{"id":492,"date":"2003-08-01T17:06:56","date_gmt":"2003-08-01T17:06:56","guid":{"rendered":"http:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/?p=492"},"modified":"2003-08-01T17:06:56","modified_gmt":"2003-08-01T17:06:56","slug":"cztery-demony","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/cztery-demony\/","title":{"rendered":"Cztery Demony"},"content":{"rendered":"<p>Opowiadanie o pewnym magu i potworze, kt\u00f3ry chce zaw\u0142adn\u0105\u0107 \u015bwiatem. Poniewa\u017c to pierwszy tekst autora, uprasza si\u0119 o wyrozumia\u0142o\u015b\u0107. Je\u015bli opek si\u0119 spodoba, mam w planach jeszcze co najmniej dwie cz\u0119\u015bci<\/p>\n<p><font size=+1>Cztery demony &#8211; Ogie\u0144<\/font><\/p>\n<p>By\u0142 pi\u0119kny, jasny dzie\u0144. S\u0142o\u0144ce przypieka\u0142o mocnym \u017carem, a na \u0142\u0105kach weso\u0142o brz\u0119cza\u0142y trzmiele. Pewien m\u0119\u017cczyzna porusza\u0142 si\u0119 traktem prowadz\u0105cym w nieznanym mu chyba kierunku. Warto na chwil\u0119 zatrzyma\u0107 si\u0119 przy tym m\u0119\u017cczy\u017anie. By\u0142 ubrany w d\u0142ugi szary p\u0142aszcz, wci\u0119ty w talii, jakby przewi\u0105zany niewidzialnym pasem. To, \u017ce w\u0119drowiec by\u0142 m\u0119\u017cczyzn\u0105 da\u0142o si\u0119 wywnioskowa\u0107 jedynie obserwuj\u0105c jego ruchy, gdy\u017c skrywanej pod obszernym kapturem twarzy nie mo\u017cna by\u0142o dostrzec. W og\u00f3le, patrz\u0105c na tego osobnika mia\u0142o si\u0119 wra\u017cenie, jakby to sam p\u0142aszcz porusza\u0142 si\u0119 wzd\u0142u\u017c drogi. \u00d3w cz\u0142owiek nie posiada\u0142 \u017cadnego baga\u017cu i pokonywa\u0142 tras\u0119 w zawrotnym, jak na pieszego, tempie.M\u0119\u017cczyzna w\u0119drowa\u0142 w stron\u0119 miasteczka Garvinell. Po kilku godzinach marszu dotar\u0142 do tej mie\u015bciny. A dziwna to by\u0142a osada. Rozci\u0105ga\u0142y si\u0119 nad ni\u0105 g\u0119ste, ciemne chmury nieprzepuszczaj\u0105ce s\u0142onecznych promieni. Bardzo ciekawym by\u0142 fakt, \u017ce na drodze panowa\u0142a wspania\u0142a pogoda. Chmury pojawia\u0142y si\u0119 jakby za szklan\u0105 \u015bcian\u0105, bardzo r\u00f3wno uci\u0119te. M\u0119\u017cczyzna w szarym p\u0142aszczu przez ca\u0142\u0105 drog\u0119 maszerowa\u0142 jednostajnie. Cho\u0107 przemierza\u0142 wiele kilometr\u00f3w, ani razu si\u0119 nie zatrzyma\u0142. Kiedy postawi\u0142 stop\u0119 na kolorowym bruku ulicy (osada by\u0142a typu otwartego &#8211; nie posiada\u0142a mur\u00f3w obronnych), stan\u0105\u0142 jak wryty.<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;\t&#8211; Gdzie ja jestem? &#8211; powiedzia\u0142 p\u00f3\u0142szeptem sam do siebie &#8211; Co ja tu robi\u0119? &#8211; doda\u0142 po chwili. Rozgl\u0105da\u0142 si\u0119 dooko\u0142a, pr\u00f3bowa\u0142 zawr\u00f3ci\u0107 na  trakt, ale co\u015b mu nie pozwoli\u0142o. Wygl\u0105da\u0142o to tak, jakby nie m\u00f3g\u0142 podnie\u015b\u0107 nogi. Mechanicznie odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 i zn\u00f3w jednostajnym marszem przemieszcza\u0142 si\u0119 w g\u0142\u0105b miasta. Czarne, jak dot\u0105d, chmury zacz\u0119\u0142y zmienia\u0107 barw\u0119. Powoli stawa\u0142y si\u0119 granatowe, potem ciemnofioletowe. Wygl\u0105da\u0142y coraz bardziej z\u0142owrogo.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Tymczasem do miasta zbli\u017ca\u0142 si\u0119 inny, podobnie ubrany, bardzo wysoki m\u0119\u017cczyzna. Mia\u0142 na sobie obszerny, fioletowy p\u0142aszcz przepasany br\u0105zowo-\u017c\u00f3\u0142t\u0105 lin\u0105. Twarz ukryt\u0105 w szerokim kapturze i r\u0119ce obleczone szerokimi r\u0119kawami spowija\u0142a ciemno\u015b\u0107. On tak\u017ce nie posiada\u0142 \u017cadnego worka ani tobo\u0142ka. Z lewego r\u0119kawa wystawa\u0142 mu tylko solidny kij zako\u0144czony wyrze\u017abion\u0105 g\u0142ow\u0105 w\u0119\u017ca, mo\u017ce smoka. Dziwnie ni\u00f3s\u0142 ten kij &#8211; w r\u0119kawie, miast si\u0119 nim podpiera\u0107. Mo\u017ce straci\u0142 lew\u0105 r\u0119k\u0119? Wydawa\u0142 si\u0119 bardzo podobny do poprzedniego w\u0119drowca, jednak porusza\u0142 si\u0119 normalnie: nie za szybko, nie za wolno. Od tamtego r\u00f3\u017cni\u0142 go te\u017c kierunek, w kt\u00f3rym zmierza\u0142, gdy\u017c pr\u00f3bowa\u0142 dotrze\u0107 do miasta z przeciwnej strony i dobrze zna\u0142 cel swojej podr\u00f3\u017cy. W\u0119drowa\u0142 bowiem do grodu Teiwaz, po\u015bwi\u0119conego skandynawskiemu bogowi wojny i sprawiedliwo\u015bci, Tyrowi. Mia\u0142 si\u0119 tam odby\u0107 s\u0105d nad jego niewinnym przyjacielem. Garvinell traktowa\u0142 tylko jako miejsce dzisiejszego odpoczynku.Kiedy osobnik dotar\u0142 do miasta, od razu rzuci\u0142a mu si\u0119 w oczy &#8222;chmurzasta anomalia pogodowa&#8221;. Bardzo