{"id":504,"date":"2003-08-07T20:47:37","date_gmt":"2003-08-07T20:47:37","guid":{"rendered":"http:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/?p=504"},"modified":"2003-08-07T20:47:37","modified_gmt":"2003-08-07T20:47:37","slug":"co-za-pogoda","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/co-za-pogoda\/","title":{"rendered":"Co za pogoda!"},"content":{"rendered":"<p>Co za pogoda! To ledwie ranek, nie powinno piec a\u017c tak strasznie, a tu taka niespodzianka. Niespodzianka? Co ja m\u00f3wi\u0119? Niespodzianki zazwyczaj bywaj\u0105 przyjemne. Dlatego w\u0142a\u015bnie ka\u017cdy dzieciak z takim zniecierpliwieniem ich oczekuje. Ach, one to maj\u0105 dobrze! Mo\u017ce kto\u015b twierdzi\u0107, \u017ce ich los jest r\u00f3wnie ci\u0119\u017cki jak nasz, ju\u017c w kwiecie wieku, a nawet gorszy. Obarczane niezno\u015bn\u0105 prac\u0105 przez rodzicieli, kt\u00f3rzy nieraz nie potrafi\u0105 \u0142\u0105czy\u0107 ko\u0144ca z ko\u0144cem. Haruj\u0105 w trudzie, niekiedy niezno\u015bnym, ponad ich si\u0142y. Ha! I co z tego, pytam? Co z tego, \u017ce mo\u017ce i fizycznie s\u0105 czasami m\u0119czeni, ale za to ich duch jest wolny. Pozbawiony dylemat\u00f3w, wewn\u0119trznych spor\u00f3w, odpowiedzialno\u015bci. Jednym s\u0142owem, wolny jak ptak! Jak\u017ce bym chcia\u0142 cho\u0107 na moment powr\u00f3ci\u0107 do tych \u0142\u0105k kwiecistych, do tych pag\u00f3rk\u00f3w zielonych! Cholera, po co si\u0119 nad sob\u0105 rozczulam? I to w takim dniu? Co\u015b chyba nie jest ze mn\u0105 najlepiej. Przecie\u017c to nie jest m\u00f3j pierwszy raz. Czy\u017cby i mi udziela\u0142 si\u0119 ten wisielczy nastr\u00f3j? Pal to licho! Do\u015b\u0107 tego rozklejania si\u0119! Czas sprawdzi\u0107, czy wszystko jest w odpowiednim porz\u0105dku. Rzeczywi\u015bcie, \u0142adnie przypieka. \u017be te\u017c nasze kochane s\u0142onko nie mog\u0142o wybra\u0107 innego terminu, by si\u0119 zaprezentowa\u0107. Jak na z\u0142o\u015b\u0107! Jestem w samym tylko kaftanie, a tak mi gor\u0105co. Co b\u0119dzie potem? Wol\u0119 nie my\u015ble\u0107. Cho\u0107 z drugiej strony, kiedy przyjdzie co do czego, to zawsze zapomina si\u0119 o skwarze i upale. Zaczyna doskwiera\u0107 dopiero po wszystkim. Ale wtedy jeste\u015bmy ju\u017c z tego zadowoleni, bo przynajmniej to czujemy. A skoro mo\u017cemy co\u015b odczuwa\u0107, to znaczy, \u017ce nie jest jeszcze z nami tak \u017ale. Nawet, je\u015bli jest to ten przekl\u0119ty upa\u0142! Swoj\u0105 drog\u0105, to ciekawe, co u mojej Luizy. I oczywi\u015bcie jak m\u00f3j malec wyr\u00f3s\u0142. Pewnie po powrocie go nie poznam. Po powrocie, psiakrew! Dobra, p\u00f3jd\u0119 sprawdzi\u0107, w jakim stanie m\u00f3j ekwipunek. Je\u015bli ten dure\u0144 Garek go nie wyszorowa\u0142 na po\u0142ysk, to go&#8230; Po co w og\u00f3le przyjmowa\u0142em go na giermka, nicponia jednego? Zaraz po tym wszystkim chyba go odprawie. Nic mi