{"id":337,"date":"2003-03-03T20:12:15","date_gmt":"2003-03-03T20:12:15","guid":{"rendered":"http:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/?p=337"},"modified":"2003-03-03T20:12:15","modified_gmt":"2003-03-03T20:12:15","slug":"list","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/list\/","title":{"rendered":"List"},"content":{"rendered":"<p><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt; \">Przedmowa:<br \/>\nPo ostatnim zamieszaniu postanowi\u0142em jeszcze co\u015b napisa\u0107, bior\u0105c pod uwag\u0119 kilka spostrze\u017ce\u0144 os\u00f3b czytaj\u0105cych. Tym razem b\u0119dzie bez \u017cadnych nadzwyczajnych fajerwerk\u00f3w. My\u015bl\u0119, \u017ce dialogi nadal mi nie wychodz\u0105, ale staram si\u0119 wczu\u0107 w postacie. Po prostu musz\u0119 jeszcze troch\u0119 popracowa\u0107. Mo\u017ce jeszcze nie nadszed\u0142 m\u00f3j czas na pisanie, ale gdzie\u015b s\u0142ysza\u0142em, \u017ce im wcze\u015bniej si\u0119 zacznie, tym lepiej si\u0119 sko\u0144czy. W ka\u017cdym razie zapraszam do lektury \ud83d\ude42<\/p>\n<p><\/span><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt; font-weight:bold\"><P ALIGN=CENTER><\/span><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt; font-weight:bold\">List<br \/>\n<\/P><br \/>\n<\/span><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt; font-weight:normal\">\tM\u0142oda elfka jecha\u0142a owego feralnego dnia na swym karym koniu w kierunku lasu Orinio. By\u0142 to s\u0142oneczny letni poranek, w kt\u00f3rym nale\u017ca\u0142oby cieszy\u0107 si\u0119 ka\u017cd\u0105 chwil\u0105 tak, jakczyni&nbsp;\u0142a to Liena. Wko\u0142o s\u0142ycha\u0107 by\u0142o upajaj\u0105ce odg\u0142osy natury: pi\u0119kny \u015bwiergot ptak\u00f3w, wspania\u0142\u0105 gr\u0119 konik\u00f3w polnych i szum listk\u00f3w przydro\u017cnych drzew muskanych lekkim powiewem ciep\u0142ego wiaterku. Nic nie zapowiada\u0142o tego, co mia\u0142o si\u0119 za chwil\u0119 wydarzy\u0107.<br \/>\n\tZ tej bajki wytr\u0105ci\u0142 j\u0105 \u015bwist strza\u0142y, kt\u00f3ra przelecia\u0142a tu\u017c przed jej nosem i wbi\u0142a si\u0119w&nbsp;drzewo. Przera&nbsp;\u017cona elfka momentalnie \u015bci\u0105gn\u0119\u0142a lejce i zeskoczy\u0142a z konia, zdejmuj\u0105c jednocze\u015bnie sw\u00f3j zielony \u0142uk z plec\u00f3w. Rozejrza\u0142a si\u0119 wko\u0142o, lecz niczego nie dostrzeg\u0142a. Powoli wyci\u0105gn\u0119\u0142a strza\u0142\u0119 z ko\u0142czanu i przy\u0142o\u017cy\u0142a j\u0105 do ci\u0119ciwy. Po kilku chwilach poczu\u0142a dotyk stali na swym gardle i us\u0142ysza\u0142a zza swych plec\u00f3w niski z\u0142owrogi g\u0142os:<br \/>\n&#8211; Pu\u015b\u0107 t\u0119 bro\u0144 z \u0142aski swojej, albo gorzko tego po\u017ca\u0142ujesz, \u015blicznotko.<br \/>\nUczyni\u0142a, jak nakaza\u0142 osobnik stoj\u0105cy za jej plecami, po czym zapyta\u0142a:<br \/>\n&#8211; Czego ode mnie chcesz?<br \/>\n&#8211; G\u0142upie pytanie. A czego niby mo\u017ce chcie\u0107 z\u0142odziej na trakcie, jak nie kosztowno\u015bci. Oddaj mi wszystko, co masz, a pozwol\u0119 ci zachowa\u0107 \u017cycie.<br \/>\n&#8211; Wszystko jest w torbach na koniu. We\u017a te\u017c m\u00f3j \u0142uk, ale nie r\u00f3b mi krzywdy&#8230;<br \/>\n&#8211; No dobrze, ale najpierw ci\u0119 zwi\u0105\u017c\u0119, aby\u015b nie mog\u0142a mnie pozna\u0107. Daj r\u0119ce do ty\u0142u.<br \/>\nLiena uczyni\u0142a tak, jak jej kazano, napastnik zawi\u0105za\u0142 jej te\u017c oczy i przywi\u0105za\u0142 do drzewa. Elfka s\u0142ysza\u0142a ju\u017c tylko oddalaj\u0105cy si\u0119 stukot ko\u0144skich kopyt. Przez jaki\u015b czas pr\u00f3bowa\u0142a si\u0119uwolni&nbsp;\u0107, ale p\u0119taj\u0105ca j\u0105 lina by\u0142a zbyt dobrze zawi\u0105zana. Gdy od czekania ju\u017c dr\u0119twia\u0142y jejnogi us&nbsp;\u0142ysza\u0142a, dochodz\u0105c\u0105 z daleka weso\u0142\u0105 pie\u015b\u0144 powoli zmierzaj\u0105c\u0105 w jej kierunku. Zacz\u0119\u0142a krzycze\u0107 na ca\u0142e gard\u0142o:<br \/>\n&#8211; Ratunku! Pom\u00f3\u017ccie! Pomocy!<br \/>\nKrasnolud prowadz\u0105cy weso\u0142\u0105 band\u0119 zatrzyma\u0142 si\u0119 i nakaza\u0142 zaprzesta\u0107 pie\u015bni. Wjednym momencie wszyscy us&nbsp;\u0142yszeli dochodz\u0105cy gdzie\u015b z daleka krzyk. Trzech konnych dw&nbsp;\u00f3ch ludzi i elf  ruszy\u0142o naprz\u00f3d, aby zobaczy\u0107, co si\u0119 dzieje. Reszta pod\u0105\u017cy\u0142a szybkim marszem za nimi.<br \/>\nPo chwili trzech je\u017ad\u017ac\u00f3w dotar\u0142o do drzewa, do kt\u00f3rego przywi\u0105zana by\u0142a jasnow\u0142osa elfka z zawi\u0105zanymi oczyma. Natychmiast zsiedli z koni i odwi\u0105zali biedaczk\u0119, kt\u00f3ra nie mog\u0142a ju\u017c nawet sama utrzyma\u0107 si\u0119 na nogach. Elfka im podzi\u0119kowa\u0142a, lecz nic wi\u0119cej niepowiedzia&nbsp;\u0142a, gdy\u017c straci\u0142a przytomno\u015b\u0107.<br \/>\n\tGdy Liena otworzy\u0142a oczy, by\u0142o ciemno. Widzia\u0142a tylko cienie dawane przez postaci siedz\u0105ce przy ognisku i s\u0142ysza\u0142a weso\u0142e pie\u015bni. Pr\u00f3bowa\u0142a si\u0119 podnie\u015b\u0107, gdy us\u0142ysza\u0142a ciep\u0142y m\u0119ski g\u0142os:<br \/>\n&#8211; Nie wstawaj jeszcze. Jeste\u015b wycie\u0144czona i musisz odpoczywa\u0107.<br \/>\n&#8211; Kim jeste\u015b?<br \/>\n&#8211; Przyjacielem. Jak si\u0119 obudzisz dowiesz si\u0119 wi\u0119cej o nas, a my o tobie, ale teraz \u015bpij &#8211; -powiedzia\u0142 przesuwaj\u0105c r\u0119k\u0119 nad jej g\u0142ow\u0105.