{"id":394,"date":"2003-08-14T17:41:59","date_gmt":"2003-08-14T17:41:59","guid":{"rendered":"http:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/?p=394"},"modified":"2003-08-14T17:41:59","modified_gmt":"2003-08-14T17:41:59","slug":"honcus","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/honcus\/","title":{"rendered":"Honcu\u015b"},"content":{"rendered":"<p>To nie parodia &#8222;Wied\u017amina&#8221;<br \/>\nTo narodziny nowego superbohatera. <\/p>\n<p>I. <\/p>\n<p>Gdy fioletowow\u0142osy wchodzi\u0142 do miasta nie spojrza\u0142 na niego nawet pies z kulaw\u0105 nog\u0105. Jedynie kilku \u015blepych \u017cebrak\u00f3w skierowa\u0142o g\u0142owy w jego kierunku, spostrzeg\u0142szy jednak, zapewne ponadzmys\u0142owo, \u017ce to golec i oni pozostawili go w spokoju. Nienagabywany przemierzy\u0142 wi\u0119c g\u0142\u00f3wn\u0105, a przy tym jedyn\u0105 ulic\u0119 i dopiero gdy zbli\u017cy\u0142 si\u0119 do gospody niespokojny wiatr zmierzwi\u0142 jego niecodziennego koloru czupryn\u0119.<br \/>\nPchn\u0105\u0142 drzwi. Nie ust\u0105pi\u0142y. Kopn\u0105\u0142 w nie i odczeka\u0142 chwil\u0119. Deski zaskrzypia\u0142y pod czyimi\u015b ci\u0119\u017ckimi krokami.<br \/>\n&#8211; Czego? &#8211; odezwa\u0142 si\u0119 chropowaty g\u0142os, jakiego nie powstydzi\u0142yby si\u0119 nawet zasypane piaskiem wszystkich pusty\u0144 \u015bwiata zawiasy. &#8211; Nie widzi, \u017ce zamkni\u0119te?<br \/>\n&#8211; Jestem um\u00f3wiony &#8211; nie tyle odpowiedzia\u0142 co odwarcza\u0142 nieznajomy tym rodzajem g\u0142osu, jaki mo\u017cna sobie wyrobi\u0107 podrzynaj\u0105c od si\u00f3dmego roku \u017cycia gard\u0142a.<br \/>\n&#8211; Wszyscy tak m\u00f3wi\u0105, a ja potem musz\u0119 zmywa\u0107 krew i pozbywa\u0107 si\u0119 trup\u00f3w &#8211; marudzi\u0142 gospodarz otwieraj\u0105c jednak.<br \/>\nKiedy ju\u017c usun\u0105\u0142 ostatni\u0105 zasuw\u0119 i odpi\u0105\u0142 ostatni \u0142a\u0144cuch, uchyli\u0142 drzwi i zamilk\u0142 natychmiast i tylko spogl\u0105da\u0142 na przybysza z rozdziawion\u0105 g\u0119b\u0105. Nieznajomy by\u0142 bowiem r\u00f3wnie umi\u0119\u015bniony co gospodarz brzuchaty, tyle\u017c wysoki co gospodarz niziutki i tak ponuro milcz\u0105cy jak gospodarz gderliwie rozgadany. Dwa archetypy przygl\u0105da\u0142y si\u0119 sobie nawzajem w milczeniu, po czym ten ni\u017cszy dokonawszy kilku oczywistych spostrze\u017ce\u0144 ust\u0105pi\u0142 drogi wy\u017cszemu.<br \/>\nNieznajomy wkroczy\u0142 do izby zwyczajem tajemniczych zabijak\u00f3w krokiem tyle\u017c zdecydowanym co pow\u015bci\u0105gliwym, niewyzywaj\u0105cym wprawdzie, ale jasno daj\u0105cym do zrozumienia wszystkim obecnym, \u017ce pr\u00f3ba naci\u0105gni\u0119cia go na piwo b\u0119dzie r\u00f3wnoznaczna z samob\u00f3jstwem. By\u0107 mo\u017ce \u015bmier\u0107 nast\u0105pi przez utopienie w kadzi, by\u0142oby to jednak jedyne pocieszenie. Wszystkie rozmowy ucich\u0142y na moment, jak nale\u017cy, by po chwili rozbrzmie\u0107 jeszcze \u017cwawiej i dono\u015bniej w jasnym wyrazie braku zainteresowania i nie zwracania uwagi. Jedynie kilka spojrze\u0144 \u015bledzi\u0142o nieznajomego gdy rozgl\u0105dn\u0105wszy si\u0119 podszed\u0142 do najbardziej zacienionego z  ukrytych stolik\u00f3w i usiad\u0142 za ci\u0119\u017ckim sto\u0142em tak jak siadaj\u0105 koty, gdy pr\u00f3buj\u0105 udawa\u0107 przed mysz\u0105, \u017ce nic a nic ich ona nie obchodzi. Zaraz potem wykona\u0142 dyskretny ruch d\u0142oni\u0105.<br \/>\n&#8211; Ani chybi, b\u0119dzie rozr\u00f3ba &#8211; j\u0119kn\u0105\u0142 gospodarz i niech\u0119tnie powl\u00f3k\u0142 si\u0119 w stron\u0119 przybysza.<br \/>\n&#8211; Piwa! &#8211; warkn\u0105\u0142 na niego nieznajomy, kt\u00f3ry chyba nie potrafi\u0142 inaczej. &#8211; Tylko, \u017ceby to by\u0142o piwo, a nie kozie szczyny z dodatkiem wody!<br \/>\nGospodarz parskn\u0105\u0142 tylko robi\u0105c obra\u017con\u0105 min\u0119 i zawo\u0142a\u0142 Jennk\u0119, dziewk\u0119 s\u0142u\u017cebn\u0105. Potem, nieco potem, pomy\u015bla\u0142: &#8222;W\u0142a\u015bciwie sam tego chcia\u0142em&#8230; Co za licho mnie podkusi\u0142o, \u017ceby wzywa\u0107 Jennk\u0119&#8230;&#8221; Kiedy Jennka podchodzi\u0142a do nieznajomego ca\u0142a sala ko\u0142ysa\u0142a si\u0119 do rytmu jej bioder. I c\u00f3\u017c, \u017ce by\u0142y odrobin\u0119 za szerokie, kiedy potrafi\u0142a tak nimi ko\u0142ysa\u0107&#8230;<br \/>\nPostawi\u0142a dzban piwa przed nieznajomym nieco zbyt gwa\u0142townie, tak, \u017ce odrobina bursztynowego napoju rozchlapa\u0142a jej si\u0119 na d\u0142oni. Szybko zliza\u0142a p\u0142yn jednym poci\u0105gni\u0119ciem j\u0119zyka i u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 do nieznajomego. Dla tego u\u015bmiechu tysi\u0105c okr\u0119t\u00f3w niewyp\u0142yn\u0119\u0142oby prawdopodobnie w morze, jednak mo\u017cnaby dla\u0144 wysup\u0142a\u0107 co nieco z sakiewki. Na nic innego zreszt\u0105 nie liczy\u0142a mrugaj\u0105c do niego zalotnie. Co j\u0105 obchodzi\u0142y jakie\u015b okr\u0119ty.