go ona zaciekawi\u0142a, szczeg\u00f3lnie ju\u017c prawie fioletowo-czerwony kolor chmur, jednak by\u0142 troch\u0119 zm\u0119czony i nie mia\u0142 ochoty zastanawia\u0107 si\u0119 na ulicy nad niezwyk\u0142o\u015bci\u0105 tego, co ujrza\u0142 na niebie. Uzna\u0142, \u017ce je\u015bli z tych chmur ma by\u0107 deszcz, burza lub Wielki Tyr wie co jeszcze, to lepiej od razu za\u0142atwi\u0107 sobie nocleg. W tym celu uda\u0142 si\u0119 do gospody. Nie zwracaj\u0105c na siebie uwagi, zaj\u0105\u0142 miejsce przy stole. Podesz\u0142a do niego m\u0142oda dziewczyna &#8211; kelnerka. Do izby nie wpada\u0142o wiele \u015bwiat\u0142a, a p\u0142on\u0105ce na \u015bcianach pochodnie nie dawa\u0142y go du\u017co, wi\u0119c nikt nie zauwa\u017cy\u0142 spowijaj\u0105cej twarz przybysza ciemno\u015bci.<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; Co mog\u0119 poda\u0107 strudzonemu w\u0119drowcowi? &#8211; zapyta\u0142a grzecznie s\u0142u\u017cka i u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119, ods\u0142aniaj\u0105c dwa rz\u0105dki nier\u00f3wnych, brudnych, popsutych z\u0119b\u00f3w.<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; Daj mi kufel piwa i dobr\u0105 fasol\u0119 &#8211; odpar\u0142 nieznajomy.<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; Prosz\u0119 bardzo, zaraz przynios\u0119.<br \/>\nW czasie oczekiwania tajemniczy przybysz m\u00f3g\u0142 wreszcie rozmy\u015bla\u0107 o zaobserwowanych chmurach. Nie wydawa\u0142y mu si\u0119 zwyk\u0142ymi, burzowymi cumulusami. Co\u015b go w nich niepokoi\u0142o. Mia\u0142y z\u0142\u0105 energi\u0119 i roztacza\u0142y z\u0142owieszcz\u0105 aur\u0119 nad miastem&#8230; Tak wyra\u017anie czu\u0142 to dopiero teraz, siedz\u0105c spokojnie w ciemnej knajpie. Knajpa by\u0142a murowanym, krytym dach\u00f3wk\u0105 budynkiem, znajduj\u0105cym si\u0119 w \u015brodku miasta przy g\u0142\u00f3wnej ulicy. Naprzeciwko gospody znajdowa\u0142 si\u0119 kwadratowy, do\u015b\u0107 du\u017cy plac, przy kt\u00f3rym, opr\u00f3cz omawianego budynku, znajdowa\u0142y si\u0119 jeszcze dwa wa\u017cne w mie\u015bcie miejsca: ratusz i dom publiczny.Po kilku minutach do cz\u0142owieka w fioletowym p\u0142aszczu dotar\u0142 zapach \u015bwie\u017cej fasoli, a wraz z nim kelnerka, kt\u00f3ra mia\u0142a w\u0142a\u015bnie postawi\u0107 mu talerz na stole. Naraz do gospody wpad\u0142 wystraszony m\u0119\u017cczyzna. M\u00f3g\u0142 mie\u0107 jakie\u015b trzydzie\u015bci lat. Nosi\u0142 zielon\u0105 koszul\u0119 i czarne spodnie. Jego du\u017cy brzuch otacza\u0142 sk\u00f3rzany pas ze z\u0142ot\u0105 sprz\u0105czk\u0105. Cz\u0142owiek krzycza\u0142 dyszkantem na ca\u0142e gard\u0142o:<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; Ludzie! \u015awiat si\u0119 ko\u0144czy! Niebo p\u0142onie! Ratujmy si\u0119! Niebo p\u0142onie! M\u00f3wi\u0142em, \u017ce te chmury nie wr\u00f3\u017c\u0105 nic dobrego!<br \/>\nPodr\u00f3\u017cnik poderwa\u0142 si\u0119 ze swego sto\u0142ka i podbieg\u0142 do okna. Rzeczywi\u015bcie, chmury zamieni\u0142y si\u0119 w wisz\u0105ce masy ognia i lawy. Wygl\u0105da\u0142y tak, jakby zaraz mia\u0142y spa\u015b\u0107 na miasto i spowodowa\u0107 jego zag\u0142ad\u0119. W\u0119drowiec wyszed\u0142 na ulic\u0119 i uwa\u017cnie przygl\u0105da\u0142 si\u0119 &#8222;p\u0142on\u0105cemu niebu&#8221;. Za jego plecami panowa\u0142 rozgardiasz. Rozhisteryzowana ludno\u015b\u0107 biega\u0142a wko\u0142o, wpadaj\u0105c na siebie. Panika opanowa\u0142a ka\u017cdego mieszka\u0144ca, kt\u00f3ry ujrza\u0142 ogniste zwa\u0142y. ON jednak spokojnie wpatrywa\u0142 si\u0119 w to ciekawe zjawisko. Jego twarz zapewne przybra\u0142a wyraz wielkiego zamy\u015blenia. Musia\u0142a, bowiem przybysz my\u015bla\u0142 bardzo intensywnie. Zaczyna\u0142 dostrzega\u0107 w ognistych chmurach co\u015b naprawd\u0119 nadzwyczajnego &#8211; i nie chodzi\u0142o ju\u017c o ich kolor. O wiele bardziej niesamowite by\u0142o to, \u017ce sprawia\u0142y wra\u017cenie, jakby pr\u00f3bowa\u0142y u\u0142o\u017cy\u0107 si\u0119 w jaki\u015b kszta\u0142t, przybra\u0107 jak\u0105\u015b konkretn\u0105 posta\u0107.W pewnym momencie uszu maga (nie widz\u0119 sensu dalej tego ukrywa\u0107, pewnie sami dawno si\u0119 ju\u017c tego domy\u015blili\u015bcie &#8211; tak, tajemniczy nieznajomy by\u0142 magiem) dobieg\u0142 przera\u017aliwy j\u0119k. W pierwszej chwili nie zwr\u00f3ci\u0142 na niego \u017cadnej uwagi. Uzna\u0142, \u017ce to kto\u015b z mot\u0142ochu ciskaj\u0105cego si\u0119 po ulicach by\u0142 w\u0142a\u015bnie tratowany przez wsp\u00f3\u0142obywateli. Jednak kolejny j\u0119k by\u0142 g\u0142o\u015bniejszy, przechodzi\u0142 w wycie cz\u0142owieka, kt\u00f3rego trawi potworny b\u00f3l. Mag, stoj\u0105cy na \u015brodku kwadratowego placu