{"id":314,"date":"2003-01-22T15:02:02","date_gmt":"2003-01-22T15:02:02","guid":{"rendered":"http:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/?p=314"},"modified":"2003-01-22T15:02:02","modified_gmt":"2003-01-22T15:02:02","slug":"opowiesc-o-pewnym-magu","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/opowiesc-o-pewnym-magu\/","title":{"rendered":"Opowie\u015b\u0107 o pewnym magu"},"content":{"rendered":"<p><P ALIGN=CENTER><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt; font-weight:bold\">Opowie\u015b\u0107 o pewnym magu<br \/>\n<\/span><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt; font-weight:bold\"><\/P><br \/>\n<\/span><span style=\"font-family:Arial CE; font-size:10pt; font-weight:normal\">&#8211; Pos\u0142uchajcie mnie uwa\u017cnie, bowiem to, co za chwil\u0119 us\u0142yszycie wydarzy\u0142o si\u0119 naprawd\u0119. Wiem, bo sam \u017cem to na w\u0142asne oczy widzia\u0142  powiedzia\u0142 stary bajarz do s\u0142uchaj\u0105cych dworskich dzieci, w\u015br\u00f3d kt\u00f3rych najm\u0142odsza by\u0142a czteroletnia Calanthe, c\u00f3rka kr\u00f3la.<br \/>\n&#8211; A ciekawa bardzo jest ta historia, wi\u0119c nie przerywajcie i spr\u00f3bujcie j\u0105 sobie wyobrazi\u0107. Dzia\u0142o si\u0119 to wszystko, gdy jeszcze by\u0142em m\u0142odzikiem, ale wszystko dok\u0142adnie pami\u0119tam. Pracowa\u0142em owego czasu w karczmie, jako roznosiciel jad\u0142a&#8230;<\/p>\n<p>\t&#8230; &#8211; Zanie\u015b no to do tamtego stolika, ch\u0142opcze  &#8211; powiedzia\u0142 do mnie ober\u017cysta, kt\u00f3ry, cho\u0107 bardzo mnie lubi\u0142, nie znosi\u0142 mojego opieszalstwa. W po\u0142owie drogi do stolika us\u0142ysza\u0142em g\u0142o\u015bne trza\u015bni\u0119cie drzwiami. W wej\u015bciu stan\u0105\u0142 wysoki m\u0119\u017cczyzna w czarnym p\u0142aszczu, z kapturem zarzuconym na g\u0142ow\u0119. Nie by\u0142o wida\u0107 jego twarzy, jakby pod kapturem kry\u0142a si\u0119 pustka, a d\u0142ugie, szerokie r\u0119kawy ca\u0142kowicie zas\u0142ania\u0142y jego r\u0119ce. Jego p\u0142aszcz by\u0142 przewi\u0105zany w\u0105skim ciemnobr\u0105zowym rzemieniem na wysoko\u015bci pasa. Rozejrza\u0142 si\u0119 woko\u0142o (co mo\u017cna by\u0142o pozna\u0107 jedynie po ruchach jego kaptura) i odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 ku jednej z \u0142aw, przy kt\u00f3rej siedzia\u0142o pi\u0119ciu m\u0119\u017cczyzn. Wskaza\u0142 ich r\u0119k\u0105 i powiedzia\u0142:<br \/>\n\t&#8211; Przesi\u0105d\u017acie si\u0119 gdzie indziej, bo zamierzam si\u0119 tu posili\u0107 razem z moimi towarzyszami.<br \/>\n\tDopiero w tej chwili zauwa\u017cy\u0142em, stoj\u0105cych za plecami cz\u0142owieka w p\u0142aszczu dw\u00f3ch innych osobnik\u00f3w. Byli odziani zupe\u0142nie inaczej ni\u017c on.  Mieli na sobie kolczugi i p\u0142ytowe napier\u015bniki. Byli podobnego wzrostu co ten zakapturzony, mi\u0119li kr\u00f3tkie ciemne w\u0142osy i kr\u00f3tkie br\u00f3dki. Szczeg\u00f3\u0142\u00f3w ich twarzy nie widzia\u0142em, bo zakrywa\u0142 je cie\u0144.<br \/>\n\tZn\u00f3w spojrza\u0142em na \u0142aw\u0119, na kt\u00f3r\u0105 wskazywa\u0142 cz\u0142owiek w p\u0142aszczu. Siedzia\u0142 tam ju\u017c tylko jeden cz\u0142owiek zajadaj\u0105c zup\u0119 z talerza. Spod kaptura zn\u00f3w zabrzmia\u0142 niski, dono\u015bny g\u0142os:<br \/>\n\t&#8211; Ty te\u017c wstawaj.