<br \/>\nW tej te\u017c chwili poczu\u0142a oplataj\u0105ce j\u0105 przyjemne ciep\u0142o i ogarn\u0119\u0142a j\u0105 b\u0142oga senno\u015b\u0107. Zamkn\u0119\u0142a oczy z u\u015bmiechem na ustach, p\u00f3\u017aniej za\u015b \u015bni\u0142a przyjemne sny.<br \/>\n\tGdy rano zbudzi\u0142a j\u0105 melodyjna gra konik\u00f3w polnych, czu\u0142a si\u0119 ju\u017c du\u017co lepiej ni\u017c tamtego wieczora. Unios\u0142a si\u0119 na \u0142okciach i rozejrza\u0142a doko\u0142a. Spostrzeg\u0142a wok\u00f3\u0142 siebie elfy, ludzi i krasnoludy. Troch\u0119 dalej sta\u0142 w\u00f3z i pi\u0119\u0107 koni. Wszystko to mia\u0142o miejsce na ma\u0142ej polance znajduj\u0105cej si\u0119 w\u015br\u00f3d wielkich drzew. Spojrza\u0142a w g\u00f3r\u0119. Ujrza\u0142a niebo zasnute chmurami. By\u0142o jednak raczej ciep\u0142o i nie zapowiada\u0142o si\u0119 na deszcz. Gdy tak zamy\u015blona patrzy\u0142a w g\u00f3r\u0119, dosz\u0142y jej uszu odg\u0142osy krok\u00f3w. Spojrza\u0142a w lewo i ujrza\u0142a przed sob\u0105 przystojnego czarnow\u0142osego elfa ubranego w seledynowy p\u0142aszcz z kapturem, przepasany jasnobr\u0105zowym szerokim pasem wysadzanym kolorowymi, zapewne drogimi kamieniami. Elf usiad\u0142 obok niej ze s\u0142owami:<br \/>\n&#8211; Witaj. Jestem Naien. Opiekowa\u0142em si\u0119 tob\u0105 przez ca\u0142y czas, jaki z nami sp\u0119dzi\u0142a\u015b. Bardzo si\u0119 ciesz\u0119, \u017ce ju\u017c wydobrza\u0142a\u015b.<br \/>\n&#8211; Dzie\u0144 dobry, Naien. Jest mi bardzo mi\u0142o ci\u0119 pozna\u0107. Dzi\u0119kuj\u0119 ci wielce za opiek\u0119. Atak w&nbsp;\u0142a\u015bciwie, to jak d\u0142ugo tu jestem?<br \/>\n&#8211; Gdy moi kompani ci\u0119 znale\u017ali by\u0142a\u015b bardzo wycie\u0144czona. Le\u017ca\u0142a\u015b trzy dni nieprzytomna. Jak si\u0119 obudzi\u0142a\u015b po raz pierwszy by\u0142a\u015b jeszcze s\u0142aba, wi\u0119c rzuci\u0142em na ciebie zakl\u0119cie, aby\u015b zasn\u0119\u0142a. Potem le\u017ca\u0142a\u015b jeszcze kolejne cztery dni, co w sumie daje tydzie\u0144. Powiedz mi mo\u017ce co\u015b o sobie.<br \/>\n&#8211; Bywa\u0142o gorzej. Jestem Liena, c\u00f3rka Shara i Karin. Pochodz\u0119 z miasta Otnoro po\u0142o\u017conego w dolinie Blawikk. Jecha\u0142am z wa\u017cnym listem do lasu Orinio, gdy napad\u0142 mnie ten typ i zabra\u0142 mi konia i wszystkie pieni\u0105dze. Gdzie teraz jeste\u015bmy? Mo\u017ce zd\u0105\u017c\u0119 jeszcze dostarczy\u0107 list?<br \/>\n&#8211; W lesie Orinio. W po\u0142udniowej cz\u0119\u015bci. Gdzie mia\u0142a\u015b dok\u0142adnie dor\u0119czy\u0107 ten list?<br \/>\n&#8211; Do Wschodniego Zamku. Jakie\u015b trzy do pi\u0119ciu dni drogi z po\u0142udnia. Pomo\u017cecie mi?<br \/>\n&#8211; Kierujemy si\u0119 na po\u0142udnie, ale je\u015bli zechcesz mog\u0119 pojecha\u0107 z tob\u0105. Nie b\u0119dzie todla&nbsp;mnie &nbsp;\u017caden problem, a tobie przyda si\u0119 towarzysz.<br \/>\n&#8211; By\u0142abym ci bardzo wdzi\u0119czna, gdyby\u015b to uczyni\u0142. A co z twoimi przyjaci\u00f3\u0142mi?<br \/>\n&#8211; Dogoni\u0119 ich, jak ju\u017c wykonasz swoje zadanie. Kiedy chcesz wyruszy\u0107?<br \/>\n&#8211; Najlepiej od razu po \u015bniadaniu.<br \/>\n&#8211; Dobrze, przygotuj\u0119 na ten czas konie i niezb\u0119dny sprz\u0119t. Teraz wybacz mi, musz\u0119 pobudzi\u0107 towarzyszy.<\/p>\n<p><P ALIGN=CENTER><\/span><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt; font-weight:bold\">~<br \/>\n<\/P><br \/>\n<\/span><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt; font-weight:bold\">\t<\/span><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt; font-weight:normal\">Wyruszyli tu\u017c po sytym \u015bniadaniu, kieruj\u0105c si\u0119 do najbli\u017cszego traktu wiod\u0105cego nap&nbsp;\u00f3\u0142noc. Chmury na niebie si\u0119 ju\u017c przerzedzi\u0142y, w niekt\u00f3rych miejscach nawet prze\u015bwita\u0142o s\u0142o\u0144ce. Lienie wr\u00f3ci\u0142 dobry humor, nie by\u0142o a\u017c tak \u017ale, jak si\u0119 spodziewa\u0142a. Podejrzewa\u0142a, \u017cedo miejsca przeznaczenia dotr&nbsp;\u0105 za nieca\u0142e cztery dni spokojnej jazdy. Obecno\u015b\u0107 Naiena dodawa\u0142a jej otuchy, wiedzia\u0142a, \u017ce jest obok niej kto\u015b, kto m\u00f3g\u0142by j\u0105 uchroni\u0107 od czyhaj\u0105cych na trakcie niebezpiecze\u0144stw.<br \/>\n\tPo kilku godzinach drogi okraszonych przyjemn\u0105 rozmow\u0105 dojechali do Go\u015bci\u0144ca W\u0105skiego, kieruj\u0105cego si\u0119 na p\u00f3\u0142nocny wsch\u00f3d. Podczas jazdy m\u0142oda elfka dowiedzia\u0142a si\u0119wielu ciekawych rzeczy o swoim towarzyszu i jego grupie. Nale&nbsp;\u017ca\u0142 on do bractwa May, g\u0142osz\u0105cego pogl\u0105dy etyczno-religijne wywy\u017cszaj\u0105ce ponad wszystko ide\u0119 niesienia pomocy innym. Bractwo to zosta\u0142o za\u0142o\u017cone oko\u0142o trzech wiek\u00f3w temu przez krasnoluda Krina Ma\u0142ego, kt\u00f3ry pewnego dnia dosta\u0142 przes\u0142anie od bog\u00f3w. Jest ono przechowywane do tej pory w mie\u015bcie Juna, z kt\u00f3rego pochodzi\u0142 za\u0142o\u017cyciel bractwa, i stanowi najwa\u017cniejsz\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 ksi\u0119gi May, wskazuj\u0105c\u0105 wyznawcom optymaln\u0105 drog\u0119 przez \u017cycie.