<br \/>\nCho\u0107 mo\u017ce wydawa\u0107 si\u0119 to zdumiewaj\u0105ce, nieznajomy odwzajemni\u0142 jej u\u015bmiech. Taka to by\u0142a po prostu dziewczyna, mo\u017ce niespecjalnie \u0142adna, ale nie spos\u00f3b si\u0119 by\u0142o do niej nie u\u015bmiechn\u0105\u0107.<br \/>\nWidz\u0105c ten u\u015bmiech na ponurej zwykle i zoranej bliznami twarzy przybysza, gospodarz u\u015bwiadomi\u0142 sobie co uczyni\u0142 i zacz\u0105\u0142 po\u015bpiesznie chowa\u0107 \u0142atwo dost\u0119pne dla nisko lataj\u0105cych \u0142aw dzbany i butelki.<br \/>\nI dobrze czyni\u0142. Bowiem kiedy Jennka, ca\u0142y czas odprowadzana nie tyle \u017cyczliwym, co \u0142akomym, spojrzeniem nieznajomego, wraca\u0142a na zaplecze, Rudy Ontek, sta\u0142y bywalec gospody, uszczypn\u0105\u0142 j\u0105 w pulchny ty\u0142ek. Jennka pisn\u0119\u0142a, podskoczy\u0142a i odwracaj\u0105c si\u0119 gwa\u0142townie  trzasn\u0119\u0142a Ontka z rozmachem w pysk. Ontek roze\u015bmia\u0142 si\u0119, odda\u0142 jej, tyle, \u017ce z mniejszym rozmachem, i rechocz\u0105c przyci\u0105gn\u0105\u0142 j\u0105 do siebie. Jak zwykle w pi\u0105tek. Pi\u0105tki by\u0142y bowiem por\u0105 Ontka.<br \/>\nTyle, \u017ce nieznajomy o tym nie wiedzia\u0142. Nie by\u0142 przecie\u017c tutejszy.<br \/>\nJennka wi\u0142a si\u0119 i piszcza\u0142a a Ontek rechota\u0142. Jego kompani te\u017c przybrali radosne miny na swe twarzuchny i tylko g\u0142upek Honcu\u015b  nie u\u015bmiecha\u0142 si\u0119 ze swojego k\u0105tka. Do Honcusia wszystko dociera\u0142o z op\u00f3\u017anieniem.<br \/>\nNieznajomy, dla odmiany, chwyta\u0142 wszystko w lot. Szkoda tylko, \u017ce nie zna\u0142 lokalnych zwyczaj\u00f3w.<br \/>\nWsta\u0142 i pozornie niedba\u0142ym krokiem podszed\u0142 do stolika, przy kt\u00f3rym Ontek szarpa\u0142 si\u0119 z Jennk\u0105. W ca\u0142ej powadze swej postury stan\u0105\u0142 nad rozrechotanym sta\u0142ym klientem i powiedzia\u0142 to, co w takich sytuacjach zwykli m\u00f3wi\u0107 prawdziwie twardzi m\u0119\u017cczy\u017ani:<br \/>\n&#8211; Nie rozlewaj wa\u0107pan piwa.<br \/>\nOntek istotnie rozlewa\u0142  piwo ze swego kufla na prawo i lewo, prawd\u0119 jednak rzek\u0142szy, nie tylko jego nale\u017ca\u0142o za ten fakt wini\u0107. Trudno jest trzyma\u0107 r\u00f3wnocze\u015bnie piwo i wij\u0105c\u0105 si\u0119 niewiast\u0119. Nawet je\u015bli ta niewiasta wije si\u0119 jedynie pro forma.<br \/>\n&#8211; \u017ce co? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 Ontek, do kt\u00f3rego nikt nigdy w \u017cyciu nie powiedzia\u0142 per: &#8222;wa\u0107pan&#8221;. Odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 przy tym do\u015b\u0107 gwa\u0142townie i, naturalnie, rozla\u0142 piwo.<br \/>\nNieznajomemu mign\u0119\u0142a przez moment rumiana twarz Jennki i jego spojrzenie z\u0142agodnia\u0142o. Kiedy jednak spojrza\u0142 zn\u00f3w na Ontka, w jego oczach l\u015bni\u0142a tylko stal.<br \/>\n&#8211; Nie rozlewaj wa\u015b\u0107 piwa &#8211; powt\u00f3rzy\u0142 wi\u0119c g\u0142osem pe\u0142nym tego rodzaju spokoju, od kt\u00f3rego do\u015bwiadczeni karczmarze zaczynaj\u0105 siwie\u0107 na zawo\u0142anie. Zabijaki za\u015b na ca\u0142ym \u015bwiecie powstaj\u0105 z miejsc a  miecze, topory i no\u017ce same wskakuj\u0105 im do r\u0105k.<br \/>\nOntkowi nieobcy by\u0142 nastr\u00f3j, jaki nagle zapanowa\u0142 w gospodzie. Odepchn\u0105\u0142 Jennk\u0119 i wsta\u0142, by spojrze\u0107 nieznajomemu prosto w oczy. Nie uda\u0142o mu si\u0119 to, bowiem, cho\u0107 by\u0142 s\u0142usznego wzrostu, przybyszowi dor\u00f3wna\u0107 nie m\u00f3g\u0142. Jednak gdy wstawa\u0142 napitek w jego kuflu (kt\u00f3rego w przeciwie\u0144stwie do Jennki nie odepchn\u0105\u0142) zako\u0142ysa\u0142 si\u0119 niebezpiecznie, a\u017c kilka jego kropel przekroczy\u0142o rado\u015bnie kraw\u0119d\u017a naczynia i \u017cwawo wymkn\u0119\u0142o si\u0119 na wolno\u015b\u0107.<br \/>\nOntek i nieznajomy przygl\u0105dali si\u0119 przez chwil\u0119 w zamy\u015bleniu piwu sp\u0142ywaj\u0105cemu po spodniach tego drugiego. Cisza narasta\u0142a i przed\u0142u\u017ca\u0142a si\u0119, a\u017c przerwa\u0142 j\u0105 ze swego k\u0105tka g\u0142upi Honcu\u015b, kt\u00f3ry, jako si\u0119 rzek\u0142o, reagowa\u0142 z op\u00f3\u017anieniem:<br \/>\n&#8211; Dobra Ontek, dobra! Dawaj j\u0105, dawaj!