<br \/>\nJedz\u0105cy odpar\u0142:<br \/>\n\t&#8211; Po moim trupie, ja tu by\u0142em pierwszy.<br \/>\n\t&#8211; Niech i tak b\u0119dzie. Nie tylko, \u017ce by\u0142e\u015b pierwszym, ale b\u0119dziesz te\u017c ostatnim siedz\u0105cym dzi\u015b na tej \u0142awie.<br \/>\nTo m\u00f3wi\u0105c sprawnym ruchem wyci\u0105gn\u0105\u0142 d\u0142o\u0144 z r\u0119kawa (by\u0142a ca\u0142a wytatuowana, dziwne wzory wi\u0142y si\u0119 a\u017c po koniuszki palc\u00f3w) i wypowiedzia\u0142 s\u0142owa:<br \/>\n&#8211;\t<I>Han sol ab enneri carren krei ras nihilla mori xan!<br \/>\n<\/I>W tym czasie zakre\u015bli\u0142 w powietrzu jaki\u015b wz\u00f3r, ale nie pami\u0119tam ju\u017c, jaki.<br \/>\n\tOdzienie jedz\u0105cego, podobnie jak jego w\u0142osy zacz\u0119\u0142o si\u0119 pali\u0107, a jego sk\u00f3ra coraz bardziej przylega\u0142a do ko\u015bci. By\u0142 to okropny widok. Cera jego by\u0142a coraz ciemniejsza i coraz bardziej przypomina\u0142 szkielet ni\u017c \u017cyj\u0105cego cz\u0142owieka. Oczy mu wyparowa\u0142y, usta\u0142 przera\u017aliwy j\u0119k, na \u0142awie siedzia\u0142 ju\u017c tylko okopcony szkielet, kt\u00f3ry po kilku chwilach zamieni\u0142 si\u0119 w py\u0142 tak gor\u0105cy, \u017ce przepali\u0142 \u0142aw\u0119, na kt\u00f3rej wcze\u015bniej si\u0119 znajdowa\u0142 cz\u0142owiek niepos\u0142uszny woli maga, na p\u00f3\u0142.<br \/>\n\tCzarnoksi\u0119\u017cnik odezwa\u0142 si\u0119 do kilku jegomo\u015bci, kt\u00f3rzy, tak jaj ja, zastygli ze zdumienia:<br \/>\n\t&#8211; Zabierzcie t\u0119 \u0142aw\u0119 i posprz\u0105tajcie popi\u00f3\u0142, bo nie chc\u0119 na to patrze\u0107 przy jedzeniu.<br \/>\nB\u0142yskawicznie oderwali si\u0119 od swych posi\u0142k\u00f3w i wykonali &#8222;pro\u015bb\u0119 maga&#8221;. Czterech wynios\u0142o przepalone na p\u00f3\u0142 siedzisko, a dw\u00f3ch zabra\u0142o si\u0119 za sprz\u0105tanie ostyg\u0142ego ju\u017c popio\u0142u.<br \/>\n\tCzarownik usiad\u0142 przy stole, na drugiej \u0142awie oczywi\u015bcie. Karczmarz wzi\u0105\u0142 ode mnie jedzenie i kaza\u0142 mi obs\u0142u\u017cy\u0107 trzech jegomo\u015bci, kt\u00f3rzy przed chwil\u0105 weszli. Podszed\u0142em wi\u0119c z szybciej bij\u0105cym sercem do maga i si\u0119 zapyta\u0142em:<br \/>\n\t&#8211; Witam szanownych pan\u00f3w, czym mogliby\u015bmy pan\u00f3w uraczy\u0107 w naszych skromnych progach?<br \/>\nJeden ze zbrojnych odpar\u0142:<br \/>\n\t&#8211; Dla mnie i towarzysza b\u0119dzie piecze\u0144 z prosiaka, a dla naszego pana pieczony kr\u00f3lik. Przynie\u015b te\u017c trzy kufle i bary\u0142k\u0119 piwa.<br \/>\n&#8211; Tak jest, ju\u017c si\u0119 robi  powiedzia\u0142em i szybko pobieg\u0142em do kuchni, aby powiedzie\u0107 \u017conie karczmarza, co ma robi\u0107. Wzi\u0105\u0142em od razu trzy kufle i bary\u0142k\u0119 piwa, aby je zanie\u015b\u0107.