po nim, tylko potrafi zszarga\u0107 moje imi\u0119 swymi durnymi wybrykami! Trzeba z tym sko\u0144czy\u0107! Ale to potem, teraz mamy przed sob\u0105&#8230; Mniejsza z tym. Ach, dobrze chocia\u017c \u017ce te namioty daj\u0105 jaki\u015b cie\u0144. Co prawda niewiele, ale zawsze&#8230; Ciekawe, kto siedzi w tym kr\u0119gu? Tfu, kto \u017c\u0142opie gorza\u0142k\u0119! Pewnie znowu b\u0119d\u0105 tam Markus i Joan. No jasne, jakby mog\u0142o by\u0107 inaczej. \u017be te\u017c tak mog\u0105! I to jeszcze przed tak\u0105 chwil\u0105. Gdybym teraz zwr\u00f3ci\u0142 na to uwag\u0119, to zapewne czeka\u0142by ich s\u0105d wojskowy. A powinienem zareagowa\u0107. Tak w\u0142a\u015bciwie, to przecie\u017c oni mi w pewnym sensie podlegaj\u0105. Ale niech im ju\u017c b\u0119dzie, tym razem przymkn\u0119 oko &#8211; w ko\u0144cu mo\u017ce to by\u0107 ju\u017c ostatnia okazja. Co ja znowu wygaduje? Do diab\u0142a! Niewa\u017cne. Trzeba troch\u0119 przy\u015bpieszy\u0107. Ciekawe, dlaczego rozbili\u015bmy si\u0119 w\u0142a\u015bnie u samego podn\u00f3\u017ca tego pag\u00f3rka? Teraz musz\u0119 si\u0119 wspina\u0107 na sam szczyt, do hrabiego, de Ruytera. Mo\u017ce kto nie chcia\u0142, by\u015bmy dostrzegli ich liczebno\u015b\u0107? Przesadzam. To przecie\u017c zwyk\u0142a rutyna, jak cho\u0107by pod Sodden. Wtedy to by\u0142 dzie\u0144! Pami\u0119tam to jak dzisiaj. Przewa\u017caj\u0105ce si\u0142y wroga pierzcha\u0142y przed naszymi kopiami, ich chor\u0105gwie zadeptane w b\u0142ocie przez podkowy. \u017beby tak to si\u0119 teraz powt\u00f3rzy\u0142o. A jednak przed tamt\u0105 bitw\u0105 by\u0142em znacznie bardziej spokojny. Sk\u0105d to nag\u0142e zdenerwowanie? Czy\u017cby przez to, \u017ce dzisiejsza ma zadecydowa\u0107 o naszym upadku b\u0105d\u017a zwyci\u0119stwie?  Chyba tak&#8230; Ale przecie\u017c tamta by\u0142a r\u00f3wnie wa\u017cna. Wi\u0119c dlaczego udziela mi si\u0119 taki nastr\u00f3j? Ach, zreszt\u0105 nie tylko mi. Wystarczy popatrze\u0107 cho\u0107by na tych tam, z piechoty. Mimo \u017ce pozosta\u0142o jeszcze troch\u0119 czasu do bitwy, ju\u017c im si\u0119 kolana trz\u0119s\u0105 jak umarlakom. Zreszt\u0105 by\u0107 mo\u017ce pod koniec dnia rzeczywi\u015bcie tacy b\u0119d\u0105. I z pewno\u015bci\u0105 nie tylko oni. Wida\u0107, \u017ce s\u0105 strasznie podenerwowani, zapewne wi\u0119c to nowi rekruci. Ledwie potrafi\u0105 utrzyma\u0107 piki. Jak ja pami\u0119tam pocz\u0105tki mojej kariery w wojsku! Co prawda widz\u0119 to jak przez mg\u0142\u0119, ale mimo wszystko&#8230; Co to by\u0142a za chwila! Sala pe\u0142na dworzan i rycerzy, my, dumni z siebie giermkowie kl\u0119czymy przed tronem jego wysoko\u015bci. Przypominam sobie, jak podnios\u0142em rozpromienion\u0105 twarz i napotka\u0142em wzrok mego ojca. Potem uroczysta przysi\u0119ga przed kr\u00f3lem. Broni\u0107 ojczyzny w niebezpiecze\u0144stwie, honor sw\u00f3j szanowa\u0107 