<br \/>\nAdwersarze spojrzeli, nieco zdziwieni, na Honcusia. Potem popatrzyli na siebie, a jeszcze potem, ale bardzo szybko, Ontek patrzy\u0142 przez u\u0142amek sekundy na zbli\u017caj\u0105c\u0105 si\u0119 pi\u0119\u015b\u0107 nieznajomego. Przez  ca\u0142kiem sporo nast\u0119pnych chwil m\u00f3g\u0142 sobie spogl\u0105da\u0107 w kt\u00f3r\u0105 tylko stron\u0119 zapragn\u0105\u0142, ale wsz\u0119dzie i tak widzia\u0142 jedynie gwiazdy. Wirowa\u0142y.<br \/>\n&#8211; Przecie\u017c prosi\u0142em wa\u015bci, \u017ceby\u015b nie rozlewa\u0142 piwa &#8211; powiedzia\u0142 z trosk\u0105 nieznajomy i spojrza\u0142 na Jennk\u0119 tym rodzajem spojrzenia, w kt\u00f3rym mo\u017cnaby si\u0119 zakocha\u0107, gdyby si\u0119 akurat nie piszcza\u0142o z przestrachu.<br \/>\nNieznajomy prawid\u0142owo odczyta\u0142 jej pisk i odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 ku Ontkowym kompanom. Pora ju\u017c ku temu by\u0142a najwy\u017csza, bo w\u0142a\u015bnie uporali si\u0119 z wstawaniem.<br \/>\n&#8211; Patrzaj no Regu\u015b, jak to si\u0119 obce w naszym grodzie szarog\u0119si\u0105! &#8211; wydusi\u0142 z siebie ten najni\u017cszy, ale jak ka\u017ce logika opowie\u015bci, najbardziej wygadany.<br \/>\n&#8211; Ano, Derhard, g\u0119si\u0105 si\u0119 &#8211; zgodzi\u0142 si\u0119 z nim ch\u0119tnie olbrzym o niewinnych oczach ma\u0142ego dziecka. By\u0142, cho\u0107 to nieproste, znacznie wy\u017cszy nawet od nieznajomego. Ten potrafi\u0142 to doceni\u0107. Spojrza\u0142 spod na wp\u00f3\u0142 przymkni\u0119tych oczu na Regusia i u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 lekko.<br \/>\n&#8211; Jakie to niewychowane, no! &#8211; pokiwa\u0142 smutno g\u0142ow\u0105 Derhard. &#8211; Przyje\u017cd\u017ca w obce strony i nie zagai mi\u0142o, nie postawi piwa, nie zapyta o koloryt lokalny, tylko od razu w mord\u0119 leci la\u0107. Ot, nie uczy\u0142a was, panie, matka godnie zachowywa\u0107 si\u0119 w obcych stronach! My, chc\u0105c niechc\u0105c, ten trud na siebie wzi\u0105\u015b\u0107 b\u0119dziemy musieli&#8230;<br \/>\n&#8211; Uwa\u017caj, mo\u015bci baka\u0142arzu, bo ze mnie ucze\u0144 krn\u0105brny i nie\u017ale za sk\u00f3r\u0119 mog\u0119 zale\u017a\u0107 -ostrzeg\u0142 go drwi\u0105co nieznajomy, cofaj\u0105c si\u0119, na wszelki wypadek, o krok.<br \/>\n&#8211; Ech, niebezpiecze\u0144stwa zawodu! &#8211; westchn\u0105\u0142 Derhard wznosz\u0105c oczy ku sufitowi gospody. &#8211; Niegodni\u015bmy, ale je na swoje barki we\u017amiemy&#8230;<br \/>\n&#8211; Spr\u00f3bujcie! &#8211; rzuci\u0142 nieznajomy kr\u00f3tko si\u0119gaj\u0105c r\u00f3wnocze\u015bnie ku mieczowi przewieszonemu por\u0119cznie przez plecy.<br \/>\nCisz\u0119 w lokalu zburzy\u0142 szybki tupot n\u00f3g, tych kt\u00f3rzy z r\u00f3\u017cnych powod\u00f3w czekali z ucieczk\u0105 do tej w\u0142a\u015bnie, ostatniej chwili. Nieznajomy i kompanioni Ontka odczekali \u017cyczliwie a\u017c w gospodzie pozostan\u0105 tylko oni, gospodarz i g\u0142upi Honcu\u015b, kt\u00f3ry jeszcze si\u0119 wprawdzie u\u015bmiecha\u0142 szeroko, zacz\u0105\u0142 jednak dostrzega\u0107 co\u015b niepokoj\u0105cego w zasi\u0119gu wzroku.<br \/>\n&#8211; Ale\u017c panowie! &#8211; zawo\u0142a\u0142 za\u0142amuj\u0105c r\u0119ce gospodarz &#8211; Zmi\u0142ujcie si\u0119 prosz\u0119 nade mn\u0105 i nad&#8230; &#8211; urwa\u0142, nie by\u0142o ju\u017c potrzeby doka\u0144cza\u0107 zdania.<br \/>\nZacz\u0119\u0142o si\u0119.<br \/>\nDerhard skoczy\u0142 na nieznajomego z d\u0142ugim sztyletem o szerokim ostrzu. Okaza\u0142 si\u0119 zaskakuj\u0105co szybki, jednak przybysz okr\u0119ci\u0142 si\u0119 tylko zwinnie i wykorzystuj\u0105c rozp\u0119d atakuj\u0105cego pchn\u0105\u0142 go mi\u0119dzy stoliki. Zdawa\u0142 sobie spraw\u0119, \u017ce atak ma\u0142ego mia\u0142 tylko odwr\u00f3ci\u0107 jego uwag\u0119 od olbrzyma. Odskoczy\u0142 i wcale solidna maczuga uderzy\u0142a o pod\u0142og\u0119 w miejscu, w kt\u00f3rym sta\u0142 przed chwil\u0105. Nieznajomy zawirowa\u0142 i odepchni\u0119ty kopniakiem Regu\u015b zatoczy\u0142 si\u0119 i upad\u0142 przewracaj\u0105c st\u00f3\u0142.<br \/>\n&#8211; Heh &#8211; parskn\u0105\u0142 Derhard spomi\u0119dzy powywracanych \u0142aw. &#8211; Prosz\u0119, prosz\u0119, zdolniacha!<br \/>\n&#8211; Heh &#8211; odpowiedzia\u0142 parskni\u0119ciem nieznajomy. &#8211; Prosz\u0119, prosz\u0119, fajt\u0142apy!