przed zajazdem, rozejrza\u0142 si\u0119 i zobaczy\u0142 po swej prawej stronie, w odleg\u0142o\u015bci kilkunastu krok\u00f3w od siebie, m\u0119\u017cczyzn\u0119, kt\u00f3rego my ju\u017c znamy. By\u0142 to ten sam osobnik, kt\u00f3ry w szarym p\u0142aszczu przyby\u0142 do Garvinell przed &#8222;fioletowym&#8221; magiem. Cz\u0142owiek ten do\u015bwiadcza\u0142 straszliwych ka\u017ani. Pr\u00f3bowa\u0142 si\u0119 podnosi\u0107 z ziemi, ale raz po raz upada\u0142. Co\u015b niszczy\u0142o go od \u015brodka. Nie mia\u0142 ju\u017c szarego p\u0142aszcza, kt\u00f3ry prawdopodobnie gdzie\u015b porzuci\u0142. By\u0142 p\u00f3\u0142nagi. Jego zielone t\u0119cz\u00f3wki oczu j\u0119\u0142y powoli zanika\u0107. W ko\u0144cu w oczodo\u0142ach tkwi\u0142y same bia\u0142ka, emanuj\u0105ce niesamowit\u0105, jaskraw\u0105 po\u015bwiat\u0105. W tej chwili m\u0119\u017cczyzna przesta\u0142 krzycze\u0107, a rozhisteryzowani ludzie stan\u0119li w bezruchu, jakby jednocze\u015bnie zatrzymani jak\u0105\u015b nieziemsk\u0105 si\u0142\u0105. Zapanowa\u0142 spok\u00f3j. Nawet wiatr przesta\u0142 wia\u0107. Wszyscy zwr\u00f3cili si\u0119 w stron\u0119 p\u00f3\u0142nagiego przybysza. &#8222;Fioletowy&#8221; mag poczu\u0142, \u017ce jemu te\u017c co\u015b karze na niego patrze\u0107. &#8222;\u015awietlistooki&#8221; sta\u0142 dumnie, patrzy\u0142 wprost przed siebie, powoli otworzy\u0142 usta. Wydoby\u0142 z siebie niski, gard\u0142owy, g\u0142os jakby spod ziemi.<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; Strze\u017ccie si\u0119! &#8211; m\u00f3wi\u0142 &#8211; Strze\u017ccie si\u0119, bo jeste\u015bcie zgubieni! Przejmuj\u0119 w\u0142adz\u0119 nad wami i tym miastem. Je\u015bli b\u0119dziecie mi pos\u0142uszni, mo\u017ce daruj\u0119 wam \u017cycie. B\u0119dziecie dla mnie pracowa\u0107 w pocie czo\u0142a, a\u017c osi\u0105gn\u0119 najwi\u0119ksz\u0105 moc!<br \/>\nMag chcia\u0142 spyta\u0107: &#8222;Kim jeste\u015b?&#8221;, ale, poniewa\u017c inni wygl\u0105dali jak zaczarowani, postanowi\u0142 nie ujawnia\u0107 odmienno\u015bci swego stanu. Mimo, i\u017c nie zada\u0142 tego pytania, dosta\u0142 odpowied\u017a:<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; Jestem Eohdon! Najpot\u0119\u017cniejszy demon tego \u015bwiata, a dzi\u0119ki wam osi\u0105gn\u0119 moc zdoln\u0105 ten \u015bwiat zniszczy\u0107! Cha! Cha! Cha! &#8211; za\u015bmia\u0142 si\u0119 z\u0142owieszczo. Potem podni\u00f3s\u0142 lew\u0105 d\u0142o\u0144 i strzeli\u0142 palcami.<br \/>\nLudzie natychmiast ruszyli do pracy. Jedni bez wytchnienia harowali w kopalni diament\u00f3w, kt\u00f3r\u0105 stworzy\u0142 demon po tym, jak uzna\u0142, \u017ce jest mu ona potrzebna. Inni kopali olbrzymie rowy, kt\u00f3re mia\u0142y u\u0142o\u017cy\u0107 si\u0119 w pewien wz\u00f3r widoczny z lotu ptaka. Jeszcze inni rze\u017abili magiczne pos\u0105gi i obrabiali wydobyte diamenty. Najgorszym zaj\u0119ciem by\u0142o jednak przetapianie z\u0142otych kosztowno\u015bci. Demon lubi\u0142 zabawia\u0107 si\u0119 sw\u0105 moc\u0105 i lekkim skinieniem r\u0119ki, kt\u00f3rym posy\u0142a\u0142 fal\u0119 energii, wrzuca\u0142 nieszcz\u0119\u015bnik\u00f3w do naczynia z wrz\u0105cym metalem. Wszystko to zacz\u0119\u0142o si\u0119 przecie\u017c nagle, a wygl\u0105da\u0142o, jakby trwa\u0142o od kilku lat.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>&#8222;Fioletowy&#8221; mag, widz\u0105c powag\u0119 sytuacji, przeteleportowa\u0142 si\u0119 do pobliskiego lasu. Chcia\u0142 w spokoju zastanowi\u0107 si\u0119, czy warto w og\u00f3le niszczy\u0107 demona. Zastanawia\u0142 si\u0119 te\u017c, dlaczego potw\u00f3r nie wyczu\u0142 jego aury, a ju\u017c to, \u017ce nie zauwa\u017cy\u0142 teleportu graniczy\u0142o niemal z cudem. Czarodziej uzna\u0142 niekompetencj\u0119 demona za dobr\u0105 kart\u0119 i postanowi\u0142 si\u0119 zmierzy\u0107 si\u0119 z ciemi\u0119\u017cycielem mieszka\u0144c\u00f3w Garvinell. Stwierdzi\u0142, \u017ce przyda mu si\u0119 ma\u0142a rozgrzewka przed procesem w Teiwazie &#8211; uwa\u017ca\u0142, \u017ce niezawis\u0142e s\u0105dy niezawis\u0142ymi s\u0105dami, ale sprawiedliwo\u015b\u0107 musi by\u0107 po jego stronie. Zatrzyma\u0142 si\u0119 w lesie, \u017ceby zebra\u0107 si\u0142y do walki z demonem. By\u0142 naprawd\u0119 silnym czarownikiem, ale nie zna\u0142 przeciwnika i wola\u0142 si\u0119 troch\u0119 zregenerowa\u0107 przed walk\u0105, \u017ceby nie by\u0142o nieprzyjemnych niespodzianek.