{"id":324,"date":"2003-02-12T19:52:33","date_gmt":"2003-02-12T19:52:33","guid":{"rendered":"http:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/?p=324"},"modified":"2003-02-12T19:52:33","modified_gmt":"2003-02-12T19:52:33","slug":"galay-z-domu-savoi","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/galay-z-domu-savoi\/","title":{"rendered":"Galay z domu Sa&#8217;voi"},"content":{"rendered":"<p>\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\tZ mojego wczesnego dzieci\u0144stwa pami\u0119tam niewiele. Jedyne, wyra\u017ane wspomnienie to obraz kobiety &#8211; m\u0142odej, pi\u0119knej, o kruczoczarnych w\u0142osach i d\u0142oniach delikatnych jak aksamit. Chocia\u017c niczego nie jestem do ko\u0144ca pewien nazywam j\u0105 matk\u0105. M\u00f3j ojciec (jego nie pami\u0119tam prawie wcale) musia\u0142 by\u0107 kim\u015b wa\u017cnym, poniewa\u017c mieszkali\u015bmy w do\u015b\u0107 bogatym domu. Jako dziecko mia\u0142em wszystko czego zapragn\u0105\u0142em. No prawie wszystko, poniewa\u017c rzadko widywa\u0142em ojca. \u017by\u0142em beztrosko i szcz\u0119\u015bliwie. Ale jak w ka\u017cdej bajce co\u015b musia\u0142o p\u00f3j\u015b\u0107 nie tak&#8230;<\/p>\n<p>\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 Przyszli w nocy. Zamaskowane twarze i barczyste sylwetki. Ich cienie widz\u0119 do tej pory w snach. Spa\u0142em spokojnie kiedy silne r\u0119ce zerwa\u0142y mnie z \u0142\u00f3\u017cka. Krzycza\u0142em i wyrywa\u0142em si\u0119 &#8211; na pr\u00f3\u017cno. Gdy wywlekli mnie z domu zobaczy\u0142em przera\u017caj\u0105cy widok. Na dziedzi\u0144cu le\u017ca\u0142y cia\u0142a moich rodzic\u00f3w. Kiedy pr\u00f3bowali mnie wsadzi\u0107 na konia zebra\u0142em w sobie ca\u0142\u0105 dzieci\u0119c\u0105 odwag\u0119 i chwyci\u0142em za kaptur tego, kt\u00f3ry mnie trzyma\u0142. Ludzie m\u00f3wi\u0105, \u017ce nie ma brzydkich elf\u00f3w &#8211; myl\u0105 si\u0119. Tamta twarz wry\u0142a mi si\u0119 g\u0142\u0119boko w pami\u0119\u0107. Straszliwa blizna przecinaj\u0105ca spory fragment czo\u0142a i policzek. Jednak nie to by\u0142o najstraszniejsze. Jego lodowate spojrzenie m\u00f3g\u0142 bym rozpozna\u0107 dos\u0142ownie wsz\u0119dzie. Zakl\u0105\u0142 g\u0142o\u015bno i nerwowo zakry\u0142 twarz. Widocznie ba\u0142 si\u0119, \u017ce go rozpoznam. Dzieci\u0119cy instynkt kaza\u0142 mi wykorzysta\u0107 ten moment. Zebra\u0142em w sobie wszystkie si\u0142y i wyrwa\u0142em mu si\u0119. Bieg\u0142em co si\u0142. W powietrzu unosi\u0142 si\u0119 ostry zapach dymu. S\u0142ysza\u0142em jedynie g\u0142o\u015bne przekle\u0144stwa i ujadanie ps\u00f3w na tle niespokojnego szumu rzeki. Chocia\u017c strach parali\u017cowa\u0142 moje ruchy spojrza\u0142em za siebie. Straszliwa, zar\u0119kawiczona d\u0142o\u0144 pr\u00f3buj\u0105ca mnie z\u0142apa\u0107. I wtedy ziemia uciek\u0142a mi spod n\u00f3g. Turla\u0142em si\u0119 szybko w d\u00f3\u0142. Ostre kamienie g\u0142\u0119boko rani\u0142y moj\u0105 sk\u00f3r\u0119. Chwila ta wydawa\u0142a si\u0119 wieczno\u015bci\u0105. Nagle poczu\u0142em koj\u0105cy ch\u0142\u00f3d, kt\u00f3ry ogarn\u0105\u0142 ca\u0142e moje cia\u0142o. Co by\u0142o dalej, nie pami\u0119tam. Mia\u0142em wtedy siedem lat.