<br \/>\nDerhard u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 w odpowiedzi pogardliwie. Przerzuci\u0142 sztylet z r\u0119ki do r\u0119ki. Nieznajomy zerkn\u0105\u0142 na podnosz\u0105cego si\u0119 niezdarnie Regusia, zarejestrowa\u0142 te\u017c, \u017ce Honcu\u015b si\u0119ga po widelec przyjmuj\u0105c wyraz twarzy zdumiewaj\u0105co przypominaj\u0105cy zamy\u015blenie. Nie podoba\u0142 mu si\u0119 u\u015bmiech kurdupla. Co\u015b tu by\u0142o zdecydowanie nie tak. Co\u015b przegapi\u0142. Regu\u015b pozbiera\u0142 si\u0119 wreszcie z pod\u0142ogi i rycz\u0105c rzuci\u0142 si\u0119 na przybysza. Ten zr\u0119cznie uchyli\u0142 si\u0119 przed ciosem i ci\u0105\u0142 z p\u00f3\u0142obrotu. Unikn\u0105\u0142 opadaj\u0105cego cielska odskakuj\u0105c krok w ty\u0142. Nie spuszcza\u0142 wzroku z Derharda i tylko instynkt ostrzeg\u0142 go ka\u017c\u0105c mu si\u0119 odwr\u00f3ci\u0107. Z cienia pod schodami skrada\u0142 si\u0119 ku niemu jeszcze jeden m\u0119\u017cczyzna, z kr\u00f3tkim mieczem. Kto\u015b, kto tylko uda\u0142, \u017ce wychodzi wraz z innymi, a naprawd\u0119 ukry\u0142 si\u0119 w ciemno\u015bciach wypatruj\u0105c korzystnego momentu. Widz\u0105c, \u017ce zosta\u0142 odkryty, zakl\u0105\u0142 i przyspieszy\u0142 unosz\u0105c miecz do ciosu. Nieznajomy sparowa\u0142 od do\u0142u wyrzucaj\u0105c miecz napastnika wysoko w g\u00f3r\u0119  i nim jego przeciwnik zd\u0105\u017cy\u0142 zareagowa\u0107, opu\u015bci\u0142 jednym b\u0142yskawicznym ciosem sw\u00f3j miecz, tn\u0105c m\u0119\u017cczyzn\u0119 prostopadle przez twarz.<br \/>\nNieznajomy odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 natychmiast i  nadbiegaj\u0105cy od ty\u0142u Derhard dos\u0142ownie nadzia\u0142 si\u0119 na jego ostrze.<br \/>\n&#8211; Ty sukinsynu! &#8211; dobieg\u0142 nieznajomego g\u0142os Ontka &#8211;  Oni tylko chcieli pofiglowa\u0107! Najwy\u017cej by ci po\u0142amali kulasy!<br \/>\nNie zastanawiaj\u0105c si\u0119 wiele nieznajomy ruszy\u0142 ku niemu. Ontek krzycz\u0105c wyszed\u0142 mu naprzeciw z zakrzywion\u0105 szabl\u0105 orkowej roboty. Wyczeka\u0142 ataku nieznajomego,  jak uczy\u0142 go kiedy\u015b stary Ber\u0142o, co to by\u0142 za m\u0142odu dru\u017cynnikiem u ksi\u0119cia, uchyli\u0142 si\u0119 zaskakuj\u0105co zwinnie i skulony ci\u0105\u0142 z rozmachem. Nie m\u00f3g\u0142 chybi\u0107. Cia\u0142o nieznajomego ci\u0105gle jeszcze uk\u0142ada\u0142o si\u0119 za ciosem jego miecza i samo zmierza\u0142o ku ostrzu ontkowej szabli. A jednak ostatni\u0105 my\u015bl\u0105 Ontka, rozp\u0142atanego jednym p\u0142ynnym ruchem od pachwin ku gard\u0142u, by\u0142o: &#8222;nikt nie mo\u017ce by\u0107 tak szybki!&#8221;<br \/>\nNieznajomemu nie by\u0142o dane odetch\u0105\u0107 z ulg\u0105. Nie zd\u0105\u017cy\u0142 nawet u\u015bmiechn\u0105\u0107 si\u0119 niedbale a triumfalnie, kiedy z\u0142orzecz\u0105c rzuci\u0142a si\u0119 na niego Jennka. Cisn\u0119\u0142a we\u0144 przy tym znalezionym na jednym z nielicznych nie zdemolowanych sto\u0142\u00f3w kuflem. Uchyli\u0142 si\u0119, jak to on, zwinnie, przed tym pociskiem a nie chc\u0105c zrani\u0107 Jennki, chwyci\u0142 j\u0105 lew\u0105, nieuzbrojon\u0105 r\u0119k\u0105. Ugryz\u0142a go, a kiedy zaskoczony pu\u015bci\u0142 j\u0105 na moment, wykorzysta\u0142a to, by kopn\u0105\u0107 go pod kolanem i jeszcze raz, znacznie celniej i bole\u015bniej. Skuli\u0142 si\u0119 z b\u00f3lu dowodz\u0105c tym samym, \u017ce nie nale\u017cy do arcymistrz\u00f3w \u015bpiewania cienkim g\u0142osem  i w spos\u00f3b niewys\u0142owienie pechowy nadzia\u0142 si\u0119 na widelec Honcusia, z kt\u00f3rym ten zmierza\u0142 dzielnie a uparcie ku skrytemu za beczkami gospodarzowi.<br \/>\nPrzez kilka chwil wszyscy przygl\u0105dali si\u0119 konaj\u0105cemu nieznajomemu. Uparcie walczy\u0142 o \u017cycie, jednak nikt nie prze\u017cy\u0142 jeszcze z cia\u0142em obcym wbitym g\u0142\u0119boko w m\u00f3zg. Kiedy ju\u017c przesta\u0142 si\u0119 rusza\u0107, Honcu\u015b pochyli\u0142 si\u0119 i wyszarpn\u0105\u0142 widelec z jego oka.<br \/>\n&#8211; Tak my\u015bla\u0142em &#8211; westchn\u0105\u0142. &#8211; Zrzuci\u0142 mi much\u0119, co to j\u0105 znalaz\u0142em w zupie. Nie b\u0119dzie zwrotu za posi\u0142ek tylko za moje s\u0142owo, co?<br \/>\nPopatrzy\u0142 z nadziej\u0105 na gospodarza.<br \/>\nTen wychyli\u0142 si\u0119 nawet zza beczek, by odpowiedzie\u0107, nie zd\u0105\u017cy\u0142 jednak, bo drzwi gospody otworzy\u0142y si\u0119 z hukiem i wpad\u0142 przez nie zziajany lokalny w\u0142odarz.