{"id":459,"date":"2003-08-07T20:36:50","date_gmt":"2003-08-07T20:36:50","guid":{"rendered":"http:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/?p=459"},"modified":"2003-08-07T20:36:50","modified_gmt":"2003-08-07T20:36:50","slug":"smak-wolnosci","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/smak-wolnosci\/","title":{"rendered":"Smak wolno\u015bci"},"content":{"rendered":"<p>Listek. Spada\u0142 powoli, pozwala\u0142 sob\u0105 kierowa\u0107 przez wiatr. Opadaj\u0105c przed twarz\u0105 driady, pomalowanej na zielono z paskiem br\u0105zowym przechodz\u0105cym na skos lewego policzka. Nie mia\u0142 szans jej rozproszy\u0107, oczy skierowane by\u0142y w plecy jakiego\u015b \u017co\u0142daka, kt\u00f3ry dawa\u0142 rado\u015b\u0107 pannie z pobliskiej wioski. &#8222;Nie ma dla was tu miejsca.&#8221;- pomy\u015bla\u0142a driada i wypu\u015bci\u0142a g\u0142odn\u0105 krwi strza\u0142\u0119 do celu. M\u0142odzieniec poczu\u0142 rozchodz\u0105cy przez ca\u0142e cia\u0142o b\u00f3l, stru\u017cka krwi pop\u0142yn\u0119\u0142a z ust. Krzyk. Kobieta zrzuci\u0142a swego martwego kochanka z siebie. Kolejna strza\u0142a utkwi\u0142a jej w krtani. Przez palce p\u0142yn\u0119\u0142a jej krew. Jej \u017cycie. Driada podesz\u0142a do pary martwych kochank\u00f3w. Wydoby\u0142a swe strza\u0142y ze stygn\u0105cych cia\u0142. Odwr\u00f3ci\u0142a si\u0119 i pomaszerowa\u0142 dalej.<\/p>\n<p>&#8211; Nie ma tu dla was miejsca i nigdy nie b\u0119dzie.<\/p>\n<p>Duen Canell. Serce Brokilonu. Miejsce gdzie driady odpoczywaj\u0105, miejsce gdzie szykuj\u0105 si\u0119 na kolejne \u0142owy na nieproszonych go\u015bci. Brathine podnios\u0142a si\u0119 jak zwykle o \u015bwicie. Poderwa\u0142a si\u0119 z ziemi zlana potem.<\/p>\n<p>&#8211; To tylko z\u0142y sen, przecie\u017c nigdy nie b\u0119d\u0119 musia\u0142a opu\u015bci\u0107 tego miejsca w klatce.<\/p>\n<p>Wzi\u0119\u0142a sw\u00f3j \u0142uk i ko\u0142czan ze strza\u0142ami i ruszy\u0142a do lasu po\u017cywi\u0107 si\u0119 tym, co da\u0142a jej natura.<br \/>\nPozdrowi\u0142a ka\u017cd\u0105 inn\u0105 driada, kt\u00f3r\u0105 napotka\u0142a na swej drodze. Zwolni\u0142a dopiero po tym, jak si\u0119 oddali\u0142a od Duen Canell, w miejscu gdzie zaczynaj\u0105 si\u0119 pu\u0142apki. Powolutku pokonywa\u0142a poszczeg\u00f3lne zasadzki. Tam gdzie by\u0142y linki, kt\u00f3re po przerwaniu uwalniaj\u0105 na delikwenta kule naszprycowan\u0105 kolcami, by m\u00f3g\u0142 przed \u015bmierci\u0105 si\u0119 do kogo\u015b przytuli\u0107. Cho\u0107 przechodzi\u0142a t\u0105 \u015bcie\u017cka wiele razy, to i tak si\u0119 lekko ba\u0142a. Pami\u0119ta\u0142a dobrze przestrogi jej nauczycielki o pewnych siebie driadach, kt\u00f3re znajdowano naszpikowane strza\u0142kami, bo my\u015bla\u0142y, \u017ce tu ju\u017c pu\u0142apek nie ma. Odetchn\u0119\u0142a z ulg\u0105 dopiero, kiedy nie my\u015bla\u0142a, lecz by\u0142a pewna, \u017ce zasadzki si\u0119 sko\u0144czy\u0142y. Tak jak ka\u017cdego dnia najpierw uda\u0142a si\u0119 do swoich