<br \/>\nGdy przyszed\u0142em mag si\u0119 do mnie odezwa\u0142:<br \/>\n&#8211; Dzi\u0119ki ch\u0142opcze. Masz tutaj kilka z\u0142otych monet i talizman na szcz\u0119\u015bcie. Mi si\u0119 nie przyda, a nie mia\u0142bym go komu da\u0107. &#8211; To m\u00f3wi\u0105c wr\u0119czy\u0142 mi sk\u00f3rzan\u0105 sakiewk\u0119. Uk\u0142oni\u0142em si\u0119 nisko z podzi\u0119kowaniem i odszed\u0142em, daj\u0105c swojemu pracodawcy z\u0142ote monety i chowaj\u0105c br\u0105zowy wisiorek z dziwnymi wzorami do kieszeni.<br \/>\nJu\u017c mia\u0142em zabra\u0107 puste naczynia od maga, gdy drzwi otworzy\u0142y si\u0119 z hukiem i do izby wesz\u0142o pi\u0119ciu m\u0119\u017cczyzn ubranych w wojskowe stroje. Jeden z nich przem\u00f3wi\u0142 do czarnoksi\u0119\u017cnika:<br \/>\n&#8211; Idziesz z nami Varnett!<br \/>\n&#8211; W \u017cyciu  odpar\u0142 mag wstaj\u0105c z miejsca (tak samo uczynili jego kompani).<br \/>\n&#8211; Zjad\u0142e\u015b ju\u017c, wyjd\u017a na dw\u00f3r, bo nie chc\u0119, aby komu\u015b sta\u0142a si\u0119 krzywda&#8230;<br \/>\n&#8211; Mam wyj\u015b\u0107? Pomy\u015bl, co ty m\u00f3wisz!<br \/>\n&#8211; Wyjd\u017a z nami, za\u0142atwimy to na dworze, s\u0142owo rycerza. Nie ma tam nikogo innego, tylko moi ludzie.<br \/>\n&#8211; No dobrze, ale je\u017celi \u0142\u017cesz, to sp\u0142oniesz w cierpieniach&#8230;<br \/>\n&#8211; Chod\u017acie za nami.<br \/>\nPoszli na dw\u00f3r. Nie mia\u0142em poj\u0119cia, o co chodzi\u0142o, ale chcia\u0142em to zobaczy\u0107. Przylgn\u0105\u0142em do okna. Zobaczy\u0142em maga z dwoma swymi towarzyszami stoj\u0105cymi naprzeciw armii sprowadzonej przez rycerza sk\u0142adaj\u0105cej si\u0119 z oko\u0142o pi\u0119ciuset, je\u015bli nie wi\u0119cej, ludzi stoj\u0105cych jakie\u015b sto metr\u00f3w za jego plecami. Uchyli\u0142em okno, aby us\u0142ysze\u0107, o czym rozmawiaj\u0105. Doszed\u0142 mnie drwi\u0105cy g\u0142os \u017co\u0142nierza:<br \/>\n&#8211; Powo\u0142aj wi\u0119c sw\u0105 armi\u0119 i zobaczymy kto zwyci\u0119\u017cy. Ile potrzebujesz czasu?<br \/>\n&#8211; Za dwadzie\u015bcia minut b\u0119d\u0119 mia\u0142 szyk bojowy gotowy do walki.<br \/>\n&#8211; Niech tak b\u0119dzie. Za dwadzie\u015bcia minut ruszam, czy b\u0119dziesz mia\u0142 armi\u0119, czy nie.<br \/>\nDow\u00f3dca odszed\u0142 u\u015bmiechaj\u0105c si\u0119 lekko. Mag kaza\u0142 jednemu ze swoich pomocnik\u00f3w przyprowadzi\u0107 Ma\u0142e zwierz\u0119 przeznaczone do uboju: kaczk\u0119 albo kur\u0119. Od razu pobieg\u0142em do po ma\u0142\u0105 kaczk\u0119, bo nie mog\u0142em si\u0119 doczeka\u0107 tego, co mia\u0142o nast\u0105pi\u0107. Wr\u00f3ci\u0142em w sam\u0105 por\u0119, \u017ceby da\u0107 kaczk\u0119 rycerzowi. Podzi\u0119kowa\u0142 i \u015bpiesznie poszed\u0142 z drobiem do maga.<br \/>\n\tWr\u00f3ci\u0142em do okna. Zobaczy\u0142em maga podrzynaj\u0105cego kaczce gard\u0142o sztyletem i zlewaj\u0105cego j\u0105 do ma\u0142ego naczynia. Co dziwne, na sztylecie nie by\u0142o zna\u0107 \u015blad\u00f3w krwi. P\u00f3\u017aniej mag namalowa\u0142 t\u0105 krwi\u0105 na ziemi oktagram wpisany w ko\u0142o, umieszczaj\u0105c nie\u017cywe zwierz\u0119 w jego centrum. Gdy to zrobi\u0142, zacz\u0105\u0142 kropi\u0107 okolic\u0119 resztk\u0105 krwi, jaka zosta\u0142a w buteleczce. Jak ju\u017c wychlapa\u0142 ca\u0142\u0105 krew, schowa\u0142 naczynie do kieszeni (kt\u00f3rej nie by\u0142o wcze\u015bniej