<br \/>\n&#8211; Uff! Sp\u00f3\u017ani\u0142em si\u0119 troch\u0119 gospodarzu! &#8211; zawo\u0142a\u0142 na wej\u015bcie. &#8211; Nie widzieli\u015bcie tu nikogo nieznajomego? By\u0142em um\u00f3wiony z takim jednym&#8230;<br \/>\n&#8211; Echem&#8230; &#8211; b\u0105kn\u0105\u0142 gospodarz bardzo pragn\u0105c by\u0107 w tej chwili gdzie\u015b bardzo daleko stamt\u0105d. W\u0142odarz odsapn\u0105\u0142 i wreszcie dotar\u0142 do niego bajecznie kolorowy krajobraz po masakrze, w kt\u00f3ry wdepn\u0105\u0142. Ze wszystkimi szczeg\u00f3\u0142ami, a to oznacza, \u017ce tak\u017ce z trupem nieznajomego na \u015brodku sali.<br \/>\n&#8211; No tak &#8211; westchn\u0105\u0142. &#8211; Mog\u0142em si\u0119 tego spodziewa\u0107&#8230;<br \/>\nNieco b\u0142\u0119dnym wzrokiem potoczy\u0142 po zgromadzonych.<br \/>\nJennka spr\u00f3bowa\u0142a u\u015bmiechn\u0105\u0107 si\u0119 nie\u015bmia\u0142o.<br \/>\n&#8211; To kto nam teraz, kurwa, zabije strzyg\u0119???!!! &#8211; rykn\u0105\u0142 na ni\u0105. <\/p>\n<p>II. <\/p>\n<p>&#8211; Bo w mojej zupie by\u0142a mucha &#8211; t\u0142umaczy\u0142 cierpliwie po raz setny Honcu\u015b u\u015bmiechaj\u0105c si\u0119 ca\u0142y czas. Od tego durnego u\u015bmiechu zbiera\u0142o si\u0119 w\u0142odarzowi na md\u0142o\u015bci. Za dwa dni mia\u0142 nawiedzi\u0107 gr\u00f3d z okazji wielkich \u0142ow\u00f3w przed kolejn\u0105 wojenk\u0105 ksi\u0105\u017ce. Uczynni ksi\u0105\u017c\u0119cy heroldzi szepn\u0119li w\u0142odarzowi, \u017ce ksi\u0105\u017ce lubi przede wszystkim porz\u0105dek a nie lubi przede wszystkim cud\u00f3w. Tymczasem w\u0142odarz mia\u0142 u siebie nieporz\u0105dek i w dodatku z cudem. Cudem by\u0142a cholerna strzyga, kt\u00f3ra zal\u0119g\u0142a si\u0119 w ruinach zamczyska na wzg\u00f3rzu i wida\u0107 bardzo jej si\u0119 tam spodoba\u0142o bo ani my\u015bla\u0142a si\u0119 z nich rusza\u0107.<br \/>\nChyba, \u017ce noc\u0105. Na posi\u0142ek.<br \/>\nWin\u0119 za zaistnienie strzygi ponosi\u0142, w pewnym stopniu, sam ksi\u0105\u017ce. On to bowiem, kiedy dopiero aspirowa\u0142 do swej funkcji g\u0142owy pa\u0144stwa, zaszlachtowa\u0142 poprzedniego ksi\u0119cia i na wszelki wypadek, by zalegalizowa\u0107 szlachtowanie, o\u017ceni\u0142 si\u0119 z jego \u017con\u0105. Czy byli ze sob\u0105 zbyt blisko spokrewnieni, czy te\u017c dosi\u0119g\u0142o ich przekle\u0144stwo w\u0142\u00f3cz\u0105cego si\u0119 po zamku ksi\u0105\u017c\u0119cym upiora, do\u015b\u0107, \u017ce to co si\u0119 urodzi\u0142o z tego zwi\u0105zku nie przypomina\u0142o ani ksi\u0119cia ani ksi\u0119\u017cnej ani w og\u00f3le cz\u0142owieka.<br \/>\nBy\u0142o niew\u0105tpliwie p\u0142ci &#8230; hmmm&#8230; pi\u0119knej (umownie), jednak im wi\u0119cej lat mia\u0142o, tym bardziej jasne si\u0119 stawa\u0142o, \u017ce nie cz\u0142owiekiem jest a strzyg\u0105. Po siedemdziesi\u0105tej rozszarpanej mamce, ksi\u0105\u017ce zafrasowany wielce uzna\u0142, \u017ce trzeba si\u0119 niewygodnej potomkini pozby\u0107 czym pr\u0119dzej i w tajemnicy przed ksi\u0119\u017cn\u0105 wys\u0142a\u0142 strzyg\u0119 do lasu wraz z my\u015bliwym, kt\u00f3ry mia\u0142 problem za\u0142atwi\u0107.<br \/>\nJak to jednak czasem bywa to problem za\u0142atwi\u0142 my\u015bliwego, a potem, obra\u017cony na ca\u0142y \u015bwiat, przycz\u0142apa\u0142 do ruin nad miastem i tam ju\u017c pozosta\u0142. W\u0142odarzowi wydawa\u0142o si\u0119 jednak, \u017ce do ksi\u0119cia mo\u017ce nie trafi\u0107 takie t\u0142umaczenie. Jedyne co mog\u0142o  do niego trafi\u0107, to wykurzenie strzygi. Przynajmniej na czas jego pobytu.<br \/>\nWysy\u0142ano wi\u0119c do strzygi pos\u0142\u00f3w z propozycjami chwilowego przekwaterowania. Pos\u0142\u00f3w przyjmowa\u0142a ch\u0119tnie i nawet przesta\u0142a schodzi\u0107 do wsi po posi\u0142ki, jednak wynie\u015b\u0107 si\u0119 nie zamierza\u0142a.<br \/>\nW\u0142odarz wysup\u0142a\u0142 wi\u0119c z i tak ju\u017c niemal pustej kasy grodu (ech te wydatki na ugoszczenie ksi\u0119cia) ostatnie grosze i wynaj\u0105\u0142 za nie zawodowego zab\u00f3jc\u0119 potwor\u00f3w. Ten pieni\u0105dze wzi\u0105\u0142 z g\u00f3ry (przeznaczy\u0142 je na sierociniec dla kr\u00f3lewskich sierot z zadatkami na mesjaszy), przyby\u0142 i zgin\u0105\u0142. A zab\u00f3jca siedzia\u0142 teraz przed w\u0142odarzem i domaga\u0142 si\u0119 zwrotu p\u00f3\u0142\u0107wierci grosza za zup\u0119, w kt\u00f3rej znalaz\u0142 much\u0119.<br \/>\n&#8211; Jak ty\u015b to zrobi\u0142? &#8211; westchn\u0105\u0142 po raz setny w pe\u0142nym zdumienia przygn\u0119bieniu w\u0142odarz. &#8211; To by\u0142 najwi\u0119kszy r\u0119baj\u0142o po tej stronie g\u00f3r! Nikt mu nie m\u00f3g\u0142 sprosta\u0107!<br \/>\nNie powinien by\u0142 pyta\u0107.<br \/>\nHoncu\u015b westchn\u0105\u0142. Po raz pierwszy w \u017cyciu przysz\u0142o mu do g\u0142owy, \u017ce niekt\u00f3rzy wyj\u0105tkowo ci\u0119\u017cko kojarz\u0105.