nad \u017cycie, pier\u015b nadstawia\u0107 za szlachetne idea\u0142y. Takie proste, a jednocze\u015bnie zawieraj\u0105ce chyba wszystko. I to, do jasnej cholery, robi\u0119 teraz. Za Ojczyzn\u0119, za dzieci naszych dzieci, by ich \u017cycie w kraju rodzinnym i wolnym p\u0142yn\u0119\u0142o! Co prawda w praktyce wygl\u0105da to wszystko ca\u0142kowicie inaczej, ale pomimo tego za\u0142o\u017cenia pozosta\u0142y te same. Nie, \u017cebym by\u0142 jakim\u015b idealist\u0105, ale po to w gruncie rzeczy jeste\u015bmy. Dobra, do\u015b\u0107 tych patetycznych tyrad. Na to przyjdzie jeszcze czas. Trzeba jednak przyzna\u0107, \u017ce od tamtych chwil min\u0105\u0142 kawa\u0142 czasu. I drog\u0119 przeby\u0142em te\u017c niema\u0142\u0105. I w bitwach ilu bra\u0142em udzia\u0142? Teraz kolejna. Lecz pierwszy raz mam wra\u017cenie, \u017ce jest mo\u017cliwo\u015b\u0107, cho\u0107 cie\u0144 mo\u017cliwo\u015bci, \u017ce mog\u0119 jej&#8230; G\u0142upie przes\u0105dy, nic wi\u0119cej! Bitwa, jak bitwa, za kilka dni b\u0119dziemy j\u0105 opija\u0107 w jakiej\u015b karczmie. \u015awietnie, ju\u017c jestem prawie przy taborach. Najwy\u017csza pora si\u0119 przygotowa\u0107, nie ma co d\u0142u\u017cej tego odwleka\u0107. M\u00f3j rumak pewnie ju\u017c gotowy, teraz na mnie kolej. Te blachy ci\u0119\u017ckie jak cholera, a Garka nigdzie nie ma. Jak dopadn\u0119 nicponia&#8230; O, jest! Ma szcz\u0119\u015bcie ch\u0142opak. Naprawd\u0119 wielkie szcz\u0119\u015bcie. Ale w tym gor\u0105co! I na dodatek musze siedzie\u0107 w tej puszcze jeszcze kilka dobrych godzin. A tak na dobr\u0105 spraw\u0119, to przed \u015bmiertelnym ciosem i tak mnie ona nie uchroni. Tego jednak wymaga nasz presti\u017c, presti\u017c rycerstwa. Mefistof widz\u0119 ju\u017c przygotowany. Pora go w ko\u0144cu dosi\u0105\u015b\u0107. Dobrze, teraz to ju\u017c jestem chyba w pe\u0142ni gotowy. I s\u0142onko nawet zdecydowa\u0142o si\u0119 zaj\u015b\u0107 za chmury. Lepiej chyba by\u0107 nie mog\u0142o. Przynajmniej nie upieczemy si\u0119, gdy b\u0119dziemy ju\u017c w szyku czeka\u0107 na ruch nieprzyjaciela. \u017beby tylko si\u0119 nie rozpada\u0142o. Co prawda, im zaszkodzi to tak samo, albo nawet bardziej, ale jednak nie chc\u0119 by\u0107 stratowany w b\u0142ocie. \u015amier\u0107 ma\u0142o bohaterska. Zreszt\u0105 po co od razu o tym rozprawiam? Da\u0142bym sobie wreszcie spok\u00f3j. Czy\u017cby\u015bmy si\u0119 w szykach ustawiali? Najwy\u017cszy czas wi\u0119c wyjecha\u0107 wreszcie za wzg\u00f3rze. Ciekawe, co zobacz\u0119? To znaczy jak bardzo przewy\u017cszaj\u0105 nas oni liczebno\u015bci\u0105&#8230; No, ju\u017c zaraz si\u0119 wy\u0142oni\u0105. O jasna cholera! Czterdzie\u015bci tysi\u0119cy jak nic, je\u015bli nie wi\u0119cej! I tak stoj\u0105 niewzruszenie&#8230; Czekaj\u0105. A nas ilu? Mo\u017ce b\u0119dzie po\u0142owa z tego. Jest ich dwa razy wi\u0119cej. A mimo to nie ruszaj\u0105 