<\/p>\n<p>\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 Z g\u0142\u0119bokiego snu wyrwa\u0142 mnie glos tego cz\u0142owieka. Tak przyjemny i matowy. &#8222;\u017byjesz ch\u0142opcze?&#8221; &#8211; zapyta\u0142. I wtedy b\u00f3l powr\u00f3ci\u0142. J\u0119kn\u0105\u0142em \u017ca\u0142o\u015bnie. Cornvald &#8211; bo tak mia\u0142 na imi\u0119 m\u00f3j zbawiciel &#8211; zabra\u0142 mnie do swojej pustelni. Podobno kilka dni majaczy\u0142em w gor\u0105czce. Moja rekonwalescencja trwa\u0142a p\u00f3\u0142 roku. Po\u0142amane \u017cebra, pogruchotane ko\u015bci &#8211; wszystko zrasta\u0142o si\u0119 za wolno. Od kalectwa uratowa\u0142o mnie jedynie to, \u017ce by\u0142em bardzo m\u0142ody i dobrze od\u017cywiony. Cornvald nie zadawa\u0142 pyta\u0144 jak i dlaczego si\u0119 tu znalaz\u0142em. Ten wysoki, umi\u0119\u015bniony i s\u0119dziwy ju\u017c cz\u0142owiek o bystrym spojrzeniu dostrzeg\u0142 we mnie przyjaciela. Mo\u017ce dlatego, \u017ce sam nigdy nie mia\u0142 syna, a mo\u017ce dlatego, \u017ce tak jak ja ukrywa\u0142 jak\u0105\u015b tajemnic\u0119. D\u0142ugimi wieczorami rozmawiali\u015bmy ze sob\u0105. Ja opowiedzia\u0142em mu to co pami\u0119ta\u0142em. Powiedzia\u0142em, \u017ce podpalono m\u00f3j dom, zabito rodzic\u00f3w. On w zamian opowiedzia\u0142 mi o sobie. Przyzna\u0142 si\u0119, \u017ce kiedy\u015b by\u0142 kapitanem gwardii pa\u0142acowej. Gdy zmieni\u0142 si\u0119 w\u0142adca on za swoje pogl\u0105dy skazany zosta\u0142 na banicj\u0119. Tak trafi\u0142 w to miejsce. Nie widz\u0105c lepszego rozwi\u0105zania postanowi\u0142em zosta\u0107 z Cornvaldem.<\/p>\n<p>\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\tD\u0142ugie lata w pustelni sp\u0119dzi\u0142em g\u0142\u00f3wnie na naukach. M\u00f3j przyjaciel (a raczej ojciec) uczy\u0142 mnie tego czego sam nauczy\u0142 si\u0119 w ci\u0105gu \u017cycia. Opr\u00f3cz sposob\u00f3w walki zrozumia\u0142em, ze najwa\u017cniejsza jest inicjatywa i b\u0142yskawiczny atak. &#8222;Pami\u0119taj synu, nigdy nie daj si\u0119 zaskoczy\u0107. Ten kto atakuje pierwszy, zabija pierwszy&#8221;. Uczy\u0142em si\u0119, jak w pojedynk\u0119 pokonywa\u0107 liczniejszych przeciwnik\u00f3w. Cornvald wykszta\u0142ci\u0142 we mnie wr\u0119cz zwierz\u0119c\u0105 czujno\u015b\u0107. Pokaza\u0142 mi jak biegle pos\u0142ugiwa\u0107 si\u0119 \u0142ukiem i par\u0105 szabli &#8211;  co by\u0142o rzadk\u0105 umiej\u0119tno\u015bci\u0105. Zwyk\u0142 te\u017c mawia\u0107: &#8222;nie opieraj si\u0119 jedynie na broni, poniewa\u017c zawsze mo\u017cesz j\u0105 straci\u0107. Najgro\u017aniejsz\u0105 broni\u0105 jest twoje w\u0142asne cia\u0142o&#8221;. Ja w zamian za to polowa\u0142em dla niego i je\u017adzi\u0142em do miasta po potrzebne nam produkty. Tak min\u0119\u0142o kolejnych dziesi\u0119\u0107 lat.