<br \/>\n\tRozmawiali tego dnia przez ca\u0142\u0105 drog\u0119, a\u017c do zmierzchu, kiedy to postanowili zjecha\u0107 z go\u015bci\u0144ca, aby zaczerpn\u0105\u0107 snu i jak\u017ce potrzebnego odpoczynku. Dopiero gdy zsiedli z koni, zorientowali si\u0119, \u017ce od rana nic nie jedli. Nie mieli ju\u017c ochoty na rozpalanie ogniska iczekanie, a&nbsp;\u017c kolacja si\u0119 upiecze, wi\u0119c Naien, wykorzystuj\u0105c swe magiczne zdolno\u015bci, zniczego stworzy&nbsp;\u0142 bardzo smaczn\u0105 i syt\u0105 wieczerz\u0119. Po jedzeniu Liena przywi\u0105za\u0142a oba rumaki do drzewa i roz\u0142o\u017cy\u0142a pledy na ziemi. Jej towarzysz w tym czasie wyczarowa\u0142 ognisko, kt\u00f3re mia\u0142o ich strzec przed dzikimi zwierz\u0119tami i dawa\u0107 ciep\u0142o w nocy. Oboje po\u0142o\u017cyli si\u0119spa&nbsp;\u0107, a \u017ce byli zm\u0119czeni podr\u00f3\u017c\u0105, szybko zasn\u0119li.<br \/>\n\tGdy kolejnego ranka Liena otworzy\u0142a oczy, czeka\u0142 ju\u017c na ni\u0105 poranny posi\u0142ek przygotowany przez czarnow\u0142osego elfa. Jego samego jednak w pobli\u017cu nie by\u0142o. Elfka po&nbsp;\u015bniadaniu zabra\u0142a si\u0119 do przygotowywania koni do dalszej drogi. Po paru chwilach us\u0142ysza\u0142a zza plec\u00f3w ciep\u0142y g\u0142os Naiena:<br \/>\n&#8211; Witaj tego pi\u0119knego dnia, pani.<br \/>\nDzie\u0144 rzeczywi\u015bcie by\u0142 pi\u0119kny  niebo bezchmurne, a ptaszki odgrywa\u0142y sw\u0105 przecudn\u0105 serenad\u0119.<br \/>\n-Witaj, Naien. Gdzie by\u0142e\u015b?<br \/>\n&#8211; Szuka\u0142em zi\u00f3\u0142. Ju\u017c wszystko mam, mo\u017cemy jecha\u0107?<br \/>\n&#8211; Tak, wsiadaj na konia.<br \/>\nJechali, pod\u0105\u017caj\u0105c traktem na p\u00f3\u0142noc. Do zamku zosta\u0142o im jeszcze dwa i p\u00f3\u0142 dnia drogi. Naien zauwa\u017cy\u0142, \u017ce wieczorem powinni dojecha\u0107 do ma\u0142ego miasteczka, gdzie b\u0119d\u0105 mogli si\u0119 przenocowa\u0107 w gospodzie. Dzie\u0144 up\u0142yn\u0105\u0142 im spokojnie, dojechali do osady bez problem\u00f3w, robi\u0105c sobie po drodze trzy przystanki na posilenie si\u0119 i rozprostowanie ko\u015bci.<br \/>\n\tRobi\u0142o si\u0119 ju\u017c ciemno, kiedy zauwa\u017cyli na swej drodze pierwsze domy. Przejechali przez podgrodzie, obserwuj\u0105c ch\u0142op\u00f3w wracaj\u0105cych z pola, dzieci bawi\u0105ce si\u0119 ze sob\u0105, szczekaj\u0105ce nie wiadomo na co psy i pas\u0105ce si\u0119 krowy. G\u0142\u00f3wna brama miasta by\u0142a zamkni\u0119ta. Jednak str\u00f3\u017c otworzy\u0142 j\u0105 po uprzednim uwa\u017cnym przyjrzeniu si\u0119 podr\u00f3\u017cnym. Za murami \u017cycie toczy\u0142o si\u0119 jak w ka\u017cdym podobnym miejscu na \u015bwiecie. Rzemie\u015blnicy zamykali warsztaty, kupcy wracali z targowisk, karczmarze przyjmowali go\u015bci. Rozpoczyna\u0142o si\u0119zwyczajne nocne &nbsp;\u017cycie w mie\u015bcie.<br \/>\n\tPara elf\u00f3w skierowa\u0142a si\u0119 w stron\u0119 najbli\u017cszego wyszynku. Wynaj\u0119li u ober\u017cysty pok\u00f3j i postanowili uda\u0107 si\u0119 na wieczerz\u0119. Sala by\u0142a ju\u017c prawie pe\u0142na, ale znale\u017ali jeszcze troch\u0119 miejsca przy jednej z \u0142aw. Naien zawo\u0142a\u0142 karczmarza:<br \/>\n&#8211; Podaj nam, panie, straw\u0119 jak\u0105\u015b, bo\u015bmy g\u0142odni z towarzyszk\u0105.<br \/>\n&#8211; A co w\u0142a\u015bciwie chcecie, mo\u015bci elfie?<br \/>\n&#8211; Baranina z ziemniakami i dzbanek wina role\u0144skiego by nam wystarczy\u0142, gospodarzu.<br \/>\n&#8211; Za chwil\u0119 ch\u0142opiec przyniesie, co\u015b zam\u00f3wi\u0142, panie.<br \/>\nI rzeczywi\u015bcie po kilku chwilach ch\u0142opiec \u017cwawo przyni\u00f3s\u0142 wszystko, co elf zam\u00f3wi\u0142.<br \/>\n&#8211; Witaj, szanowny panie, oto pa\u0144ska strawa.<br \/>\n&#8211; Dzi\u0119kuj\u0119 ci bardzo, m\u0142odzie\u0144cze, ile mam zap\u0142aci\u0107?<br \/>\n&#8211; 53 denary, panie.<br \/>\n&#8211; Masz, reszta dla ciebie, ch\u0142opcze  powiedzia\u0142 mag z u\u015bmiechem, wr\u0119czaj\u0105c ma\u0142olatowi 60 denar\u00f3w.<br \/>\n&#8211; Dzi\u0119ki ci, panie \u0142askawy!  odpowiedzia\u0142 ch\u0142opiec k\u0142aniaj\u0105c si\u0119 g\u0142\u0119boko.<br \/>\n\tNaien i Liena zabrali si\u0119 za jedzenie wspaniale przyrz\u0105dzonego posi\u0142ku, popijaj\u0105c godobrym wytrawnym winem. Kiedy ju&nbsp;\u017c ko\u0144czyli straw\u0119, do izby wpad\u0142o trzech podpitych m\u0119\u017cczyzn, zapewne szukaj\u0105cych zwady. Rozejrzeli si\u0119 po go\u015bciach. Jeden z nich w pewnym momencie zatrzyma\u0142 sw\u00f3j wzrok na parze elf\u00f3w siedz\u0105cych przy \u0142awie ko\u0142o kominka.<br \/>\n&#8211; Karczmarzu&#8230; &#8211; powiedzia\u0142 przepitym g\u0142osem jeden z oprych\u00f3w &#8211; &#8230;czemu\u017c tow&nbsp;waszej karczmie nieludzie siedz&nbsp;\u0105?<br \/>\n&#8211; Wolno im, tak jak ka\u017cdemu innemu. Nie chc\u0119 rozr\u00f3b w mojej gospodzie, wi\u0119c zabierz, prosz\u0119, swoich kompan\u00f3w i wyjd\u017acie st\u0105d  rzek\u0142 stanowczym g\u0142osem ober\u017cysta.<br \/>\n&#8211; Rozr\u00f3b nie b\u0119dzie. Tylko nieludzi przegonimy, prawda ch\u0142opcy?<br \/>\n-A jak\u017ce, Rogan &#8211; jego towarzysze wybuchli szyderczym \u015bmiechem.  Wyp\u0119dzimy ispok&nbsp;\u00f3j b\u0119dzie.<br \/>\n&#8211; Wyjd\u017acie st\u0105d natychmiast, bo wezw\u0119 stra\u017ce!<br \/>\n&#8211; Stul pysk!  wrzasn\u0105\u0142 Rogan, uderzaj\u0105c karczmarza w g\u0142ow\u0119 tak mocno, \u017ce tamten a\u017c straci\u0142 przytomno\u015b\u0107.