si\u0119, spokojnie pozwalaj\u0105 nam si\u0119 uformowa\u0107. Jak kamienne pos\u0105gi. Jedyne co si\u0119 porusza, to proporce na wietrze. Nie, one lec\u0105 nad ich g\u0142owami jak stado s\u0119p\u00f3w, gotowe prowadzi\u0107 na nas t\u0119 hord\u0119. Bo kiedy si\u0119 wreszcie zdecyduj\u0105, to zmyj\u0105 nas jedn\u0105, jedyn\u0105 fal\u0105. A tutaj, przed nami, r\u00f3wnina. Traw\u0105 zielon\u0105 poro\u015bni\u0119ta. Nie ma poj\u0119cia, \u017ce za chwil\u0119 zostanie zryta tysi\u0105cami kopyt, pokryta ka\u0142u\u017cami krwi. Nie, ona po prostu beztrosko sobie ro\u015bnie. Dlaczego na wojnach zawsze najbardziej cierpi\u0105 niewinni? Zielona \u0142\u0105ka, pobliska wioska spalona przez komando Wiewi\u00f3rek. Tak to zawsze jest. Ale czy to ma sens? Nie wiem, do diab\u0142a! Nie mam poj\u0119cia. Nie, co si\u0119 ze mn\u0105 dzieje? Nigdy si\u0119 tak nie zachowywa\u0142em. I to nie w takim momencie. Na wszystkie demony, we\u017a si\u0119 w gar\u015b\u0107! Albo walczysz, albo giniesz! Teraz nie ma ju\u017c odwrotu! Tak. Czy ja dokona\u0142em wyboru? Nie wiem. Ale musze liczy\u0107 si\u0119 teraz z jego konsekwencjami. Psiakrew! Do\u015b\u0107 tego. Czas robi\u0107 to, co potrafi\u0119 najlepiej. Czas zabija\u0107! Jest ich wi\u0119cej. I co z tego? My jeste\u015bmy znacznie lepsi! Nie, nie o to tu chodzi! My walczymy o swe domy, o rodziny i dzieci! I w tym tkwi ca\u0142a nasza moc! Zaczyna si\u0119? Nie, jeszcze nie. Czemu tak d\u0142ugo zwlekaj\u0105? M\u00f3j miecz jest got\u00f3w? By mordowa\u0107. Cho\u0107 z drugiej strony, oni tak\u017ce s\u0105 lud\u017ami, walcz\u0105 jedynie z przymusu, z rozkazu cesarza. Nie, b\u0142\u0105d! Teraz to ju\u017c nie ludzie. To wrogowie! Mieli wyb\u00f3r, jak i my. Ju\u017c go dokonali. Teraz trzeba si\u0119 rozliczy\u0107 z przeznaczeniem. Z wol\u0105 Opatrzno\u015bci. Jak pi\u0119knie l\u015bni moja zbroja. Gdyby ojciec m\u00f3g\u0142 mnie teraz widzie\u0107! On tak\u017ce walczy\u0142 za ojczyzn\u0119. I poleg\u0142. Dlatego w\u0142a\u015bnie s\u0142ynny jest przez w\u015br\u00f3d ca\u0142ego rodu. Dlatego u\u0142o\u017cono o nim pie\u015b\u0144. Dlatego jego potomek mo\u017ce patrze\u0107 z duma nawet w oblicze monarchy. Dlatego jest nie\u015bmiertelny! Zi\u015bci\u0142o si\u0119 jego marzenie. C\u00f3\u017c to jest raz zgin\u0105\u0107, by potem twe czyny w hymnach pobrzmiewa\u0142y? Jedna chwila b\u00f3lu, za wieczno\u015b\u0107 triumfu. Jak\u017ce ja bym tego pragn\u0105\u0142! A mo\u017ce to ju\u017c dzisiaj? Nie boj\u0119 si\u0119. Ju\u017c nie. Zobaczycie, czarni! Zobaczycie lwa w boju! Jestem got\u00f3w! Dlaczego ten Foltest tyle zwleka? Strach go opanowa\u0142? Taki dostojny rumak, siwak, bia\u0142ymi liliami upi\u0119kszony. To tylko poza. Jego Kr\u00f3lewska Mo\u015b\u0107 pewnie jeszcze nigdy nie widzia\u0142 \u017cadnej bitwy. Teraz nie wie co robi\u0107. \u017be te\u017c