\t<\/p>\n<p>\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\tOdk\u0105d go pozna\u0142em wiedzia\u0142em, \u017ce ten dzie\u0144 nast\u0105pi. Cornvald zachorowa\u0142 na febr\u0119 i zmar\u0142. Tak zosta\u0142em sam dziedzicz\u0105c niewielki domek w lesie, troch\u0119 pieni\u0119dzy i dobytku. Ostatecznie postanowi\u0142em przyj\u0105\u0107 nazwisko mojego przyjaciela &#8211; Cornvalda z domu Sa&#8217;voi &#8211; jedyny element, kt\u00f3ry m\u00f3g\u0142 mnie po\u0142\u0105czy\u0107 ze \u015bwiatem zewn\u0119trznym. Zdawa\u0142o by si\u0119, \u017ce podziel\u0119 los mojego przyjaciela, \u017ce reszt\u0119 moich dni sp\u0119dz\u0119 w pustelni. A jednak&#8230; Przez pi\u0119\u0107 d\u0142ugich lat zajmowa\u0142em si\u0119 g\u0142\u00f3wnie polowaniami z \u0142ukiem, kombinuj\u0105c jak przetrwa\u0107 kolejn\u0105 zim\u0119. Ludzie z miasta opowiadali sobie o mnie r\u00f3\u017cne historie. By\u0142em dla nich tajemniczym cz\u0142owiekiem z lasu &#8211; bali si\u0119 mnie. Nie dba\u0142em o to.<\/p>\n<p>\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\tPewnego letniego dnia uda\u0142em si\u0119 na polowanie. Pogoda by\u0142a bezwietrzna co stanowi\u0142o idealne warunki. Zasadzi\u0142em si\u0119 w krzakach niedaleko wodopoju czekaj\u0105c na zwierzyn\u0119. Wtedy ujrza\u0142em wspania\u0142ego jelenia, kt\u00f3ry m\u00f3g\u0142 mi zapewni\u0107 po\u017cywienia na d\u0142ugie miesi\u0105ce. Naci\u0105gn\u0105\u0142em \u0142uk w oczekiwaniu. Spu\u015bci\u0142em ci\u0119ciw\u0119, jele\u0144 poderwa\u0142 si\u0119 i zacz\u0105\u0142 ucieka\u0107. Jak si\u0119 p\u00f3\u017aniej okaza\u0142o trafi\u0142em go. Jele\u0144 by\u0142 jednak wytrzyma\u0142y i uciek\u0142. Tropi\u0142em go przez kilka dni, pod\u0105\u017caj\u0105c za jego \u015bladami. Gdy wreszcie odnalaz\u0142em  konaj\u0105ce zwierze by\u0142em ju\u017c daleko od domu. Uradowany wzi\u0105\u0142em co lepsze mi\u0119so i ruszy\u0142em w drog\u0119 powrotn\u0105. Przez ca\u0142y czas w\u0142ada\u0142o mn\u0105 dziwne uczucie niepokoju. Gdy wreszcie dotar\u0142em do pustelni zauwa\u017cy\u0142em wydobywaj\u0105cy si\u0119 z komina dym. Wyda\u0142o mi si\u0119 to bardzo dziwne poniewa\u017c w te rejony nikt si\u0119 nie zapuszcza\u0142. Z bezpiecznej odleg\u0142o\u015bci zacz\u0105\u0142em obserwowa\u0107 chat\u0119.<\/p>\n<p>\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\tDzisiaj nie potrafi\u0119 opisa\u0107 tego uczucia. Nienawi\u015b\u0107, ch\u0119\u0107 zemsty a mo\u017ce co\u015b innego? Gdy ponownie ujrza\u0142em twarz elfa z moich sn\u00f3w jak\u0105\u015b si\u0142a powiedzia\u0142a mi: &#8222;zabij go&#8221;. Strach by\u0142 jednak silniejszy i nie pozwoli\u0142 mi dzia\u0142a\u0107 od razu. Ca\u0142e szcz\u0119\u015bcie przybysz zadomowi\u0142 si\u0119 na d\u0142u\u017cej w pustelni. Co gorsza upodoba\u0142 sobie par\u0119 szabli, niegdy\u015b nale\u017c\u0105cych do