<br \/>\nLiena i Naien podnie\u015bli si\u0119 z miejsc, podobnie jak jeden z go\u015bci, kt\u00f3ry wyci\u0105gn\u0105\u0142 miecz i zacz\u0105\u0142 przemawia\u0107:<br \/>\n&#8211; Tego ju\u017c za wiele, panowie! Wyno\u015bcie si\u0119 st\u0105d albo posmakujecie ostrza mego miecza!<br \/>\n&#8211; Zapomnia\u0142e\u015b o jednym. Nas jest trzech, a ty sam  powiedzia\u0142 jeden z oprych\u00f3w, podnosz\u0105c stoj\u0105ce nieopodal krzes\u0142o.<br \/>\n Zata\u0144czmy  rzuci\u0142 si\u0119 na miecznika, zamachuj\u0105c si\u0119 sw\u0105 do\u015b\u0107 nietypow\u0105 broni\u0105. Wp&nbsp;\u00f3\u0142 skoku co\u015b \u015bci\u0119\u0142o go z n\u00f3g. Wszyscy spojrzeli na elfa stoj\u0105cego z r\u0119k\u0105 skierowan\u0105 ku le\u017c\u0105cemu.<br \/>\n&#8211; Do\u015b\u0107!  zawo\u0142a\u0142 Naien.  Wyno\u015bcie si\u0119 st\u0105d natychmiast albo spal\u0119 was na popi\u00f3\u0142  doda\u0142 po kilku sekundach p\u00f3\u0142g\u0142osem. Jego d\u0142o\u0144 zacz\u0119\u0142a l\u015bni\u0107 bia\u0142ym \u015bwiat\u0142em. Dw\u00f3ch stoj\u0105cych na nogach \u0142otr\u00f3w patrzy\u0142o na elfa z otwartymi ustami i nic do nich nie dociera\u0142o. Dopiero gdy mag powiedzia\u0142:<br \/>\n&#8211; Jeszcze tu jeste\u015bcie?  zorientowali si\u0119, \u017ce nale\u017ca\u0142oby si\u0119 wycofa\u0107. Po\u015bpiesznie zabrali towarzysza z pod\u0142ogi i jak najszybciej mogli, opu\u015bcili lokal.<br \/>\n\tNaien, Liena i nieznajomy, kt\u00f3ry zd\u0105\u017cy\u0142 ju\u017c schowa\u0107 miecz, podbiegli wnet dole&nbsp;\u017c\u0105cego na pod\u0142odze karczmarza. Elf stwierdzi\u0142, \u017ce nic mu si\u0119 nie sta\u0142o, tylko straci\u0142 przytomno\u015b\u0107. Po\u0142o\u017cy\u0142 na jego czole listek, kt\u00f3ry wyci\u0105gn\u0105\u0142 zza pasa i wypowiedzia\u0142 jakie\u015b s\u0142owa w nieznanym j\u0119zyku. Listek poczernia\u0142 w b\u0142yskawicznym tempie. Po chwili gospodarz wsta\u0142, skar\u017c\u0105c si\u0119 na b\u00f3l g\u0142owy. Elfy podzi\u0119kowa\u0142y nieznajomemu, kt\u00f3ry przedstawi\u0142 si\u0119 jako Fallen Eizel. Po do\u015b\u0107 d\u0142ugiej rozmowie Fallen postanowi\u0142 wyruszy\u0107 z elfami, stwierdzaj\u0105c, \u017ceju&nbsp;\u017c wystarczaj\u0105co d\u0142ugo siedzia\u0142 w tym mie\u015bcie. Postanowili nast\u0119pnego dnia o \u015bwicie spotka\u0107 si\u0119 przy wschodniej bramie i stamt\u0105d wyruszy\u0107 prosto na wsch\u00f3d do Zamku.<br \/>\n\tPo stosunkowo kr\u00f3tkim \u015bnie ca\u0142a tr\u00f3jka spotka\u0142a si\u0119 w um\u00f3wionym miejscu. Liena pojecha\u0142a jeszcze na targowisko po nowy \u0142uk i kilka strza\u0142, aby, jak powiedzia\u0142a, mog\u0142a si\u0119sama broni&nbsp;\u0107. Po paru minutach by\u0142a ju\u017c z powrotem, dzier\u017c\u0105c w r\u0119ku kr\u00f3tki \u0142uk kompozytowy. Na plecach mia\u0142a za\u0142o\u017cony ko\u0142czan. Wyruszyli bez dalszych op\u00f3\u017anie\u0144.<\/p>\n<p><P ALIGN=CENTER><\/span><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt; font-weight:bold\">~<br \/>\n<\/P><br \/>\n<\/span><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt; font-weight:bold\">\t<\/span><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt; font-weight:normal\">Kolejny dzie\u0144, chocia\u017c nie by\u0142 zbyt przyjemny ze wzgl\u0119du na pogod\u0119, nie sprawi\u0142 tr\u00f3jce kompan\u00f3w wi\u0119kszych k\u0142opot\u00f3w, poza tym \u017ce wszyscy przemokli do suchej nitki. Jakju&nbsp;\u017c kto\u015b przede mn\u0105 stwierdzi\u0142, gdy nie ma przyg\u00f3d, czyli jakich\u015b k\u0142opot\u00f3w, niema&nbsp;o&nbsp;czym pisa&nbsp;\u0107, wi\u0119c nie b\u0119d\u0119 si\u0119 rozwodzi\u0142 na temat zab\u0142oconego traktu, kt\u00f3ry musia\u0142a pokona\u0107 tego dnia tr\u00f3jka \u015bmia\u0142k\u00f3w.<\/p>\n<p><P ALIGN=CENTER><\/span><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt; font-weight:bold\">~<br \/>\n<\/P><br \/>\n<\/span><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt; font-weight:bold\">\t<\/span><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt; font-weight:normal\">\u015awit ostatniego, jak wyliczy\u0142a Liena, dnia podr\u00f3\u017cy by\u0142 przeciwie\u0144stwem dnia poprzedniego. Wszystko wko\u0142o zapowiada\u0142o dobre zako\u0144czenie i brak problem\u00f3w na szlaku. Niestety, ju\u017c ko\u0142o po\u0142udnia pojawi\u0142y si\u0119 pierwsze k\u0142opoty. Na trakcie sta\u0142 szlaban pilnowany przez sze\u015bciu zbrojnych, kt\u00f3rzy nie chcieli przepu\u015bci\u0107 nikogo bez glejtu. Tr\u00f3jka \u015bmia\u0142k\u00f3w pr\u00f3bowa\u0142a przejecha\u0107, m\u00f3wi\u0105c, \u017ce ukradziono im przepustk\u0119. Gdy to jednak nieposkutkowa&nbsp;\u0142o, Naien stwierdzi\u0142, \u017ce dalsza rozmowa ze stra\u017cnikami nie ma sensu ipo&nbsp;prostu ich u&nbsp;\u015bpi\u0142.<br \/>\nDroga za szlabanem by\u0142a du\u017co gorsza ni\u017c ta przed nim. Liczne strome pag\u00f3rki szybko m\u0119czy\u0142y konie i dlatego bohaterowie musieli robi\u0107 liczne przystanki, aby da\u0107 zwierz\u0119tom odpocz\u0105\u0107.<br \/>\nNie by\u0142 to jednak koniec problem\u00f3w tego dnia. W stosunkowo niewielkiej odleg\u0142o\u015bci od zamku w ziemi\u0119 tu\u017c przed kopytami rumak\u00f3w tr\u00f3jki \u015bmia\u0142k\u00f3w uderzy\u0142y strza\u0142y. To mog\u0142o wskazywa\u0107 tylko na napad. Us\u0142yszeli g\u0142os:<br \/>\n&#8211; Zawr\u00f3\u0107cie natychmiast! Nie ma dla was przejazdu! Zawr\u00f3\u0107cie, a nic wam si\u0119nie&nbsp;stanie. Nic poza tym nie chcemy!