<br \/>\nPrzez siedem dni mag zbiera\u0142 zio\u0142a i sporz\u0105dza\u0142 z nich rozmaite mikstury, kt\u00f3re nast\u0119pnie wypija\u0142 lub oblewa\u0142 nimi sw\u00f3j kij. W\u0142a\u015bciwie teraz ju\u017c dobrze by\u0142o wida\u0107, \u017ce kij to wspaniale wykonana laska zako\u0144czona pi\u0119kn\u0105 rze\u017ab\u0105 g\u0142owy w\u0119\u017ca Ansuzthorna &#8211; uosobienia si\u0142y ducha, wiedzy i m\u0105dro\u015bci. Mag gromadzi\u0142 w sobie moc ca\u0142ej otaczaj\u0105cej go przyrody. Wiedzia\u0142, \u017ce demony nie s\u0105 \u0142atwymi przeciwnikami i \u017ceby pokona\u0107 nawet najs\u0142abszego, trzeba by\u0107 w dobrej dyspozycji. Nad lasem zbiera\u0142y si\u0119 bia\u0142e ob\u0142oki, drzewa traci\u0142y swe kolory, wszystko wko\u0142o coraz bardziej blakn\u0119\u0142o. Mag odbiera\u0142 naturze si\u0142y witalne, wzmacnia\u0142 si\u0119, pot\u0119gowa\u0142 sw\u0105 moc, by\u0142 jednak pewien, \u017ce wykorzystana przez niego przyroda odrodzi si\u0119.<br \/>\nKiedy sko\u0144czy\u0142 wszystkie tajemnicze rytua\u0142y, wypr\u00f3bowa\u0142 i prze\u0107wiczy\u0142 wi\u0119kszo\u015b\u0107 zakl\u0119\u0107, wyruszy\u0142 \u015bcie\u017ck\u0105 w stron\u0119 traktu. Nadszed\u0142 czas opuszczenia schronienia w lesie. Nadszed\u0142 czas pr\u00f3by si\u0142.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Drog\u0119 przeby\u0142 zadziwiaj\u0105co szybko. Sw\u0105 lask\u0119 jak zwykle trzyma\u0142 ukryt\u0105 w lewym r\u0119kawie, co pozwala\u0142o mu, jak mo\u017cna by\u0142o wywnioskowa\u0107 z obserwacji w lesie, do\u015b\u0107 dobrze j\u0105 ukry\u0107, a w potrzebie szybko chwyci\u0107 praw\u0105 r\u0119k\u0105, w pi\u0119knym stylu wyci\u0105gn\u0105\u0107 i natychmiast rzuci\u0107 czar. A trzeba zauwa\u017cy\u0107, \u017ce &#8222;fioletowy&#8221; mag zwraca\u0142 wielk\u0105 uwag\u0119 na to, jak efektowne s\u0105 jego ruchy i czary. Chcia\u0142 budzi\u0107 podziw i respekt.Stoj\u0105c na brukowanej ulicy, czarodziej wpatrywa\u0142 si\u0119 w magmowe chmury. Wyra\u017anie przybra\u0142y one posta\u0107 jakiej\u015b pot\u0119\u017cnej bestii otoczonej ognistym okr\u0119giem. Bestia mia\u0142a cztery rogi na g\u0142owie i po trzy na ka\u017cdym z bark\u00f3w. G\u0142owa przypomina\u0142a pysk wielkiego byka, a reszta cia\u0142a &#8211; pi\u0119knie umi\u0119\u015bnionego m\u0119\u017cczyzn\u0119. Mag bardzo zaniepokoi\u0142 si\u0119 maj\u0105c przed oczami taki widok. Czyta\u0142 kiedy\u015b o prademonach ziemskich \u017cywio\u0142\u00f3w. Te cztery potwory mia\u0142y dawno temu rz\u0105dzi\u0107 \u015bwiatem. Poniewa\u017c by\u0142y z\u0142ymi w\u0142adcami, lubi\u0105cymi bawi\u0107 si\u0119 \u017cyciem swych podw\u0142adnych, w\u015br\u00f3d ziemskich ras zawi\u0105za\u0142a si\u0119 koalicja. Siedmiu pot\u0119\u017cnych czarownik\u00f3w, po jednym z ka\u017cdej rasy, przez siedem lat my\u015bla\u0142o nad sposobem pokonania prademon\u00f3w. Kiedy znale\u017ali rozwi\u0105zanie, uda\u0142o im si\u0119 na zawsze uwi\u0119zi\u0107 prze\u015bladowc\u00f3w w innym wymiarze. Teraz, najwyra\u017aniej na skutek jakiego\u015b sprz\u0119\u017cenia \u015bwiat\u00f3w r\u00f3wnoleg\u0142ych, jeden, a mo\u017ce i ca\u0142a czw\u00f3rka prademon\u00f3w, przedosta\u0142 si\u0119 do naszego wymiaru i pr\u00f3bowa\u0142 ponownie zaw\u0142adn\u0105\u0107 ziemskimi rasami.&#8222;Fioletowy&#8221; czarodziej, na szcz\u0119\u015bcie, pami\u0119ta\u0142 stary rytua\u0142 i potrafi\u0142 odes\u0142a\u0107 demona tam, sk\u0105d przyszed\u0142. Jednak znaki na niebie wskazywa\u0142y, \u017ce Eohdon ur\u00f3s\u0142 w si\u0142\u0119. Przed uwi\u0119zieniem prademony potrzebowa\u0142y si\u0119 nawzajem, poniewa\u017c ka\u017cdy w\u0142ada\u0142 inn\u0105 cz\u0119\u015bci\u0105 przyrody. Teraz jednak prademon ognia rz\u0105dzi\u0142 te\u017c powietrzem i skoro posiad\u0142 ju\u017c tak\u0105 w\u0142adz\u0119, to prawdopodobnie potrafi\u0142by te\u017c zmieni\u0107 w law\u0119 wody jeziora czy morza. Mag, kt\u00f3ry chcia\u0142 go pokona\u0107, musia\u0142 by\u0107 bardzo pot\u0119\u017cny, rozwa\u017cny i sprytny.Kiedy nasz bohater uzna\u0142, \u017ce jest got\u00f3w do walki, ruszy\u0142 na plac przed karczm\u0105, w kt\u00f3rej go\u015bci\u0142 tydzie\u0144 temu.  Stan\u0105\u0142 na \u015brodku deptaka i krzykn\u0105\u0142:<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; Prademonie! Eohdonie! Jam jest ten, kt\u00f3ry ode\u015ble ciebie tam, gdzie twoje miejsce! Wyzywam ci\u0119!<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; Kt\u00f3\u017c mnie wzywa\u0142? &#8211; odpar\u0142 demon zaspanym g\u0142osem &#8211; Kto \u015bmia\u0142 mnie obudzi\u0107? Macie pracowa\u0107 i ju\u017c!<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; Eohdonie! Wyzywam ci\u0119! Wr\u00f3cisz tam, sk\u0105d przyszed\u0142e\u015b! &#8211; czarodziej krzycza\u0142 w eter, poniewa\u017c nie widzia\u0142 potwora.