<br \/>\n&#8211; Bo tam by\u0142a mucha &#8211; wyja\u015bni\u0142 cierpliwie. &#8211; I ja\u017cem szed\u0142 j\u0105 pokaza\u0107 gospodarzowi, coby&#8230;<br \/>\n&#8211; Czekaj, czekaj! &#8211; przerwa\u0142 mu w\u0142odarz &#8211; I nic dziwnego nie zwr\u00f3ci\u0142o twojej uwagi?<br \/>\nWyraz skupienia pojawi\u0142 si\u0119 na twarzy Honcusia.<br \/>\nMusia\u0142o troch\u0119 potrwa\u0107 nim przetrawi\u0142 pytanie w\u0142odarza i jeszcze troch\u0119 zanim odnalaz\u0142 na nie odpowied\u017a. W tym czasie w\u0142odarz zd\u0105\u017cy\u0142 lekko posiwie\u0107, za ka\u017cdym razem bowiem gdy s\u0142ysza\u0142 jaki\u015b ha\u0142as za oknem, zrywa\u0142 si\u0119 przekonany, \u017ce to ksi\u0105\u017ce przyje\u017cd\u017ca przed czasem. &#8222;gdybym cho\u0107 nie wysy\u0142a\u0142 tej depeszy &#8211; wzdycha\u0142 &#8211; \u017ce wszystko za\u0142atwione&#8230;&#8221;<br \/>\n&#8211; Ano tak! &#8211; ucieszy\u0142 si\u0119 nagle Honcu\u015b &#8211; By\u0142o dziwne! Ja\u017cem siem nawet zdziwi\u0142 wtedy, pami\u0119tam!<br \/>\nI u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 czule do w\u0142odarza, szcz\u0119\u015bliwy, \u017ce uda\u0142o mu si\u0119 go zadowoli\u0107, znajduj\u0105c odpowied\u017a na jego pytanie.<br \/>\n&#8211; Tak Honcusiu? &#8211; zm\u0119czonym g\u0142osem spr\u00f3bowa\u0142 go zach\u0119ci\u0107 w\u0142odarz. &#8211; Pozw\u00f3l, \u017ce ci pomog\u0119. Nie zdziwili ci\u0119 ci faceci siek\u0105cy si\u0119 nawzajem mieczami na \u015brodku sali?<br \/>\n&#8211; Faceci? &#8211; Honcu\u015b zmarszczy\u0142 brwi. Pytanie o facet\u00f3w by\u0142o nie fair. Jak si\u0119 rozmawia o jednym, nie powinno si\u0119 nagle zmienia\u0107 tematu. Ale dziwny ten w\u0142odarz&#8230; &#8211; Faceci w\u0142odarzu? Nie wiem&#8230; Ale ta mucha! Ona ci\u0105gle jeszcze macha\u0142a skrzyd\u0142ami, w\u0142odarzu! Chocia\u017c tak d\u0142ugo siedzia\u0142a w tej zupie, \u017ce powinna w niej chyba uton\u0105\u0107, nie? I \u0142ypa\u0142a na mnie oczami, w\u0142odarzu. Dziwne, no&#8230; I ja\u017cem wymy\u015bli\u0142, \u017ce ona specjalnie mi wpad\u0142a do zupy i j\u0105 mi \u017cre. I dlatego ja \u017cem poszed\u0142 po swoje pieni\u0105dze do gospodarza, bo niby z jakiej racji on hoduje se swoje muchy na mojej zupie, co\u017cem za ni\u0105 zap\u0142aci\u0142? I tak to sobie&#8230;<br \/>\nW tym momencie w\u0142odarz ockn\u0105\u0142 si\u0119 ze zdumienia i zareagowa\u0142.<br \/>\nPi\u0119tna\u015bcie minut p\u00f3\u017aniej przesta\u0142 dusi\u0107 Honcusia, bo nie do\u015b\u0107, \u017ce nie\u017ale si\u0119 tym zm\u0119czy\u0142, to jeszcze to bydle w og\u00f3le duszenia nie zauwa\u017cy\u0142o.<br \/>\n&#8211; Honcu\u015b, ty bydlaku! Ty mnie zabijesz! &#8211; sapn\u0105\u0142 z trudem \u0142api\u0105c oddech.<br \/>\nHoncu\u015b, nauczony do\u015bwiadczeniem przytakiwa\u0107 gdy nie rozumie, skin\u0105\u0142 us\u0142u\u017cnie g\u0142ow\u0105 i u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 po swojemu.<br \/>\nBy\u0107 mo\u017ce, gdyby nie te przytakni\u0119cie i nie ten u\u015bmiech debila, w\u0142odarzowi nie za\u015bwita\u0142aby my\u015bl tyle\u017c rozpaczliwa co absurdalna.<br \/>\nA gdyby nawet za\u015bwita\u0142a, pewnie odegna\u0142by j\u0105 ze \u015bmiechem, gdyby Honcu\u015b nie spyta\u0142:<br \/>\n&#8211; To jak b\u0119dzie z t\u0105 moj\u0105 zup\u0105 w\u0142odarzu? Bo ja tak se kombinuj\u0119, \u017ce mi si\u0119 ona s\u0142usznie nale\u017cy&#8230;<br \/>\n&#8211; Honcu\u015b!!! &#8211; rykn\u0105\u0142 zgn\u0119bionym i pe\u0142nym rozpaczy g\u0142osem w\u0142odarz &#8211; Ja ci osobi\u015bcie za t\u0105 zup\u0119 zwr\u00f3c\u0119! I jeszcze dostaniesz ode mnie na dwadzie\u015bcia takich zup! Ale musisz najpierw co\u015b dla mnie zrobi\u0107!<br \/>\n&#8211; A co takiego, w\u0142odarzu? &#8211; zapyta\u0142 zaciekawiony Honcu\u015b.<br \/>\n&#8211; Ty p\u00f3jdziesz do zamczyska i zabijesz dla mnie strzyg\u0119! &#8211; wyszepta\u0142 w\u0142odarz, a oczy rozb\u0142ys\u0142y mu przy tym diabelsko. &#8211; Bo\u015b zabi\u0142 mojego zab\u00f3jc\u0119, wi\u0119c to mi si\u0119 chyba s\u0142usznie od ciebie nale\u017cy, nie?<br \/>\nHoncu\u015b doszed\u0142 do wniosku, \u017ce jest w tym troch\u0119 racji i skin\u0105\u0142 g\u0142ow\u0105 na znak zgody. Zaraz te\u017c zacz\u0105\u0142 si\u0119 podnosi\u0107 z krzes\u0142a.<br \/>\n&#8211; No to id\u0119, co tu tak b\u0119d\u0119 po pr\u00f3\u017cnicy siedzia\u0142, kiedy si\u0119 na wiecz\u00f3r zbiera, a to pora na strzyg\u0119 najlepsza&#8230;<br \/>\nW\u0142odarz przygl\u0105da\u0142 mu si\u0119 w milczeniu. Zbli\u017ca\u0142a si\u0119 w\u0142a\u015bnie p\u00f3\u0142noc, jednak Honcu\u015b nawet na up\u0142yw czasu reagowa\u0142 z op\u00f3\u017anieniem.