mojego przyjaciela obecnie b\u0119d\u0105cych moj\u0105 w\u0142asno\u015bci\u0105. Gdy wyje\u017cd\u017ca\u0142 wzi\u0105\u0142 je sobie na pami\u0105tk\u0119. Nie da\u0142em za wygran\u0105, po\u017cegna\u0142em si\u0119 z moim dotychczasowym domem i ruszy\u0142em za nim. Przez kilka dni tropi\u0142em go z ukrycia a\u017c dotar\u0142 do niewielkiego miasteczka &#8211; Burdorffu. Kiedy wszed\u0142em do karczmy by\u0142 tak pijany, \u017ce nie zwr\u00f3ci\u0142 na mnie uwagi. Spokojny i zdeterminowany powt\u00f3rzy\u0142em w my\u015blach wszystkie nauki dane mi przez mojego przyjaciela. Bezszelestnie podszed\u0142em do niego na bezpieczn\u0105 odleg\u0142o\u015b\u0107. &#8222;Chyba wzi\u0105\u0142e\u015b sobie moj\u0105 w\u0142asno\u015b\u0107&#8221; &#8211; krzykn\u0105\u0142em. On nawet si\u0119 nie odwr\u00f3ci\u0142, od razu si\u0119gn\u0105\u0142 po jedn\u0105 z szabli Cornvalda. By\u0142a to ostatnia rzecz jak\u0105 zrobi\u0142 w swoim \u017cyciu. Strza\u0142a utkn\u0119\u0142a gdzie\u015b w oczodole i przebi\u0142a czaszk\u0119 na wylot. Odczu\u0142em niesamowit\u0105 rado\u015b\u0107 i ulg\u0119 kiedy jego cia\u0142o bezw\u0142adnie osun\u0119\u0142o si\u0119 na klepki pod\u0142ogi. Wszyscy bywalcy karczmy zamarli z przera\u017cenia. Gdy si\u0119 otrz\u0105sn\u0105\u0142em pierwsz\u0105 my\u015bl\u0105, kt\u00f3ra przysz\u0142a mi do g\u0142owy by\u0142o: &#8222;uciekaj jak najszybciej&#8221;. Nie czekaj\u0105c ani chwili d\u0142u\u017cej porwa\u0142em moj\u0105 w\u0142asno\u015b\u0107 oraz jego torb\u0119. Przed karczm\u0105 wskoczy\u0142em na konia (najcenniejszy z moich \u0142up\u00f3w) i pogna\u0142em przed siebie. Przez trzy dni umyka\u0142em po\u015bcigowi. Spa\u0142em w ukryciu i jecha\u0142em noc\u0105. Tak dotar\u0142em do Wyzimy.<\/p>\n<p>\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\tW torbie zrabowanej elfowi znalaz\u0142em nieco suchego prowiantu, troch\u0119 pieni\u0119dzy, dziwn\u0105 bransolet\u0119 oraz pewien bardzo interesuj\u0105cy dokument. By\u0142o to co\u015b w rodzaju listu go\u0144czego wystawianego najemnym zbirom.<\/p>\n<p>\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\tMam nadziej\u0119, \u017ce cz\u0142owiek, kt\u00f3rego zabi\u0107 mia\u0142 m\u00f3j dawny oprawca pomo\u017ce mi znale\u017a\u0107 reszt\u0119 szajki, kt\u00f3ra zniszczy\u0142a moje \u017cycie. Traf chcia\u0142, \u017ce ca\u0142kiem niedawno ujrza\u0142em t\u0119 osob\u0119 w jednej z karczm, w kt\u00f3rych nocowa\u0142em. M\u0119\u017cczyzna by\u0142 tam z dwoma innymi. Obecnie \u015bledz\u0119 t\u0119 grup\u0119 wyczekuj\u0105c odpowiedniego momentu&#8230;<\/p>\n<p><B>List<\/B><\/p>\n<p>Cz\u0142owieka tego znajdziesz \u0142atwo. Obecnie powinien znajdowa\u0107 si\u0119 gdzie\u015b w Temerii. Ma na imi\u0119 Arthur Torquenaga i jest inkwizytorem. Kiedy go ujrzysz b\u0119dziesz wiedzia\u0142 od razu z kim masz do czynienia. Cz\u0142owiek ten charakteryzuje si\u0119 nieprzeci\u0119tn\u0105 postur\u0105. Odziany w czer\u0144 przez wi\u0119kszo\u015b\u0107 czasu nie zdejmuje pe\u0142nej zbroi p\u0142ytowej. Pytaj w wi\u0119kszych miastach w \u015bwi\u0105tyniach boga Kreve. Za wykonanie zadania otrzymasz 2000 koron. Pami\u0119taj by go nie lekcewa\u017cy\u0107 &#8211; sprawnie w\u0142ada mieczem dwur\u0119cznym.