wida\u0107) i stan\u0105\u0142 przy jednym z ramion gwiazdy. Uni\u00f3s\u0142szy r\u0119ce w g\u00f3r\u0119 zacz\u0105\u0142 recytowa\u0107 s\u0142owa, kt\u00f3re skrz\u0119tnie zapisywa\u0142em, jako \u017ce umia\u0142em do\u015b\u0107 dobrze pisa\u0107, bo moja siostra by\u0142a p\u00f3\u0142elfk\u0105 i \u017cyli\u015bmy z jej ojcem (moim ojczymem, kt\u00f3ry nauczy\u0142 nas czyta\u0107, pisa\u0107 oraz m\u00f3wi\u0107 w swoim j\u0119zyku). Brzmia\u0142y one tak:<\/p>\n<p><I>&#8222;Form en sang et sabl afin absol servi sien seul maitr. <\/I><I>Alim zish ce corp afin avuar sien corp. Alim zish ce sang qui vivant donne et dans vivant acces komm suivant essentiels sur ce mond. Form sur dessin homm qui vous kree: puisson et invinsibl, possess fors et brav. <\/I><I>MORTELL!!!&#8221;<br \/>\n<\/I><br \/>\nNie znam j\u0119zyka, w kt\u00f3rym wypowiedziane by\u0142y te s\u0142owa. W ka\u017cdym razie, mag powtarza\u0142 formu\u0142\u0119 o\u015bmiokrotnie  przy ka\u017cdym ramieniu oktagramu, poruszaj\u0105c si\u0119 przeciwnie do obrotu wiru na wodzie. Gdy powiedzia\u0142 to ostatni raz, wszed\u0142 do \u015brodka gwiazdy, opu\u015bci\u0142 r\u0119ce, spu\u015bci\u0142 g\u0142ow\u0119 i bardzo cicho powiedzia\u0142 &#8222;sivoden&#8221;. Po chwili ramiona i okr\u0105g namalowane krwi\u0105 zacz\u0119\u0142y si\u0119 lekko \u017carzy\u0107 na czerwono. \u015awiat\u0142o stawa\u0142o si\u0119 coraz mocniejsze, a\u017c w ko\u0144cu karminowy blask zala\u0142 ca\u0142\u0105 okolic\u0119. Niespodziewanie ze znaku wystrzeli\u0142 w powietrze wielki szkar\u0142atny promie\u0144, zakrywaj\u0105cy wszystko, co znajdowa\u0142o si\u0119 wewn\u0105trz krwistego okr\u0119gu. Wygl\u0105da\u0142o to tak, jakby kto\u015b na\u0142o\u017cy\u0142 gigantyczn\u0105 czerwon\u0105 rur\u0119 na oktagram, w kt\u00f3rym znajdowa\u0142 si\u0119 mag. Promie\u0144 wystrzeli\u0142 w niebo tak daleko, \u017ce nie by\u0142o wida\u0107 jego ko\u0144ca. W jednym momencie zgas\u0142. Lecz po kilku sekundach czerwone \u015bwiat\u0142o zn\u00f3w zala\u0142o ca\u0142\u0105 polan\u0119. Setki ma\u0142ych promyczk\u00f3w spada\u0142o z nieba wprost na krople krwi rozsiane wko\u0142o. One te\u017c po chwili zgas\u0142y. W niekt\u00f3rych miejscach ziemi, gdzie spad\u0142y promienie z nieba, zacz\u0119\u0142y powoli wypi\u0119trza\u0107 si\u0119 ma\u0142e g\u00f3rki. Stawa\u0142y si\u0119 one coraz wi\u0119ksze i wi\u0119ksze. Zauwa\u017cy\u0142em, \u017ce w tym czasie kaczka, kt\u00f3ra zosta\u0142a zabita na pocz\u0105tku misterium tak jakby wysch\u0142a. W kilka kolejnych sekund sta\u0142o si\u0119 z ni\u0105 to samo, co z cz\u0142owiekiem, kt\u00f3ry nie chcia\u0142 ust\u0105pi\u0107 miejsca czarownikowi, tyle, \u017ce tym razem popi\u00f3\u0142 wsi\u0105k\u0142 w ziemi\u0119.<br \/>\nG\u00f3rki, kt\u00f3re powsta\u0142y zacz\u0119\u0142y si\u0119 porusza\u0107, jakby dzia\u0142a\u0142y na nie miniaturowe trz\u0119sienia ziemi, a\u017c w pewnym momencie wsta\u0142y z nich postacie przypominaj\u0105ce postur\u0105 lekko zgarbionych ludzi. By\u0142o ich bardzo wiele, zdaje mi si\u0119, \u017ce ko\u0142o setki. Wygl\u0105dali jak obci\u0105gni\u0119te such\u0105 sk\u00f3r\u0105, lekko zgarbione szkielety w metalowych napier\u015bnikach z kr\u00f3tkimi mieczami albo \u0142ukami. Us\u0142ysza\u0142em s\u0142owa maga:<br \/>\n&#8211; Oddaj\u0119 was pod kontrol\u0119 Leonida i Napoliena, a\u017c do odwo\u0142ania.