<br \/>\nNagle powietrze zawirowa\u0142o. Zapanowa\u0142 straszliwy upa\u0142. Suchy wiatr prawie zerwa\u0142 magowi kaptur z g\u0142owy. Przed pogromc\u0105 demon\u00f3w pojawi\u0142 si\u0119 m\u0119\u017cczyzna op\u0119tany przez besti\u0119. Wygl\u0105da\u0142 dok\u0142adnie tak, jak wtedy, kiedy ostatnio go widziano.<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; Kim\u017ce ty jeste\u015b, \u017ce wa\u017cysz si\u0119 wypowiada\u0107 takie s\u0142owa? \u017bycie ci niemi\u0142e? &#8211; spyta\u0142 gniewnie &#8222;\u015awietlistooki&#8221;.<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; Jam jest lord Drakmore z Dreamii. Nie pozwol\u0119, by\u015b zniszczy\u0142 \u015bwiat! Wracaj do swojego wymiaru! &#8211; krzykn\u0105\u0142 mag.<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; Przecie\u017c ja wcale nie chc\u0119 go niszczy\u0107. Czym\u017ce bym w\u0142ada\u0142? &#8211; t\u0142umaczy\u0142 si\u0119 demon. Po chwili doda\u0142 okropnym, jeszcze g\u0142\u0119bszym ni\u017c wcze\u015bniej g\u0142osem &#8211; Ale ty i tak zginiesz. Denerwujesz mnie. Nikt bezkarnie mnie nie zniewa\u017ca &#8211; Eohdon podni\u00f3s\u0142 lew\u0105 r\u0119k\u0119, chc\u0105c u\u015bmierci\u0107 swego przeciwnika, ale jego niewidzialny czar nie podzia\u0142a\u0142. Odbi\u0142 si\u0119 o \u015bwietlist\u0105, z\u0142ot\u0105 tarcz\u0119, kt\u00f3r\u0105 mag stworzy\u0142 na poczekaniu. Eohdon bardzo si\u0119 zdziwi\u0142.<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; Jestem pod wra\u017ceniem, niewielkim, ale zawsze &#8211; rzek\u0142 ironicznie &#8211; Jednak to nie znaczy, \u017ce daruj\u0119 ci \u017cycie! &#8211; dorzuci\u0142 przera\u017caj\u0105cym g\u0142osem.<br \/>\nMag nie czeka\u0142 ju\u017c d\u0142u\u017cej. Wyci\u0105gn\u0105\u0142 sw\u0105 lask\u0119. By\u0142a wspania\u0142a. W lesie nie wygl\u0105da\u0142a tak pi\u0119knie. Teraz dooko\u0142a kija wi\u0142a si\u0119 z\u0142ota lina. G\u0142owa w\u0119\u017ca te\u017c by\u0142a z\u0142ocona, a oczy zast\u0119powa\u0142y mu dwa czyste diamenty, w kt\u00f3rych jakby tkwi\u0142o \u017cycie. Historia tej laski zapewne musia\u0142a by\u0107 niezwykle ciekawa.<br \/>\nCzarodziej uni\u00f3s\u0142 kij przed siebie. Diamentowe oczy za\u015bwieci\u0142y niebieskim blaskiem. Ca\u0142\u0105 w\u0119\u017cow\u0105 g\u0142ow\u0119 obejmowa\u0142a fioletowa po\u015bwiata. Drakmore wykona\u0142 kilka szybkich ruch\u00f3w r\u0119k\u0105 i lask\u0105. Wypowiedzia\u0142 przy tym jakie\u015b magiczne s\u0142owa w nieznanym j\u0119zyku. Z jego klatki piersiowej wystrzeli\u0142a bia\u0142a kula. Trafi\u0142a ona w &#8222;\u015awietlistookiego&#8221;. W jednej chwili w jego oczach zn\u00f3w pojawi\u0142o si\u0119 \u017cycie. Po demonie nie by\u0142o ani \u015bladu. Oswobodzony m\u0119\u017cczyzna by\u0142 zdezorientowany. Nie wiedzia\u0142, co si\u0119 dzieje. Rozgl\u0105da\u0142 si\u0119 dooko\u0142a. W tym samym czasie z amoku wyszli wszyscy mieszka\u0144cy Garvinell. Kiedy zorientowali si\u0119, kto ich uratowa\u0142, zacz\u0119li wznosi\u0107 dzi\u0119kczynne okrzyki. Skandowali imi\u0119 wybawcy:<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; Drakmore! Lord Drakmore! &#8211; s\u0142ycha\u0107 by\u0142o w ca\u0142ym mie\u015bcie. Mer kaza\u0142 wyda\u0107 wielk\u0105 uczt\u0119 na cze\u015b\u0107 &#8222;fioletowego&#8221; maga. Jednak ten wcale si\u0119 nie cieszy\u0142, pr\u00f3bowa\u0142 si\u0119 wyrwa\u0107, ale t\u0142um wzni\u00f3s\u0142 go na r\u0119kach i zani\u00f3s\u0142 do karczmy. Pogromc\u0119 demona martwi\u0142o to, \u017ce chmury nie znik\u0142y. Zmieni\u0142y sw\u00f3j kolor i kszta\u0142t, ale nie znik\u0142y. W miasteczku nadal panowa\u0142 mrok.<br \/>\nZaczyna\u0142a si\u0119 uczta. Mer, ubrany tak, jak na co dzie\u0144 (bo nie mia\u0142 czasu si\u0119 przebra\u0107), w ciemn\u0105 koszul\u0119 z p\u0142\u00f3tna i takie\u017c spodnie, wyg\u0142osi\u0142 kr\u00f3tk\u0105 mow\u0119:<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; Ucztujemy dzi\u015b na cze\u015b\u0107 tego oto wspania\u0142ego czarodzieja, go\u015bcia honorowego i naszego wybawcy. Poznajcie wszyscy jego imi\u0119. Przedstawiam wam lorda Drakmore z Dreamii. &#8211; teraz zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do odzianego w purpur\u0119 &#8211; Lordzie, chc\u0119 ci serdecznie podzi\u0119kowa\u0107 w imieniu wszystkich naszych obywateli. B\u0119dziemy ci dozgonnie wdzi\u0119czni, tak jak i nasze dzieci, wnukowie i prawnukowie, i ich dzieci. Jeste\u015b u nas zawsze mile widziany. Je\u015bli zechcesz u nas zabawi\u0107 do jutra, to podczas uroczystej gali wr\u0119cz\u0119 ci z\u0142ote klucze do naszego miastecz&#8230;<br \/>\nNie zd\u0105\u017cy\u0142 doko\u0144czy\u0107. W tym momencie jaka\u015b pot\u0119\u017cna si\u0142a rozerwa\u0142a go od \u015brodka. Ca\u0142a gospoda ton\u0119\u0142a we krwi. Chwil\u0119 p\u00f3\u017aniej budynek stan\u0105\u0142 w p\u0142omieniach. Zgromadzeni zacz\u0119li ucieka\u0107 oknami i drzwiami. Niekt\u00f3rzy wyskakiwali przez nadpalone \u015bciany.