krzak\u00f3w jag\u00f3d i malin, dopiero po tym jak zaspokoi\u0142a g\u0142\u00f3d uda\u0142a si\u0119 nad Adalatte, by napoi\u0107 siebie i sw\u00f3j p\u0142aszcz. Kroki stawia\u0142a delikatnie jak zawsze, by nie sprawia\u0107 zbytnio b\u00f3lu ziemi. Jak to robi\u0105 ludzie, kt\u00f3rzy zawsze wszystko niszcz\u0105. Jaki\u015b b\u0142ysk o\u015blepi\u0142 j\u0105 na moment, gdy schyla\u0142a si\u0119 na rzek\u0105, by zaczerpn\u0105\u0107 wody. Podnios\u0142a g\u0142ow\u0119 i zauwa\u017cy\u0142a cz\u0142owieka, kt\u00f3ry o\u015blepia\u0142 j\u0105 odbijaj\u0105c od dobrze wypolerowanej klingi promienie s\u0142o\u0144ca. Wyci\u0105gn\u0119\u0142a ci\u0119ciw\u0119 z woreczka i poszuka\u0142a praw\u0105 r\u0119k\u0105 \u0142uku. Jej palce rozpromieni\u0142 b\u00f3l, kiedy kto\u015b na nie nadepn\u0105\u0142. Dlaczego go nie us\u0142ysza\u0142a? My\u015bli bi\u0142y si\u0119 jej ze sob\u0105, tak jak to mo\u017cliwe. Zimny dreszcz przeszed\u0142 Brathine po plecach, gdy zauwa\u017cy\u0142a na smuk\u0142ej twarzy szpiczaste uszy nieznajomego. Ten obrazek i widok pa\u0142ki, kt\u00f3ra pomkn\u0119\u0142a do jej g\u0142owy, utrwali\u0142 si\u0119 driadzie na zawsze . B\u00f3l. Ciep\u0142o krwi. Ciemno\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Ockn\u0119\u0142a si\u0119 dopiero wtedy, kiedy ko\u0142o wozu wjecha\u0142o w wi\u0119ksz\u0105 dziur\u0119 i podrzuci\u0142o j\u0105 do g\u00f3ry. Nie mog\u0142a przez chwile otworzy\u0107 prawej powieki z powodu zakrzep\u0142ej krwi, kt\u00f3ra przyklei\u0142a jej rz\u0119sy do twarzy. Po chwili niekt\u00f3re rz\u0119sy wyrwa\u0142y si\u0119, a niekt\u00f3re odklei\u0142y. Porazi\u0142a j\u0105 jasno\u015b\u0107. Wzrok, jeszcze zamglony, nie rozpoznawa\u0142 kszta\u0142t\u00f3w, lecz sadz\u0105c po tym jak trz\u0119sie musia\u0142a by\u0107 na wozie. Na wozie z KLATK\u0104. Pierwsze, co jej przysz\u0142o do g\u0142owy to zaprzeczenie. Nie mog\u0142a by\u0107 w \u015brodku, nie mog\u0142a. Koszmar si\u0119 dope\u0142nia\u0142. Kiedy odzyska\u0142a ostro\u015b\u0107 zobaczy\u0142a prze kraty w oddali las. Brokilon?<br \/>\nJechali tak ca\u0142y dzie\u0144 dopiero, kiedy si\u0119 zrobi\u0142o naprawd\u0119 ciemno poszukali miejsca na nocleg. Z g\u0142ow\u0105 przyci\u015bni\u0119ta do krat, zauwa\u017cy\u0142a  p\u0142omie\u0144 ogniska. Tak jej si\u0119 zdawa\u0142o, bo tylko raz widzia\u0142a ognisko i tylko takie ma\u0142e, \u017ce ogniki ledwo by\u0142y widoczne. Podjechali bli\u017cej. Z koz\u0142a zeskoczy\u0142 m\u0119\u017cczyzna. Wysoki barczysty z blizn\u0105 na szyi, pewnie po pr\u00f3bie podci\u0119cia mu gard\u0142a. Na pech dla niej nieudanego. Nagle us\u0142ysza\u0142a znajomy d\u017awi\u0119k, ocieranie si\u0119 metalu o metal. Przypomnia\u0142a sobie jak zawsze reagowali ludzie na widok padaj\u0105cego towarzysza ze strza\u0142\u0105 w gardle. Zawsze wyci\u0105gali miecz. Zawsze. Po d\u0142u\u017cszej chwili powr\u00f3ci\u0142 Blizna. Tak go Brathine nazwa\u0142a. Zobaczy\u0142a jak wyciera miecz z posoki.