<br \/>\nPo wypowiedzeniu tych s\u0142\u00f3w upad\u0142 na ziemi\u0119. Jeden z jego towarzyszy zabra\u0142 go do karczmy i po \u0142o\u017cy\u0142 na stole ustawiaj\u0105c przy nim jednego trupa, \u017ceby maga chroni\u0142. Sam poszed\u0142 na zewn\u0105trz, aby tam, razem z kompanem, dowodzi\u0107 oddzia\u0142em potwor\u00f3w. Gdy wyjrza\u0142em przez okno, piekielny zast\u0119p by\u0142 ju\u017c przygotowany do walki. Obaj rycerze ustawili si\u0119 na ty\u0142ach i rozkazali marsz, po czym wyci\u0105gn\u0119li swe miecze. By\u0142a to pi\u0119kna or\u0119\u017c, klingi zrobione by\u0142y ze z\u0142ota, u do\u0142u wysadzane drogimi kamieniami. R\u0119koje\u015bci natomiast wykonane by\u0142y ze srebra, albo innego szlachetnego metalu tego koloru. Jako g\u0142ownie s\u0142u\u017cy\u0142y wielkie czarne per\u0142y, oplecione srebrnymi, nieregularnie roz\u0142o\u017conymi wst\u0119gami. W tym momencie zauwa\u017cy\u0142em, \u017ce r\u0119koje\u015bci stylizowane s\u0105 na drzewa, gdzie korzenie oplata\u0142y si\u0119 wok\u00f3\u0142 g\u0142owni, a z korony &#8222;wyrasta\u0142a klinga&#8221;.<br \/>\nRozpocz\u0119\u0142a si\u0119 walka. By\u0142o to straszne. Potwor\u00f3w by\u0142o znacznie mniej, ale by\u0142y sprawniejsze od ludzi i nie ba\u0142y si\u0119 ucinanych r\u0105k, czy n\u00f3g. Gdy ju\u017c jaki\u015b zosta\u0142 na tyle poci\u0119ty, \u017ce umar\u0142, zamienia\u0142 si\u0119 w py\u0142. Ludzie walcz\u0105cy z nimi do\u015b\u0107 szybko tracili przewag\u0119 liczebn\u0105. Postanowi\u0142em nie ogl\u0105da\u0107 tej rzezi i przedar\u0142em si\u0119 przez t\u0142um przy oknie do le\u017c\u0105cego maga. Drog\u0119 jednak zagrodzi\u0142a mi pilnuj\u0105ca go poczwara. Us\u0142ysza\u0142em dr\u017c\u0105cy g\u0142os czarodzieja:<br \/>\n&#8211; Przepu\u015b\u0107 go.  Dopiero wtedy monstrum odsun\u0119\u0142o si\u0119 na bok.<br \/>\nUsiad\u0142em na siedzisku przy \u0142awie, na kt\u00f3rej le\u017ca\u0142 nekromanta. Zauwa\u017cy\u0142em, \u017ceciemnia pod jego kapturem znik\u0142a. Widocznie nie mia\u0142 ju\u017c si\u0142y na podtrzymanie jej. Z twarzy wygl\u0105da\u0142 bardzo m\u0142odo jak na maga: jakie\u015b 25 &#8211; 30 lat, chocia\u017c w rzeczywisto\u015bci jego wiek wynosi\u0142 z 20 razy tyle. Jego twarz by\u0142a jakby tr\u00f3jk\u0105tna, podobna do elfiej, ale nie  by\u0142 elfem, najwy\u017cej p\u00f3\u0142elfem. Naoko\u0142o ust mia\u0142 ciemnobr\u0105zow\u0105, kr\u00f3tk\u0105 br\u00f3dk\u0119, kt\u00f3ra lekko maskowa\u0142a jego wyra\u017ane ko\u015bci policzkowe i lekko zakrzywiony nos, po kt\u00f3rego obu stronach znajdowa\u0142y si\u0119 zielone oczy. Nad nimi umiejscowione by\u0142y krzaczaste brwi. Czo\u0142o czarnoksi\u0119\u017cnika by\u0142o szerokie, a jego kr\u00f3tko przystrzy\u017cone, stoj\u0105ce w\u0142osy \u015bwietnie dope\u0142nia\u0142y jego zawadiacki wygl\u0105d. Szpeci\u0142a go tylko blizna przechodz\u0105ca przez ca\u0142\u0105 d\u0142ugo\u015b\u0107 twarzy  od czo\u0142a, przez lewe oko a\u017c po brod\u0119. Odezwa\u0142 si\u0119 do mnie p\u00f3\u0142g\u0142osem:<br \/>\n&#8211; Widzia\u0142e\u015b wszystko od pocz\u0105tku i zanotowa\u0142e\u015b zakl\u0119cie. Nikomu go nie wydawaj, bo grozi za nie kara  \u015bmierci.