&nbsp;<br \/>\nLiena gdzie\u015b ju\u017c s\u0142ysza\u0142a ten g\u0142os, ale nie mog\u0142a sobie przypomnie\u0107 gdzie. Fallen krzykn\u0105\u0142:<br \/>\n&#8211; Nie ma mowy! Poka\u017c si\u0119, je\u015bli\u015b taki odwa\u017cny!<br \/>\n&#8211; Wedle \u017cyczenia, panie rycerzu.<br \/>\nOczom bohater\u00f3w ukaza\u0142 si\u0119 smuk\u0142y i kr\u00f3tko ostrzy\u017cony m\u0119\u017cczyzna o hebanowych w\u0142osach i twardych rysach twarzy. Odziany by\u0142 w czarny sk\u00f3rzany str\u00f3j podr\u00f3\u017cny, na kt\u00f3ry mia\u0142 zarzucon\u0105 peleryn\u0119 tego samego koloru. Uni\u00f3s\u0142 praw\u0105 r\u0119k\u0119 w g\u00f3r\u0119. Za jego plecami pojawi\u0142a si\u0119 czw\u00f3rka ludzi  dw\u00f3ch \u0142ucznik\u00f3w i dw\u00f3ch miecznik\u00f3w. Odziany w czer\u0144 odezwa\u0142 si\u0119:<br \/>\n&#8211; Dobrze, zobaczyli\u015bcie mnie, a teraz odjed\u017acie st\u0105d.<br \/>\nLiena przypomniawszy sobie, sk\u0105d zna g\u0142os tego cz\u0142owieka, wrzasn\u0119\u0142a na ca\u0142e gard\u0142o:<br \/>\n&#8211; To on! To on mnie wtedy zwi\u0105za\u0142 na szlaku! To jego g\u0142os!<br \/>\n&#8211; Brawo, elfko, ale teraz odjed\u017acie. Nie b\u0119d\u0119 si\u0119 wi\u0119cej powtarza\u0142, tylko dam znak moim ludziom.<br \/>\n&#8211; Dostaniesz za swoje  rzek\u0142a Liena, \u015bci\u0105gaj\u0105c \u0142uk z plec\u00f3w i przygotowuj\u0105c si\u0119do&nbsp;strza&nbsp;\u0142u. Nieznajomy machn\u0105\u0142 r\u0119k\u0105, \u0142ucznicy napi\u0119li swe \u0142uki do strza\u0142u, Fallen zeskoczy\u0142 z konia, przygotowuj\u0105c miecz do walki. Naien z\u0142o\u017cy\u0142 r\u0119ce, a wok\u00f3\u0142 niego pojawi\u0142a si\u0119 b\u0142\u0119kitnawa po\u015bwiata. Odziany w czer\u0144 wyrzuci\u0142 r\u0119ce nad g\u0142ow\u0119 i zacz\u0105\u0142 wypowiada\u0107 jakie\u015b obce s\u0142owa.<br \/>\nW powietrzu rozleg\u0142 si\u0119 \u015bwist trzech strza\u0142. Jedna z nich chybi\u0142a, trafi\u0142a w drzewo tu\u017cnad g&nbsp;\u0142ow\u0105 Fallena. Jedna trafi\u0142aby Naiena prosto w czo\u0142o, gdyby jej wcze\u015bniej nie z\u0142apa\u0142, zapewne dzi\u0119kowa\u0142 w tej chwili bogom za posiadan\u0105 moc. Trzecia strza\u0142a, ta nale\u017c\u0105ca doLieny, powali&nbsp;\u0142a jednego z \u0142ucznik\u00f3w, trafiaj\u0105c go prosto w serce. Widz\u0105c to, drugi \u0142ucznik, ten, kt\u00f3ry chybi\u0142, rzuci\u0142 sw\u0105 bro\u0144 na ziemi\u0119 i zacz\u0105\u0142 ucieka\u0107. Fallen przyst\u0105pi\u0142 do walki zdwoma przeciwnikami naraz. Jego ruchy by&nbsp;\u0142y b\u0142yskawiczne. Bezb\u0142\u0119dnie parowa\u0142 ciosy obu przeciwnik\u00f3w. Walka ta zosta\u0142a jednak szybko zako\u0144czona przez dwa szybkie, lecz ryzykowne ciosy Fallena. Niestety, jeden z padaj\u0105cych miecznik\u00f3w zd\u0105\u017cy\u0142 go jeszcze ci\u0105\u0107 wlewe rami&nbsp;\u0119. Naprzeciw tr\u00f3jki \u015bmia\u0142k\u00f3w sta\u0142 ju\u017c tylko cz\u0142owiek odziany w czer\u0144. Szybko przeni\u00f3s\u0142 d\u0142onie na wysoko\u015b\u0107 klatki piersiowej. Momentalnie pojawi\u0142a si\u0119 przy nich ognista kula, zalewaj\u0105c na u\u0142amek sekundy otaczaj\u0105c\u0105 rzeczywisto\u015b\u0107 krwawoczerwonym \u015bwiat\u0142em. Cz\u0142owiek w czerni b\u0142yskawicznie wyprostowa\u0142 r\u0119ce do przodu. Czerwona kula polecia\u0142a wkierunku elfiego maga, kt&nbsp;\u00f3ry wykona\u0142 szybki okr\u0119\u017cny ruch ramion, tworz\u0105c przed sob\u0105 niebiesk\u0105 tarcz\u0119, od kt\u00f3rej odbi\u0142a si\u0119 kula energii. Nasi bohaterowie zobaczyli tylko o\u015blepiaj\u0105cy rozb\u0142ysk \u015bwiat\u0142a w miejscu, gdzie sta\u0142 ich przeciwnik. Gdy wr\u00f3ci\u0142 im wzrok zobaczyli tam ju\u017c tylko wypalon\u0105 ziemi\u0119.<br \/>\n\tElfy bezzw\u0142ocznie pomog\u0142y swojemu ludzkiemu towarzyszowi, opatruj\u0105c jego ran\u0119. Naien podarowa\u0142 mu r\u00f3wnie\u017c kilka eliksir\u00f3w, kt\u00f3re mia\u0142y przyspieszy\u0107 proces gojenia si\u0119 ran.<br \/>\n<P ALIGN=CENTER><\/span><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt; font-weight:bold\">~<br \/>\n<\/P><br \/>\n<\/span><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt; font-weight:bold\"><\/span><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt; font-weight:normal\">Gdy ju\u017c dojechali do Zamku, powita\u0142 ich tam ksi\u0105\u017c\u0119. Po z\u0142amaniu piecz\u0119ci na li\u015bcie, z kt\u00f3rym <\/span><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt;  font-weight:normal\">przyjecha\u0142a Liena, przeczyta\u0142:<\/p>\n<p><P ALIGN=RIGHT><I>Otnoro, 14.III. A.D. 1204<br \/>\n<\/P><\/I><I>Ksi\u0105\u017c\u0119 Mananie,<br \/>\njestem zmuszony przekaza\u0107 Ci smutn\u0105 wie\u015b\u0107 w ten prymitywny spos\u00f3b, bo komunikacja magiczna w okolicach Twego zamku mo\u017ce by\u0107 sondowana, a zale\u017cy mi na utrzymaniu tajemnicy. Ot\u00f3\u017c moi wywiadowcy dowiedzieli si\u0119, \u017ce zagra\u017ca Twemu ksi\u0119stwu niebezpiecze\u0144stwo szturmu ze strony naszego wsp\u00f3lnego wroga, Twojego s\u0105siada  ksi\u0119cia Verna z zachodniej cz\u0119\u015bci lasu. Doniesiono mi r\u00f3wnie\u017c, \u017ce jego oddzia\u0142y gotowe b\u0119d\u0105 do wymarszu 5.IV bie\u017c\u0105cego roku. Wys\u0142a\u0142em do Ciebie ten list najszybciej, jak mog\u0142em, aby\u015b m\u00f3g\u0142 przygotowa\u0107 si\u0119 do odparcia ataku. Mam nadziej\u0119, \u017ce moja pomoc oka\u017ce si\u0119 wystarczaj\u0105ca.