<br \/>\n&#8222;Kt\u00f3rekolwiek zginie, przynajmniej jednego si\u0119 pozb\u0119d\u0119!&#8221; &#8211; pomy\u015bla\u0142 i ta my\u015bl przynios\u0142a mu odrobin\u0119 ulgi.<br \/>\nHoncu\u015b odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 jeszcze ku niemu w drzwiach. By\u0142 dziwnie czerwony na twarzy.<br \/>\n&#8211; Strasznie dzi\u015b duszny wiecz\u00f3r, panie w\u0142odarzu &#8211; wyrz\u0119zi\u0142. Oczy wy\u0142azi\u0142y mu na wierzch. &#8211; Pewnie b\u0119dzie pada\u0107. My\u015bli pan, \u017ce to  dobrze na strzyg\u0119?<br \/>\n&#8222;Na bog\u00f3w! Nawet jego cia\u0142o jest tak g\u0142upie, \u017ce reaguje z op\u00f3\u017anieniem!&#8221; &#8211; zorientowa\u0142 si\u0119 w\u0142odarz.<br \/>\nI nagle zapragn\u0105\u0142 by to strzyga ocala\u0142a z tego pojedynku.<br \/>\nNie by\u0142 jednak pewien, czy ma ona jakiekolwiek szanse w starciu z Honcusiem. <\/p>\n<p>III. <\/p>\n<p>Bycie strzyg\u0105 ma swoje z\u0142e strony, z kt\u00f3rych wcale nie najbardziej bagateln\u0105 jest fakt, \u017ce wszyscy chc\u0105 ci\u0119 zabi\u0107.<br \/>\nBycie strzyg\u0105 ma jednak tak\u017ce swoje dobre strony.<br \/>\nW\u015br\u00f3d nich za\u015b i t\u0105, \u017ce zwykle to ty ich wszystkich zabijasz.<br \/>\nTyle, \u017ce wtedy ludzie zaczynaj\u0105 si\u0119 szw\u0119da\u0107 mo\u017cliwie jak najdalej od ciebie i musisz si\u0119 nie\u017ale na\u0142azi\u0107, \u017ceby mie\u0107 co do g\u0119by w\u0142o\u017cy\u0107.<br \/>\nStrzygi wyposa\u017cone s\u0105 w m\u00f3zg gwarantuj\u0105cy szybko\u015b\u0107 reakcji. To niezb\u0119dne je\u015bli chce si\u0119 by\u0107 d\u0142ugo \u017cyj\u0105c\u0105 strzyg\u0105. Jednak owa szybko\u015b\u0107 reakcji bierze si\u0119 g\u0142\u00f3wnie st\u0105d, \u017ce m\u00f3zg strzygi nie przywi\u0105zuje wi\u0119kszego znaczenia do g\u0142\u0119bszych refleksji. W\u0142a\u015bciwie tylko by one przeszkadza\u0142y. Dla strzygi ca\u0142y \u015bwiat dzieli si\u0119 na to, co mo\u017cna zje\u015b\u0107 i na to czego zje\u015b\u0107 si\u0119 nie da. W\u015br\u00f3d cz\u0119\u015bci jadalnej \u015bwiata wyr\u00f3\u017cnia ona za\u015b to, co jeszcze przed ni\u0105 ucieka oraz to, co jest ju\u017c po\u017cerane.<br \/>\nDo tego, jak\u017ce klarownego obrazu rzeczywisto\u015bci, nasza strzyga, musia\u0142a, nieboraczka, doda\u0107 zupe\u0142nie nowy element.<br \/>\nCo\u015b, co jest potencjalnie jadalne, ale lezie na ni\u0105 jakby nigdy nic.<br \/>\nDlatego, cho\u0107 zwykle bezrefleksyjna, tym razem strzyga zawaha\u0142a si\u0119 przed atakiem.<br \/>\nTen przeb\u0142ysk zdumionej w\u0142asnym zaistnieniem inteligencji okaza\u0142 si\u0119 za\u015b dla niej zgubny. Honcu\u015b bowiem &#8211; on to wszak\u017ce by\u0142 &#8211; zdaj\u0105c sobie spraw\u0119 z faktu i\u017c przysz\u0142o mu wyruszy\u0107 na szczeg\u00f3lnie niebezpieczne polowanie, skrada\u0142 si\u0119 na wzg\u00f3rze zamkowe czujny i spi\u0119ty. Nerwy mia\u0142 napi\u0119te jak postronki a wszystkie zmys\u0142y wyostrzone do granic mo\u017cliwo\u015bci.<br \/>\nCo oznacza\u0142o tyle, \u017ce dojrza\u0142 strzyg\u0119 na u\u0142amek sekundy przed tym, nim na ni\u0105 nast\u0105pi\u0142.<br \/>\n&#8211; Ha! &#8211; zakrzykn\u0105\u0142 i przywali\u0142 jej w \u0142eb zabran\u0105 z gospody maczug\u0105.<br \/>\nOszo\u0142omienie wywo\u0142ane tym ciosem wygna\u0142o z \u0142ba strzygi niebezpieczne zadumanie.Mog\u0142a teraz przyst\u0105pi\u0107 do w\u0142a\u015bciwych sobie, strzy\u017cych reakcji. Skoczy\u0142a na Honcusia i dopad\u0142a go, cho\u0107 po drodze oberwa\u0142a jeszcze dwa razy maczug\u0105. Potem jednak dosi\u0119g\u0142a napastnika (tj. w rozumieniu strzygi &#8211; posi\u0142ek nieuciekaj\u0105cy) i zacz\u0119\u0142a szarpa\u0107 go pazurami i k\u0105sa\u0107. Nie wychodzi\u0142o jej to r\u00f3wnie znakomicie jak we wszystkich dotychczasowych przypadkach, by\u0142a bowiem nieco os\u0142abiona po dw\u00f3ch Honcusiowych ciosach, ci\u0105gle jeszcze mia\u0142a jakie\u015b szanse. Tak wi\u0119c strzyga gryz\u0142a i drapa\u0142a, za\u015b Honcu\u015b wali\u0142.