<\/p>\n<p>&#8211; No, panie elfie, tu si\u0119 rozstaniemy, oto nagroda za pomoc w z\u0142apaniu driady dla zamtuza mojego pana &#8211; sakiewka wylecia\u0142a w g\u00f3r\u0119, a lot \u015bledzi\u0142y oczy elfa &#8211; A to jest premia. D\u0142ugouchy nie m\u00f3g\u0142 sprawdzi\u0107 czy z\u0142apa\u0142 swoj\u0105 nagrod\u0119, nie m\u00f3g\u0142 opu\u015bci\u0107 g\u0142owy, gdy\u017c na brodzie poczu\u0142 blokad\u0119 w postaci nagiej klingi, kt\u00f3ra zdecydowanym ruchem przebi\u0142a mu gard\u0142o. &#8211; Za du\u017co p\u0142ac\u0105 za jedn\u0105 z wiewi\u00f3rek. A teraz sprawdz\u0119 jako\u015b\u0107 towaru.<\/p>\n<p>Brathine poczu\u0142a jak wielka r\u0119ka \u0142apie jej g\u0142ow\u0119 i przyciska do krat, jak zak\u0142ada jej sznur na szyj\u0119 i przywi\u0105zuje j\u0105 do krat, g\u0142ow\u0105 nie ruszy. Umys\u0142 sparali\u017cowany strachem wolniej my\u015bla\u0142, wolniej reagowa\u0142. Zabi\u0107. To jedyne s\u0142owo, co pod czaszk\u0105 dudni\u0142o jej jak ryk byka jelenia. Wyrwa\u0142a ze swoim paznokciem poka\u017an\u0105 drzazg\u0119. Zbli\u017cy\u0142 si\u0119. Poczu\u0142a jego pot, jak zrywa jej rzemie\u0144 podtrzymuj\u0105cy  sp\u00f3dniczk\u0119. Poczu\u0142a jak wielki r\u0119ce podnosz\u0105 j\u0105 na kolana. S\u0142yszy jak si\u0142uje si\u0119 z paskiem. Nie widz\u0119 go, cholera, nie widz\u0119 go. Co\u015b w ni\u0105 wesz\u0142o i rozrywa\u0142o od \u015brodka. Do\u015b\u0107. Z\u0142apa\u0142a drzazg\u0119 ca\u0142a d\u0142oni\u0105. Uderzy\u0142a. Posoka spryska\u0142a jej plecy w tej samej chwili jak poczu\u0142a dotyk r\u0105k. Charczenie by\u0142o jedynym d\u017awi\u0119kiem, kt\u00f3ry s\u0142ysza\u0142a. Trz\u0119s\u0105cymi r\u0119kami odwi\u0105za\u0142a g\u0142ow\u0119 i obr\u00f3ci\u0142a si\u0119. Le\u017ca\u0142 martwy z drzazg\u0105 w t\u0119tnicy szyjnej. Szybko za\u0142o\u017cy\u0142a sp\u00f3dniczk\u0119. Przewi\u0105za\u0142a si\u0119 rzemieniem i pobieg\u0142a przed siebie. D\u0142ugie czarne w\u0142osy rozwiewa\u0142 jej wiatr. Tak smakuje wolno\u015b\u0107. Wolna.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>opowiadanie o driadzie<\/p>\n","protected":false},"author":498,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_et_pb_use_builder":"","_et_pb_old_content":"","_et_gb_content_width":"","footnotes":""},"categories":[15],"tags":[],"class_list":["post-459","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-fanfic","et-doesnt-have-format-content","et_post_format-et-post-format-standard"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/459","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/users\/498"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=459"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/459\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=459"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=459"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=459"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}