&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; Wr\u00f3ci\u0142em po ciebie, Drakmore! Sta\u0144 do walki! Zginiesz z mojej r\u0119ki! Wi\u0119cej nikt nie odwa\u017cy si\u0119 na mnie porywa\u0107 &#8211; s\u0142ycha\u0107 by\u0142o okropny, ochryp\u0142y i g\u0142uchy g\u0142os. W mgnieniu oka nie by\u0142o ju\u017c gospody, a lord sta\u0142 sam po\u015brodku placu. Nie mia\u0142 przy sobie laski. Le\u017ca\u0142a niedaleko, ale nie m\u00f3g\u0142 jej do siebie przywo\u0142a\u0107. Co\u015b blokowa\u0142o jego moc. Mag spojrza\u0142 w niebo. Chmury zn\u00f3w by\u0142y masami lawy i ognia, i mia\u0142y kszta\u0142t okr\u0119gu. Poni\u017cej unosi\u0142a si\u0119 skrzydlata, &#8222;byczo-ludzka&#8221; bestia. W stron\u0119 czarodzieja polecia\u0142 deszcz ognistych kul. Drakmore wykona\u0142 par\u0119 unik\u00f3w. By\u0142 straszliwie szybki, ale przed jednym pociskiem nie zd\u0105\u017cy\u0142 si\u0119 uchyli\u0107. Nakry\u0142 si\u0119 tylko swym p\u0142aszczem i zaraz poczu\u0142 uderzenie fali gor\u0105ca. Upad\u0142. Nie m\u00f3g\u0142 z\u0142apa\u0107 tchu i nic nie widzia\u0142. Zacz\u0105\u0142 intensywnie my\u015ble\u0107 o lasce z g\u0142ow\u0105 w\u0119\u017ca i nagle spostrzeg\u0142 j\u0105 tu\u017c przed sob\u0105. Wyci\u0105gn\u0105\u0142 r\u0119k\u0119 i ca\u0142kowicie odzyska\u0142 wzrok.<br \/>\nOdwr\u00f3ci\u0142 si\u0119, wyszepta\u0142 kilka s\u0142\u00f3w w starej mowie elf\u00f3w i pos\u0142a\u0142 w stron\u0119 demona siln\u0105 strug\u0119 wody. Zanim struga dotar\u0142a do celu, potw\u00f3r zasycza\u0142 i krzykn\u0105\u0142: &#8222;Shagaraha&#8221;. Woda zmieni\u0142a si\u0119 w law\u0119, kt\u00f3ra, trafiaj\u0105c w cielsko bestii, powi\u0119kszy\u0142a jej cia\u0142o.&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; Jestem pot\u0119\u017cniejszy ni\u017c kiedy\u015b. Nie pokonasz mnie takimi tandetnymi sztuczkami! Posmakuj tego! &#8211; krzykn\u0105\u0142 Eohdon i pocz\u0105\u0142 miota\u0107 w lorda ognistymi smugami. W tym czasie wypowiada\u0142 zakl\u0119cie, kt\u00f3re mia\u0142o ostatecznie zniszczy\u0107 oponenta.<br \/>\nDrakmore zas\u0142oni\u0142 si\u0119 przed pociskami polem si\u0142owym. Jednak nie spodziewa\u0142 si\u0119, \u017ce Eohdon tak szybko rzuci na niego zakl\u0119cie memorii. Polega ono na tym, \u017ce rzucaj\u0105cy zakl\u0119cie wysy\u0142a promie\u0144 \u015bwiat\u0142a, kt\u00f3ry pod\u0105\u017ca za ofiar\u0105 tak d\u0142ugo, a\u017c w ni\u0105 trafi. Na szcz\u0119\u015bcie, lord by\u0142 w szczytowej formie i po serii unik\u00f3w, ochroni\u0142 si\u0119 czarem neutralizuj\u0105cym zakl\u0119cie demona. W jednej chwili odta\u0144czy\u0142 sekwencj\u0119 krok\u00f3w i krzycz\u0105c: &#8222;Monsmaree!&#8221; wycelowa\u0142 lask\u0119 w niebo. Z oczu w\u0119\u017ca wyp\u0142yn\u0105\u0142 s\u0142up ognistej mazi. Na wysoko\u015bci Eohdona s\u0142up zamieni\u0142 si\u0119 w obrzydliwego potwora, przypominaj\u0105cego wygl\u0105dem glinian\u0105-wodn\u0105 o\u015bmiornic\u0119. Monsmaree rzuci\u0142 si\u0119 na demona. Drakmore dobrze wiedzia\u0142, \u017ce jego &#8222;pupil&#8221; nie ma zbyt wielkich szans w walce z tak pot\u0119\u017cnym przeciwnikiem. Jednak wcale nie chodzi\u0142o o zwyci\u0119stwo. Czarodziej potrzebowa\u0142 po prostu chwili nieuwagi prademona i tylko Monsmaree m\u00f3g\u0142 mu w tym momencie pom\u00f3c. Teraz adept magii m\u00f3g\u0142 rzuci\u0107 czar zmniejszaj\u0105cy magiczn\u0105 aur\u0119 i przeteleportowa\u0107 si\u0119 w ustronne miejsce za ratuszem.Tutaj wyj\u0105\u0142 spod p\u0142aszcza naczynie z jakim\u015b p\u0142ynem oraz li\u015bcie dziwnego ziela. Z naczynia zdj\u0105\u0142 pokrywk\u0119 i zacz\u0105\u0142 rozlewa\u0107 ciecz na ziemi, rysuj\u0105c ni\u0105 pentagram. W \u015brodku wpisa\u0142 kilka magicznych symboli i trzy runy: Eihwaz, Sowulo i Urd. Potem rozkruszy\u0142 ziele i posypa\u0142 nim nakre\u015blony znak. Trzymaj\u0105c lask\u0119 nad \u015brodkiem pentagramu zacz\u0105\u0142 wypowiada\u0107 s\u0142owa zakl\u0119cia:<br \/>\n&#8222;Eisu, mato eisu. Eisu mato, eisu. Damo negiro anno Eohdon morid. Eisu, mato eisu. Eisu mato, eisu. Nekro logido akro, eisu mana partos.&#8221;<br \/>\nPowtarza\u0142 to kilkakrotnie. Pocz\u0105\u0142 powoli znika\u0107 razem z pentagramem, kiedy nie by\u0142o go ju\u017c wida\u0107, okaza\u0142o si\u0119, \u017ce przeni\u00f3s\u0142 si\u0119 na \u015brodek placu, przy kt\u00f3rym sta\u0142 ratusz. Demon, kt\u00f3ry w\u0142a\u015bnie pokona\u0142 Monsmaree, natychmiast zauwa\u017cy\u0142 Drakmore&#8217;a i pos\u0142a\u0142 w jego kierunku wielki deszcz ognia, jednak ka\u017cdy pocisk z b\u0142yskiem odbija\u0142 si\u0119 w odleg\u0142o\u015bci metra od lorda. Eohdon spr\u00f3bowa\u0142 wi\u0119c spopieli\u0107 przeciwnika, ale magiczna zas\u0142ona nie dopuszcza\u0142a do niego \u017cadnych czar\u00f3w. Kiedy prademon wys\u0142a\u0142 w kierunku maga kilka ognistych ps\u00f3w, przeciwnik ko\u0144czy\u0142 w\u0142a\u015bnie powtarzanie zakl\u0119cia po raz si\u00f3dmy.