<\/p>\n<p>Powodzenia&#8230;<\/p>\n<p><B>Jak wygl\u0105dam?<\/B><\/p>\n<p>Chocia\u017c mam dopiero dwadzie\u015bcia dwa lata \u017cycie odbi\u0142o na mnie swoje pi\u0119tno &#8211; co wida\u0107 nie tylko w zachowaniu ale i wygl\u0105dzie. Jestem do\u015b\u0107 przeci\u0119tnej budowy cia\u0142a. Mam oko\u0142o 185 cm wzrostu i wa\u017c\u0119 69 kg. Ubieram si\u0119 w bardzo stonowanych barwach &#8211; ciemna ziele\u0144, szary i czer\u0144. Nosz\u0119 je\u017adzieckie sk\u00f3rzane buty, czarne sk\u00f3rzane spodnie i bluz\u0119 wykonan\u0105 z zielonej sk\u00f3ry wi\u0105zan\u0105 pod szyj\u0105 rzemieniem. Przedramiona os\u0142aniam karwaszami z grubej, wygotowanej w oleju sk\u00f3ry. Na ramiona narzucam p\u0142aszcz z nie barwionego filcu. Twarz maskuje tr\u00f3jk\u0105tn\u0105 szmat\u0105 wykonan\u0105 z tego samego materia\u0142u co p\u0142aszcz. Na plecach nosz\u0119 dwie skrzy\u017cowane szable, kt\u00f3rych r\u0119koje\u015bci wystaj\u0105 ponad moimi barkami. Pomi\u0119dzy nimi znajduje si\u0119 ko\u0142czan na strza\u0142y. Przez prawe rami\u0119 przewieszam \u0142ubie wykonane z twardej sk\u00f3ry natomiast przez lewe p\u0142\u00f3cienny marynarski worek. Na lewym przegubie nosz\u0119 dziwn\u0105 wykonan\u0105 ze srebra bransolete. Staram si\u0119 utrzymywa\u0107 czysto\u015b\u0107, nosz\u0119 kr\u00f3tko przystrzy\u017cone w\u0142osy i gol\u0119 si\u0119 co rano. Mam bardzo charakterystyczne spojrzenie, bystre i g\u0142\u0119bokie co niejednego rozm\u00f3wc\u0119 przyprawia o ciarki na plecach.<\/p>\n<p><B>Jak sie zachowuj\u0119?<\/B><\/p>\n<p>Jestem raczej nieufny wobec otoczenia i cz\u0119sto zamykam si\u0119 w sobie. Z racji tego, \u017ce wi\u0119kszo\u015b\u0107 \u017cycia sp\u0119dzi\u0142em w lesie tam czuj\u0119 si\u0119 najlepiej. Nie poci\u0105ga mnie miejski gwar. Nienawidz\u0119 kiedy kto\u015b zachowuje si\u0119 ha\u0142a\u015bliwie i agrasywnie. Staram si\u0119 unika\u0107 konflikt\u00f3w i w takich sytuacjach zazwyczaj opuszczam towarzystwo. Kiedy na swojej drodze spotykam elfa, przykre wspomnienia wracaj\u0105. Trudno jest mi si\u0119 opanowa\u0107 i cz\u0119sto bez powodu si\u0119 denerwuj\u0119. Staram si\u0119 zwraca\u0107 do wszystkich spokojnie okazuj\u0105c im nale\u017cyty szacunek. M\u00f3wi\u0119 powoli wa\u017c\u0105c w my\u015blach ka\u017cde wypowiedziane s\u0142owo (a rozmawiam raczej rzadko). Zdenerwowany nie waham si\u0119 u\u017cy\u0107 si\u0142y, b\u0142yskawicznie si\u0119gam po bro\u0144 i ma\u0142o obchodzi mnie to jak zareaguje otoczenie. Niech\u0119tnie rozstaj\u0119 si\u0119 z moim \u0142ukiem i szablami poniewa\u017c maj\u0105 one dla mnie nie tylko