<br \/>\n&#8211; To w\u0142a\u015bnie dlatego ta armia tu przysz\u0142a? Chcieli ci\u0119 zabi\u0107, bo zna\u0142e\u015b jakie\u015b tam zakl\u0119cie?<br \/>\n-Nie &#8222;jakie\u015b tam zakl\u0119cie&#8221;, tylko jedno z najpot\u0119\u017cniejszych zakl\u0119\u0107 neoromantycznych, jakie kiedykolwiek ujrza\u0142o \u015bwiat\u0142o dzienne. Wiele lat si\u0119 go uczy\u0142em i je \u0107wiczy\u0142em, ale musz\u0119 si\u0119 przyzna\u0107, \u017ce nie mia\u0142em pewno\u015bci, czy mi wyjdzie. Zachowaj ten tekst. Na wszelki wypadek. Mo\u017ce ci si\u0119 kiedy\u015b przyda&#8230; Jako wyja\u015bnienie dodam, \u017ce te stwory to nieumarli. S\u0105 mi bezwzgl\u0119dnie pos\u0142uszni. Jednak po ich przyzwaniu jeszcze przez wiele dni nie b\u0119d\u0119 m\u00f3g\u0142 wsta\u0107. Jestem bardzo os\u0142abiony. Przynie\u015b mi wody, prosz\u0119.<br \/>\nPobieg\u0142em szybko po wod\u0119 i napoi\u0142em maga.<br \/>\n&#8211; W jakim j\u0119zyku jest to zakl\u0119cie? W \u017cyciu czego\u015b podobnego nie s\u0142ysza\u0142em&#8230;<br \/>\n&#8211; W zapomnianym ju\u017c od wielu wiek\u00f3w j\u0119zyku Suddafanel. To zakl\u0119cie dos\u0142ownie znaczy &#8222;Powsta\u0144cie z krwi i piachu aby bezwzgl\u0119dnie s\u0142u\u017cy\u0107 swemu jedynemu panu. Po\u017cywcie si\u0119 tym cia\u0142em, aby mie\u0107 swe cia\u0142o. Po\u017cywcie si\u0119 t\u0105 krwi\u0105, kt\u00f3ra \u017cycie daje i do  \u017cycia przyst\u0105pcie jako kolejne istoty na tym \u015bwiecie. Powsta\u0144cie na wz\u00f3r cz\u0142owieka, kt\u00f3ry was powo\u0142uje: pot\u0119\u017cni i niezwyci\u0119\u017ceni, Posiadaj\u0105cy moc i waleczno\u015b\u0107. \u015amiertelni&#8230;&#8221; Ostatnie s\u0142owo to &#8222;teraz&#8221;. Po jego wypowiedzeniu ju\u017c nic nie mo\u017cna odwo\u0142a\u0107. W ka\u017cdym wcze\u015bniejszym miejscu mo\u017cna przerwa\u0107 ceremoni\u0119. Nie pozw\u00f3l, \u017cebym zasn\u0105\u0142.<br \/>\n&#8211; Dobrze. Opowiedz mi, zatem jak zosta\u0142e\u015b magiem.<br \/>\n&#8211; Hehe. \u015amieszna historia, wiesz? Moc zosta\u0142a we mnie wykryta dopiero jak by\u0142em mniej wi\u0119cej w twoim wieku. A pracowa\u0142em, tak samo jak ty, jako pomocnik karczmarza. Zauwa\u017cy\u0142 j\u0105 we mnie przyjezdny mag z Cintry. To dlatego od razu ci\u0119 polubi\u0142em &#8211;  przypomnia\u0142y mi si\u0119 lata m\u0142odo\u015bci. Powiedz mi co\u015b o swojej rodzinie.<br \/>\n&#8211; Moja matka, Virna zarabia szyj\u0105c serwetki. Ojciec, Matej nie \u017cyje. Zgin\u0105\u0142 jak mia\u0142em sze\u015b\u0107 lat na wojnie. Wychowuje mnie ojczym Hellan, elf, ojciec mojej siostry Tiany, kt\u00f3ra ma teraz siedem lat   jest o osiem lat m\u0142odsza ode mnie. Ojczym zarabia sprzedaj\u0105c sk\u00f3ry upolowanych zwierz\u0105t i \u0142uki oraz strza\u0142y, kt\u00f3re sam robi. Pokaza\u0142 mi te\u017c, jak si\u0119 je robi i nauczy\u0142 z nich strzela\u0107. Nauczy\u0142 mnie te\u017c wielu innych rzeczy, takich jak pisanie, czytanie, czy m\u00f3wienie w starszej mowie. Mam jeszcze wielu dalszych krewnych, ale nie pami\u0119tam ich, bo niecz\u0119sto si\u0119 widujemy.