<br \/>\nKt\u00f3re\u015b z nich musia\u0142o w ko\u0144cu ust\u0105pi\u0107. <\/p>\n<p>Tej nocy nikt nie spa\u0142 w miasteczku. Potworne, nieludzie ryki i wycia nios\u0142y si\u0119 ze wzg\u00f3rza ku dolinie i nie by\u0142o takiej osoby, kt\u00f3ra nie zdawa\u0142a sobie sprawy z rozgrywaj\u0105cej si\u0119 w\u0142a\u015bnie okrutnej walki. Mo\u017ce tylko Jennka i Gotrek byli zbyt zaj\u0119ci sob\u0105 nawzajem by zauwa\u017cy\u0107 cokolwiek wi\u0119cej. Normalnie Gotrek mia\u0142 prawo do Jennki tylko w \u015brody, skoro jednak pi\u0105tki zwolni\u0142y si\u0119 tak niespodziewanie, korzysta\u0142 z okazji, a czyni\u0142 to z takim zapa\u0142em, \u017ce pokrzykiwania Jennki i jego radosne posapywanie niemal zag\u0142uszy\u0142y ryki ze wzg\u00f3rza. I przynajmniej najbli\u017csi s\u0105siedzi Jennki woleli z przyjemno\u015bci\u0105 pows\u0142uchiwa\u0107 si\u0119 w odg\u0142osy u s\u0105siad\u00f3w, ni\u017c makabryczne echa walki pod ruinami zamczyska. Wie\u015b\u0107 o szalonej nocy u Jennki rozesz\u0142a si\u0119 po mie\u015bcie lotem b\u0142yskawicy i ju\u017c po chwili sta\u0142o pod jej oknami ca\u0142e miasto. Ludzie nie mieli tam bowiem wielu rozrywek, nie licz\u0105c strzygi i mordobi\u0107 w gospodzie. A te zd\u0105\u017cy\u0142y im ju\u015b spowszednie\u0107.<br \/>\n&#8211; To jest przynajmniej kontruk&#8230; konkrukt&#8230; No takie, \u017cycie daj\u0105ce &#8211; t\u0142umaczy\u0142 przyby\u0142emu ukruci\u0107 nierz\u0105d w\u0142odarzowi lokalny szuler i poeta, przezwany od najch\u0119tniej u\u017cywanej karty As Kier.<br \/>\n&#8211; Ju\u017c ja ci dam rzyci! &#8211; warkn\u0105\u0142 na niego w\u0142odarz, ale s\u0142ysz\u0105c nag\u0142e chichoty dobiegaj\u0105ce z t\u0142umu, zorientowa\u0142 si\u0119, \u017ce odrobin\u0119 si\u0119 zagalopowa\u0142. &#8211; W \u0142eb ci dam! Ech&#8230; No dobra, m\u00f3w co tam widzisz!<br \/>\nAs Kier siedzia\u0142 bowiem na drzewie i relacjonowa\u0142 wszystkim zgromadzonym na ulicy widoki, do kt\u00f3rych jedynie \u015bcie\u017cka d\u017awi\u0119kowa by\u0142a powszechnie dost\u0119pna.<br \/>\n&#8211; No wi\u0119c, wszystko kr\u0119ci si\u0119 w kwestii rzyci&#8230; &#8211; relacjonowa\u0142 poeta a\u017c panie mdla\u0142y, a panowie u\u015bmiechali si\u0119 szerzej i szerzej.<br \/>\nA kiedy jego ochryp\u0142y tak od emocji jak od przem\u0119czenia g\u0142os oznajmi\u0142:<br \/>\n&#8211; Sko\u0144czyli! &#8211; ludzie zorientowali si\u0119, \u017ce ju\u017c \u015bwita.<br \/>\nZa\u015b w\u0142odarz odkry\u0142, \u017ce nie tylko Jennka i Gotrek umilkli.<br \/>\n&#8211; Hej ludzie! &#8211; zawo\u0142a\u0142 &#8211; Strzyga! Na demony, zapomnieli\u015bmy o strzydze! Le\u0107cie\u017c tam, zobaczcie czy z Honcusia co zosta\u0142o!<br \/>\nKilku jego podw\u0142adnych stra\u017cnik\u00f3w, aczkolwiek niech\u0119tnie, pobieg\u0142o. Rych\u0142o wr\u00f3cili z okrutnie poszarpanym Honcusiem, w kt\u00f3rym niewiele ju\u017c krwi zosta\u0142o. U jego rozp\u0142atanego gard\u0142a wisia\u0142y bitki z strzygi.<br \/>\nW\u0142odarz pochyli\u0142 si\u0119 nad bohaterem. Ran, jakie odni\u00f3s\u0142 nikt nie m\u00f3g\u0142 prze\u017cy\u0107.<br \/>\nOddycha\u0142.<br \/>\n&#8211; Medyka! &#8211; zawo\u0142a\u0142 wstaj\u0105c &#8211; Rych\u0142o mi tu medyka! Ratujcie\u017c tego nieszcz\u0119snego idiot\u0119, p\u00f3ki si\u0119 jeszcze nie zorientowa\u0142, \u017ce nie \u017cyje! A pospieszcie si\u0119! Ksi\u0105\u017c\u0119ce mo\u015bci b\u0119d\u0105 chcia\u0142y pozna\u0107 tego, kt\u00f3ry uratowa\u0142 miasto!<br \/>\nRaz jeszcze popatrzy\u0142 na Honcusia. Uparcie oddycha\u0142.<br \/>\n&#8222;Co za g\u0142upie cia\u0142o!&#8221; &#8211; pomy\u015bla\u0142 &#8211; &#8222;Nie wie jeszcze, \u017ce nie \u017cyje..No, ale jest szansa, \u017ce si\u0119 nie dowie, jak je medyk szybko pozszywa&#8230; I wtedy Honcu\u015b stanie przed ich ksi\u0105\u017c\u0119cymi mo\u015bciami&#8230;&#8221;<br \/>\nA poniewa\u017c w\u0142odarz bardzo Ich Ksi\u0105\u017c\u0119cych Mo\u015bci nie lubi\u0142, ogromnie go wizja tego spotkania cieszy\u0142a. <\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>To nie parodia wied\u017amina&#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":169,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_et_pb_use_builder":"","_et_pb_old_content":"","_et_gb_content_width":"","footnotes":""},"categories":[42],"tags":[],"class_list":["post-394","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-humor","et-doesnt-have-format-content","et_post_format-et-post-format-standard"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/394","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/users\/169"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=394"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/394\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=394"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=394"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=394"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}