przysz\u0142o mi si\u0119 bi\u0107 pod obcym w\u0142adc\u0105. Dlaczego nie ma tu Vizimira? Przekl\u0119ci czarni! Zap\u0142ac\u0105 mi za to! Zap\u0142ac\u0105 po stokro\u0107! To ju\u017c? Ruszaj\u0105. Zacz\u0119\u0142o si\u0119. \u015amier\u0107 czarnym! Ku chwale! Teraz nasza kolej! Ze skrzyd\u0142a. W galop! Nie ma odwrotu. O cholera! \u0141ucznicy. Deszcz strza\u0142! Nasi padaj\u0105! Jak muchy. Wszyscy w oko\u0142o. Kolej na mnie? Tak od razu? Co ja tu robi\u0119? Jaki dure\u0144 wystawia chwiejny p\u0142omyk \u015bwiecy \u017cycia na wiatr? Zaraz si\u0119 zderzymy. Czarne p\u0142aszcze. Konie. Teraz! Chaos, zamieszanie. To nasi? Nie! Tnij, prosto! Dobrze! Jednego ju\u017c nie ma! Za Redani\u0119!  Za Vizimira! Co? Gdzie jestem?! Wsz\u0119dzie czarne p\u0142aszcze. Nie ma naszych. O psiakrew! Musz\u0119 si\u0119 przebi\u0107! Musz\u0119! Nie! Okr\u0105\u017cyli mnie! B\u00f3l. Nie mam he\u0142mu. Co\u015b ciep\u0142ego na w\u0142osach. Krew. Moja krew! Oberwa\u0142em! Co si\u0119 dzieje?! Pie\u015bni, hymny. Pal je licho! Nie warto! Zbyt drogo! Cholera! Musz\u0119 si\u0119 przebi\u0107! Moja tarcza?! Herb rodowy! Co si\u0119 sta\u0142o?! Nie czuj\u0119 r\u0119ki. Nie ma tarczy! Nie dam rady. Za du\u017co ich. Jeszcze nie by\u0142o nigdy tak \u017ale. Zbyt g\u0142\u0119boko si\u0119 wbi\u0142em! Teraz si\u0119 nie wydostane. Musz\u0119 czeka\u0107 a\u017c nasi si\u0119 tu przedr\u0105! Nie wytrzymam! Za du\u017co, za du\u017co! Tutaj! Jest luka! Nie, zajecha\u0142! Dosta\u0142! Droga wolna! Psiakrew! Co si\u0119 dzieje?! Spadam! Z kulbaki. Nie mam konia! Ju\u017c po mnie! Pie\u015bni, do diab\u0142a! Nie\u015bmiertelno\u015b\u0107! Sram na tak\u0105 nie\u015bmiertelno\u015b\u0107! Luiza! Nie dam si\u0119 tak \u0142atwo! Tanio sk\u00f3ry nie sprzedam! Nie, za du\u017co! Ziemia. Co ona tu robi? Ciep\u0142a, lepka. Krew? Moja? Mieli racj\u0119. Co w pie\u015bni&#8230; wiecznie \u017cywe&#8230; w &#8230;\u017cyciu&#8230; niechybnie&#8230; ginie.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>opowiadaie o rycerzu<\/p>\n","protected":false},"author":105,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_et_pb_use_builder":"","_et_pb_old_content":"","_et_gb_content_width":"","footnotes":""},"categories":[15],"tags":[],"class_list":["post-504","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-fanfic","et-doesnt-have-format-content","et_post_format-et-post-format-standard"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/504","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/users\/105"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=504"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/504\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=504"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=504"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=504"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}