<br \/>\n&#8211; Pewnie masz ciekawe \u017cycie. Taka barwna historia&#8230;<br \/>\n&#8211; Na pewno nie ciekawsze, ni\u017c pa\u0144skie.<br \/>\n&#8211; M\u00f3w mi na &#8222;ty&#8221;. Jestem Varnett, a ty jak si\u0119 nazywasz?<br \/>\n&#8211; Trisen. Mi\u0142o mi.<br \/>\n&#8211; \u0141adne imi\u0119. Id\u017a zobacz, jak si\u0119 walka toczy i mi powiedz.<br \/>\nWi\u0119c poszed\u0142em do okna, ale za nic nie mog\u0142em si\u0119 przepchn\u0105\u0107, wi\u0119c powiedzia\u0142em Varnett&#8217;owi, \u017ceby kaza\u0142 poczwarze zrobi\u0107 mi przej\u015bcie.<br \/>\nGdy stan\u0105\u0142em w oknie zobaczy\u0142em ju\u017c tylko trzy potwory, Leonida, Napoliena i\u017c  pi\u0119tnastu przeciwnik\u00f3w. Pierwszy raz zobaczy\u0142em pomocnik\u00f3w maga w akcji. Nie poruszali si\u0119 jak ludzie. \u017baden cz\u0142owiek nie porusza si\u0119 tak szybko, \u017ce nie wida\u0107 jego ruch\u00f3w, a jedynie s\u0142ycha\u0107 brz\u0119k uderzaj\u0105cych o siebie mieczy. I wtedy zrozumia\u0142em. Byli wied\u017aminami. To dlatego mag ich przygarn\u0105\u0142, nie odda\u0142by swojego bezpiecze\u0144stwa pod opiek\u0119 zwyk\u0142ych \u015bmiertelnik\u00f3w.<br \/>\nPatrzy\u0142em jak walczyli. Przyprawia\u0142o mnie to o ciarki. Pi\u0119ciu sztucznie stworzonych \u017co\u0142nierzy przeciwko pi\u0119tnastu ludziom. Ci drudzy nie mi\u0119li szans. W kilka minut walka si\u0119 zako\u0144czy\u0142a. Na polu walki zosta\u0142o dw\u00f3ch lekko poci\u0119tych wied\u017amin\u00f3w i jeden potw\u00f3r bez lewej r\u0119ki i kawa\u0142ka klatki piersiowej. Zauwa\u017cy\u0142em, jak podszed\u0142 do jednego trupa i dotkn\u0105\u0142 go drug\u0105 r\u0119k\u0105. Utracona cz\u0119\u015b\u0107 cia\u0142a zacz\u0119\u0142a mu b\u0142yskawicznie odrasta\u0107, a nieboszczyk szybko wysycha\u0142. Po kilku chwilach ten, nieumar\u0142y, mia\u0142 ju\u017c now\u0105 r\u0119k\u0119. To by\u0142o niesamowite.<br \/>\n\tPomocnicy maga ju\u017c wracali, razem z tym chodz\u0105cym monstrum. Podszed\u0142em domaga, aby mu o tym powiedzie\u0107. Bardzo si\u0119 z tego ucieszy\u0142 i powiedzia\u0142, \u017ce zakl\u0119cie, kt\u00f3re wynalaz\u0142 jego prapradziad Gakkanert (kt\u00f3ry, jako jeden z nielicznych mag\u00f3w, m\u00f3g\u0142 mie\u0107 dzieci; p\u00f3\u017aniejsi przodkowie Varnetta ju\u017c nie uprawiali czarnoksi\u0119stwa, jak si\u0119 p\u00f3\u017aniej dowiedzia\u0142em), podzia\u0142a\u0142o wyj\u0105tkowo dobrze. Nie by\u0142 pewien, czy umiej\u0119tno\u015bci stworzonych przez niego potwor\u00f3w b\u0119d\u0105 wystarczaj\u0105ce.<br \/>\n\tDo izby weszli wied\u017amini. Jeden z nich zapyta\u0142 si\u0119:<br \/>\n\t&#8211; Jak si\u0119 czujesz panie?<br \/>\n\t&#8211; Nie najgorzej. Ostatnio, jak wykonywa\u0142em to zakl\u0119cie straci\u0142em przytomno\u015b\u0107, a teraz nawet jestem w stanie m\u00f3wi\u0107.<br \/>\n\t&#8211; Musimy si\u0119 st\u0105d zbiera\u0107, bo jutro, a najp\u00f3\u017aniej pojutrze przy\u015bl\u0105 posi\u0142ki.