warto\u015b\u0107 sentymentaln\u0105 ale r\u00f3wnie\u017c duchow\u0105. Czuj\u0105c blisko\u015b\u0107 or\u0119\u017ca mam poczucie bezpieczenstwa co nie oznacza, \u017ce bez niego jestem bezbronny. Moim bliskim przyjacielem jest ko\u0144, staram si\u0119 o niego dba\u0107 i opiekowa\u0107 si\u0119 nim. Nie przywi\u0105zuj\u0119 zbyt wielkiej wagi do pieni\u0119dzy, staraj\u0105c si\u0119 aby mie\u0107 je w ilo\u015bci potrzebnej do zaspokojenia podstawowych potrzeb (nie gromadz\u0119 finans\u00f3w).<\/p>\n<p><B>Szable&#8230;<\/B><\/p>\n<p>Para szabli, kt\u00f3re nosz\u0119 to naprawd\u0119 niezwyk\u0142a i zdumiewaj\u0105ca bro\u0144. Wcze\u015bniej nale\u017ca\u0142y one do mojego przyjaciela Cornvalda. Otrzyma\u0142 je od kr\u00f3la Redanii za swoje zaslugi w stra\u017cy pa\u0142acowej. Oba brzeszczoty pochodz\u0105 z za morza. Na kontynent zosta\u0142y przywiezione przez jednego z kupc\u00f3w Novigradzkich. Nikt nie wie dok\u0142adnie jak\u0105 technik\u0105 zosta\u0142y wykonane, jedno jest natomiast pewne &#8211; s\u0105 niesamowicie ostre przy czym zachowuj\u0105 odpowiedni\u0105 spr\u0119\u017cysto\u015b\u0107. Oprawa i wyko\u0144czenie zosta\u0142y wykonane na zam\u00f3wienie samego kr\u00f3la (kt\u00f3ry dobrze zna\u0142 upodobania Cornvalda). Szable te s\u0105 w stanie bez wi\u0119kszych problem\u00f3w poradzi\u0107 sobie z ka\u017cdym rodzajem zbroi mi\u0119kkiej i l\u017cejszymi kolczugami [ich wyparowa\u0144 nie bierze si\u0119 pod uwag\u0119].<\/p>\n<p>Ko\u0144c\u00f3wka historii postaci zosta\u0142a pomy\u015blana tak aby nowego bohatera w jaki\u015b logiczny spos\u00f3b po\u0142\u0105czy\u0107 z dru\u017cyn\u0105 (cz\u0142owiek z listu to jedna z postaci graczy). Oczywi\u015bcie mo\u017cna to zmieni\u0107&#8230;<\/p>\n<p>Plik <a href=\"\/dane\/plik\/387_Galay-Czlowiek.wgw\">WGW GP 2.x<\/a> &#8211; posta\u0107 by\u0142a ju\u017c &#8222;grana&#8221;, st\u0105d niekt\u00f3re warto\u015bci.<\/p>\n<div class=\"wgo_plik\">Pliki<\/div>\n<ul>\n<li><a href=\"\/dane\/plik\/387_Galay-Czlowiek.wgw\">Plik 1<\/a><\/li>\n<\/ul>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>bohater gracza<\/p>\n","protected":false},"author":119,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_et_pb_use_builder":"","_et_pb_old_content":"","_et_gb_content_width":"","footnotes":""},"categories":[7],"tags":[],"class_list":["post-324","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-bohaterowie","et-doesnt-have-format-content","et_post_format-et-post-format-standard"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/324","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/users\/119"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=324"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/324\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=324"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=324"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=324"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}