<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; Eisu Eohdon morid! Rakadan! &#8211; krzykn\u0105\u0142 i na besti\u0119 spad\u0142a \u015bwietlna masa. Mieni\u0142a si\u0119 kolorami i emanowa\u0142a ch\u0142odem. Demon wpad\u0142 w sza\u0142, ale ju\u017c nic nie m\u00f3g\u0142 zrobi\u0107. Nad nim otwiera\u0142 si\u0119 portal, kt\u00f3ry powoli go zasysa\u0142. Czerwono-pomara\u0144czowa bestia traci\u0142a sw\u00f3j kszta\u0142t, rozci\u0105ga\u0142a si\u0119 w stron\u0119 jasnego przej\u015bcia. Miastem wstrz\u0105sn\u0105\u0142 przera\u017aliwy, pot\u0119\u017cny ryk, a potem portal rozb\u0142ysn\u0105\u0142 o\u015blepiaj\u0105cym \u015bwiat\u0142em i znikn\u0105\u0142. Zapanowa\u0142a ciemno\u015b\u0107. By\u0142a ju\u017c noc. Pierwszy raz od d\u0142u\u017cszego czasu Garvinellanie mogli to na pewno stwierdzi\u0107, gdy\u017c znik\u0142y chmury. Nad miastem by\u0142o czyste niebo z jasnym miesi\u0105cem w pe\u0142ni. Ludzie wyszli z ukry\u0107 i zacz\u0119li wiwatowa\u0107:<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; Niech \u017cyje Drakmore! Lord Drakmore patronem naszego miasteczka!<br \/>\nW\u0142a\u015bnie, a co z lordem Drakmore? Znajdowa\u0142 si\u0119 nadal na \u015brodku placu. S\u0142ania\u0142 si\u0119 na nogach. By\u0142 wycie\u0144czony i blady. Znik\u0142a ciemno\u015b\u0107 pod jego kapturem. Mo\u017cna by\u0142o ujrze\u0107 jego spokojn\u0105, m\u0142od\u0105, \u0142adn\u0105, ko\u015bcist\u0105 twarz o regularnych rysach, jego ciemnografitowe oczy i kruczoczarne w\u0142osy. Kilku m\u0142odzie\u0144c\u00f3w podbieg\u0142o, by mu pom\u00f3c. Doprowadzili go do domu zmar\u0142ego mera. Tam kobiety przygotowa\u0142y mu straw\u0119 i napoi\u0142y go. Wszystkie cieszy\u0142y si\u0119, \u017ce nareszcie demon zosta\u0142 pokonany. Tylko jedna, bardzo \u0142adna, jasnow\u0142osa dziewczyna chlipa\u0142a w k\u0105ciku. Lord Mercurius Drakmore by\u0142 bardzo spostrzegawczy. Mimo swego ogromnego zm\u0119czenia, zauwa\u017cy\u0142 panienk\u0119 i spyta\u0142 co jej dolega.<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; To c\u00f3rka mera, wielmo\u017cny panie &#8211; odpar\u0142 mu ubrany w \u017c\u00f3\u0142ty kaftan m\u0142odzieniec &#8211; bardzo cierpi po stracie ojca. Zosta\u0142a sierot\u0105. W \u00f3smym roku \u017cycia straci\u0142a matk\u0119. Czarodziej przej\u0105\u0142 si\u0119 losem dziewczyny. Sam by\u0142 sierot\u0105. Jego ojciec zgin\u0105\u0142 w walce z czarnoksi\u0119\u017cnikiem Merkorem, kt\u00f3ry potem zabi\u0142 jego matk\u0119 i oskar\u017cy\u0142 bliskiego przyjaciela Drakmore&#8217;a o t\u0119 zbrodni\u0119. To w\u0142a\u015bnie z tego powodu trzystuczterdziestoletni mag w\u0119drowa\u0142 do Teiwaz.<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;  &#8211; Spr\u00f3buj\u0119 dokona\u0107 kolejnego cudu &#8211; powiedzia\u0142 bardzo cichym, zdradzaj\u0105cym niesamowite wyczerpanie g\u0142osem. &#8211; Przynie\u015bcie odzie\u017c mera. Pami\u0119tajcie, \u017ce musia\u0142 j\u0105 mie\u0107 na sobie chocia\u017c raz.<br \/>\nC\u00f3rka mera natychmiast pobieg\u0142a po ubrania. Nie wiedzia\u0142a, co czarodziej chce zrobi\u0107, ale mia\u0142a nadziej\u0119, \u017ce ujrzy ojca cho\u0107 na chwil\u0119, na kr\u00f3tki moment, tak, by mog\u0142a si\u0119 z nim po\u017cegna\u0107.<br \/>\nPo kilku minutach na stole znalaz\u0142o si\u0119 wszystko, co by\u0142o potrzebne do rytua\u0142u. Ubrania by\u0142y u\u0142o\u017cone tak, jakby mia\u0142 je na sobie cz\u0142owiek. Dzban by\u0142 pe\u0142en wody. Obok znajdowa\u0142a si\u0119 \u015bwieca, gar\u015b\u0107 ziemi, bry\u0142ka gliny i z\u0142oty sygnet mera. Mercurius rzek\u0142 cicho:<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211;  Spr\u00f3buj\u0119 go wskrzesi\u0107, ale musicie mi pom\u00f3c, gdy\u017c jestem bardzo s\u0142aby. Przysu\u0144cie mnie, prosz\u0119, do sto\u0142u.