<br \/>\n<\/I><I><\/p>\n<p><P ALIGN=RIGHT><\/I><I>Pozdrawiam, Ksi\u0105\u017ce Elwin.<br \/>\n<\/I><I><br \/>\n<\/P><\/I>\tPo przeczytaniu wiadomo\u015bci dostarczonej przez Lien\u0119, w\u0142adca Wschodniego Zamku pogr\u0105\u017cy\u0142 si\u0119 w zadumie. Wiedzia\u0142, \u017ce przez trzy dni, kt\u00f3re pozosta\u0142y do ataku nie zd\u0105\u017cy skompletowa\u0107 si\u0142 zdolnych do obrony. Nie mia\u0142 poj\u0119cia co zrobi\u0107. Po kilku minutach stania w bezruchu i my\u015blenia na najwy\u017cszych obrotach, spyta\u0142 si\u0119 jeszcze Lien\u0119, czemu tyle czasu zaj\u0119\u0142o jej dostarczenie listu. Elfka dok\u0142adnie opisa\u0142a mu swoje przygody, po czym ksi\u0105\u017c\u0119 zn\u00f3w si\u0119 zamy\u015bli\u0142. Sta\u0142 tak przez kolejne kilka minut, a\u017c w pewnym momencie krzykn\u0105\u0142:<br \/>\n\t&#8211; WIEM!<br \/>\n\t&#8211; Co?  zdziwi\u0142a si\u0119 Elfka.<br \/>\n\t&#8211; Sabota\u017c. Trzeba uniemo\u017cliwi\u0107 im wyj\u015bcie z zamku. To da mi czas na przygotowania. Musz\u0119 tylko znale\u017a\u0107 kogo\u015b, kto si\u0119 tego podejmie&#8230;<br \/>\n\t&#8211; Mo\u017ce nasza tr\u00f3jka?  powiedzia\u0142a po chwili wahania.<br \/>\n\t&#8211; Naprawd\u0119? Zrobicie to?<br \/>\n\t&#8211; Oczywi\u015bcie! W ko\u0144cu to po cz\u0119\u015bci moja wina, \u017ce tak p\u00f3\u017ano list dotar\u0142.<br \/>\n\t&#8211; To nie twoja wina. Ale pomoc z ch\u0119ci\u0105 przyjm\u0119. Kiedy b\u0119dziecie mogli to zrobi\u0107?<br \/>\n\t&#8211; Porozmawiam z towarzyszami i zaraz odpowiem.<br \/>\n\tLiena wysz\u0142a na chwil\u0119 z pi\u0119knej, zdobionej drewnianymi p\u0142askorze\u017abami komnaty, aby po kr\u00f3tkim czasie wr\u00f3ci\u0107 z odpowiedzi\u0105:<br \/>\n\t&#8211; Jutro w nocy.<br \/>\n\t&#8211; \u015awietnie! Macie nieograniczony dost\u0119p do mojej zbrojowni. Bierzcie, co chcecie, \u017ceby wam si\u0119 tylko uda\u0142o.<br \/>\n\t&#8211; Tak jest ksi\u0105\u017c\u0119! Ju\u017c idziemy do zbrojowni  powiedzia\u0142a Elfka szykuj\u0105c si\u0119 do wyj\u015bcia. B\u0119d\u0105c ju\u017c w drzwiach zorientowa\u0142a si\u0119, \u017ce nie wie, gdzie jest ta zbrojownia i doda\u0142a:<br \/>\n\t&#8211; Tylko jak mamy tam trafi\u0107?<br \/>\n\t&#8211; S\u0142ucham?&#8230; A, ju\u017c! Dran, zaprowad\u017a pani\u0105 do zbrojowni!<br \/>\n\t&#8211; Tak jest  powiedzia\u0142 stoj\u0105cy pod \u015bcian\u0105 m\u0119\u017cczyzna ubrany w ciemnozielone szaty, kt\u00f3rego Liena wcze\u015bniej nie zauwa\u017cy\u0142a.<br \/>\n\tS\u0142uga wi\u00f3d\u0142 tr\u00f3jk\u0119 bohater\u00f3w niezliczon\u0105 ilo\u015bci\u0105 korytarzy i schod\u00f3w, a\u017c wreszcie dotarli do wielkich metalowych drzwi. Dran si\u0119gn\u0105\u0142 do kieszeni i wyci\u0105gn\u0105\u0142 z niej ma\u0142y metalowy przedmiot, kt\u00f3ry przy\u0142o\u017cy\u0142 do wg\u0142\u0119bienia w \u015bcianie ko\u0142o wr\u00f3t. Wierzeje zaskrzecza\u0142y i otworzy\u0142y si\u0119 na o\u015bcie\u017c. Oczom tr\u00f3jki \u015bmia\u0142k\u00f3w ukaza\u0142o si\u0119 wielkie pomieszczenie, w kt\u00f3rym mie\u015bci\u0142a si\u0119 ogromna ilo\u015b\u0107 wszelkiego rodzaju broni, zbroi, amulet\u00f3w i kilka artefakt\u00f3w. Wszystko uporz\u0105dkowane i zadbane, nawet niezakurzone. Przypomina\u0142o to bardziej kolekcj\u0119, ni\u017c zbrojowni\u0119. Weszli powoli do pomieszczenia, rozgl\u0105daj\u0105c si\u0119 doko\u0142a. Liena dosz\u0142a do \u0142uk\u00f3w, badaj\u0105c ka\u017cdy po kolei, ogl\u0105daj\u0105c, przymierzaj\u0105c. To samo czyni\u0142 Fallen z mieczami. Naien natomiast podszed\u0142 do stolika, na kt\u00f3rym roz\u0142o\u017cone by\u0142y wisiorki emanuj\u0105ce moc\u0105. Ogl\u0105da\u0142 ka\u017cdy z osobna, u\u017cywaj\u0105c do tego wy\u017cszych zmys\u0142\u00f3w, aby wykry\u0107 moce w nich zawarte.<br \/>\n\tPo kilku godzinach sp\u0119dzonych w zbrojowni ksi\u0119cia, nasi bohaterowie wyszli ju\u017c w pe\u0142ni uzbrojeni<\/span><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt;  font-weight:normal\">. Tylko Liena nie za\u0142o\u017cy\u0142a na siebie pancerza, bior\u0105c go ze sob\u0105 do komnaty, kt\u00f3r\u0105 przydzieli\u0142 jej gospodarz, a w\u0142a\u015bciwie jego s\u0142uga. Poza t\u0105 lekk\u0105 przeszywanic\u0105, wybra\u0142a magiczny \u0142uk, kt\u00f3ry nie potrzebowa\u0142 strza\u0142. Przynajmniej tak jej powiedzia\u0142 Naien. Rycerz Eizel wzi\u0105\u0142 sobie dwa miecze: jeden, kr\u00f3tki, przypi\u0105\u0142 sobie po rycersku do pasa, drugi, ci\u0119\u017cki dwur\u0119czny, posiadaj\u0105cy jak\u0105\u015b moc, kt\u00f3rej elf nie by\u0142 w stanie zidentyfikowa\u0107 za\u0142o\u017cy\u0142 po wied\u017ami\u0144sku na plecy. Nie by\u0142o to dla niego zbyt wygodne, ale przy drugim boku wola\u0142 mie\u0107 przypi\u0119ty sztylet, tak na wszelki wypadek. Mag natomiast wybra\u0142 pier\u015bcie\u0144, posiadaj\u0105cy dodatkow\u0105 energi\u0119 magiczn\u0105, dwa wisiorki z czarami, oraz \u0107wiekowan\u0105 sk\u00f3rzan\u0105 r\u0119kawic\u0119 zawieraj\u0105c\u0105 w sobie dwa ofensywne czary ogniste.