ziemi ruszy\u0142a jego \u015bladem. Gerrard tymczasem w spokoju przegl\u0105da\u0142 zawarto\u015b\u0107 plecaka. Potw\u00f3r spad\u0142 na niego z g\u00f3ry, przypadkowo natkn\u0105\u0142 na kostur i polecia\u0142 w pobliskie krzaki z pot\u0119\u017cnym guzem na g\u0142owie. Gerrard znalaz\u0142 wreszcie to czego szuka\u0142 &#8211; ciep\u0142\u0105 we\u0142nian\u0105 pi\u017cam\u0119 i szlafmyc\u0119. W takiej trumnie musi by\u0107 zimno.<br \/>\nPrzed schodami prowadz\u0105cymi do krypty, Gerrard zatrzyma\u0142 si\u0119 na chwil\u0119. Rozejrza\u0142 si\u0119 za jakim\u015b ustronnym miejscem, gdzie m\u00f3g\u0142by przebra\u0107 si\u0119 w pi\u017cam\u0119. Szczyga, kt\u00f3ra masuj\u0105c ogromnego guza uzbrojonymi w pazury \u0142apami, porani\u0142a sobie twarz, rzuci\u0142a si\u0119 w\u0142a\u015bnie na wied\u017amaka zamierzaj\u0105c go zrzuci\u0107 ze schod\u00f3w. W tym momencie stary wied\u017amak zauwa\u017cy\u0142 wreszcie idealne miejsce do zmiany ciuch\u00f3w &#8211; obok krypty ros\u0142y ca\u0142kiem g\u0119ste krzaczki &#8211; i wskoczy\u0142 tam b\u0142yskawicznie, nie zauwa\u017caj\u0105c lec\u0105cej w jego stron\u0119 Szczygi, ani nie s\u0142ysz\u0105c \u0142omotu, z jakim spad\u0142a do krypty. Szczyga poobijana na schodach stoczy\u0142a si\u0119 do trumny, kt\u00f3rej wieko zamkn\u0119\u0142o si\u0119 g\u0142ucho.Przebrany w pi\u017cam\u0119 Gerrard, z mieczami i tobo\u0142kiem pod pach\u0105, zszed\u0142 po schodach. Krypta by\u0142a niedu\u017ca, mie\u015bci\u0142a tylko dwana\u015bcie trumien i nie mia\u0142a nawet swojego zombie. Tylko dwa duchy cicho popiskiwa\u0142y w k\u0105cie i przez chwil\u0119 Gerrard odni\u00f3s\u0142 wra\u017cenie, \u017ce chc\u0105 mu co\u015b powiedzie\u0107.<br \/>\nBy\u0142o ju\u017c jednak p\u00f3\u017ano i wied\u017amak zaczyna\u0142 si\u0119 robi\u0107 \u015bpi\u0105cy. Ziewn\u0105\u0142 szeroko i odchyli\u0142 wieko trumny nale\u017c\u0105cej do Szczygi. Gdy wrzuci\u0142 do \u015brodka tobo\u0142ek, rozleg\u0142 si\u0119 cichy j\u0119k, Gerrard obrzuci\u0142 czujnym spojrzeniem duchy. Wreszcie z westchnieniem wrzuci\u0142 do trumny swoje dwa miecze &#8211; tym razem rozleg\u0142 si\u0119 urwany ryk, kt\u00f3rego jednak przyg\u0142uchawy wied\u017amak nie dos\u0142ysza\u0142 &#8211; zwali\u0142 si\u0119 do trumny i zasn\u0105\u0142 jak kamie\u0144.<\/p>\n<p><b>VI<\/b><\/p>\n<p>Kiedy Gerrard otworzy\u0142 oczy, spr\u00f3bowa\u0142 wsta\u0107 i uderzy\u0142 g\u0142ow\u0105 o wieko trumny. Z guzem na czole odsun\u0105\u0142 wieko i wyszed\u0142 na \u015bwiat\u0142o. By\u0142 ju\u017c ranek, wi\u0119c Szczyga musia\u0142a ju\u017c by\u0107 odczarowana. Gerrard wypi\u0105\u0142 dumnie pier\u015b &#8211; zn\u00f3w dokona\u0142 wielkiego czynu, kt\u00f3ry trubadurzy opiewa\u0107 b\u0119d\u0105 w pie\u015bniach, pomi\u0119dzy przy\u015bpiewk\u0105 o cycatej c\u00f3rce m\u0142ynarza, a ballad\u0105 o g\u0142upim Jasiu. Si\u0119gn\u0105\u0142 do trumny i wyj\u0105\u0142 tobo\u0142ek. By\u0142 troch\u0119 ubrudzony od krwi, ale Gerrard nie zwr\u00f3ci\u0142 na to uwagi. Gdy si\u0119gn\u0105\u0142 po miecze, zauwa\u017cy\u0142 \u017ce s\u0105 wbite w kupk\u0119 popio\u0142u (w kt\u00f3rej le\u017ca\u0142 te\u017c komplet zakrwawionych pazur\u00f3w i sztuczna szcz\u0119ka w wersji dla s\u0142onia, kt\u00f3ry chcia\u0142by by\u0107 tygrysem).<br \/>\nWzruszy\u0142 ramionami &#8211; pewnie by\u0142y to doczesne szcz\u0105tki matki owej Szczygi, kt\u00f3ra teraz odczarowana cieszy si\u0119 nowym \u017cyciem. Z uczuciem dobrze spe\u0142nionego obowi\u0105zku Gerrard ruszy\u0142 w dalsz\u0105 drog\u0119, nie wst\u0119puj\u0105c nawet do zamku, nie chcia\u0142 bowiem psu\u0107 szcz\u0119\u015bcia kr\u00f3la Fooltesta.<br \/>\nKr\u00f3l Foolstest nie wiadomo dlaczego wys\u0142a\u0142 za naszym wied\u017amakiem p\u0142atnych zab\u00f3jc\u00f3w (kt\u00f3rzy po drodze niestety upili si\u0119 zupe\u0142nie i zapomnieli po co ich wys\u0142ano). Do dw\u00f3ch duch\u00f3w w krypcie do\u0142\u0105czy\u0142 trzeci z ogromnymi pazurami i szcz\u0119k\u0105. Podobno ten trzeci duch bardzo nie lubi wied\u017amak\u00f3w. Ciekawe dlaczego?<\/p>\n<p><b>KONIEC<\/b><\/p>\n<p>Opowiadanie dzieje si\u0119 w \u015bwiecie gry Nieboracy RPG (<a href=http:\/\/nieboracy.1k20.net>nieboracy.1k20.net<\/a>).<br \/>\n<\/body><\/html><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>humorystyczne opowiadanie<\/p>\n","protected":false},"author":795,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_et_pb_use_builder":"","_et_pb_old_content":"","_et_gb_content_width":"","footnotes":""},"categories":[15],"tags":[],"class_list":["post-643","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-fanfic","et-doesnt-have-format-content","et_post_format-et-post-format-standard"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/643","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/users\/795"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=643"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/643\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=643"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=643"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=643"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}