<br \/>\nKiedy znalaz\u0142 si\u0119 przy stole, kaza\u0142 wszystkim chwyci\u0107 si\u0119 za r\u0119ce i utworzy\u0107 kr\u0105g wok\u00f3\u0142 sto\u0142u. Wtedy zacz\u0105\u0142 wypowiada\u0107 s\u0142owa w bardzo dziwnym j\u0119zyku. Sprawia\u0142 on wra\u017cenie mieszanki kilku starych, prawie zapomnianych dialekt\u00f3w. Nie przerywaj\u0105c m\u00f3wienia, Dreamijczyk zapali\u0142 \u015bwiec\u0119, posypa\u0142 ubrania ziemi\u0105, z gliny uformowa\u0142 ludzk\u0105 lew\u0105 r\u0119k\u0119 i na\u0142o\u017cy\u0142 na jej serdeczny palec z\u0142oty sygnet. Nast\u0119pnie umoczy\u0142 j\u0105 w wodzie i za jej pomoc\u0105 skropi\u0142 wod\u0105 ubrania. W ko\u0144cu po\u0142o\u017cy\u0142 j\u0105 w miejscu, gdzie ko\u0144czy\u0142 si\u0119 lewy r\u0119kaw koszuli i wykona\u0142 nad sto\u0142em kilka ruch\u00f3w lask\u0105. Najpierw przesun\u0105\u0142 j\u0105 nad nogawkami spodni, p\u00f3\u017aniej kilka razy obr\u00f3ci\u0142 na wysoko\u015bci serca, w ko\u0144cu dotkn\u0105\u0142 jej czubkiem miejsca, gdzie powinna by\u0107 g\u0142owa mera. Kiedy powiedzia\u0142: &#8222;Rakadam&#8221;, za oknem momentalnie zapad\u0142a nieprzenikniona ciemno\u015b\u0107. Nikt nie widzia\u0142 jeszcze tak czarnej nocy. W jednej chwili zgas\u0142 ksi\u0119\u017cyc. Rozp\u0119ta\u0142a si\u0119 pot\u0119\u017cna burza z piorunami. Panowa\u0142 straszliwy ha\u0142as. Nie by\u0142o s\u0142ycha\u0107 przerw mi\u0119dzy jednym a drugim grzmotem. Odzie\u017c u\u0142o\u017cona na stole zacz\u0119\u0142a si\u0119 wybrzusza\u0107. Powoli pojawia\u0142 si\u0119 w niej do niedawna martwy mer miasta. Mercurius, widz\u0105c, \u017ce jasnow\u0142osa m\u0142\u00f3dka nie mo\u017ce wytrzyma\u0107 i chce rzuci\u0107 si\u0119 ojcu na szyj\u0119, krzykn\u0105\u0142 ostatkiem si\u0142:<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; St\u00f3j! Wszyscy czekajcie a\u017c mer sam wstanie!<br \/>\nNast\u0119pnie zemdla\u0142. Nie widzia\u0142, jak o\u015blepiaj\u0105ca jasno\u015b\u0107 otoczy\u0142\u0105 wstaj\u0105cego mera. Nie widzia\u0142, kiedy ta jasno\u015b\u0107 zgas\u0142a i wszystko wyda\u0142o si\u0119 wr\u00f3ci\u0107 do normy. Nie widzia\u0142 radosnego powitania ojca z c\u00f3rk\u0105.<br \/>\nDziewczyna, kt\u00f3ra mia\u0142a na imi\u0119 Dalia, u\u015bciska\u0142a swego kochanego pap\u0119. Nie posiada\u0142a si\u0119 ze szcz\u0119\u015bcia, ale zaraz przypad\u0142a do Drakmore&#8217;a, widz\u0105c, w jakim jest stanie.<br \/>\n&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; Panie?! Panie?! \u017byjesz?! &#8211; m\u00f3wi\u0142a zaniepokojona, klepi\u0105c go d\u0142oni\u0105 po twarzy. Kiedy przy\u0142o\u017cy\u0142a ucho do jego piersi, stwierdzi\u0142a, \u017ce serce bije. Kaza\u0142a zgromadzonym kobietom przygotowa\u0107 pos\u0142anie dla wybawcy miasta i, by\u0107 mo\u017ce, ca\u0142ego \u015bwiata.Przez ca\u0142e pi\u0119\u0107 dni Dalia opiekowa\u0142a si\u0119 Mercuriusem, jednak on nie odzyskiwa\u0142 przytomno\u015bci. Miejski znachor nie potrafi\u0142 zbudzi\u0107 go ze \u015bpi\u0105czki. Dopiero sz\u00f3stego dnia rano mag otworzy\u0142 oczy. Wielka by\u0142a rado\u015b\u0107 Dalii i innych mieszka\u0144c\u00f3w Garvinell. Kiedy czarodziej ca\u0142kiem odzyska\u0142 si\u0142y, w nowo otwartej gospodzie wyprawiono wielk\u0105 uczt\u0119 na jego cze\u015b\u0107. Podczas biesiady mer wr\u0119czy\u0142 Dreamijczykowi klucze do miasta i zaprosi\u0142 do pozostania w\u015br\u00f3d Garvinellan. Drakmore podzi\u0119kowa\u0142 i grzecznie odm\u00f3wi\u0142. Mia\u0142 przed sob\u0105 d\u0142ug\u0105 drog\u0119 do Teiwaz, gdzie czeka\u0142 na niego przyjaciel w potrzebie. Nie znosz\u0105c po\u017cegna\u0144, korzystaj\u0105c z ciemno\u015bci nocy (ksi\u0119\u017cyc by\u0142 akurat w nowiu), wymkn\u0105\u0142 si\u0119 niezauwa\u017cony unosz\u0105c ze sob\u0105 pieczony udziec jagni\u0119cy. Wyruszy\u0142 w dalsz\u0105 podr\u00f3\u017c. D\u0142ugo\u015b\u0107 trasy troch\u0119 go przera\u017ca\u0142a, jednak odniesione nad prademonem ognia i \u015bmierci\u0105, podw\u00f3jne zwyci\u0119stwo napawa\u0142o go du\u017cym optymizmem. Maszerowa\u0142 do\u015b\u0107 szybko i po nied\u0142ugim czasie ludziom z miasta m\u00f3g\u0142 wydawa\u0107 si\u0119 tylko ma\u0142ym punktem na horyzoncie&#8230;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>opowiadanie nie zwi\u0105zane z Wied\u017aminem<\/p>\n","protected":false},"author":107,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_et_pb_use_builder":"","_et_pb_old_content":"","_et_gb_content_width":"","footnotes":""},"categories":[15],"tags":[],"class_list":["post-492","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-fanfic","et-doesnt-have-format-content","et_post_format-et-post-format-standard"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/492","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/users\/107"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=492"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/492\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=492"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=492"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=492"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}