<\/p>\n<p><P ALIGN=CENTER><\/span><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt;  font-weight:bold\">~<br \/>\n<\/P><br \/>\n<\/span><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt;  font-weight:bold\">\t<\/span><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt;  font-weight:normal\">Zbli\u017ca\u0142 si\u0119 ju\u017c wiecz\u00f3r. Tej nocy wyruszali do Zamku Zachodniego. Wszystko by\u0142o ju\u017c gotowe do wyprawy  sprz\u0119t zapakowany, a konie okulbaczone. Mieli przed sob\u0105 nieca\u0142e cztery godziny drogi, wi\u0119c ju\u017c teraz wyjechali za mury obronne, aby na miejscu by\u0107 dobrze przed p\u00f3\u0142noc\u0105. Jechali traktem, jako w\u0119drowcy  odziani byli w ciemnobr\u0105zowe, troch\u0119 podniszczone p\u0142\u00f3cienne p\u0142aszcze, a bro\u0144 zawini\u0119ta by\u0142a dla niepoznaki w szmaty i za\u0142o\u017cona jako tobo\u0142ki na konie.<br \/>\n\tBy\u0142o ju\u017c ciemno, gdy zauwa\u017cyli \u015bwiat\u0142a w najwy\u017cszej wie\u017cy zamku. Po uprzednim rozejrzeniu si\u0119, czy aby na pewno nikt ich nie widzi, wjechali w las po ich lewej stronie, aby si\u0119 przygotowa\u0107. Konie przywi\u0105zali do drzew i zdj\u0119li z nich ca\u0142y ekwipunek. Zdj\u0119li swoje p\u0142aszcze i na\u0142o\u017cyli to, co wynie\u015bli ze zbrojowni. W dalsz\u0105 drog\u0119 wyruszyli pieszo, ale przedtem Naien rzuci\u0142 czar iluzji  na ekwipunek i konie, aby je ukry\u0107.<br \/>\n\tDo zamku podeszli od zachodu, obchodz\u0105c go wcze\u015bniej doko\u0142a. Przez ca\u0142y czas milczeli. Fallen zarzuci\u0142 na mur kotwiczk\u0119, kt\u00f3r\u0105, aby nie ha\u0142asowa\u0142a, owin\u0105\u0142 wcze\u015bniej szmat\u0105. Teraz zacz\u0105\u0142 si\u0119 wspina\u0107. Elfy czeka\u0142y na dole. Rycerz by\u0142 ju\u017c na samej g\u00f3rze, wyjrza\u0142 nad ogrodzenie i rozejrza\u0142 si\u0119, czy nie ma wartownika. Nie by\u0142o. Wskoczy\u0142 na fasad\u0119 i przylgn\u0105\u0142 do \u015bciany naprzeciwko, nie by\u0142o go tam wida\u0107, bo skry\u0142 si\u0119 w cieniu. Fallen poszed\u0142 w prawo, aby sprawdzi\u0107, czy nie ma tam wrog\u00f3w. Wyjrza\u0142 zza rogu budynku, kt\u00f3ry przylega\u0142 do muru. Zobaczy\u0142 jednego zbrojnego, opieraj\u0105cego si\u0119 o mur i patrz\u0105cego w dal. &#8222;Ten nie powinien sprawia\u0107 k\u0142opot\u00f3w pomy\u015bla\u0142 i poszed\u0142, aby sprawdzi\u0107 mur z drugiej strony. Tam by\u0142o dw\u00f3ch, tyle, \u017ce obaj spali. &#8222;To mo\u017ce by\u0107 \u0142atwiejsze ni\u017c s\u0105dzili\u015bmy stwierdzi\u0142 z zadowoleniem. Podszed\u0142 do miejsca, gdzie wszed\u0142 i wyjrza\u0142, aby poinformowa\u0107 towarzyszy, \u017ce droga wolna. Pierwsza wesz\u0142a Liena, mag za ni\u0105. Fallen szeptem zda\u0142 im spraw\u0119 z tego, co zobaczy\u0142. Naien postanowi\u0142 na wszelki wypadek u\u015bpi\u0107 trzeciego wartownika i pog\u0142\u0119bi\u0107 sen ju\u017c \u015bpi\u0105cych. Jak na razie sz\u0142o jak po ma\u015ble. Wiedzieli, co maj\u0105 zrobi\u0107: chcieli zniszczy\u0107 wszystkie machiny wojenne oraz g\u0142\u00f3wn\u0105 bram\u0119.<br \/>\n\tPostanowili si\u0119 rozej\u015b\u0107 w poszukiwaniu maszynerii bojowej. Naien i Liena poszli w lewo, a Fallen w prawo. Jednocze\u015bnie zauwa\u017cyli, \u017ce na g\u0142\u00f3wnym placu przed zamkiem, kt\u00f3ry z niewiadomych przyczyn bezpo\u015brednio przylega\u0142 z trzech stron do muru obronnego, stoi du\u017ca liczba maszyn obl\u0119\u017cniczych gotowych do wymarszu. By\u0142y to najprawdopodobniej wszystkie, jakie posiada\u0142 Ksi\u0105\u017ce Vern, bo nigdzie w obr\u0119bie mur\u00f3w nie mogli zauwa\u017cy\u0107 innych.<br \/>\n\tElfy machn\u0119\u0142y r\u0119kami, \u017ceby ich towarzysz do nich przyszed\u0142. Po kilku chwilach byli ju\u017c wszyscy razem. Jedyne zej\u015bcie na plac prowadzi\u0142o przez zamek, ale nie chcieli ryzykowa\u0107 i Fallen przyni\u00f3s\u0142 swoj\u0105 kotwiczk\u0119, kt\u00f3r\u0105 zahaczy\u0142 o wy\u017csz\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 muru i ostro\u017cnie zjecha\u0142 na d\u00f3\u0142. Upewni\u0142 si\u0119, \u017ce nikogo na dole nie ma i da\u0142 znak towarzyszom, aby do niego do\u0142\u0105czyli.<br \/>\n\tGdy ju\u017c wszyscy byli na dole Naien wyci\u0105gn\u0105\u0142 lekko iluminuj\u0105cy pergamin i&nbsp;&#8222;wygasi\u0142 na nim plan dzia\u0142ania. Ka\u017cdy wzi\u0105\u0142 po kilka woreczk\u00f3w przygotowanego poprzedniego dnia przez maga proszku i rozstawia\u0142 je na balistach i katapultach. Jak ju\u017c sko\u0144czyli sabotowa\u0107 machiny, zebrali si\u0119 przy linie prowadz\u0105cej na mur. Naien poszed\u0142 jeszcze aby zostawi\u0107 troch\u0119 proszku przy bramie.<br \/>\n\tByli ju\u017c na murze; Fallen zwija\u0142 lin\u0119, a mag koncentrowa\u0142 si\u0119 w siadzie skrzy\u017cnym do rzucenia zakl\u0119cia. By\u0142 ju\u017c gotowy. Wsta\u0142. Rozstawi\u0142 lekko nogi i uni\u00f3s\u0142 r\u0119ce do g\u00f3ry tak, \u017ce kszta\u0142tem przypomina\u0142 liter\u0119 &#8222;X. Zacz\u0105\u0142 krzycze\u0107 na ca\u0142e gard\u0142o jakie\u015b s\u0142owa, a jego krzyk zmienia\u0142 si\u0119 w przeszywaj\u0105cy, docieraj\u0105cy jakby z wn\u0119trza g\u0142\u00f3w wszystkich s\u0142uchaj\u0105cych wrzask. Nagle, w jednym momencie rozja\u015bni\u0142o si\u0119: wszystkie machiny wojenne i brama stan\u0119\u0142y w p\u0142omieniach. Nie by\u0142o to jednak jedyne \u017ar\u00f3d\u0142o \u015bwiat\u0142a. Zapala\u0142y si\u0119 te\u017c \u015bwiat\u0142a w oknach zamku. Krzyk elfa usta\u0142, ale jego miejsce zast\u0105pi\u0142y dobiegaj\u0105ce z zamku okrzyki alarmu. Tr\u00f3jka bohater\u00f3w bez chwili zw\u0142oki pop\u0119dzi\u0142a na ty\u0142 zamku, gdzie najbezpieczniej, jak mniemali, by\u0142o zej\u015b\u0107.