<br \/>\n\t&#8211; Wyjedziemy zaraz po zmroku. Tymczasem id\u017a, Leonidzie, kup w\u00f3z i konie.<br \/>\n\t&#8211; Tak jest, panie &#8211;  Powiedzia\u0142 wied\u017amin i poszed\u0142.<br \/>\n\t&#8211; A wi\u0119c, jak si\u0119 spisa\u0142y wasze miecze, Napolienie?  Ci\u0105gn\u0105\u0142 czarodziej.<br \/>\n\t&#8211; \u015awietnie. Jeszcze nigdy nie walczy\u0142em tak wspania\u0142\u0105 broni\u0105.<br \/>\n\t&#8211; Nic dziwnego. Sam sprawowa\u0142em piecz\u0119 nad ich stworzeniem w Mahakamie.  Dumnie stwierdzi\u0142 czarownik, po czym zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do karczmarza:<br \/>\n\t&#8211; Panie, chcia\u0142bym wynaj\u0105\u0107 pok\u00f3j do wieczora.<br \/>\n\tZauwa\u017cy\u0142em, \u017ce zza ludzi stoj\u0105cych wko\u0142o nekromanty ledwo s\u0142ycha\u0107 by\u0142o g\u0142os mojego prze\u0142o\u017conego.<br \/>\n\t&#8211; Jak dla mo\u015bci pana, za takie widowisko, oddamy za darmo, nawet i przez miesi\u0105c.<br \/>\n\t&#8211; Dzi\u0119ki ci dobry cz\u0142owieku. Napolienie, zabierz mnie, razem z tymi nieumar\u0142ymi do pokoju.<br \/>\n\tWied\u017amin, z pomoc\u0105 potwor\u00f3w, zabra\u0142 swojego pana, nie zdejmuj\u0105c go z \u0142awy, do wyznaczonej mu izby&#8230;<\/p>\n<p>&#8230; &#8211; By\u0142 to ostatni raz kiedy widzia\u0142em pot\u0119\u017cnego czarnoksi\u0119\u017cnika. Nie widzia\u0142em jak wynosili go z pokoju, ani jak odje\u017cd\u017ca\u0142. Wtedy odkry\u0142em, \u017ce nie ma ludzi dobrych i z\u0142ych. Jest tylko nasza ocena. By\u0142 on bardzo mi\u0142ym cz\u0142owiekiem, chocia\u017c troch\u0119 nadpobudliwym, a \u015bcigali go tylko za to, \u017ce zna\u0142 jedno zakl\u0119cie. To ju\u017c koniec tej historii. Powinni\u015bcie ju\u017c i\u015b\u0107 do \u0142\u00f3\u017cek, bo p\u00f3\u017ano jest.<br \/>\n\tDzieci, po pocz\u0105tkowych sprzeciwach, posz\u0142y spa\u0107, a stary bajarz pow\u0119drowa\u0142 do komnaty go\u015bcinnej, w kt\u00f3rej zamieszka\u0142 na czas pobytu w Cintrze, roz\u015bwietlaj\u0105c sobie drog\u0119 ma\u0142\u0105 \u015bwiec\u0105c\u0105 kulk\u0105, kt\u00f3ra ukaza\u0142a si\u0119 po tym, jak wypowiedzia\u0142 kilka s\u0142\u00f3w w zapomnianym ju\u017c dawno j\u0119zyku&#8230;<\/p>\n<p><\/span><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>opowie\u015b\u0107<\/p>\n","protected":false},"author":21,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_et_pb_use_builder":"","_et_pb_old_content":"","_et_gb_content_width":"","footnotes":""},"categories":[15],"tags":[],"class_list":["post-314","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-fanfic","et-doesnt-have-format-content","et_post_format-et-post-format-standard"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/314","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/users\/21"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=314"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/314\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=314"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=314"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=314"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}