<br \/>\n\tIch przekonania zmieni\u0142y si\u0119 jednak od razu za rogiem. Stali teraz naprzeciwko&#8230; maga odzianego w czer\u0144 i grupki o\u015bmiu innych m\u0119\u017cczyzn uzbrojonych w miecze. Nie wygl\u0105dali jednak jak zwykli \u015bmiertelnicy, by\u0142o w nich co\u015b dziwnego, jakby nierealnego&#8230;<br \/>\n\tCzarny mag odezwa\u0142 si\u0119:<br \/>\n\t&#8211; Prosz\u0119, prosz\u0119&#8230; Kogo moje oczy widz\u0105&#8230; Musz\u0119 was z przykro\u015bci\u0105 poinformowa\u0107, \u017ce to ju\u017c jest koniec waszej w\u0119dr\u00f3wki.<br \/>\n\tPstrykn\u0105\u0142 palcami i wszyscy jego ludzie ruszyli powoli na swoich przeciwnik\u00f3w. Liena \u015bci\u0105gn\u0119\u0142a z plec\u00f3w \u0142uk, wzi\u0119\u0142a strza\u0142\u0119 i wystrzeli\u0142a w jednego z m\u0119\u017cczyzn. Strza\u0142a wbi\u0142a si\u0119 w miejsce, gdzie delikwent powinien mie\u0107 serce, lecz nie zaprzesta\u0142 swojego marszu. Elfka zamurowa\u0142o. Naien tymczasem sprowadzi\u0142 z nieba grom, kt\u00f3ry zmieni\u0142 w popi\u00f3\u0142 jednego z przeciwnik\u00f3w, krzykn\u0105\u0142 do Lieny:<br \/>\n\t&#8211; Nie u\u017cywaj strza\u0142!<br \/>\n\tW pierwszym momencie \u0142uczniczka nie wiedzia\u0142a o co chodzi, ale po chwili zrozumia\u0142a. Napi\u0119\u0142a \u0142uk, nie nak\u0142adaj\u0105c strza\u0142y na ci\u0119ciw\u0119. W jej r\u0119ku pojawi\u0142 si\u0119 b\u0142yszcz\u0105cy na czerwono pocisk, kt\u00f3ry wystrzeli\u0142a w jednego z napastnik\u00f3w. Ten zap\u0142on\u0105\u0142 i pali\u0142 si\u0119 przez chwil\u0119 zanim obr\u00f3ci\u0142 si\u0119 w popi\u00f3\u0142. Fallen wyci\u0105gn\u0105\u0142 magiczny miecz i stan\u0105\u0142 w pozycji obronnej. Naien w tym czasie szykowa\u0142 kolejny atak, lecz co\u015b go wytr\u0105ci\u0142o z r\u00f3wnowagi i czar si\u0119 rozproszy\u0142. To cz\u0142owiek w czerni go powali\u0142. Naien wsta\u0142 szykuj\u0105c si\u0119 do obrony, lecz kolejny magiczny pocisk nie polecia\u0142 w niego, tylko w Lien\u0119. Elf niewiele my\u015bl\u0105c porzuci\u0142 sw\u00f3j czar i rzuci\u0142 si\u0119 w stron\u0119 towarzyszki. Nie mia\u0142 czasu na stworzenie innego zakl\u0119cia, wi\u0119c zas\u0142oni\u0142 j\u0105 w\u0142asnym cia\u0142em. Wiedzia\u0142, \u017ce chroni go jego antymagiczny p\u0142aszcz, ale nie zna\u0142 si\u0142y czaru przeciwnika. Przeceni\u0142 swoj\u0105 wytrzyma\u0142o\u015b\u0107. Poczu\u0142 przeszywaj\u0105cy b\u00f3l w prawym boku, odesz\u0142y od niego si\u0142y, zachwia\u0142 si\u0119 na nogach, to by\u0142a ostatnia rzecz jak\u0105 pami\u0119ta\u0142&#8230;<br \/>\n\tCz\u0142owiek w czerni by\u0142 zadowolony ze swojego czaru. Elfi mag s\u0142ania\u0142 si\u0119 przed nim na nogach zas\u0142aniaj\u0105c swoj\u0105 towarzyszk\u0119. Upad\u0142. Lecz cz\u0142owiek w czerni nie zobaczy\u0142 ju\u017c jak dotkn\u0105\u0142 kamieni na pod\u0142odze. Nie zd\u0105\u017cy\u0142. Jedyn\u0105 rzecz\u0105 jak\u0105 zd\u0105\u017cy\u0142 zobaczy\u0107 by\u0142 grot strza\u0142y, kt\u00f3ry przelecia\u0142 tu\u017c nad plecami upadaj\u0105cego elfa i trafi\u0142 go prosto w prawe oko.<br \/>\n\tLiena sta\u0142a trzymaj\u0105c \u0142uk w wyprostowanej r\u0119ce, oddycha\u0142a ci\u0119\u017cko. W momencie, gdy jej przeciwnik zosta\u0142 trafiony, wszyscy jego podw\u0142adni rozp\u0142yn\u0119li si\u0119 w powietrzu. Fallen ju\u017c zaczepi\u0142 kotwiczk\u0119 do muru i czeka\u0142 na elfk\u0119, kt\u00f3ra podbieg\u0142a do Naiena. Elf ockn\u0105\u0142 si\u0119 po kilku sekundach, lecz b\u00f3l obecny we wszystkich cz\u0119\u015bciach jego cia\u0142a znacznie utrudnia\u0142 mu poruszanie si\u0119. On z elfk\u0105 zeszli razem jako pierwsi, Fallen zjecha\u0142 po lince od razu po nich.<br \/>\n\tRycerz \u0142uczniczka pomogli magowi doj\u015b\u0107 do koni i wsi\u0105\u015b\u0107 na swojego wierzchowca. Na szcz\u0119\u015bcie mag m\u00f3g\u0142 zdj\u0105\u0107 jeszcze iluzj\u0119 z ekwipunku, cho\u0107 nie by\u0142o to dla niego \u0142atwe.<br \/>\n\tCa\u0142a tr\u00f3jka odjecha\u0142a lasami w kierunku Wschodniego Zamku&#8230;<\/p>\n<p><P ALIGN=RIGHT>Ci\u0105g dalszy (mo\u017ce) nast\u0105pi. Wszystko zale\u017cy od tego, jak mi TO wysz\u0142o.<\/p>\n<p>hubi<br \/>\n<\/P><br \/>\n<\/span><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>opowiadanie<\/p>\n","protected":false},"author":21,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_et_pb_use_builder":"","_et_pb_old_content":"","_et_gb_content_width":"","footnotes":""},"categories":[15],"tags":[],"class_list":["post-337","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-fanfic","et-doesnt-have-format-content","et_post_format-et-post-format-standard"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/337","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/users\/21"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=337"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/337\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=337"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=337"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=337"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}